Cześć dziewczynki,
Od dłuższego czasu podczytuję Was, ale jakoś bałam się zacząć pisać, chyba w ogóle chciałam odpocząć od "forumowania" Jednak okazało się, że brak mi Was i naszych wymian informacji o naszych dzieciaczkach. Tylko nie wiedziałam gdzie pisać, żal mi było jakoś rozstawać się z N, a nie mam czasu, zeby pisać na obu forach. no ale dzis juz wybrałam :-)
Jeżeli nie macie nic przeciwko- przyjmijcie córe marnotrawną :-) Ania102- mąż juz ma więcej luzu w pracy? Cieszę się, że trafiliście na fajną nianię- dobra opiekunka to wielki skarb! Ja jestem nie w temacie- co to jest Hulakuli???
Madzia16- długo się zastanawiałam o co chodzi z tą czerwoną sukienką... Alez Ty masz pamięć... chodzi o mój stary staaaary avatek z czasów ciąży, tak? Ale sentyment mnie ogarnął... Dobrze, że już dwie czwórki macie za sobą- wy jesteśmy w trakcie wykluwania się pierwszej- nocki bywaja rózne...
Aga2728Ale Oliwka jest śliczna, ma mądre oczka, mi też wydaje się duża. Zdrówka dla niej!
Sylwiątko- kciuki zaciśnięte
Renia buziaczki dla Ciebie i dziewczynek... Widziałam wcześniej Twoje zdjęcia- super, Piotruś ma taki sam namiot z Ikei jak dziewczynki :-) A dokąd to w kwietniu wyjeżdżacie? A u nas w miarę ok, choć bez chorób sie nie obyło.... Świeta spędzilismy u rodziny pod Poznaniem ,a Sylwester w Poznaniu u mojej mamci, Święta miłe, choć bez Radka jednak jakieś niepełne... Za to prezentów mnóstwo, był gwiazdor, kolędy i wiele wrażeń. W Nowy Rok Piotrus niestety wszedł z zapaleniem oskrzeli :-( Pierwszy raz był na antybiotykach. Na szczęście już wszystko ok... A teraz ja jestem na zwolnieniu- u mnie skończyło się na tchawicy i krtani...
Dzisiaj o 4 rano wrócił nareszcie Radek z Chin. Wrażeń mnóstwo, ale ogólnie kraj zniechęca swoim brudem i smrodem, opowiadał niektóre takie historie, że niedobrze się robi... ble....
Piotruś jest kochany, wszyscy się zachwycają, że spokojny, grzeczny itp. - i taki jest - ale tylko wtedy, kiedy wszystko idzie po jego myśli... Jest potwornie uparty i szybko się obraża, a po "obrazie majestatu" potrafi dąsać się ponad godzinę...
Z jedzeniem( widziałam, że temat był poruszany...) nie najlepiej- tzn. lubi jeść, ale nie ma mowy, żeby go nakarmić, owoce, chlebek, parówkę wcina pięknie, dania, papki, jogurty- jako tako, natomiast to, z czym z czym sam sobie nie poradzi- nie ruszy- woli być głodny niż nakarmiony przez kogoś.... problem polega na tym, że on ma złą technikę jedzenia łyżeczką- tzn nakłada sobie normalnie, a przenosząc łyżeczką do ust przekręca ją do góry nogami tzn jedzeniem do dołu- no i co sie do łyżki nie przylepiło ląduje wszędzie tylko nie w buzi... Wszelkie próby nauczenia go prawidłowego machania łyżeczką kończą się oczywiście wielką obrazą... Macie jakies doświadczenia w tej kwestii?
Tyle na razie
Całuje mocno i postaram się zaglądać tu często gęsto...