Wiecie co? Przykro mi się zrobiło...
Mieszkamy daleko od domu, tu blisko nie ma żadnej rodziny...Rzadko nas ktoś odwiedza, bo daleko. A nikt nie widzi, że my mamy taką samą drogę.
Na swoim mieszkamy juz 2 lata, moja siostra ani razu nie znalazla czasu żeby nas odwiedzic, moi rodzice byli 2 razy, tesciowie to samo. I teraz zdziwieni, ze ja na koniec ciazy nie zamierzam ich odwiedzic, albo meza samego puscic zeby mnie tu zostawil.
Moja chrzestna, kiedys bardzo mi bliska nawet mojego męża nie zna-mieszka we Włoszech i tam pracuje, na slub nie przyjechala, a jak jest w PL to zawsze cos...