Przy 50-metrowym mieszkaniu zwykle poświęcam na sprzątanie około 20–30 minut dziennie. Najczęściej jest to takie bieżące ogarnianie — przetarcie kuchni, odkurzenie podłogi, naczynia czy poukładanie rzeczy, które znowu „magicznie” znalazły się poza swoim miejscem. Dzięki temu nie robi się większy chaos i nie trzeba później spędzać pół dnia na generalnych porządkach.
Raz w tygodniu robię też dokładniejsze sprzątanie całego mieszkania. Wtedy dochodzi mycie łazienki, podłóg, kurzy czy zmiana pościeli i zazwyczaj zajmuje mi to około 2–3 godzin. Mam wrażenie, że przy takim metrażu regularność robi największą różnicę — nawet kilkanaście minut dziennie naprawdę pomaga utrzymać porządek.