Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ola_00

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez Ola_00


  1. Otóż spraw ma się tak.
    1- niespuszczenie ręcznego na łuku, stres mnie tak zjadł
    2-wjechanie na pachołki przy cofaniu to zrozumiałe
    3- najechanie na linię przy cofaniu na łuku, nie była przekroczona, a słyszałam, że jak się najedzie to można mieć 2 szansę, a jak się wyjedzie za nią to już koniec

    3 razy niezdane na placu, bo w poprzedniej szkole jazdy nikt mnie nie brał na plac albo sporadycznie. 

    4- wymuszenie pierwszeństwa przy wyjeździe z parkingu
    5- lusterkiem zahaczyłam o pachołek, a wtedy nie brałam dodatkowych godzin jazdy, więc zapomniałam. 
    6- hamowanie we wskazanym miejscu( znaku), nikt ze mną w poprzedniej szkole tego nie ćwiczył, więc pan egzaminator podszedł wyrozumiale do tej sprawy, pan z nowej szkoły jazdy też. 
    7- plac pokonany, wyjeżdżamy na miasto, skorzystałam z okazji, że auto daleko, więc ruszamy, a egzaminatorka uważa, że wymusiłam, a przecież był daleko, wjeżdżam na drogę, a za mna się zatrzymuje, a przecież jak się zatrzymał to świadczyło, że ja wjeżdżam chce mnie przepuścić. Nawet pani ze szkoły jazdy, która mnie przywiozła widziała wszystko i mówi, że ja dobrze jechałam bo był daleko, że skorzystałam z okazji. A ta egzaminatorka celowo uwaliła mnie. Wg pani ze szkoły jazdy, że dla kasy to zrobiła. 

    Doradźcie


  2. Mam 21 lat, studiuje 2 rok w Łodzi na ochronie środowiska.

    Nie lubię Łodzi, nie podoba mi się, żałuję, że wybrałam to miasto na studia.

    Chciałabym studia ii stopnie robić w Krakowie albo we Wrocławiu.

    To są marzenia, jeszcze nie jasno powiedziane.

    Tata oczywiście skrytykował moje marzenie, mówił po co tak daleko. Postawiłam mu się, że wolę podążać za własnymi marzeniami.

    Ojciec nie przyjął do wiadomości. Jeszcze gada jak rzeczy bym zawiozła w pociągu.

    Jakbym się zaznajomiła z miastem. Gadam, żałuję, że studiuje w Łodzi.

    A tata wybuchł złością. Co zrobić?
    Jeszcze w szkole średniej straszył mnie, że mnie zbije pasem jak wybiorę inne miasto na studia niż Łódź.


    Mama podchodzi na luzie, mówi warto marzyć, ale wszystko po kolei robić.
    Ja też biorę pod uwagę to co mama mówi, najpierw ten semestr letni na 2 roku zaliczyć, potem 3 rok przeboleć w Łodzi, pomyślnie pracę lic obronić, dopiero ostatecznie zdecydować w jakim mieście mgr.
    Proszę o pomoc


  3. Mam 21 lat, czuję się wykończona przez izolację.
    Z kolegami ze studiów nie mogę się widywać, jestem w rodzinnym mieście aktualnie.
    Chciałabym normalnie z nimi rozmawiać, ale mamy kontakt, bo piszemy ze sobą. W akademiku zżyłam się z jedną koleżanką, bywam tam rzadko. Ale też piszę z nią. Ciągle się wypytuje kiedy przyjadę do akademika. Więc w mieście gdzie studiuje mam z kim rozmawiać. Ale w rodzinnym mieście nie mam znajomych i nie mam z nikim rozmawiać. Kuzyni raczej dużo starsi ode mnie, ok 40 lat, mało jest w rodzinie kuzynów w moim wieku( kontakt rzadki). Więc z tymi mniej więcej w moim wieku też kontakt wirtualny. Rodzice uważają, że jestem za młoda dla kuzynów, którzy już mają swoje rodziny, bo ja jeszcze nie założyłam rodziny. Więc o czym z nimi gadać. Jeszcze mnie denerwuje, że nie mam i nigdy nie miałam chłopaka, czy to źle? Ciągłe zmartwienia ojca mnie denerwują, że mam nie poznawać chłopaka, bo jak poznam to mogę skończyć jak kuzynki. Kuzynki ode mnie z rodziny zaszły w ciążę w podobnym wieku do mnie, w wieku od 20 do 25 lat. Porządnych szkół nie skończyły. Jedna w wieku 16 lat urodziła syna i jest po gimnazjum. Ojciec rozpowiada, że nie mam chłopaka, bo nie wychodzę z domu. Ale przecież mam z kim w mieście gdzie studiuje rozmawiać, czemu nie bierze pod uwagę? Mama szwagra mojego, ciocia wujek, kuzyni tyle razy się mnie wypytują czy mam kogoś, denerwuje mnie to. Jak jakieś wesele ma być to ciocia mnie namawia abym szukała chłopaka. Jak poznać chłopaka w dobie pandemii? Załamana

×
×
  • Dodaj nową pozycję...