Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Margo787

Użytkownik
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  1. Margo787

    Poronienie zatrzymane

    Mama, a co z Tobą.. Mam nadzieję, że dałaś radę przejść przez to wszystko... Trzymaj się dzielnie. Ściskam Cie mocno 😚
  2. Margo787

    Poronienie zatrzymane

    Elwira,hej kochana.. Dziękuję za pamięć i troskę 😚dzisiaj mnie wypuścili na SZCZĘŚCIE.. Od wtorku się męczyłam, żeby poronić.. Kilka serii tabletek, dopochwowo, doustnie.. a nic nie chciało się ruszyć.. Było sto razy gorzej niż pierwszym razem.. Półtora roku temu poroniłam po 12tu godzinach od podania tabletek, i ciąża o tydzień starsza jak teraz, a tym razem prawie 40 godzin... Ból straszny, skurcze, mdłości, poty, może nie powinnam pisać, żeby nikogo nie straszyć, każda z nas przechodzi to indywidualnie, nawet drugi raz może się tak diametralnie różnic od pierwszego.. , ale do czego dążę.. Żałuję że łudziłam się, że jakoś przejdzie.. Nie,.. jeśli ból jest silny, że aż ma się wrażenie, że za chwilę zemdlejesz, nie ma na co czekać, bo będzie jeszcze gorzej.. Ból sam nie zniknie za parę minut.. To są regularne skurcze, ból w podbrzuszu i krzyżu, piekący, zalewający gorącem całe ciało.. Porodowe na pewno gorsze, nie wiem.. Nie dane mi JESZCZE było porównać.. . Ale po zastrzyku przeciwbólowym przeszło mi od razu, żałowałam, że tak długo się męczyłam.. Jestem wykończona psychicznie i fizycznie, zdruzgotana, i nie wiem skąd jeszcze wzięłam na to wszystko siły(szok, adrenalina..? ) , ale mam już oddane próbki do badań genetycznych, nie ukrywam jednak, że dużo mnie to emocjonalnie kosztowało.. To jednak prawda, choć może się to wydawać absurdalne po pierwszym razie, ale w z kolejnym razem wychodze z tego silniejsza, nie znaczy, że mniej boli, ale ból i strata motywuje do racjonalnego następnym razem podejścia... Po pierwszym razie niczego bardziej, niż wypełnienie tej straszliwej pustki, czyli natychmiastowej ciąży, nie pragnęłam... Teraz chce się jak najodpowiedniej do tego przygotować... Stąd też te badania genetyczne.. Jeśli okaże się że coś nie tak i to ma się powtórzyć, niegdy wiecej nie skaże siebie ani męża na takie cierpienie... Ale sie rozpisałam.. Ale lepiej mi na duszy.. A co do Twoich plamień Elwira, tak, jak piszesz, każdy większy wysiłek może potęgować, jakby nie było.. Macica dostała po "tyłku", zatem, dbaj o siebie, regenawuj.. Do kiedy jesteś na zwolnieniu? Mój lekarz powiedział, że po takim przeżyciu nawet trzy miesiące może mi dać... Starczy mi na miesiąc, bo od początku września mam urlop 3 tyg więc wracam do pracy po 20 tym wrzesnia, choć moja szefowa odpisała, gdy wysłałam jej zwolnienie, ze nawet nie będzie próbować sobie wyobrazić, co oboje z mężem przezywamy i żebym dała sobie tyle czasu ile będę potrzebować, nie zapominając przy tym że wciąż jestem bardzo wspaniałym i wartościowym człowiekiem...
  3. Margo787

    Poronienie zatrzymane

    Elwira, nie spałam całą noc, miałam skurcze i krwawiłam, dzieci płakały na cały oddział.. Jak przysnęłam około 5tej, to obudziłam się cała przemoczona.. Pielęgniarki kazały odkładać wkładki do basenu, jednak nic do badań nie udało się uzyskać, bo sama krew i skrzepy..rano zrobili mi już usg(dobrze, że zdążyłam pójść pod prysznic), pęcherzyk jezcze się nie poronil, więc podadzą mi znowu tabletki.. Jestem wykończona psychicznie, dupa boli po zastrzykach, serce pęka z żalu.. Dzisiaj wypisują te dziewczynę, mam nadzieję że już nikogo mi nie dołożą i choć odrobinę spokoju będę miec.. Mąż mi nawiozl wczoraj jedzenia jak na tydzień, nawet nie mogłam zejść do drzwi z oddziału przez ten dziadowski covid.. Mam nadzieję że jutro będę Już w domu.. Odpoczywaj kochana, poukładaj wszytko w głowie i bądź dobrej myśli, nic innego nam nie zostało... Trzymaj się ciepło.😚
  4. Margo787

    Poronienie zatrzymane

    Współczuję Elwira , nie jest to łatwe przeżycie, ale masz już za sobą... Teraz nie zostało nic innego, jak nie poddawać się i wierzyć, że jezcze wszystko się poukłada... Ja właśnie leżę w łóżku i czekam... Tabletki dostałam o 12tej i już zaczyna mnie pobolewać brzuch.. Zaproponowali mi wcześniej tabletkę uspokajającą i tak po niej usnelam, że nawet nie słyszałam, jak przyprowadzili dziewczynę na salę...Też do poronienia.. Ani chwili psychicznego spokoju.. Wydzwania po całej rodzinie i wszystko ze szczegółami opowiada.. Zaraz chyba się wypisze do domu...
  5. CUDAK88 tak, ciąża przestała się rozwijać w 8tyg (dowiedziałam się na wizycie 8t4d)... Półtora roku temu, w 10 tyg dowiedzialam się, że Dzidzi już tydzień nie żyje, czyli pierwszym razem umarło tydzień później.. Tak, jak już wspominałam, pierwszym razem był ogromny szok i niedowierzanie, bo udało mi się zajść w pierwszą ciąże po 10 latach (!!) starań(śmiać mi się chciało przy okazji jakiegoś postu,... "staram się już 4 miesiące i nic... Jestem załamana..." ) i tym bardziej nie mogłam się pogodzić, dlaczego nas to spotkało... Wtedy nie docierało do mnie o tych wszystkich badaniach genetycznych, nawet nie chciałam o tym słyszeć.. I to był błąd..!!Bo gdybym wtedy pomyślała, być może tę ciąże udało by się uchronić albo oszczędzić sobie i mężowi (bo tym razem nikomu z rodziny nie powiedzieliśmy) kolejnej traumy,gdyby się okazało np, że to się będzie powtarzać bo są jakieś wady.. U mnie akurat w tym 10 tyg skonczyło się na tabletkach, w pierwszy dzień pobytu, skurcze i krwawienie pierwsze pojawiły się po 6 godz od podania, a cała akcja dopiero po 12tu godzinach,... Poroniłam moje Dziecko do toalety, byłam w takim szoku, że jak wyleciała najpierw ta duża, okrągła, biała tabletka, dostałam histerii bo myślałam, że to moje Dziecko, a w rezultacie przegapiłam ten moment... Może to i dobrze, że tego nie widziałam... Nie wiem.. Na drugi dzień endometrium było jezcze ciut za grube, żeby mnie wypuść ze szpitala, chcieli mi zrobić zabieg ale wolałam kosztem jednego dnia dłużej wziąć znowu tabletki... Tym razem świadomie decyduje się na te badania genetyczne i wiem, że będę musiała na to patrzeć i pilnowac.. Tego sie boje najbardziej, ale tak jak mówiła położna dzisiaj, lepiej, żeby wszystko odbyło się możliwie jak najbardziej naturalnie.. NIECIERPLIWA , tak, jak piszesz.. To też jest metoda.. Myślę, że psychiczne nastawienie bardzo dużo daje.. Ja, po pierwszym poronieniu i pierwszej ciąży po 10 latach starań , byłam przekonana, że skoro już raz się udało, to teraz na pewno zajdę w ciąże od razu.. Fakt.. Test był bardzo delikatnie pozytywny w pierwszym cyklu, tzn jezcze przed pierwszym okresem, ale potem przeszedł okres... A potem zaszłam w ciążę dopiero po półtora roku,bo stwierdziliśmy z mężem, że już nie mamy więcej sił, nerwów i dajesmy sobie spokój, zwłaszcza, że pierwszej młodości już też nie jesteśmy (39 i 40).. Co do badań, to właśnie z tej strony podrukowałam formularze, bo nic korzystniejszego nie znalazłam.. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko ogarnąć... Pikey, to prawda, nawet sobie nie wyobrażam, jakbym miała leżeć na sali z ciężarnymi... Mi wystarczy, że je widzę w poczekalni dwie godziny.. A dziś, jak zobaczyłam na klatce schodowej w moim bloku wózek, to się rozbeczałam.. Masakra jakaś.. Mam nadzieję, że jakoś to jutro przetrwam...
  6. Myślałam, że dziś będę miała wszystko już za sobą... Wyobrażacie sobie, że odesłali mnie do domu, bo nie było miejsc na oddziale...? Tzn były, ale na salach kilkuosobowych, ale stwierdzili, że nie mogą mnie narażać na leżenie z ciężarnymi... To w sumie ładnie się zachowali.. Miałam dziś szczęście, że trafiłam na pielęgniarkę oddziałową, bardzo ciepła i miła osoba, pomimo, że już raz przez to przechodziłam, wszystko mi wytlumaczyla, powiedziała, że we wszystkim pomoże, być może, że obejdzie się bez zabiegu. Szpital wszystko zabezpieczy do badania. Teraz pytanie do Was dziewczyny, które przechodziły etap badań genetycznych, jakąś sprawdzoną, godną polecenia klinikę genetyczna polecacie?
  7. Margo787

    Poronienie zatrzymane

    Mama, strasznie współczuję.. Ja będę przechodzić to drugi raz.. A tak samo, jak i Ty, jestem przerażona tym wszystkim.. Za pierwszym razem modliłam się, żeby obyło się bez zabiegu, teraz zdecyduje się, bo chcę zrobić badania genetyczne.. Wszystko mam już przygotowane, formularze, pojemniczki itp.. Musimy przez to przejść, wyjścia nie ma.. Trzymaj się dzielnie..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...