Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Krokiet

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miasto
    średnia
  1. Krokiet

    Poród

    ~On_32 Ps. Przed porodem też się bałem, rozmyślałem czy dam rade, czy niezemdleje itp. Jak przyszedł czas...to działasz jak maszyna, obrońca itp. Nawet nie myślisz o sobie tylko o żonie i dziecku. Jak ktoś się tylko obawia czy da radę, to da sobie radę. Zdaję sobie sprawę, że są jednak różni ludzie i nic na siłę. Są tacy, co są pewni, że to nie dla nich i tych nie ma co namawiać. Posłuchają, a potem narobią problemów. PS. Pisałem wcześniej, że się wybieramy do szkoły rodzenia, ale jak zwykle nie dotarliśmy ;) Poród drugi był o wiele prostszy. Właściwa akcja to było 20 ciężkich minut dla żony, ale położne były super i wiele jej ułatwiły. Ja też dostałem jasne instrukcje i przydałem się. Oglądanie maluszka który przyzwyczaja się do nowego świata - bezcenne! Maluszek ma już prawie 14 miesięcy i jest boska :)
  2. Peonio - z tym pisaniem jak stare ramole to nie do końca chyba tak jest. Nie da się jednak ukryć, że przekazanie swojego doświadczenia młodej osobie jest strasznie trudne. Teraz sobie przypominam co mówił do mnie mój ojciec i często wypisz wymaluj, chciałbym mu mówić to samo. Z drugiej strony pamiętam, że to wtedy nie docierało. Jak więc zmienić przekaz by dotarło? A co się tyczy wyjątków, to celowo nazwałem to "powołaniem". Gdzieś kiedyś na religii lub w kościele usłyszałem o różnych powołaniach - nie tylko do kapłaństwa czy zakonu. Początkowo mnie śmieszyło. Teraz to rozumiem. I zdaję sobie sprawę, że są wyjątki.
  3. Peonio - wydaje mi się, że to o czym piszesz - ma jeszcze jeden wymiar. Młody człowiek dąży do czegoś. Szuka swojego miejsca, musi potwierdzić swoją wartość, a nawet... musi się wyszaleć. Kiedy to osiągnie - łatwiej mu się poświęcić dziecku. Oczywiście - ludzie są różni i będą tacy, co w wieku nastu lat spełnią się będąc rodzicami. Death25 - życzę Ci, żeby tak było; byś miała to powołanie. Mam przyjaciółkę, która zaliczyła wpadkę i urodziła tuż przed maturą. Myślę, że była wspaniałą matką (dziewczyną/kobietą z pewnością jest niesamowitą), ale... widziałem w jej zachowaniu, że się nie wyszalała w życiu. Pewne jej zachowania wynikały z braków, które nie zostały zaspokojone. A co się tyczy młodości - to wiele decyzji wydaje się prostych i oczywistych. Tylko że potem przychodzi życie i wiele z nich weryfikuje. Cudowna wakacyjna miłość pryska po wakacjach, a niewakacyjna po ślubie, po przejściu na "własny garnuszek" lub właśnie po urodzeniu dziecka. Młode osoby często nie są gotowe na te wszystkie obowiązki i gonią za utraconą wolnością. Zajmowanie się dzieckiem 1-2 godziny, a nawet przez 8 godzin jako opiekunka to co innego jak 24 godziny.
  4. Uwierz mi, że prawie nikt kto chce mieć dzieci nie czeka świadomie do 40-tki. Tak się zaczął co prawda wątek, ale nie mam w swoim otoczeniu takiego przykładu. Większość tu piszących albo zaliczyła wpadkę, albo decyduje się na kolejne po jakiejś przerwie. Są też tacy co długo się starali o to pierwsze. Ze stylu Twojej wypowiedzi czytam jednak coś więcej. Uwierz mi, że osoby mające 26 lat to wcale nie stare panny, czy inne degeneratki. Z wiekiem zmienia się spojrzenie i maleje krytykanctwo innych. Człowiek mądrzeje i zauważa dużo więcej odcieni życia. Nas "stać" było na dziecko w wieku lat 30/28, ale dużo pomagali w wychowaniu dziadkowie. Teraz 45/43 to my wychowujemy dziecko w 100%. A to robi różnicę. Mimo że już przy pierwszym byłem świadomym ojcem, to teraz jestem jeszcze dużo bardziej świadomym. To jednak można zobaczyć dopiero wtedy, kiedy patrzy się wstecz.
  5. A jak już tu wpadłem, to napiszę, że po analizie i kilku rozmowach, zdecydowaliśmy się na obowiązkowe szczepienia + rota wirusy. Nie tak dawno syn przyniósł do domu grypę żołądkową. Jak zwykle on pierwszy i najgorzej. Żona tuż po nim. Też kiepsko. Ja przechodzę to lekko i na końcu. Młoda - nic. Potem coś się rozchorowała po raz pierwszy w życiu! Jakiś rumień zakaźny, więc nie wiąże jednego z drugim. Ta szczepionka chyba więc działa :) Zwłaszcza wsparta karmieniem piersią.
  6. Joanno - dojrzałe tacierzyństwo też jest cudowne :) Chociaż życie mi dużo bardziej "pędzi" niż kiedyś, to dla córci zatrzymuję świat. Patrząc na zdjęcie Filipka - to ze zdjęcia widać jaki jest szczęśliwy. Andzia 1303 - takie myśli każdego mogą nachodzić. Ja przy pierwszym - jak miałem 29 lat - zastanawiałem się, czy aby na pewno dorosłem do bycia tatą Obaw się nigdy nie pozbędziemy - taka jest natura ludzka. Ważne - i to zrobiłaś - by je zaakceptować i zmarginalizować.
  7. wisienka podnosicie mnie na duchu a ja czułam się młodo dopóki nie załam teraz w ciazę nieplanowaną raptem czuję się naprawde staro ech choć nie wyglądam Jak człowiek ma 18 lat, to nekrolog osoby 45 letniej czyta bez emocji. Wszak 45 lat to mają staruszkowie ;) Skoro wg Ciebie osoba 38-letnia jest stara, to może masz rozdwojenie jaźni i druga "ja" ma 12 lat ;) wisienka Fakt kość nosowa minimalnie widoczna Ma prawo być niewidoczna, a jak jest to prawdopodobieństwo wad maleje jeszcze 2 razy. Tak patrzę na statystyki, to czwarte będziesz miała za 6 lat. Wtedy będziesz miała 44 i będziesz miała prawo obśmiać inne młode, 38-letnie mamy ;) A skoro powiadomienie mnie ściągnęło, to powiem że mój 16-letni syn coraz więcej ma radochy z młodej. Rozwijają się przy tym diametralnie inaczej. Tam gdzie u niego były problemy - u niej nie ma. Z kolei tak trywialna czynność jak założenie - a raczej próba założenia - sandałków skończyła się dziką histerią
  8. [quote="wisienka"]nagle niespodziewanie trzecia ciąza moj wiek 38 [quote="wisienka"] No to się jeszcze nie kwalifikujesz do tego wątku ;P Chyba że planujesz jeszcze jedno :) W Twoim wieku moja żona by spokojnie planowała. Teraz - a ma 44 - ma obawy. wisienka i te obawy o zdrowe dziecko nie potrafię się cieszyć ciążą jeszcze 25 sierpnia jadę do Białegostoku na badania prenatalne boję się ale musze sprawdzić Zawsze uważam, że sprawdzać trzeba, bo a nóz można coś pomóc maluchowi. W końcu są problemy leczone prenatalnie. Nie martw się przed czasem, bo na prawdę - jesteś młoda. :)
  9. ~stardust Haha mi też 15 maja urodziłam córeczkę czy chwalilam się hehe chyba nie . Jak widać - człowiek szczęśliwy marzy o dalszym jego pomnażaniu ;) Nie chwaliłaś się, ale rozumiem - brak czasu. Jak porównuję jego dostępność u siebie, to jakaś masakra. Coś chyba z tym trzeba zrobić. Raz zmieniłem już pracę (stanowisko), żeby być więcej z dzieckiem. Może by trzeba pomyśleć o ponownej zmianie? ;)
  10. (nie skleja - uff :) ) Dopiero na koniec pokazać jak określić stały błąd wagi domowej, by precyzyjnie oceniać nie przyrosty a wagę. Nawet jeżeli domowa waga nie byłaby dokładna. A gdyby chcieć szukać jakichś niskich pobudek czy emocji w moich wypowiedziach, to tylko wtedy jak napisałaś, żebym nie pouczał matki trójki dzieci jak je ważyć :P Jak przeszedłem do kwestii technicznych - tam już nie było emocji czy próby wykazania czegokolwiek poza kwestiami technicznymi. Zresztą samo to, że tu wpadam chyba jakoś nie pasuje do typowego męskiego myślenia ;) No ale chyba już faktycznie trzeba skończyć z wagą, bo inne spóźnione mamy się wystraszą i nie pochwalą się planowanymi i nieplanowanymi dziećmi. Moją cały czas - no może nie cały bo 2 razy - straszę, że śniła mi się kolejna jej ciąża.
  11. W kolejnej wypowiedzi (teraz celowo rozdzieliłem posty by skrórcić przekaz; oby mechnizm forum ich nie skleił), powinienem wyjaśnić czemu w pampersie. Dopiero w kolejnej czemu waga położnej jest najmniej wiarygodna. W kolejnym kroku pokazać że odchyłka +/-200g nie jest duża, bo mniej od 3% a większość wag taki błąd dopuszcza.
  12. Pudło ;) Tłumaczyłem już różne kwestie kobietom i udawało się. Bezpośrednio jednak łatwiej. Forma pisana jest trudniejszą i nie ukrywam, że czasem sam siebie nie rozumiem ;) Pewnie trzeba było tak: masz sprawną wagę domową, więc rano waż dziecko po obudzeniu w samym pampersie. Będziesz widziała jak dziecko przybiera na wadze, a to jest najważniejsza rzecz.
  13. Sądzisz, że to są spore odchyły? Na jaki błąd sensora liczysz w wagach domowych? Jaki dochodzi do tego błąd przetwarzania? Strzelam, że można pomarzyć o 2%. Na to się nakłada jeszcze tzw. ziarno - zwykle w elektronicznych to 100g (u Ciebie chyba 50g). Przyjmijmy, że Twoja waga pokazuje dokładnie. Jeżeli nawet dziecko w tym czasie było równie mocno najedzone i napite - to waga nr 1 pokazała o 2,04% więcej, a nr 3 o 2,72% mniej. To nie są "duże odchyły". Pomiary o których mówisz mogą być w dodatku zafałszowane jedzeniem. Malutkie dziecko ma odruch wydalania, kiedy pije. Większe już chyba nie do końca. Spokojnie może zdarzyć się różnica 100g. To by zmniejszało wyliczone błędy. Przy poprzednim dziecku, lekarka mówiła, że ona waży dziecko zawsze w pieluszce, bo to zapewnia porównywalność pomiarów - czy dziecko się wysiusia czy nie - wszystko jest "tu" lub "tam". Zwykle też dziecko jest karmione przed wyjściem do lekarza, więc sytuacja jest "stabilna". Dla niej ważniejsza od wagi dziecka, była jej zmiana. Swoją drogą - możesz sprawdzić na swojej wadze zmiany ciężaru dziecka w trakcie dnia. Obstawiam, że najmniej dokładna jest waga położnej - jak ją co chwila gdzieś przenosi, wozi, może stuknie od czasu do czasu, to waga się może rozkalibrować. W przychodni powinna być najdokładniejsza. Jeżeli chcesz wzorować się na niej, to możesz przed wyjściem na ważenie i po powrocie sprawdzić wyniki na swojej. Potem identyczną korektę wprowadzisz do każdego pomiaru na domowej wadze i będziesz stale wiedzieć ile dziecko waży.
  14. Peonio - chyba mam ;) Tyle że w kwestiach technicznych - wyłącza się. To nie było jak zważyć niemowlaka, tylko jak zminimalizować błąd pomiaru. Wierz mi, że grubo ponad 95% populacji - i dotyczy to także matek trójki dzieci :) - nie wie co to jest błąd pomiaru, jakie są jego składowe i jak je zniwelować. Zresztą to co napisałaś może o tym świadczyć ;P W dodatku praca wyrobiła we mnie nawyk, że lepiej nie zakładać, że druga strona wie. Traci się odrobinę czasu na zbędne wyjaśnienia, ale nie notuje się sporej wtopy przez "bo ja myślałem". To już taki nawyk ;) Jeżeli żadna z nich - Twoja i przychodniana waga - nie jest jakimś klekotem, oraz jeżeli pomiaru dokonuje się w sposób prawidłowy - możesz dokonać wiarygodnego pomiaru wagi swojego dziecka mimo iż jedna z nich jest niedokładna.
  15. Joanno - oj rośnie, rośnie. Dawno nie sprawdzałem jak tam w skali, ale co rusz to dostarcza nam nowych rozrywek. W wielu rzeczach jest bardzo różna od brata. Jedną z niewielu jest identyczny apetyt - jedzenie szybko "wciąga", a czasem wręcz robi raban, żeby nie przestawać podawać. Peonio - a czemu niedokładne? Waga łazienkowa też ma jakąś swoją dokładność, ale przy pomiarze różnicowym, to przypuszczalnie błąd wagi dziecka, nie powinien być większy błąd Twojej wagi ;) Przypuszczalnie, bo musiałbym to przeliczyć. W każdym razie nie powinnaś ważyć samego dziecka, tylko siebie i siebie+dziecko. Na początku skali często "mierniki" mają większy błąd.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...