Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ProblemyWychowawcze027

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Kampinos
  1. Tak to prawda marzen@. Są rodzice, którzy mają dużo czasu na to, aby aktywnie spędzać czas z dzieckiem i zwracają na to dużą uwagę jak ich dziecko spędza czas wolny. Jednak istnieją też tacy, którzy tak jak napisałaś nie mają "predyspozycji" do zabaw z dzieckiem, a zabawka bardzo im ułatwia to zadanie. To prawda, że jest to jeden czynnik z wielu, ale jest on przez niektórych nadużywany i kupienie dziecku zabawki nie służy już do tego, żeby sprawić mu przyjemność np. na urodziny, imieniny, święta, ale do tego, żeby wynagrodzić mu np. brak czasu dla niego.
  2. Uważam, że zwierzak dla czterolatka nie jest ani dobrym, ani złym pomysłem. Na początku dziecko powinno być odpowiedzialne samo za siebie, za swoje postępowanie, na które już jako 4-latek ma wpływ. Jeśli dziecko ma jakieś obowiązki domowe np. w miarę samodzielnie sprząta swój pokój, zabawki po skończonej zabawie i segreguje je; wie, jak należy zachowywać się np. w sklepie, przedszkolu, na urodzinach kolegi; bierze odpowiedzialność za swoje złe zachowanie, umie się przyznać, że zrobiło coś źle, rozumie jakie konsekwencje mogą go spotkać gdy zrobi coś złego to myślę, że takiemu dziecku można zaufać i powierzyć mu opiekę nad zwierzakiem, ale musimy pamiętać o tym, żeby wcześniej dużo rozmawiać z dzieckiem o tym, co go czeka jeśli będzie posiadać zwierzaka. Warto wtedy czytać dziecku książki o zwierzątku, które będzie posiadać; pójść do znajomych, którzy mają zwierzęta, by mogło się przyglądać zachowaniu zwierzęcia. Jednak musimy także przedstawić dziecku prócz zalet posiadania zwierzaka - wady. Natomiast jeśli dziecko czteroletnie nie potrafi jeszcze samodzielnie korzystać z toalety, a wymagamy od niego tego, żeby było odpowiedzialne za zwierzątko to nie ma sensu mu go kupować, bo trzeba pamiętać także o tym, że zwierze to nie zabawka i nie warto go kupować dziecku tylko po to, by sprawić maluchowi radość.
  3. Muszę powiedzieć, że Ulla po przeczytaniu wszystkiego, co pisało się na ten temat, rozumie co takiego miałam innym do przekazania; przy okazji,że nie trzeba mieć trójki dzieci, 40 lat i 10-letnigo doświadczenia, żeby dojść do podobnych wniosków jakie ja wyciągnęłam obserwując zachowanie rodziców w stosunku do własnych dzieci. Ulla myślę, że to co robisz z dziećmi, które nam przedstawiłaś opisując ich zachowanie, jest bardzo fajne i na pewno rozwija ich kreatywność, ciekawość, myślenie logiczne, motorykę małą, umiejętność radzenia sobie z różnymi problemami (np. w grze planszowej umiejętność radzenia sobie z porażką jaką jest przegrana). Myślę, że tym dzieciakom podoba się to, co z nimi robisz, ponieważ jest to dla nich nowość, której jak przypuszczam nie doświadczają ze swoimi rodzicami, bo nie mają czasu na takie rzeczy i wolą kupić dzieciom wypasione klocki lego dając im jednocześnie komunikat, że "jesteś dla mnie ważny, ale są rzeczy ważniejsze niż zabawa z tobą". Zamydlanie dziecku oczu takimi sposobami może prowadzić do złych skutków, które są niekorzystne dla każdej ze stron - rodziców i dzieci.
  4. Także nie widzę nic złego w tym, żeby kupić dziecku ferbiego, który tak jak powiedziała Ulla, nic nie wnosi do rozwoju dziecka poza tym, jak szybko rozwija się myśl technologiczna i jak ważne jest to, aby umieć się posługiwać różnymi technologiami. Dorośli także sprawiają sobie różne przyjemności i nie jest to nic złego pod warunkiem, że są one stopniowane i nie są przesadzone (że nie sprawiamy ich sobie codziennie). Jeżeli będziemy kupować dziecku zabawkę np. raz w miesiącu i tych zabawek nazbiera mu się 3 worki to nauczymy go tego, że wszystko mu się należy, nie trzeba szanować zabawek swoich i cudzych (jeśli dziecko ma 10 lalek barbie, to przecież nic się nie stanie jak jednej z nich urwie głowę, bo ma jeszcze 9), uważają, że inne dzieci też maja tyle zabawek, a jak spotkają dziecko, które nie ma np. lalki Elzy to dziwią się, że jak to możliwe, przecież wszystkie dziewczynki to mają; ale taka ilość zabawek może także skłonić dziecko do tego, żeby się nimi dzielić dziećmi, których rodziców nie stać na to, żeby spełniać każdą zachciankę dziecka (jeśli chodzi o zabawki) - jednak taka forma zachowania, które może przejawiać dziecko leży już w gestii rodziców, (w uświadamianiu dziecku, że ilość, popularność i koszt zabawek nie jest ważny).
  5. marzen@ nie chodzi mi o rodziców, którzy raz na jakiś czas kupią swojemu dziecku zabawkę, ale o takich, którzy robią to nagminnie i z byle powodu, a na prawdę miałam okazję już wiele razy spotkać takich rodziców i to nie na zasadzie, że widziałam ich raz czy dwa razy tylko współpracowałam z nimi i ich dziećmi przez rok, dwa. Oczywiście nie wiem jak to jest być matką, ale czy to powód żeby atakować moją osobę, bo mam inne zdanie niż wszyscy i mój wiek może wskazywać na to, że nic nie wiem i się wymądrzam? Myślę, że zdobyta przeze mnie wiedza, którą nabyłam na studiach i którą nadal nabywam oraz doświadczenie zdobyte na licznych praktykach, a także w dotychczasowej pracy pozwalają mi na to, aby wyciągać takie wnioski i jednak mam jakieś pojęcie o tym, o czym piszę w porównaniu do rodziców, którzy są w dziedzinie pedagogiki uznawani za laików. Nie chcę narzucać innym swojego zdania, dlatego ich nie atakuję tak jak robisz to ty. Wątek ten został zaproponowany po to, by podzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami i sprawdzeniu opinii otoczenia. A co do książek bardzo polecam wam książkę państwa D.Ch.Weston, M.S.Weston "Co dzień mądrzejsze. 365 gier i zabaw." Jest to książka przeznaczona dla rodziców i nauczycieli, którzy szukają inspiracji na to jak aktywnie, kreatywnie, ciekawie i na "nowo" (w sensie nowości dla każdej ze stron) spędzić czas z dziećmi.
  6. marzen@ pójdź do przedszkola na 7 dni i spędzaj w nim ok. 8 - 9 godzin dziennie, porozmawiaj z dziećmi, z rodzicami, zobacz jak się zachowują, czy to, co mówią obie strony w jakiś sposób się ze sobą pokrywa, bo dziecko zawsze powie ci prawdę, przynajmniej to w wieku przedszkolnym, ponieważ nie nauczyło się jeszcze kłamać i nie jest mu to do niczego potrzebne, a także nie potrafi manipulować (ludźmi, rzeczami itp.). Natomiast rodzic zawsze poda taką wersje, żeby "wybielić" się w oczach innych osób. Wtedy sama ocenisz jak postępuje większość rodziców, którzy są zajęci pracą, na nic nigdy nie mają czasu i są zmęczeni. Po takim krótkim pobycie w przedszkolu chociaż w minimalny sposób będziesz wiedziała o czym mówię. Na prawdę nie dziwie się, że w takich sytuacjach wolą kupić dziecku zabawkę i mieć czas dla siebie, żeby np. odpocząć, ale jednak to do niczego nie prowadzi. Nie raz sama tak postępowałam po powrocie do domu gdy moja 5 - letnia siostra męczyła mnie o wspólną zabawę. Przekupywałam ją tylko po to, by mieć czas dla siebie. Ona była zadowolona i ja też. Jednak takim moim zachowaniem nauczyłam ją tego, że po prawie każdym powrocie do domu z pracy czekała na tą rzecz, którą jej kupiłam, a nie na mnie. Podam także inny przykład: chłopiec codziennie po wejściu do sali przedszkolnej krzyczał: "a jak wrócę do domu to moja mama kupi ma transformersa". Na początku wraz z koleżankami myślałyśmy, że coś sobie wymyśla, ale po rozmowie z dzieckiem, następnie z ojcem i na końcu z matką okazało się, że tak niestety jest. Wracając z przedszkola wchodzili do sklepu i matka kupowała mu jakiś mały samochodzik, figurkę angry birdsa, star warsa lub transformersa. I czego ta mama - która opowiadała nauczycielom, że oni razem po powrocie z przedszkola bawią się, chodzą na spacery, a dziecko mówiło, że jak wracają do domu to bawi się, a mama ogląda film, gotuje - go nauczyła? Ważny jest też fakt, że to, co ona mówiła w ogóle nie pasowało do tego, co opowiadało dziecko i można było to zauważyć podczas indywidualnej rozmowy z dzieckiem, jego samotnych zabaw, podczas pracy i rozmów z całą grupą. Marzen@ nadal uważasz, że takie obserwacje mogą prowadzić do błędnych wniosków i koniecznie trzeba mieć dzieci, żeby wiedzieć jak ten "chleb" smakuje? Bo ja nie.
  7. nauzyka i Bettyy :) widzę, że myślicie w podobny sposób jak ja tylko po prostu nauzyka lepiej ujęła to w słowach, w bardziej prosty sposób niż ja. Ja także nie jestem osobą bez winy, bo za każdym razem jak wybieramy się z partnerem do rodziny, znajomych, którzy mają dzieci zastanawiamy się co im kupić, bo przecież "głupio" jest tak iść w odwiedziny (do domu gdzie są dzieci) z pustymi rękami. Tak jak wcześniej napisałam to my dorośli niestety przyzwyczajamy dzieci do takiego typu zachowań :( Tak jak napisała nauzyka dorosłym łatwiej jest wręczyć dzieciom zabawki niż poświęcić im czas na wspólną zabawę, rozmowę. Dziecko z tego powodu się cieszy (bo ma kolejną zabawkę), a rodzic widząc takie zachowanie dziecka również się cieszy, bo sprawił mu przyjemność. Co z tego, że się z nim nie pobawiło, porozmawiało, wyszło na spacer itp., ale w zamian za to dało się zabawkę i już rodzic jest z siebie dumny i oszukuje samego siebie, tłumacząc się przed samym sobą, że wszystko jest w porządku, przecież poświęcam mu czas, bo przez 5 minut kupowałem zabawkę, żeby zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia tym, że nie można spędzić z dzieckiem wspólnie czasu. Dać dziecku zabawkę jest przecież prostsze i łatwiejsze niż bawienie się z nim po całym dniu pracy, będąc zmęczonym. Jeśli chodzi o nas dorosłych (którzy sprawiają sobie przyjemności kupując sobie coś) to my jesteśmy już w bardzo dużym stopniu "urobieni" i takie kupowanie sobie czegokolwiek nie zmieni naszych postaw, których nabyliśmy będąc dziećmi. Natomiast w przypadku dzieci działa to odwrotnie. Dziecko widząc jak dorośli zasypują je mnóstwem zabawek zaczyna myśleć, że tak właśnie należy postępować, że takie zachowanie jest dobre i nie widzą w tym nic złego. Myślę, że fakt o tym czy posiadam dzieci jest zbędny, bo wystarczy tylko poobserwować jak zachowują się dorośli i dzieci, żeby móc wyciągać takie wnioski.
  8. Owszem, zgadzam się z tym co piszecie, ale kiedyś były inne czasy. Zabawki dostawało się z jakieś okazji i praktycznie od samego początku dziecko było uczone szacunku do rzeczy własnych i cudzych. Dbało o zabawki, książki, kolorowanki, były to rzeczy dla niego ważne, bo wiedziało, że kolejną zabawkę dostanie np. na święta lub urodziny, dlatego o nie dbały. Na pewno nie raz zdarzyło się któremuś z rodziców kupić swojemu dziecku zabawkę "zastępczą" tylko dlatego, bo dziecko ją zniszczyło i z tego powodu unosiło się płaczem. Nie raz miałam okazję usłyszeć od rodzica (któremu żaliło się dziecko, że jego zabawka została zniszczona z różnych powodów), że "dobrze to pójdziemy jutro do sklepu i kupię Ci nową tylko nie płacz" lub "powiemy mamie to Ci kupi nową, fajniejszą zabawkę, ale przestań już płakać". Rodzic postępując w ten sposób uczy swoje dziecko, że zabawka jest rzeczą, którą można łatwo zastąpić, jest łatwa do zdobycia, nie trzeba się o nią starać, wystarczy, że się popłacze, dziecko myśli, że skoro "popsuje zabawkę, której nie lubię, to mama kupi mi nową". Często można zauważyć takie przypadki. Dzieci są świetnymi obserwatorami i widząc takie zachowanie rodzica szybko zaczynają orientować się, że światem nie żądzą - tak jak wydaje się dorosłym - wartości, uczucia tylko właśnie dobra materialne. "Zły człowiek to taki, który nie daje prezentów" - wypowiedź chłopca mającego ok. 6 - 7 lat. Dzieci są obecnie dla dorosłych bardzo ważne, aby im to okazać kupujemy im zabawki. Co z tego, że tysiąc razy powiemy mu: kocham Cię, jesteś dla mnie najważniejszy na świecie i innego tego typu teksty, skoro dziecko zwraca uwagę na dobra materialne. Podam przykład pewnej historii: kobieta idąc w odwiedziny do swoich znajomych, którzy mieli dziecko, nie kupiła dla niego nic (czekolady, zabawki). Wchodząc do domu znajomych, dziecko już czekało na moment kiedy coś od niej dostanie. Nie dostało nic. W zamian za to dziecko powiedziało do swoich rodziców, że nie lubi już tej cioci, "bo nic mi nie kupiła". Dorośli sami nauczyli dzieci (własne i cudze), że nawet takie sytuacje wymagają tego, żeby im kupić cokolwiek, ale coś zawsze musi dostać. Ale przecież nikt z nas tak nie robi... "Wszyscy kłamią" - cytat z filmu "dr House".
  9. Właśnie o to mi chodziło :) o słowo przepraszam i rozmowę z dzieckiem. Wielu rodziców (na szczęście nie wszyscy) kupuje swoim pociechom zabawki z byle powodu. Często spotykam się z sytuacjami, że dziecko dostało nową, kolejną zabawkę dlatego, bo rodziców nie ma w domu (praca), bo nie poświęcają mu tyle uwagi ile, by tak naprawdę chcieli, bo spotkał go wypadek w przedszkolu, albo z okazji pasowania na przedszkolaka. Czy uważacie, że zasypywanie dziecka tonami plastiku jest dla niego dobre? W swojej pracy spotykam się z takimi sytuacjami. Dzieci, które maja masę zabawek, nowych, drogich, będących popularnymi w danym czasie nie potrafią dbać o cudze zabawki! Wręcz uważają, że rodzice kupią im nową zabawkę, bo to jest ich obowiązek. Miałam okazję spotkać i poznać rodzinę, która adoptowała dziecko. Przeszli bardzo trudną drogę zanim maluch mógł z nimi zamieszkać. Dziecko jest rozpuszczone (niestety trzeba je tak nazwać), ponieważ najczęściej matka kupuje mu każdą zabawkę, na którą wskaże palcem. Nie zauważa przy tym, że takim postępowaniem robi mu krzywdę. Wydaje mi się, że jej myślenie idzie w kierunku "już tyle przeszedł i w zamian za to dam mu wszystko czego zapragnie". Pomimo rozmów z rodzicami dziecka (szczególnie z matką) nic w tej kwestii się nie zmieniło. Tak więc powtórzę pytanie: czy uważacie, że zasypywanie dziecka plastikiem jest dobre dla jego rozwoju i budowania hierarchii wartości?
  10. Niestety śmierć jest tematem przygnębiającym samym w sobie. Dziecko też ma prawo czuć się z tego powodu źle, być przygnębionym. Zachowuje się dokładnie tak samo jak osoby dorosłe.
  11. Czy uważacie, że dziecku należy się nowa zabawka w zamian za to, że np. dostało klapsa, nakrzyczeliśmy na nie, uległo wypadkowi lub idąc w drugą stronę zostało adoptowane?
  12. Tematy o śmierci wcale nie muszą być najgorsze. Należy dziecku wytłumaczyć, że jest to coś naturalnego, że tak się po prostu dzieje. Tak jak po dniu następuje noc (rytmy), tak po długim lub krótkim życiu następuje śmierć. Np. jeżeli dziecko ma jakieś zwierzątko i z pewnych przyczyn zakończy swoje życie (wiek, choroba, wypadek) należy dziecku wytłumaczyć dlaczego tak się stało i dać mu czas na przeżywanie, oswojenia się z nową sytuacją. Nie należy wtedy kupować nowego zwierzaka myśląc, że dziecko nie zauważy różnicy, bo "jest podobne do poprzedniego". Dziecko musi mieć czas, żeby zrozumieć co się stało. Dopiero po przeżyciu stanu, którym jest żałoba można kupić dziecku nowe zwierzątko.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...