dziewczyny to nie jest tak, postaram sie to troszke wam opisac, u mnie nie jest to takie proste, mam 36 lat. mam juz wspaniale dzieci to sa najwieksz skarby mojego zycja, oddala bym za nie zycje.
lecz moja historia byla by bardzo dluga i pewnie bym was nia zanudzila, mam coreczke 15lat i syka 13latek, lecz 13 lat temu wykryto u syna wrodzana wade serca, umieral na moich rekach. ale udalo sie zyje i jest juz kochanym synkiem, wiec gdy lekarz oznajmil ze syn jest chory, moj pierwszy maz stwierdzil ze nie da sobie rady z ta choroba i poszedlw dluga, zostawiajac mnie z dziecmi, ale choc stalam sie klebkiem nerwow udalo sie , stanelam na nogi. po 5 latach wrocil zmuszajac mnie do powrotu, gdy odmowilam , pobil mnie, wychodzac wlaczyl gaz. uratowala mnie sasiadka. spalam bez znaku zycja 3 miesiace. rownierz tu bog byl przy mnie.
poznalam 5 lat temu mezczyzne ktory postawl mnie na nogi przy ktory poczulam sie kobieta ktory za mnie i moje dzieci oddal by zycje.
od 4 lat planowalismy to nasze dziecko i co????????????//