Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Joasia30

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Sławków
  1. Opowiem Wam bajkę trochę nietypową, o tym jak pewna KRÓLEWNA stosowała dietę zdrową: A było to dawno, kilka wieków temu, Gdy jeszcze nie znali z truskawek dżemu, ani marmolady, ani jogurcików, by ZDROWIE zachować szukali wciąż trików. Wciąż musieli nowe przepisy wymyślać, a reszty możemy się troszkę domyślać … Było to też daleko, aż za górami, mnóstwem jeziorek i dolinami. Gdzie w ich krainie wszystko inne było, lecz tam każdemu wspaniale się żyło. Nie było co prawda nawet telewizora, komputerów, tabletów, tym bardziej smartfona. Lecz zdradzę Wam miłe dzieci kochane, że i powietrze przez nich wdychane, było bardzo zdrowe, bo mieszkali w lesie gdzie można było słuchać jak echo wciąż się niesie. A każde dziecko miało zajęć bez liku, o których zaraz Wam opowiem w tym oto wierszyku. Po pierwsze dzieci (a także KRÓLEWNA, która nie była zbytnio wylewna), spędzali na dworze wręcz całe dzionki, wstawali też wcześnie tak jak skowronki. A co robili? Już wiecie? Ładnie się bawili! A swoje buźki w słoneczku pławili. Po drugie chodzili nad STRUMYK z tatą, wędką, stołeczkiem i małą łopatą. Łowili wspólnie rybki, czasem się opalali, zrywali kwiatki, do słońca skakali. A powiem Wam skrycie,że KRÓL – tata królewny, uwielbiał tam chodzić i jednego był pewny: Że każda taka wyprawa to samo ZDROWIE, i każdy nawet teraz także ci to powie, szczególnie gdy SŁOŃCE na niebie wysoko, świeci dając ciepło, w górze ku obłokom, warto się wybrać z mamą, czy też z tatą, a WITAMINA D będzie tego zapłatą. Podczas jednej właśnie takiej wycieczki, podszedł niespodziewanie ktoś do króla córeczki, był silny i bystry – SIŁACZ go nazywali i nie miał sobie równych rywali. Spotkali się potem jeszcze razy kilka, choć dla zakochanych była to tylko chwilka. Nietrudno się domyśleć, że ślub zaplanowali, przy którym to ciężko pracowali- kucharze i służący, a nawet króla kury, królewnie robiono różne fryzury, przymierzano wciąż nowe sukienki, takie co noszą młode panienki. Stop! zaraz, jak to króla kury? To chyba już są jakieś niezłe bzdury!? I tutaj muszę was troszkę rozczarować, gdyż kury te właśnie uwielbiają pracować! Jak? Zapytacie. JAJKO! - brzmi podpowiedź, Aby się o tym przekonać – kurnik odwiedź. Bo kury (wszystkie, nie tylko te zamkowe), ciężko znoszą jaja – wciąż nowe i nowe. Bo jak się wydał sekret siłacza, że on jajami się wciąż otacza, że wcina codziennie, stąd siła taka, król postanowił wesprzeć chłopaka. I to nie tylko naszego siłacza, ale każdego chłopka, żarłacza, nawet chudzielca, czy młodzieniaszka, jajkami od tego właśnie tu ptaszka. No i na ślubie wszystkie potrawy, jajka zawierać te właśnie miały. Więc pewnie spytacie jaka to zdrowa dieta, co dla królewny i dla faceta? Po pierwsze podwórko, słoneczka ogrzewanie, bo to jest witaminy D przyswajanie. Po drugie ryby – tak z tego strumyka, po trzecie jajka – i nic nie umyka! Bajka ta zatem ma morał gotowy: „naśladuj królewnę, a będziesz zdrowy”
  2. Ooo super! Dziękuję :) Dane i oświadczenie przesłałam na email. :)
  3. Biedronka niedaleko więc często do niej zaglądam, a faktycznie mają wiele fajnych rzeczy i można dużo zaoszczędzić.
  4. Joasia30

    Huśtawka, hamak

    Ja mam taki hamak jak z linku w pierwszym poście. Jak dla mnie świetna sprawa. Prawdę mówiąc kupiłam go z myślą o sobie, a co :p żeby przyjemnie czytać sobie książki na świeżym powietrzu, gdy mała bawi się na podwórku. Okazało się jednak, że z hamaka korzysta córka i trudno ją przekonać, żeby zeszła i pobawiła się np. w piasku. :) Z tym, że mój hamak kupiłam w biedronce i dałam za niego około 35 zł. Zdjęcia mojego hamaka możecie zobaczyć: tutaj.
  5. Prawdę mówiąc jest wiele książek dla dzieci, które mogę polecić, m.in. są to: "Krowa Matylda na wakacjach", "Krowa Matylda bawi się w chowanego", "Bajki dla Marysi i Alicji", "Niesforne aniołki. Spacer przez Biblię", "Żółw Wiercipięta i inne zwierzęta", "Jajo, kura i te sprawy", "O dziewczynce, która nie lubiła kłaść się spać", "Klub Przyjaciół Myszki Miki. Cyferki" i inne. Jeśli chciałybyście poczytać recenzje tych książek to pisze o nich na blogu: recenzje książek dla dzieci. :)
  6. Gdy Kinia była malutka to używałam chusteczek nawilżających Pampers, ale potem zaczęłam kupować "Dada" z biedronki i tych używam do dzisiaj.
  7. U nas trampolina świetnie się sprawdziła. Kinia korzysta z niej na okrągło i chyba jej się nie znudzi ... Kupiliśmy ją rok temu (Kinia miała 3 latka) i muszę przyznać, że jest to pierwsze miejsce do którego idzie za każdym razem gdy wychodzi na podwórko. U nas też nie ma zbyt dużo miejsca, ale kupiliśmy tą troszkę mniejszą (kilka zdjęć tu).
  8. Oczywiście, że wolałabym wiedzieć ... przynajmniej człowiek może się do danej sytuacji ustosunkować i "coś z ty zrobić", a nie czekać aż będzie za późno. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, ale nie będziemy go szukać nie znając problemu ...
  9. Również słyszałam o tej roślinie, ale dopiero w tym roku. Wcześniej nie wiedziałam, że w ogóle istnieje. Co do testowania jak parzy to odradzam - widziałam zdjęcia osób poparzonych nią i są to duże bąble jak po parzeniu, zresztą nawet na wikipedii piszą że jest to porównywalne do poparzeń bodajże drugiego stopnia. Z tego co słyszałam to nie pomaga wyrwanie jej, bo i tak odrośnie, najlepiej zawiadomić straż miejską aby ją usunęli za pomocą specjalnych środków.
  10. Także zgadzam się z tym co domi napisała. Najważniejsze, aby być w porządku wobec własnego sumienia nikogo przy tym nie krzywdząc. Co do posyłania dwulatka przymusowo do przedszkola to dla mnie trochę paranoja ... Kinia ma cztery lata i dopiero od września idzie do przedszkola. W sumie mogłaby jeszcze rok posiedzieć w domu, bo ja jestem w domu, ale to ona sama chce do dzieci więc dlaczego mam jej tego odmawiać. Gdy byłyśmy na zajęciach adaptacyjnych w przedszkolu to nie mogłam jej zabrać ... do domu, po prostu nie chciała wyjść z przedszkola. :) Ale wszystko zależy od dziecka. Poza tym z dzieckiem także trzeba spędzać czas, a najlepiej aby takie wspólne spędzanie czasu nazwać np. czas z mamą itp. Co prawda nazywanie stosuję od niedawna (po przeczytaniu książki "Dziecko, czy muszę ci to jeszcze raz powtarzać" o której pisałam na blogu). Z drugiej znów strony nie możemy wszystkiego dziecku dyktować, gdy Kinia się pyta "co mam robić?" nie raz odpowiadam jej, żeby sama coś wymyśliła. I nie jest to objaw mojego lenistwa, a próba rozwijania u niej kreatywności, co przynosi zresztą rezultaty. Na początku musiałam jej dawać coś do wyboru (wybór zależał od niej), teraz coraz rzadziej pojawiają się pytania tego typu. Teraz podczas spędzania naszego wspólnego czasu ja się pytam jej w co chciałaby się ze mną pobawić. :)
  11. Joasia30

    Mama w bibliotece

    Wcześniej (czytaj: przed ślubem) często chodziłam do biblioteki, jednak teraz raczej kupuję książki dla dziecka. Zresztą dla siebie mam już zapas, który czeka "na przeczytanie". Nadal dużo czytam, ale do biblioteki raczej nie chodzę, tym bardziej, że książki które recenzuję na blogu mam albo od wydawnictw, albo ze sklepu, a do biblioteki mi teraz po prostu nie po drodze (po przeprowadzce), tym bardziej, że nowości i tak tam nie znajdę niestety.
  12. Ja mam dwuczłonowe nazwisko, ale to dlatego, że była żona brata mojego męża też ma na imię tak jak ja, zatem gdybym przyjęła samo nazwisko męża obie miałybyśmy to samo imię i nazwisko. :) Dziecko ma tylko nazwisko męża. Zresztą muszę przyznać, że bardzo lubię moje dwuczłonowe nazwisko i teraz dziwnie bym się czuła tylko z jednym. :)
  13. Kreatywnej zabawy nigdy nie za dużo. :) My z Kinią bawimy się na różne sposoby: w wodzie, w kuchni, przyborami plastycznymi, podczas zwykłych czynności i co tylko wpadnie nam do głowy. :) O niektórych pomysłach pisałam na blogu: zabawy w domu i zabawy na dworze.
  14. Kinia już od dawna ogląda bajki po angielsku i po prostu czasami jest tak, że nie chce polskich bajek. Poza tym w przedszkolach także są zajęcia uczące angielskiego. Według mnie jeśli dziecko chce się samo uczyć to nie widzę przeszkód. My np. mamy w domu książkę "I can sing in english" z płytą, na której jest 20 angielskich piosenek i Kinga uwielbia jak razem je śpiewamy (recenzja książki: tu). Pamiętam, że kolorów jeszcze po polsku nie pamiętała, a po angielsku mówiła prawie każdy. :)
  15. Moja Kinia też uwielbia bawić się w wodzie. Niedawno było to nawet inspiracją dla mnie do napisania wpisu na bloga: 14 propozycji zabawy w wodzie najbardziej lubi chyba zabawy w basenie z użyciem kolorowych piłeczek. :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...