mi też wydawało się, że rozmawiałam ze swoim Marcinem, dopiero u psychologa otworzył się i dotarło do mnie to, że ja tak naprawdę nie wiedziałam co on czuje, czego pragnie, siedziałam, słuchałam jak zachipnotyzowana i płakałam, pogrąrzyłam się we własnym bólu, nie biorąc pod uwagę tego, że faceci też mają uczucia, a nie zawsze chcą je pokazywać. Wiem, że pomimo obecnej słabości do posiadania dziecka to mam wspaniałego męża