Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

aneczka_26

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    małopolska
  1. A helicobacter oznacza wrzody a ponoć wrzody to w dużej mierze nerwy więc może to rzeczywiście wynik stresu? Choć swoją drogą trochę to dziwne, bo helicobacter to bakteria. Co ona może mieć wspólnego ze stresem- pewnie chodzi o mniejszą odporność organizmu w momencie ciągłego napięcia emocjonalnego. Napisz koniecznie co Tobie powiedział lekarz na ten temat, bo stres nie stres na pewno warto się przebadać
  2. czesc martusia! Nie martw się że jesteś przeczulona. Ja też należę do typowych nerwusów i trafiałam z różnymi schorzeniami do różnych specjalistów a oni przepisywali mi głównie...... coś na uspokojenie. Stres może powodować mnóstwo zaburzeń.Jako pedagog miałam przeszkolenie z zakresu psychopatologii i psychologii klinicznej i wiem, że są nerwice które mogą np. prowadzić do utraty mowy, czy paraliżu ciała,a wszystkie nerwy i mięśnie są zdrowe i dopiero po długim czasie wykrywa się, że przyczyna tkwi w psychice. Czy te bóle o których piszesz nie sa przypadkiem w tym miejscu gdzie przepona? Jeśli tak to duże prawdopodobieństwo że to wynik nerwów. Musisz po posiłku usiąść, pomyśleć o czymś miłym, wolno i głęboko pooddychać. Obecnie powstają nawet szkoły i kursy poprawnego oddechu. To ponoć bardzo pomaga. Pozdrawiam
  3. Jeśli masz podejrzenia, że to może być ciąża, to musisz powtórzyć badania pod tym kątem. Ale ja miałam podobne objawy- silne bóle podbrzusza, krzyży, wręcz jakby mnie ktoś nożem przeszywał i uczucie pełności, ale w moim przypadku oznaczało to problemy z nerkami. Dopiero po 2- 3 miesiącach odkryto u mnie to powiązanie na badaniu USG. Napisz jak już będziesz wiedzieć jak brzmiała diagnoza, bo jestem bardzo ciekawa, jak to jest w Twoim przypadku Buziaki
  4. Droga Ainah! Jak pisałam powyżej, rozumiem poniekąd Twoją sytuację. Myślę, że takich kobiet skazanych na bezgraniczną niewrażliwość ze strony lekarzy na sytuację pacjentki, jest bardzo wiele. Nieograniczone poczucie całkowitej bezkarności i bezkresna chciwość to współczesny obraz naszych lekarzy (choć oczywiście są wyjątki, na pewno też nieco inaczej wygląda sytuacja w dużym mieście, inaczej w "pipidówach" gdzie np. ja mieszkam). Mniemam, iż w Twojej sytuacji chodzi nie tylko o sprawy finansowe, ale głównie o stan psychiczny w jakim się znajdujesz- problem Twój to problem natury bardzo delikatnej i bardzo intymnej, dlatego tak mocno przeżywasz każde "niewłaściwe" zachowanie lekarza, każdą jego (jej) decyzję. Nie chcę być przemądrzałą ciocią- dobra rada, ale wydaje mi się, iż bardzo ważne jest, abyś się nie poddawała z powodu spotkania na swojej drodze akurat takiej lekarki, która w rzeczywistości nie dba o Twoją sprawę. Może dziewczyny na forum podadzą Ci jakieś adresy, nazwiska w Twoim mieście, gdzie warto się udać???? Ale najważniejsze byś zmieniła ten profil!!!!!!!!!! Powinnaś mieć w swoim otoczeniu osobę, która Cię zrozumie, z którą możesz o tym pogadać otwarcie, która może towarzyszyć Ci np. w drodze do lekarza. Najlepiej, by był to Twój mąż, bo to przecież najbliższa osoba. Więc przekaż mu, że ma Cie wspierać w tych trudnych chwilach. A w razie czego zawsze możesz napisać na Forum. Pozdrowionka i głowa do góry.
  5. aneczka_26

    Co dziś robicie na obiad?

    Cześć dziewczyny! U mnie kompletny brak pomysłów, czytam Wasze propozycje i ani mi się nie chce nic robić ani jeść ale wiem, że przyjdzie pora i.... bez obiadu ani rusz. Dlatego jak Ann popędzę zaraz do sklepu i kupię coś gotowego może parowce- szybko i bez potrzeby twórczości bo dziś mi jej brak Pozdrawiam wszystkie kucharki
  6. Cześć Marcinie! Ja podobnie jak Agni, mam tylko zestaw ikonek: Cytuj/ Multi Wył. ? Szybka odp./ trójkąt do góry. Ponieważ rozwiązałeś (jak widać powyżej) jej problem, proszę o pomoc także w moim przypadku. Tej ikonki "dziękuję" naprawdę nie mam, bez względu na to, czy post jest mój czy obcy. To bardzo fajna opcja i chciałabym z niej korzystać. Liczę, że mi w tym pomożesz
  7. Ainah! I jeszcze jedno zmień ten smutny profil! Głowa do góry! Gorzej być nie może? no to znaczy, że będzie tylko lepiej!
  8. To czekamy na dalsze informacje oczywiście pozytywne na temat tych wizyt. Czytając wszystkie Twoje posty stwierdzam, iż Twój problem jest nieco podobny do mojego- całkowite bagatelizowanie problemu pacjentki przez lekarza. Mnie podczas cytologii wyszła "słaba reakcja estrogenowa" a mój lekarz twierdzi, iż "CYTOLOGIE MA PANI W PORZĄDKU O CO PANI CHODZI" . A na pytanie "Czy ta słaba reakcja nie spowoduje w przyszłości zaburzeń i niepłodności"- "Ale nie rozumiem o co Pani chodzi? Chce pani zajść w ciążę?" I tak w kółko.... Nie mogłam nawet opowiedzieć o dolegliwościach, bo wciąż impertynencko mi przerywał, że on nie widzi problemu, a tą reakcję się będzie leczyć jak będę chciała zajść w ciążę. Tymczasem dowiedziałam się że w mojej sytuacji jak najszybciej muszę zrobić badania hormonów. Dlatego wiem, jak ważne jest, by się nie poddawać w dopominaniu się o swoje prawa w służbie zdrowia. I konsultowanie decyzji lekarzy (zwłaszcza tych najbardziej poważnych) u kilku specjalistów. Mam nadzieję, że uzyskasz fachową pomoc! Pozdrawiam
  9. Kat Kiedy to właśnie ty wierzysz w te reklamowe bzdury! Lekarze i weterynarze mają silne powiązania z producentami i wiadomo, że polecą ci to, z czego sami mają udział w zyskach. A szczepienie kota lub psa na coraz wymyślniejsze choroby to nie jakbyś szczepiła dziecko na meningokoki tylko na malarię. To chyba jednak zbędne co? Skoro zamierzasz w najbliższym czasie pozostać w zaściankowym kraju Polska (Nie mam na myśli podstawowego zakresu szczepień czy corocznych badań) Poza tym należy pamiętać, iż kot to nie dziecko, stąd absurd polegający właśnie na tym, żeby kota trzymać w zamkniętym mieszkaniu na Boga TO DZIKIE ZWIERZĘ, ze swymi instynktami ono się rodzi. Trzymanie go w zamknięciu to jakbyś rybkę położyła bez wody na półeczkę w kuchni, albo w aureolę i gwoździkiem na ścianę. Dlatego myślę, że należy zamknąć ten temat gdyż żadna z nas zdania nie zmieni a o zdrowiu kota decyduje długość jego żywota i stopień zachorowalności dlatego życzę zdrówka twojemu kotkowi Aneczka
  10. A widzisz Whiskas jest przecież reklamowany, "zalecany przez weterynarzy, hodowców", reklamy itd. a sama mówisz że kotka się pochorowała. To, o czym piszesz niestety nie zawsze idzie w parze, mam tu na myśli "cena z jakością". Ja piszę o moich zwierzętach, mam dwa dachowce i psa owczarka niemieckiego mojej wagi. Gotuje im sama tzw. ludzkie żarełko, sama im "bilansuje" i moje zwierzaki są zdrowe i nigdy nie mieliśmy z nimi żadnych problemów zdrowotnych. Zwierzęta są w moim domu od lat, cieszymy się swoim towarzystwem, dbamy o siebie, wspólnie dzielimy życie. Mój pies zmarł w zeszłym roku po 17 latach wspólnego życia jako sędziwy, niewidomy staruszek. Natomiast zwierzęta sąsiadów, jedzące cielęcinkę(dosłownie) i co miesiąc szczepione na jakieś dziwne choroby (według mnie poddawane jakimś podejrzanym eksperymentom pseudoweterynarzy z małego miasteczka) padają jak muchy. Dlatego nie zgadzam się z Tobą choć oczywiście uznaję że tak jest w przypadku Twojej kotki. Pamiętajmy też że dawniej nie było tych cudownie dobranych, profesjonalnie zbilansowanych, wytworzonych z najlepszych składników wyselekcjonowanych właśnie dla twojego kota itd... A i nasze i zwierzęce organizmy jakoś były zdrowsze
  11. aneczka_26

    Co dziś robicie na obiad?

    mniami.... ten schabik to sama bym zjadła. A suróweczka? Ja do pieczonych mięs uwielbiam kiszoną kapustę z cebulką i marchewką
  12. aneczka_26

    Co dziś robicie na obiad?

    A ja za pomidorową nie przepadam Dziś zupka zalewajka z białego barszczu i ryż ze śmietanką Prosto i smacznie!
  13. To cudownie, że postanowiłaś wziąźć pod opiekę kociaka bo to naprawdę wspaniałe zwierzaki. łowo "dobre" karmy zależy indywidualnie od kota, więc możesz kupować te tańsze karmy (ja kupuję właśnie takie) w zwykłych supermarketach np. Pupil, Teo i próbować która z nich najbardziej smakuje Twojemu kotkowi. Te które wypisałam są bardzo tanie a moje kotki bardzo je lubią. Choć oczywiście najbardziej lubią jak "mamuśka" czyli ja upichci wątróbkę.
  14. Jeśli chodzi o problem z kotkami- moje kotki odżywiały się "ludzkim" pokarmem tzn. porcje rosołowe, kurczaczki, serduszka, wątróbka, rybki, paprykarze, kasza, Specjalistyczna karmę kupowałam tylko od czasu do czasu. Gdy były zupełnie małe to głównie rozcieńczone mleczko. Nie są to zwierzątka problematyczne, zresztą instynkt łowczy istnieje chyba u nich od urodzenia, bo jako chyba półroczne maluchy moje aniołki atakowały kury sąsiadki i nieostrożne gołębie. Nieraz tym sposobem nakarmiły się same.
  15. Witajcie! Ja też mam kotki dwa czarne diabły! Mają już po 3 lata (to bliźnięta, mówimy na nie bracia) i jak patrzę na te fotki to cała rozpływam się w słodyczy. Pamiętam, jak moje były takie maleńkie.... Tyle,że u mnie jeden to istny schizofrenik ma dziwne zachowania a jego ulubionym zajęciem kiedy był młodziutki było........................WISZENIE NA FIRANKACH. Możecie się domyślić, jak szybko mijała mi radość z faktu, że je przytaszczyłam do domu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...