Mój czteroletni syn wpada w ogromną frustrację i złość, gdy popełni błąd – na przykład źle dopasuje element układanki albo naklei naklejkę w niewłaściwym miejscu w książeczce z zadaniami.
Ma pewną obsesję na punkcie bycia „idealnym” – nawet nie wiem, skąd mu się to wzięło.
Bardzo staram się mu pokazać, że popełnianie błędów jest czymś normalnym, a nawet pozytywnym; mówię na przykład: „uczymy się właśnie dzięki popełnianiu błędów” albo „to nic złego, jeśli się pomylimy, bo wtedy możemy spróbować to naprawić”. Razem z tatą staramy się też czasem celowo popełniać błędy na jego oczach, żeby widział, że to normalne. Wydaje mi się, że to trochę pomaga, choć postępy są powolne.
Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia ze swoim maluchem? Macie jakieś rady, jak budować w nim odporność psychiczną i sprawić, by mniej bał się popełniania błędów?