Mój trzemaipółlatek był ostatnio pierwszy raz w kinie. Od tamtej pory bawimy się w „kino”. Oto jak to robimy:
— Układamy wszystkie poduszki z domu na łóżku, tworząc „miejsca siedzące”
— Bierzemy przekąski kinowe
— Gasimy światło
— Kładziemy się na łóżku, jemy przekąski i rozmawiamy o filmie, który niby oglądamy.
Same korzyści płynące z czasu przed ekranem, a przy tym zero faktycznego siedzenia przed ekranem