Mój syn w październiku kończy 5 lat. Czwarty rok życia był jak dotąd absolutnie najgorszy. Te humory, niesłuchanie, pyskowanie – mogłabym wymieniać bez końca. Naprawdę mam z nim ciężko. W sierpniu zaczyna zerówkę i mam nadzieję, że szkoła zapewni mu potrzebną strukturę, a także pomoże w kwestii jego wybredności przy jedzeniu. To w zasadzie tylko nuggetsy z kurczaka i frytki – i nic poza tym. Na dodatek zjada tylko konkretne nuggetsy. Zjada trochę owoców, ale warzyw w ogóle nie tknie. Jestem już u kresu wytrzymałości i bardzo liczę na to, że jako pięciolatek w końcu zacznie się choć trochę zmieniać na lepsze. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być gorzej, ale życie już mnie nauczyło, że może – bo okres między trzecim a czwartym rokiem życia pokazał, że trójka była przy czwórce prawdziwą sielanką.