Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Agata1315

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Ostrów Wielkopolski
  1. Pisałam o starszym synu, który ma 3,5 roku. Oprócz niego mam jeszcze malucha. Starszy nie wykazuje cech głębokiego autyzmu, jest komunikatywny, pomimo tego, że nie mówi poprawnie, to potrafi zakomunikować swoje potrzeby, a nawet próbuje w swoim języku opowiadać co widział w bajkach, jest wesoły i lubi się bawić. To nie jest też tak, że w ogóle się nie uczy - uczy i robi postępy, ale później jakby mu się odechciewało starań i wraca do poprzedniego etapu. Przez to cała nauka idzie dużo wolniej. Tak czy inaczej zgłosiłam go już do ośrodka terapeutycznego, jesteśmy po pierwszej wizycie, niedługo będzie miał następną, w celu postawienia diagnozy. Pani psycholog powiedziała, że widać, że włożyłam sporo pracy w jego rozwój, że nie zostawiłam go samego sobie, nie siedziałam z założonymi rękami i nie czekałam co dalej. Dotąd nie byłam z nim u psychologa, bo wszyscy mi po prostu powtarzali, że z tego wyrośnie, ma jeszcze czas, że nie zachowuje się dużo inaczej od innych dzieci, a na naukę mowy ma czas do 4 roku życia. I to nie jakieś babcie czy koleżanki, konsultowałam się z osobami na co dzień pracującymi z dziećmi. Bez względu na to jaka zostanie postawiona diagnoza, na rok wysyłam go do przedszkola terapeutycznego, gdzie zajmą się nim logopedzi i psychologowie. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
  2. Witam. Czy jest sens spotkań z psychologiem, w przypadku gdy dziecko jeszcze nie mówi? Mój syn ma 3,5 roku, jak był mniejszy stworzył sobie swój własny język. Myśleliśmy, że z tego wyrośnie, ale nie. Gdyby chciał, to by mówił, bo czasem podczas zabawy gada do siebie i tworzy takie kombinacje głosek, że nawet ja bym czegoś takiego nie wypowiedziała, ale jak ma coś powtórzyć po nas, to nie chce. Tak samo jest ze wszystkim, nie chce uczyć się nowych rzeczy, nie chce samodzielnie jeść, kanapki jeszcze jakoś idą, o ile są pokrojone w kosteczkę, na widelec też nabije, ale o jedzeniu łyżką nie ma mowy. To samo jest z załatwianiem się, co jakiś czas na krótko pilnuje, a potem znów popuszcza w majtki. Już nie wiem co z nim robić... Rozmowy, chwalenie, nagrody, kary, a nawet awantury nie pomagają wcale, albo na krótko, potem znowu jest to samo. Za parę tygodni ma iść do przedszkola i boję się, że po okresie próbnym powiedzą, że nie może tam chodzić. Nawet do logopedy nie ma sensu iść, bo by musiał się postarać, żeby zacząć ładnie mówić, a on po prostu nie chce. Jedynym wyjściem wydaje mi się psycholog, ale czy to coś da w takiej sytuacji? Proszę, doradźcie, bo już nie wiem jak sobie z nim radzić. Ma młodszego brata, może to ma jakiś wpływ na tę sytuację. Brat też jeszcze nie mówi, nosi pieluszkę i nie je samodzielnie, choć dużo chętniej próbuje, a starszy od maleńkości na każdą nowość reagował niechęcią, a czasem nawet histerią.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...