Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ggossiekk

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Kraków
  1. Już kilka miesięcy minęło od porodu, a ja wciąż się denerwuje jak wspominam ten szpital. Poród był traumatyczny, "zajmowała się" mną położna Danuta Mazur, bardzo niemiła kobieta, gdy weszła do sali porodowej nawet się nie przedstawiła tylko od razu wzięła do badania (nie była zbyt delikatna), rodziłam 12 godzin, a zajrzała do mnie tylko kilka razy, już pod sam koniec tylko mnie łajała, że źle oddycham i szkodzę dziecku (ale nie powiedziała JAK mam oddychać, a ze stresu i bólu nawet nie wiedziałam jak się nazywam). Znieczulenie dostałam w niewłaściwym momencie - zbyt wcześnie, więc ostatnie 3 godziny rodziłam już "na żywca" bez jakiegokolwiek znieczulenia, położna przyszła z lekarzem na ostatnie 15 minut, wcześniej leżałam sama i nikt nie reagował na moje wołanie. Lekarz który "przyjmował" poród trzymał tylko moją głowę i jedyne co pamiętam to JEGO ZIEWANIE nad moją głową! Położna zbyt szybko odcięła pępowinę - od razu po wyjęciu dziecka! (nawet pediatra powiedziała do niej że zrobiła to za szybko!). Położyła mi na minutę dziecko na brzuchu i zabrała do... ubrania, bo stwierdziła, że dziecku będzie zimno! Po ubraniu i zbadaniu dostałam dziecko na jakąś godzinę. Nie pomogli mi go przystawić do piersi, a ja nie wiedziałam jak się za to zabrać. Opieka po porodzie na niskim poziomie (pewnie dlatego że nie zapłaciłam za pokój dwu- albo jednoosobowy), panie od laktacji obecne ale zupełnie nieprzydatne, każda dawała inne złote rady, czasem zupełnie ze sobą sprzeczne (doradca laktacyjny - pani Maria, dziwna kobieta, nie uśmiechnięta, nieprzyjemna dla mnie - zupełnie mnie ignorowała chociaż prosiłam kilka razy o pomoc...)Nie dawałam sobie rady z karmieniem, mówiłam to personelowi, ale żadnej reakcji (mieli dużo na głowie - może dlatego nie przejmowali się tak każdym pacjentem). Bardzo niechętnie dawali mleko zastępcze, dopiero jak moje dziecko zaczęło bardzo niebezpiecznie tracić na wadze zdenerwowałam się i po prostu brałam już mleko bez skrępowania. Tylko przez niską wagę dziecka nie chcieli nas wypuścić do domu! Jak tylko trochę przybrał (poza tym był całkiem zdrowy) wypuścili nas do domu - po 7 dniach! Jak tylko opuściłam budynek szpitala -rozpłakałam się. Ze szczęścia że opuszczam jego mury. Już nigdy więcej tu nie wrócę. Nie polecam tego szpitala. Ps jeśli chodzi o posiłki to nie byłam zaskoczona: plaster szynki konserwowej i pół plasterka pomidora na śniadanie, a na podwieczorek batonik Grześ, mniam. Ps2 O plan porodu położna zapytała... po porodzie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...