Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

nati91

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Warszawa
  1. nati91

    Marcóweczki 2016

    Gratulacje Lilijka! Cudowne wieści :) Powiem Wam, że jakoś tak ciężko z dwójką. Szczerze mówiąc to nie wiem czemu, ale myślałam, że będzie łatwiej. Ale już powoli ogarniam. Chusta jest mega wybawieniem i na spacerach i w domu, nie wiem jak bym bez niej siebie poradziła. Zmęczona jestem strasznie i fizycznie i psychicznie, mimo że odpuściłam sprzątanie itp. No ale cóż, odpocznę na emeryturze ;) lecę spać, może mi młoda da ;) postaram się częściej pisać.
  2. nati91

    Marcóweczki 2018

    Rosebelle - liście białej kapusty rozbite, jak Riri napisała na nawał są naprawdę super. A na bolące sutki kup czystą lanolinę (z ziaji jest chyba najtańsza - lano maść) i smaruj po każdym karmieniu, nie trzeba zmywać przed kolejnym karmieniem. Też działa cuda! Ewentualnie możesz spróbować z nakładkami, zwłaszcza jak masz tak poranione. Powodzenia! :)
  3. nati91

    Marcóweczki 2018

    Gratulacje dla wszystkich rozpakowanych! :) Chyba tylko Rosebelle została? Trzymaj się dzielnie! My jakoś żyjemy, choć nie jest łatwo. Mamy z mężem krótkie lonciki i starsza ostatnio nam strasznie działa na nerwy, co gorsza wczoraj jeszcze się denerwowaliśmy na małą, bo nie mogła zasnąć, a byliśmy już bardzo zmęczeni :( nie wierzę, jak mogłam się złościć na tę małą kruszynkę :( oby nigdy więcej. Przeczytałam sobie dziś po raz kolejny fajny tekst, od razu złagodniałam, polecam w chwilach słabości :) http://www.calareszta.pl/juz-nie-pamietam/ Wesołych Świąt, dziewczyny! :)
  4. nati91

    Marcóweczki 2016

    Hej :) wpadłam życzyć rodzinnych i wesołych Świąt :) U nas jakoś leci, choć przez zmęczenie trochę z mężem mamy za mało cierpliwości :( wczoraj nawet na Zuzię się denerwowaliśmy, bo nie mogła zasnąć wieczorem :( niestety trochę ciężki czas, ale musimy go jakoś przetrwać. Dziś P zawiózł Izę do swoich rodziców na dzień a jutro jedziemy rano do moich i zostajemy na dwa dni, to trochę odetchniemy. Pojemy dobrych rzeczy, ja tylko babeczki dziś robię :) (z Twojego przepisu, Misia ) a tak to jedziemy na gotowe :) znowu będzie pełny bagażnik klamotów, a już z Izą udawało się dosyć kompaktowo spakować.
  5. nati91

    Marcóweczki 2018

    Gratulacje Dora i Roks! :) współczuję porodów :( ból jest okropny, ale jak trwa to długo, to musi być masakra... Dora, ja tak miałam z pierwszą córką, że musiałam parte powstrzymywać, bo przyjechałam już z partymi i jeszcze mnie nie zbadali. A wtedy jeszcze stałam, więc grawitacja robiła swoje i naprawdę nie byłam w stanie całkowicie się powstrzymać. Na szczęście nic się nie stało. A jaką ulgę poczułam, jak dojechaliśmy na porodówkę, położyli mnie i mogłam przeć! A teraz parte nie przyniosły żadnej ulgi... Jak te porody są różne...
  6. nati91

    Marcóweczki 2018

    jeszcze dodam, że to najbardziej oblegany szpital w Warszawie - żelazna ;)
  7. nati91

    Marcóweczki 2018

    Nie, w dniu terminu trzeba się zgłosić do szpitala. Robią ktg, krótkie usg i badają dowcipnie ;) no miałam pecha, bo jak byłam podłączona do ktg, to 4 rodzące przyjechały no a one mają pierwszeństwo ;) i personelu było mało i tak to wyszło.
  8. nati91

    Marcóweczki 2018

    Dora, trzymam kciuki! Azol, no nie dało się przeoczyć skurczy. Choć pojechaliśmy do szpitala, mimo że nie byłam przekonana, że już powinniśmy. Skurcze były co 3 min,ale wiedziałam, że to jeszcze nie ten ból. W drodze do szpitala się rozrzedziły na co ok. 5 min i wzmocniły. Do szpitala przyjechałam z 2 cm rozwarciem, potem zrobili wywiad i ktg i nie skończyli ktg, bo pod koniec miałam już taki mocny skurcz, że mnie na szczęście od razu odłączyli. Poszliśmy na salę i położna mówi, że mnie zbada od razu, bo czuje, że to szybko postąpiło, ja mówię, że też tak czuję i było już 7cm (niecałą godzinę po przyjeździe). Po jakichś 15 min może krócej zaczęły się parte i kolejne 15 min i mała była z nami :) Co do oznak przed porodem, to u mnie czop odchodził od czwartku na póltora tygodnia przed, potem pierwsze malusie nitki krwi pojawiły się razem z pierwszymi bolesnymi skurczami przepowiadającymi w kolejny czwartek nad ranem. Akcja zaczęła się dopiero w poniedziałek późnym wieczorem. W niedzielę i poniedziałek to już prawie cały czas ze mnie ciekło, każde podtarcie było z krwią, ten śluz był taki rzadszy, jakby rozwodniony trochę. Nie czyściło mnie, w poniedziałek miałam sporo skurczy bezbolesnych, chyba trochę więcej niż wcześniej. Ale też spędziłam 6,5h na ip z racji minionego terminu, w niezbyt wygodnej pozycji...
  9. nati91

    Marcóweczki 2016

    Hej dziewczyny :) wreszcie doczekałam się mojej kruszynki :) Zuzia przyszła na świat wczoraj o 2:45 po szybkim porodzie (skurcze zaczęły się przed 22), choć mega bolesnym... ułożyła się twarzą w złą stronę przez co główka jakoś źle wychodziła i to było jeszcze gorsze niż z Izą. Na szczęście szybko było po wszystkim :) Zuzia jest małym cycochem, wczoraj większość dnia spędziła na cycu,za to w nocy spała 4h bez pobudki i 6h bez jedzenia (miała kilka krótkich pobudek zanim na dobre zasnęła), ciekawe jak to będzie dalej :) no i nie mogę doczekać się spotkania siostrzyczek :) Iza już widziała zdjęcia Zuzi, w nocy akurat jak wyszliśmy do szpitala to się obudziła i dziadek musiał przy niej 2h siedzieć zanim w końcu zasnęła na dobre (w nocy tylko ja ją uspokajam i tylko ja ją usypiam). Ciekawe jak wczoraj wieczorem zasnęła. Choć nie spała w dzień, to może szybko się udało dziadkom uspokoić ją. A to moje małe cudo <3
  10. nati91

    Marcóweczki 2018

    Hej :) doczekałam się i ja :) Zuzia przyszła na świat wczoraj o 2:45. Poród ekspresowy - przed 22 zaczęły się skurcze :) ból nie z tej ziemi, parte wspominam dużo gorzej niż z pierwszą córką, ale podobno to wina tego, że Zuzia ułożyła się twarzą nie w tą stronę i główka wychodziła jakoś niefortunnie. Na szczęście szybko poszło, a nagroda jest bezcenna <3 byłam nacięta, bo inaczej za długo by to trwało, i dobrze, już się darłam, żeby mi pomogły i wyciągnęły ją w ogóle darłam się jak opętana, czułam się jak zwierzę trochę... Zuzia jest ogromnym cycochem, wczoraj spędziła większość dnia na cycu, za to jak mi się ją wreszcie udało odłożyć po 23 i po kilku krótkich pobudkach (wzięła cyca do buzi i od razu spała :p) wstała dopiero teraz o 5:15! Bez pobudki spała jakieś 4h a bez jedzenia jakieś 6h. Ciekawe, czy tendencja się utrzyma :) kocham moje słonko nad życie, nie mogę się doczekać aż poznają się z siostrą <3<br /> Trzymam kciuki za wszystkie nierozpakowane! Już niedługo i Wy będziecie tulić Wasze maleństwa :)
  11. nati91

    Marcóweczki 2018

    Dora, witaj w klubie... Ja już od miesiąca czekam, bo lekarz straszył, a tu dupa. Moi rodzice też cały czas w gotowości, bo musi ktoś do córki przyjechać i też ciężko cokolwiek zaplanować. Musimy cały czas żyć jednocześnie tak, jakbym miała jutro urodzić i jakbym miała jeszcze nie rodzić. Wczoraj się wydarłam na tatę, bo użył słowa "kiedy"... od czwartku coś się dzieje, w nocy mam jakieś skurcze,w dzień odchodzi czop z krwią i tyle. Już mam dość :(
  12. nati91

    Marcóweczki 2018

    Gratulacje Cysia! :)
  13. nati91

    Marcóweczki 2018

    Roks, współczuję, dziewczyny dobrze mówią - na tym etapie lepiej do szpitala pojechać, żeby Cię na nogi postawili! A ja dziś miałam bolesne skurcze, obudziły mnie przed 5 i trwały jakieś 2h, ale niestety potem ucichło. Mam nadzieję, że się coś rozkręci, z pierwszą córką jak się zaczęły bolesne skurcze, to już poszło.
  14. nati91

    Marcóweczki 2018

    Gratulacje marcóweczka i olunia! Słodkie bobaski :) Marcóweczka, współczuję :/ to straszne, że tak Cię męczyli... całe szczęście, że nie wyciągnęli na siłę, bo pewnie miałabyś strasznie porozrywane, jedna z moich poprzednich marcóweczek właśnie tak miała... masakra :/ dochodź do siebie!
  15. nati91

    Marcóweczki 2018

    Gratulacje Miley! :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...