Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Mama Aniołeczka Natalki

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Ostrowiec Św.
  1. Witam serdecznie Jestem obecnie w 16 tyg.ciąży,mam polipa szyjkowego a na dodatek mam związany z tym problem gdyż swoje pierwsze dziecko straciłam poprzez skracającą sie szyjkę macicy a teraz majac polipa nie mogę miec założonego ani krążka ani szwu na szyjke aby zapobiec przedwczesnemu porodowi.Boję się kazdego dnia o swoje ukochane dzieciątko.Bylam już trzy razy w szpitalu z powodu krwawień z polipa,ostatni pobyt był najdłuższy bo trwał przeszło trzy tygodnie,mam nadzieje ze bedzie teraz już tylko lepiej. --
  2. Witajcie wieczorkowo kochane Nie mam niestety żadnych dobrych wiesci,te sobotnie plamienia tak jak mówiłam nie wróżyły niczego dobrego.Noc przespałam ale rano po 6 w niedzielę bardzo duzo poleciało krwi,aż po nogach mi ciekło.Pojechalismy na szpital,lekarz stwierdził poronienie samoistne.Było mi tak przykro ale po części byłam przygotowana na to że ciąża nie jest prawidłowa,że zacznie się plamienie niestety.przeprowadził lekarz wywaid a póxniej zbadał,i po paru minutach miałam wykonany zabieg.Ale mi się nogi trzęsły,nie wiedziałam jak bedzie wygladać to wszystko.Ale byłam pod narkozą,zaraz zakręciło mi się w głowie i zasnęłam nie czując niczego.Lekarz nie miał dużego czyszczenia gdyż samoistnie samo się prawie wszystko oczyściło.Zaraz po zabiegu obudziła się na sali już,a obok mnie siedział mąż,tak mi wiele dodawał otuchy,bez niego bym sobie nie poradziła napewno.Zaczęłam płakać bo przeżyłam stratę swojego maleństwa,ból kolejny bardzo cieżki.Wykonali parę zastrzyków,badań,dzisiaj wziełam jeszcze zastrzyk na przeciwciała bo mamy z mężem niezgodność krwi,taki sam zastrzyk brałam po porodzie z Natalką.A teraz jestem wkońcu w domu.Psychicznie jeste całkowicie nie do życia,niewiem jak dalej będzie to wszystko wyglądać,na obecną chwilę jest mi za bardzo ciężko aby żyć i się z tego życia cieszyć ((((
  3. Witajcie kochane Za oknem mamy znowu zimę,od rana sypie śniegiem. Dostałam niedawno takiego delikatnego plamienia brunatnego,chyba się dzisiaj już zacznie,coś tak kochane czuję.Właśnie przygotowałam sobie wszystko do szpitala,bo potem wiadomo że nie będzie czasu na takie szukania wszystkiego.Ja się już tak bardzo panicznie boję :-( Córciu moja najdroższa Aniołeczki [*]
  4. Odczekaliśmy tyle ile potrzeba i tyle ile nam mówił lekarz,pół roku więc nie było problemu z tymi rzeczami jeśli o nas chodzi a jednak los splatał nam figla :-(
  5. ja do niedawna byłam w ciąży ale ostatnio się okazało na USG i przy wizycie u innego lekarza że jest puste jajo płodowe,takze nie każdego te dwie kreseczki aż tak cieszą.Chciałam i próbowałam bardzo a wyszło inaczej.Pragnęliśmy po stracie jeszcze raz spróbować a wyszło inaczej.W poniedziałek idę do szpitala na badania,i jeśli się wszystko potwierdzi będe mieć wykonany zabieg łyżeczkowania.Moje szczęście i radość trwały bardzo krótko :-(((
  6. Opowiem Wam swoją historię,która pozostawiła po sobie najwspanialszego skarba mojego życia Nataleczke. Tak za tobą bardzo tęsknimy mój Aniołeczku,nie ma dnia abyśmy oboje z tatą o tobie nie mówili,nie myśleli,jesteś w naszych serduszkach na zawsze.Nasze najcudowniejsze szczęście jakie nas spotkało to dzien w jakim pojawiła się malutka fosoleczka w mamusi brzuszku.KOCHAMY CIĘ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE KOCHANY ANIOŁECZKU. Oboje z mężem póltora roku staraliśmy się o dzidze i wkońcu nadszedł ten upragniony dzień w którym test pokazał dwie kreseczki.Udałam się do lekarza,potwierdził naszą upragnioną ciąże,to był 7 tydzień.Wielka radość,szczęście.Comiesięczne wizyty u lekarza,badania,wszystko było jak w bajce,tak dobrze,zero jakichkolwiek złych oznak.W 22 tygodniu budząc się rano zauważyłam drobne plamienie,pojechałam na izbę przyjeć bo telefonicznej konsultacji z moim prowadzącym lekarzem.Zostałam zbadana i niestety musiałam pozostać w szpitalu,miałam rozwarcie na 6 mm.Krwawienie się pogłębiało i nie ustawało pomimo leków jakie dostałam w szpitalu.Zanim mąż już miał jechać do domu zaczynam mnie pobolewać brzuch,krwawiłam tak samo.W nocy bolało już tak bardzo że żadna pozycja do snu nie uśmierzała bólu.Dostałam strasznych skurczy,bardzo krwawiłam i zostałam przewieziona na porodówkę.Niestety moje maleństwo musiało przyjść na świat,zagrażało to mojemu życiu.Było zbyt mało silne aby przetrwać,przeżyć.Była na świecie zaledwie dwie godzinki i pięć minut.Tak było mi ciężko gdy rodząc w ogromnym bólu wiedziałam że umrze i że muszę się z nią pożegnać.To było takie ciężkie wszystko.Minęło sześć miesiący od śmierci mojej córci,od pogrzebiku a ja nie umiem sobie znaleść wogóle miejsca.Nie potrafie patrzeć na inne dzieci,nie umiem się cieszyć z życia jakie teraz jest.Czar tak szybko prysł.Pan Bóg dał i tak szybko nam radość zabrał.Gdyby były choć jakieś objawy wcześniejsze a tu nie było żadnego powodu do niepokoju.Dopiero poranne delikatne plamienie zaniepokoiło mnie bardzo...tylko że wtedy było już za późno na ratunek mojego maleństwa.Czułam że dzieje się coś złego i za każdym razem gdy widziałam plamienie płakałam,czułam że dzieje się coś złego z moim skarbem.Nie pogodzę się nigdy ze stratą swojego dziecka,to zbyt ogromny ból jaki wraz z mężem musimy przeżywać.Powracają wspomnienia,pierwsze ruchy dziecka,nasze wspólne usg gdzie widzieliśmy naszego skarbka malutkiego,wybór imienia,nawet pierwsze zakupy ciuszków.Teraz pozostał smutek,i żal do całego świata że odebrano nam najcudowniejsze chwile naszego życia. Wciąż zadaje sobie pytanie dlaczego?czemu Bóg odebrał mi macierzyństwo na które tyle oczekiwałam.Nie wierze w lepsze jutro,nie mam wiary w szczęście,nie planuje i nie rozmyślam bo za bardzo się cieszyłam na wieść o ciąży a wyszło całkiem inaczej.Zyję bo żyję ale nie tak jak w ciąży,myślę zupełnie inaczej i nie jestem już dobrych mysli bo wszystko może się wydarzyć,pomimo tego że jest tak cudownie i dobrze. Cieżki był wybór pomniczka dla mojego dzieciątka,kolejny ciężki krok w życiu,ciężka decyzja do podjęcia.Cieszę się że mój skarb będzie mieć swój domek a z drugiej strony smucę bo ten domek powinna mieć tutaj na ziemi przy rodzicach. Upłynie dużo czasu zanim rany się podgoją,zanim może życie coś się poprawi a na dzień dzisiejszy jest żal,gniew do całego świata,smutek i serce które mi pękło na pół. Zapalam Światełeczka dla wszystkich Aniołków [*]a Mamom Aniołków życzę dużo,dużo wytrwałości i silnej wiary w lepsze jutro,w lepsze życie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...