Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

katarzyna1234

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    mińsk mazowiecki
  1. Właśnie koleżanki też się dziwią i mówiły że one nie miały takich problemów z lekarzami.Widocznie ja mam jakiegoś pecha do tych lekarzy... Ola no niestety taki już chyba los matek...:) A ja od wczoraj doła mam.Nie mam w ogóle nastroju najchętniej to bym coś sobie zrobiła...Nawet ciąża mnie nie cieszy i najchętniej pozbyłabym się jej...Dziś byłam u znajomej w cukiernio-piekarni i zamówiłam torcik dla pati bo ma w niedziele urodzinki i jak wracałam wysiadłam z autobusu to mnie taki ból złapał pod brzuchem że myślałam że nie dojdę do bloku.Nie wiem co to było...
  2. Aaaaa...dziekuje juz lepiej chodz jeszcze zatoki mi dokuczaja...Nadal jestem na zwolnieniu choc przyznam ze czuje sie jakbym cos zlego robila proszac o zwolnienie bo ciagle jakies ale ma.Tym razem jak poprosilam o zwolnienie to popatrzyl na mnie z szokiem jakbym nie wiem co powiedziala zapytal czy on mi dawal zwolnienie a potem powiedzial ze on nie ma czasu na to i ze znowu bedzie siedzial po godzinach...Porazka.:(Mala znowu po chorobie ostatni tydzien siedzialysmy w domu no i dzis poszla pierwszy dzien do przedszkola i okazalo sie ze wirus jest w przedszkolu... Mam nadzieje ze nie zlapie ja znowu. No ale kolejny problem mnie gnebi.Finanse.Coraz gorzej jest.Nie wiem jak to dalej bedzie...Najgorsze jest to ze moj maz nie poczuwa sie do zapewnienia bytu rodzinie totalnie po nim to splywa i tylko slysze a skad ja mam ci wziasc na to kase?A moze ja jestem zbyt wymagajaca?Czy to nie powinno byc tak ze to facet jest glownym zywicielem rodziny?Bo jesli nie to chyba ja jestem jakas inna...Bo u nas malzestwo wyglada tak ze kazdy sobie rzepke skrobie i nie wiem czy to tak da sie na dluzszy dystans...
  3. Na szczęście dostałam zwolnienie ale tylko do końca miesiąca.W poniedziałek mam usg więc poproszę o przedłużenie.Coś czuję że będę się tak czuła przez całą ciążę...Na dodatek mam katar bolą mnie zatoki i najchętniej bym usnęła i obudziła się po wszystkim.Ostatnio śniło mi się że urodziłam zanim cokolwiek było widać... Z małą okazało się wszystko ok (nie wiem jakim cudem).Zobaczymy na jak długo...
  4. No nie wiem czy dobrze jest jak mi się zwolnienie kończy bo się źle czuje a skoro nie mam kolejnego zwolnienia to muszę iść do pracy.No może i może wypisać 3dni wstecz ale jakby mi przełożyli wizytę np za tydzień to już by mi nie wypisał... Okazało się że źle zrozumiałam esa bo chodziło o to że tą placówkę przenieśli gdzie indziej i adres się zmienił.Ale tak napisali jakby chcieli a nie mogli.Mogli napisać że zmienił się adres przyjęć a nie że zmieniły się przyjęcia...Na szczęście wizyta się odbyła tak jak byłam zapisana i dostałam zwolnienie do końca miesiąca a co dalej to nie wiem bo wizytę dopiero będę miała 14marca więc pewnie będę musiała iść do lekarza ogólnego bo i tak już nie mam do czego wracać. Jesteśmy już po wizycie w Centrum Zdrowia Dziecka i powiem szczerze że nie wiem po co tam pojechałam bo niczego się nie dowiedziałam tylko tyle że ze słuchem wszystko ok i że nie jest aż tak przerośnięty migdał żeby go usuwać i ma być z pod kontrolą lekarza.No ok ale skoro choruje spowodu tego migdałka to jesteśmy w punkcie wyjścia bo wiecznie będzie chorować i wiecznie będzie na lekach.Jutro jeszcze jedziemy znowu do Centrum Zdrowia Dziecka na badanie tego migdałka przez nos...No i zobaczymy co nam powiedzą po tym badaniu bo ja juz pier... dostaje...
  5. Nie jeszcze nie byłam na wizycie.Miałam mieć jutro wizytę ale w piątek dostałam smsa że zmieniły się przyjęcia mojego gina cokolwiek to miałoby znaczyć.Nie wiem jak mam rozumieć tego esa i chyba zostałam na lodzie z wizytą.Co najśmieszniejsze że napisali mi tego esa o 18.30 gdzie ośrodek jest czynny do 18 także na sam początek weekendu że nic nie mogłam zrobić.I teraz zostałam z niczym a jutro kończy mi się zwolnienie i co dalej?Nie uśmiecha mi się iść ponownie prywatnie i płacić kolejne 200zł.Wkurzają mnie takie sytuacje.Jeszcze jutro miałam iść po wypłatę do firmy i na zebranie małej a we wtorek jeszcze muszę z małą jechać na wizytę do międzylesia... Wszystko się pierniczy... Możliwe że mi tak wyliczyła ale ja potrzebowałam pilnej konsultacji bo brałam leki.A z tego co wiem to jest nowe becikowe przez rok i nie ma tego obowiązku że trzeba być pod opieką lekarza od któregoś miesiąca...
  6. 7 tydzień dopiero.Owszem polecały mi ale prywatnie a przy moich zarobkach w tej firmie nie stać mnie na chodzenie prywatnie a państwowo wiecie jakie terminy są...Chciałam się przepisać ale kazała mi w recepcji iść do lekarza i zapytać czy mnie przyjmie.Pozatym jak pierwszy raz się zapisywałam do gina to chciała mnie zapisać na 2017rok a później jak powiedziałam że jestem w ciąży to zapytała kiedy miałam ostatnią miesiączkę i nie wiem w jaki sposób ale wyliczyła że wizyta u gina wypada na 10lutego...Termin nie wiem kiedy mam bo nawet mi lekarz nie wyliczył i nie mam założonej karty ciąży ale z moich obliczeń wypada sierpień-wrzesień...
  7. U mnie leci pomału a w pracy ciężko bo minimalne stawki są i nie da się nawet zarobić 1000zł.Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim (w ciąży jestem i kiepsko się czuje) więc trochę odpocznę.Od stycznia dostałam umowę o pracę na 1/2 etatu (ale tylko dlatego że koleżanka zrezygnowała) ale i tak bardziej opłaca mi się siedzieć w domu na zwolnieniu bo zapłacą mi kwotę z umowy a własnoręcznie bym zarobiła 200-300zł mniej...Teraz pewnie siedzą i się złoszczą że ledwo umowę dostałam i na zwolnienie poszłam.Ale nie zrobiłam tego specjalnie.Tak wyszło.W ogóle nie myślałam że dadzą mi umowę bo chodziłyśmy z koleżanką i prosiliśmy o umowę a w zamian usłyszeliśmy że nie wyrabiamy normy i że nie może nam szefowa dać umowy o pracę więc cały czas robiliśmy na zlecenie.Cieszę się że teraz zaszłam w ciążę (jak mama umowę o pracę) a nie jak pracowałam na zlecenie bo bym z niczym została.Z mężem jako tako.Trochę się zmieniło a teraz gdy kolejne dziecko w drodze niestety ale będzie musiał się bardziej zaangażować w obowiązki nad córką...Boję się jak to będzie jak urodzę bo Pati strasznie jest zazdrosna o mnie i tylko mama i mama...No i często Pati choruje teraz znowu siedzi w domu już tydzień i kolejny tez będzie siedziała w domu.Wykryli u niej przerośnięty 3migdał jej laryngologa ma nie być przez dwa miesiące (a miał już podjąć decyzję czy operujemy) no i jesteśmy w dołku...Dostaliśmy skierowanie do poradni audiologicznej i chyba pojedziemy do centrum do międzylesia tylko czekamy na jakieś wieści od znajomej która ma nam załatwić szybszy termin:)I tak leci dzień za dniem.Ja mam już dosyć tego siedzenia w domu mimo że dopiero siedzę od tygodnia i tej ciąży mam dosyć bo mi daje w kość.Z Pati miałam lajcikowo w porównaniu do tej ciąży...15stego mam drugą wizytę u gina i akurat kończy mi się zwolnienie i obawiam się że nie będzie chciał mi przedłużyć bo na pierwszej wizycie mi nie chciał dać bo powiedział że jestem zdrowa i nie widzi przeciwskazań żebym poszła na zwolnienie i dał mi tylko zaświadczenie dla pracodawcy że jestem w ciąży i powiedział że pracodawca ma obowiązek stworzenia mi bezpiecznych warunków pracy.Dlatego też poszłam prywatnie (do tego co prowadził moją ciążę z Pati) i też mi dał z łaski bo powiedział że to są normalne obiawy ciąży i że żaden lekarz mi nie da zwolnienia i jeszcze bezczelnie powiedział:"na tak chcecie zwolnienia a potem 500zł na dziecko ciekawe ska to brać"...Także jak coś to pójdę po znajomości prywatnie do ogólnego i ona mi na pewno wystawi zwolnienie...Na dodatek znowu trafiłam na jakiegoś starego dziada gina...Ech...czy tylko ja mam takiego pecha...?
  8. Witam!Trochę zamarł ten wątek...:( Ostatnio miała zbyt mało czasu wiecie sami praca przedszkole dom ale teraz jak na razie mam kupe czasu wolnego (jestem na zwolnieniu lekarskim) więc się odezwałam:) Widzę że nowe osoby doszły ale i tak jakoś żadko ktoś pisze tu na forum. No może jest jeszcze szansa na ponowne rozwinięcie forum?
  9. ola2710 masz rację może w końcu coś zrozumiał ale jakbym się zgodziła na terapię to musiałabym zrezygnować z tych spotkań z psychologiem na które chodzę.Oczywiście że to nie wstyd tylko chodzi mi o to że kolejny problem za którym trzeba biegać i bez ćwiczeń się nie obejdzie...No a wiecie jak to jest na NFZ mozna czekac na wizytę do usranej śmierci więc chyba będziemy musieli iść prywatnie.Tak pytałam kierowniczki to powiedziała że koleżanka (która przyszła w tym samym czasie co ja do pracy) lepiej pracowała.Co kolwiek to miało oznaczać nie jesteśmy w porzedszkolu żeby bawić się w porównywanie pozatym to jest praca na akord...Nie wiem czy mogę to nazwać obcięciem wypłaty bo chodzi o to że jak przyszłam do pracy i miałam okres próbny na godzinę to powiedziała mi że mam 8,60 za h a przy wypłacvie policzyła mi 7,50 za h a najśmieszniejsze jest to że koleżanka nie robiła tyle czasu na godzine co ja bo ja nie robiłam na swojej maszynie a mimo to porównała jedno z drugim.Ech...jak ktoś chce zrobić coś na złość to zawsze znajdzie pretekst...Zobaczymy jak będzie przy tej wypłacie.Aaaa...i jeszcze co najsmieszniejsze ze jak kolezanka wrocila po tyg do pracy i poszla po wyplate to kierowniczka jej powiedziala zeby mi nic nie mowila ile dostala wyplaty a zarobila ze swojego akordu mniej niz ja a dostala wyplaty o wiele wiecej.I czy to nie jest chamstwo?I nawet ktoregos dnia przyszla pani z biura i dala wszystkim premie to kierowniczka chodzila wsciekla ze ja tez dostalam i nawet widzialam jak wychodzila z pracy (bo ja dluzej zostalam) podeszla do jednej z pan (ktora tez dluzej zostala) i na ucho cos jej mowila i dziwne przeczucie mi mowilo ze to chodzi o mnie no i jakies kilka minut pozniej przyszla ta pani do mnie i pytala sie czy ja tez dostalam premie.Jakis dziwny zbieg okolicznosci... A my cały tydzień w domu.Pati sie rozchorowala no i ja musialam wolne se wziasc do konca tyg.W sumie nie mam zadnej umowy wiec nie jestem zobowiazana z nikim i to ja na tym strace bo mam tydzien w plecy:(No ale nie mialam wyjscia chociaz pozniej wpadlam na pomysl ze moglam poprosic zeby wypisali zwolnienie na meza to by wzial opieke na dziecko ale nie wiem czy tak mozna no i on ma teraz fuche dodatkowa wiec nie moze jej przerwac no i nie oszukujmy sie on wiecej zarobi niz ja...Dobrze ze pojechalam wczoraj z nia do lekarza bo mogloby to sie zle skonczyc.W sobote zaczela mala marudzic ze ucho ja boli a potem ze ziemby ja bola no i rozpalona byla wiec posmarowalam jej olejkiem kamforowym ucho i co prawda marudzila (do 24 smazylam nalesniki bo mi nie dala) ale w niedziele juz nie narzeka na bol ale za to goraczka nie ustepowala i tak tez wczoraj rano wstala rozpalona i matula wyjela nam nr.Myslalam ze pojade na kontrole okaze sie zwykle przeziebienie i we wtorek wrocimy do codziennosci niestety pani doktor powiedziala ze ma powaznie chore ucho i ze ma zakaz wychodzenia na dwor. Wiec nie mialam innego wyjscia jak zostac z nia...Mam nadzieje ze szybko wyzdrowieje.No i ja przy okazji poprosilam o leki bo niedawno meczyl mnie katar i teraz wszystko mi poszlo na zatoki tak wiec obydwie jestesmy na antybiotyku...:(Ale jak to w piosence "dobrze w domu z mamą być...:)"
  10. Dawno mnie tu nie było:(Już nie raz się przymierzałam do napisania kilka słów ale niestety zmęczenie robiło swoje...U nas leci dzien za dniem.Mała chodzi do przedszkola ja pracuje i tak w kołko.Ostatnio mieli w przedszkolu wizyte pani logopedy no i mialam rozmowe i kazala mi sie zglosic z nia do poradni logopedycznej...ech...No i u mnie w pracy niezaciekawie bo ostatnio wzielam pierwsza wyplate i okazalo sie ze kierowniczka opciela mi 160zl...Az plakac mi sie chce jadac do tej pracy.Co najsmieszniejsze ze tlumaczyla sie tym ze kolezanka lepiej wykonywala prace i dlatego mi opciela a jej niedosc ze zaplacila calosc tyle ile zarobila to jeszcze jej premie dala.A nie wspomne o tym ze ja wiecej od niej zarobilam bo mialam duzo godzin.Boze jaka niesprawiedliwosc na tym swiecie nawet zarobione pieniadze ktore nam sie naleza ucinaja.Teraz mam dylemet co dalej bo powiem ze czuje sie jak piate kolo u wozu.A dziwne to jest bo jakbym zle pracowala to czy trzymali by takiego pracownika?I czy szefowa dalaby mi premie wiedzac ze zle pracuje?Bo ostatnio przyszla pani z biura i wszystkiem rozdala premie wiec nie sadze zeby szefowa wiedziala o tym...Nie wiem co powinnam zrobic w takiej sytuacji...:(Na dodatek dostalam propozycje od meza na pojscie na terapie malzenska...Nie wiem co o tym myslec...
  11. Nareszcie weeeekend...:) Nareszcie zajrzałam do was. Ola 2710 owszem mój mąż kupuje piwo papierosy ale ja nie kupuje sobie ciuchów.Ja nie mam nic przeciwko żeby on miał perę groszy dla siebie ale czemu ja mam na tym cierpieć?On będzie sobie kupywał duperelki a ja nawet nie będę mogła ciucha kupić więc nie sądzę żeby to było sprawiedliwe...My nie remontujemy domu ale mieszkanie zżera całą kasę...W sumie to dobry kompromis.U nas jest podobnie tylko że mój mąż tylko zarabia więc z jego wypłaty opłacaliśmy CZĘŚĆ opłat i życie a reszte z dorywczej no ale teraz nie pracuje dorywczo bo nie ma chętnych więc w tym miesiącu jest dosłownie katastrofa bo przyszła jego wypłata zapłaciłam czynsz on wziął na bilet i 300 zł (a juz 50zł) zostało na życie do końca miesiąca... A gdzie inne rachunki i opłaty?Nie wiem co dalej będzie jak nas nie wywalą z tego mieszkania albo nie odłączą nam prądu to będzie cud.Np. do wczoraj mieliśmy termin zapłaty czynszu do spółdzielni a mój mąż co? nic a nic się nie odezwie bo w dupie to ma bo to ja zawsze opłacałam a z czego mam opłacić jak mi nie dał kasy?Ciągle tylko słyszę: "skąd mam wziąść"?Coraz częściej się zastanawiam o czym myślał mój mąż jak się decydowała wynajmować... Wyprawkę do przedszkola też moja mama zapłaciła... Ech... anaaa ach ci faceci...Ja to ostatnio słyszę od swojego męża że to ja go nie słucham... fakt przykre że twój mąż joanno ma takie podejście.Mi ostatnio nawet pani psycholog powiedziała że przydaje nam się takie pozbycie się dziecka. Ja też nie chciałam się rozstawać z dzieckiem ale zostałam zmuszona i powiem szczerze że wszystkim na dobre to wyszło... A ja dziś w pracy miałam sajgon.Koleżanka wyjechała na tydzień (mozna powiedzieć że w podróż poślubną) i muszę ją zastępować a wcześniej jedna z pan zasłabła i poszła na zwolnienie i kto ja zastepuje?oczywiscie ja...i na dodtaek kierowniczka dzis zaczela kur... na mnie i to bez powodu... Nieżle sie zapowiada przyszly tydzien...
  12. anaaa masz racje mogłam tak powiedzieć ciekawe co by powiedział... ola2710 też tak uważam ale niestety mój mąż nie przeznacza wszystkich "dodatkowych" pieniędzy na nas i podejrzewam że mi nie mówi o wszystkim tzn o tym jak zdobędzie jakieś dodatkowe pieniądze a portfela broni bardziej niż swojej cnoty żebym czasem mu nie zajrzała... Przykro mi następnym razem może się uda... To on chciał i naciskał na wyprowadzkę to on chciał wynajmować a teraz mam wrażenie że ma pretensje do mnie że nie wyrabia z kasą...Nie oszukujmy się wynajmowanie zżera jak nie wiem co...Wczoraj wypłaciliśmy męża pensję z której odłożyłam na czynsz mąż wziął na bilety miesięczne i zostało 300zł do końca miesiąca.A gdzie reszta opłat i życie?I wyprawka małej...Miejmy nadzieję że mi w miarę wypłacą bo jak narazie nic nie zapisuję bo kierowniczka rzuca mnie po "kątach" więc chyba na razie mam na godzinę...Ostatnio nawet się dowiedziałam że nie wszyscy mają na akord więc skoro kierowniczka nie mówi żebym zapisywała więc może i ja będę miała na godzinę.Fajnie by było... joanna19 masz rację.U nas jest podobna sytuacja jeśli jest dobrze to już nie to samo.Ja ostatnio usłyszałam że mąż szykuje dla siebie strych u teściów bo musi się zabezpieczyć jak go zostawię... W ogóle kłamie jak nie wiem co wciska mi jakieś rzeczy których nie zrobiłam ani nie mówiłam i potem dziwi się że chodzę wkurzona.Nie nawidze kłamstwa i wciskania mi czegoś co nie miało miejsca.Tak jak ostatnio jak szukałam pracy chciałam się zarejestrować na pośredniaku ale powiedzieli mi że muszę mieć meldunek i powiedziałam to mężowi a on chciał zadzwonić do właścicielki mieszkania które wynajmujemy żeby nas zameldowała więc mówię żeby się wstrzymał bo idę na próbę do pracy no i zostałam w tej pracy i ostatnio usłyszałam od niego że ta pi... (z urzędu pracy) nie zna się na przepisach bo wystarczy że mamy umowę wynajmu i ona powinna na podstawie tego mnie zarejestrować więc ja się pytam dlaczego mi tego wcześniej nie powiedział a on mówi że ja go nie chciałam słuchać.No myślałam że mnie szlak trafi.Ktoś (teściowa) mu nagadał głupot a on teraz na mnie zwala. Nie ma swojego rozumu ani jakichkolwiek wiadomości na te tematy tylko a to jedna osoba mu coś powie a to druga i potem chodzi i się wmądrza bo on ma rację.I powiedział że weźnie wolne i pójdzie na pośredniak zrobić awanture że mnie w błąd wprowadziła ta pi... Dziś mam wolne bo nie miałam z kim córki zostawić bo przedszkole zamknęli na ostatni tydzień sierpnia i moja mama siedziała z nią przez tydzień no a dziś musiała już do pracy wracać.Co prawda nie chciała mi dać wolnego moja kierowniczka ale chyba trafiłam na zły dzień bo w piątek sama mnie zagadała na ten temat.No i miała siedzieć teściowa tzn mąż gadał z teściem żeby się zapytał teściowej a ona na to żebyśmy ją przywieźli na wieczór w niedzielę i żeby została na noc i na poniedziałek.No myślałam że mnie szlak trafi. Skoro ona łaske robi żeby przyjechać to huk jej w du... same se poradzę.Wielmozna pani się obraziła i niedość że na mnie składa że to ja się obraziłam to na dodatek jeszcze ciężko jej przyjechać.Była mowa o tym żeby posiedziała z nią w poniedziałek a nie w niedziele i poniedziałek.Na szczęście dostałam wolne i nie musi siedzieć z małą.Ale jak w sobotę odbieraliśmy małą od mojej mamy to aż się żuciła na szyję... Chyba się stęskniła po tygodniu...To był pierwszy raz jak na tak długo się rozstaliśmy.A już myślałam że nie będzie tęsknić bo jak rozmawiałam z mamą przez tel to nawet nie chciała rozmawiać ze mną.Ale któregoś dnia mama mówiła że poszła w kąt i zaczęła płakać że chce do mamy...Czyli jednak brakowało jej matki hehehe...A pani psycholog jak byłam w czwartek na spotkaniu powiedziała że nam (mi i mężowi) przyda się od czasu do czasu takie pozbycie się dziecka...:) Dobra zmykam bo jeszcze nawet śniadania nie jadłam a mam jeszcze kupe roboty i m.in małą do przedszkola wyszykować bo od jutra nowy rok...:)
  13. W końcu zajrzałam do was.Odkąd pracuje na nic nie mam czasu a jak tylko siądę to mi się oczy zaraz kleją. Niestety nic nie dotarło do męża. Tylko zainteresował się gdzie jestem i cisza.No a jak styknęliśmy się w domu to się zachowywał jak by nigdy nic a jak wychodziłam już na spotkanie z psycholog to nagle nabrał chęci na rozmowę (ale ma zapłon....).No i zaczął dociekać o której wrócę yyyy...No i jak wróciłam z małą od rodziców to się zaczęło...Tym razem usłyszałam: "stało się"....Tylko że to "stało się" zapewne jeszcze się powtórzy. Kuźwa i tak jest za każdym razem kłótnia wyzwiska nawet zgodził się na rozwód a jak zobaczył że się pakuję to zmiękł i zaczął prosić żebym się nie wyprowadzała.Ja już naprawdę nie mam siły...Czuje się jak idiotka.A co najśmieszniejsze to że ostatnio mój mąż wyskoczył do mnie z pytaniem na co ja mam zamiar przeznaczyć te pieniądze które zarobie.Jeszcze nie zarobiłam nic a on już plany robi... Też dziwnie się poczułam.Jakby mu tylko na kasie zależało.No ostatnio nawet bulwersował się że nie wie ile ja będę zarabiać bo on juz nie ma siły robić na fuchy dorywcze (a i tak wraz bierze fuchy).Poczułam tak jakby chciał żebym to ja przejęła jego rolę i pracowała z miesięcznym wynagrodzeniem 1700zł (do ręki) bo tyle np ostatnio zarobił z fuchy przez 3tyg.W głowie mi się nie mieści.Jego chyba gryzie to że nie wie ile ja będę zarabiać.Nie wiem co mam o tym myśleć może to są tylko moje odczucia a możliwe że on naprawdę tak myśli i chce... W niedzielę wywiozłam małą do swoich rodziców na tydzień bo w przedszkolu jest remont i już czuję pustkę...:(Jednak to prawda że dziecko pochłania cały wolny czas... Ciekawa jestem czy się stęskni za mną...? Dziś jadąc do pracy zdałam sobie sprawę że to jest pierwsza praca do której chętnie jadę bez kitu czasami to aż gnam do tej pracy... Tylko szkoda że to na akord.Fajnie by było jakby było na umowę.No i właśnie trochę szkoda by mi było rezygnować z takiej pracy robię co lubię godziny mi odpowiadają godz 16sta jestem już w domu i cóż chcieć więcej...:)No a jeszcze na dodatek co i rusz muszę chodzić pomagać i zastępować jedną panią na maszynie (bo ta pani się nie wyrabia i mimo tego że wróciłam już na swoją maszynę) i wkurza mnie to bo nie podoba mi się ta robota na tej maszynie nudna jest i stresująca a jeszcze dziś się dowiedziałam że jutro też tej pani ma nie być do śniadania więc pewnie mnie kierowniczka weźnie ech...A jeszcze któregoś dnia kierowniczka do mnie powiedziała że mam tam na tej maszynie (co ta pani jest) poomagać jej i uczyć się kleić wię nie wiem czy też nie chce mnie na stałe tam przenieść...Oby nie bo ja od razu zrezygnuje...No i ostatnio popełniłam błąd ogromny bo do piątku miałam liczone na godz (mimo tego że minęły dwa tyg) bo nikt nie przychodził mi powiedzieć że od "teraz" mam liczyć sobie akord więc i ja się nie dopytywałam a w piątek coś mnie podkusiło i poszłam zapytać no i usłyszałam: "no w sumie możesz juz sobie liczyć"...No kuźwa po jaki wół ja się pytałam...tak to bym miała cały czas liczone na godzine. No ale jeden plus bo jak dziś poszłam na tą drugą maszynę do tej pani to kierowniczka mi kazała zapisać tylko od której do której tam będę więc chyba mi policzą na godz.A że byłam tam od siadania do końca dnia to trochę mi naleciało...:)Aaaaa....i dziś mnie wkurzyła jedna facetka bo przyszła w czasie pracy do mnie i zapytała się czy może wziąść kartęczkę ze zleceniem która leżała na moim stoliku powiedxziałam że tak i po jakimś czasie wyszła awantura bpo zaginęła kartka ze zleceniem więc ja mówię że to zlecenie ja konczyłam i że kartkę ta pani wzięła a ona do mnie że to nie to zlecenie bo ona tnie na to zlecenie włókninę a w tym zleceniu (co niby kartki nie było) to jest juz włóknina. No to jej mówię że ona wczoraj to cięła a ja wczoraj nie skończyłam tego zlecenia i kończyłam dzisiaj i pokazałam jej w notatkach że to zlecenie kończyłam a ona z pretensja do mnie dlaczego ja jej nie powiedziałam że juz jest ucięta włóknina bo ona drugi raz to samo tnie...No kuźwa najlepiej złozyć na kogoś...Następnym razem to najpierw zapytam po co jej ta kartka albo nie pozwolę jej wziąść i tyle...Mogła sama się zapytać czy to zlecenie jest juz zaczęte....Aż się boję jutrzejszego dnia...
  14. ola2710 dobre pytanie zadałaś ale niestety i ja nie znam odpowiedzi na nie sama sobie zadaje to pyt.Masz rację ale w naszm przypadku gdzies ktos robi blad i dlatego jest jak jest. No a teraz to juz na 99% koniec naszego malzenstwa.Wlasnie jestem u rodzicow i stad jutro jade do pracy potem ide na sotkanie z psycholog no i mam przyjechac po mala jeszcze poniewaz moj maz niby mial siedziec z dzieckiem ale po wczorajszym zapewne wyrolowal by mnie.Otoz nie dosc ze wrocil o 1.30 to nie wiem gdzie był tyle czasu a jak dzwonilam to slyszalam ze za 5min wychodzi (od faceta u ktorego mial TYLKO obejrzec fuche) albo z pretensjami wyskoczyl ze ja mysle ze to jest robota na 5min.To po cholere mowi takie rzeczy ze za 5 min wychodzi.No i tak zeszlo mu sie do 1.30 i na dodatek tak go spila ta praca ze ledwo stal na nogach.Mówiłam mu tyle razy co mnie boli co czuje ale on robi z tego blachostke mówiac: to bylo tylko pytanie albo jak ostatnio jak go skorcilo do baru isc to ze juz wiecej to sie nie powtorzy.I to ma byc kochanie?Przyjechalam do rodzicow a on dzwoni do mojej matuli ze on robi na dwie fuchy a ja ucieklam z domu nie zostawiajac zadnej wiadomosci.I tak jest za kazdym razem. To ja jestem najgorsza bo to ja przeciez ucieklam z domu bez zadnej wiadomosci.Ale najsmieszniejsze jest to ze nawet nie zapytal kiedy wracam i co z praca...Dla niego to on jest idealny bo pracuje na dwa fronty i tego sie kurczowo trzyma. Zawiodlam sie na calej lini i nie wiem co dalej.Najgorsze jest to ze teraz wiem i zaluje ze nie warto bylo poswiecac tego co mialam dla kogos takiego jak on... Praca-spoko.Godziny mi pasuja na miejscu no i to co lubie bo to jest produkcja obowia dzieciecego klejenie wycinanie skladanie itp.Ja lobie takie dlubaniny ze tak powiem.Tylko jest oczywiscie jakies ale (za pieknie by bylo) ze to jest praca na akord...:( No coz lepsze to nic a po wczorajszym mialam chec juz zucic to wszystko w chol....
  15. No widzisz anaaa a mój mąż ma jakieś ale...Jeszcze bym zrozumiała jakbym ja poszłam do niego z jakimś problemem i poważnie to potraktował a nie wzruszył ramionami albo nie przejął się specjalnie...Ostatnio w piątek też poszło o to że chcę jechać do rodziców na drugi dzień a potem chciał mnie chyba udobruchać bo chciał jechać na ryby...Ja mu powiedziałam że mu nie zabraniam jechać na ryby tak jak on mi zabrania jechac do rodziców i pożąłowałam tego bo miał jechać na 4godz do 9 a wrócił o 13 i jeszcze na dodatek kłamie mi przez tel że on już wyjeżdża...W sobotę tez chciał jechać do swoich rodziców (bo była ich rocznica) ale ja powiedziałam że nie będę jeździła do jego rodziców.Pozatym co później się dowiedziałam że wogóle nie byłam zaproszona bo teściowa stwierdziła że się obraziłam po ostatnim (wyjasnie innym razem). ola2710 no u nas jest trochę inaczej bi mąż nic nie je wiec tak czy siak kupuje tylko dla nas.Ale ostatnio wkurzył mnie bo oczywiscie dął mi kase (nie całą) co zarobił z fuchy i wieczanie tylko słyszę kup mi to kup mi tamto a potem dziwi się i pretensje do mnie ze kasy nie ma.A swoje wydaje na browary...A wczoraj przegiął pałę juz bo nawet nie chciał małej odebrać z przedszkola jak ja byłam na mieście mimo to że był pierwszy w domu... Tylko na chwile weszlam pochwalic sie ze prace dostalam. Wiecej moze napisze innym razem bo dzis padam z nog i ide ogarniac babla i pcia lulu bo nog nie czuje...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...