Wiecie co tak sobie na ogrodzie siedzę w moim ratanowym wygodnym foteliku, nóżka na 2 i wdycham sobie powietrze i strasznie mi się w tym momencie zatęskniło za moimi przyjaciółmi z PL, za Warszawą, za posiadówkami nad Wisłą z kartonem wina ,za nocnymi libacjami i spontanicznymi wyprawami z nimi.Co roczną wakacyjną wyprawą gdzieś stopem w nieznane.I meczami i wszystkim....I obiecałam sobie że jak tylko wyzdrowieje to kupuje bilet na tydzień do PL i mykam do Warszawy się bawić