Żołnierz wpada w biegu na zakonnicę, i ledwo łapiąc oddech pyta:
- Czy mógłbym ukryć się pod pani habitem, proszę! Wyjaśnię za moment.
Siostra się zgadza. Chwilę później dwóch wbiega żandarmów wojskowych z pytaniem:
- Siostro, czy widziała siostra żołnierza?
Zakonnica wskazując odpowiada:
- Pobiegł tędy.
Po tym jak policjanci pobiegli dalej żołnierz wyczołguje się z pod jej habitu i mówi:
- Nie wiem, jak siostrze dziękować. Widzi siostra, ja nie chcę
jechać do Iraku.
- Całkowicie to rozumiem - odpowiada zakonnica
Żołnierz dodaje:
- Mam nadzieję, że to nie jest niegrzeczne, ale ma siostra wspaniałe nogi!
Siostra odpowiada:
- Jeśli spojrzałeś nieco wyżej, to pewnie zauważyłeś, że mam też wspaniałą parę jajek .... Ja też nie chcę jechać do Iraku.
Spotykają się na piwku różne zwierzątka mieszkające w ludzkim ciele i opowiadają sobie wzajemnie jak to im tam się żyje. Jako pierwszy głos zabiera próchniaczek:
- Słuchajcie, chłopaki, moje życie to istny koszmar! We własnym domu nie da się mieszkać w spokoju, bo regularnie, dwa-trzy razy dziennie robi mi na chatę wjazd taka wielka szczota. Szoruje po wszystkim co napotka na swojej drodze, wszędzie piana, muszę się bardzo mocno trzymać, aby nie zostać siłą wyrzucony z domu.
Na to odzywa się uszatek:
- Mam podobny problem. Co jakiś czas do mojego domu wciska się taki pokryty olbrzymią ilością waty wielki pręt, grzebie wszędzie gdzie się da, również muszę trzymać się mocno, aby nie stracić dachu nad głową.
Następnie głos zabiera pochwiaczek:
- Chłopaki, to jeszcze nic. Również nie mogę zaznać spokoju, jak do domu co chwila wpada mi jakaś łysa pała. Nie może się zdecydować - czy ma wejść, czy wyjść. Narobi zamieszania po czym obrzyguje mi całe mieszkanie.
Na to wykrzykuje próchniaczek:
- O! I ja tego ch**a kojarzę!