Witam bardzo serdecznie,
Jestem samotną mamą Mai, która ma prawie 7 lat, Aniołka Antosia oraz Dzidziusia w brzuszku, który ma już 18 tygodni. Borykam się z codziennością i trudnymi wyborami przed którymi stawiane są w naszych czasach samotne kobiety z dziećmi. Tata mojego ostatniego dzieciątka jest trudnym człowiekiem, niewiele się znaliśmy gdy zaszłam w ciążę, nie mieszkamy ze sobą i nie pomaga mi finansowo, bo twierdzi, że sam niewiele zarabia, a ma chorą matkę. Muszę na jakiś czas wyjechać za granicę, bo nie jestem w stanie się tu sama utrzymać i opiekować maleństwem kiedy się urodzi. Bardzo nie chcę wyjeżdżać, bo tu jest moje całe życie, ale zdaję sobie sprawę z tej konieczności. Mam też wielkie dylematy dotyczące bycia razem z ojcem dzidziusia. On nie chce z nami mieszkać, bo uważa, że to dopiero po ślubie, jest bardzo religijny, a ja już miałam ślub kościelny. Dla niego i jego rodziny inny ślub się nie liczy. Wyjeżdżamy na weekendy, odwiedza nas w moim mieszkaniu, ale nie wiąże się to z jakimś większym zaangażowaniem. Mówi, że mnie kocha, ale wazniejsze jest dla niego co powiedzą ludzie i kościół. Nie jestem gotowa, żeby tak wcześnie zostać sama z dzieckiem, a z kolei we wnętrzu serca nie godzę się z takim traktowaniem. Nasze rozmowy przebiegaja różnie. Nie znamy się dobrze, ale i tak wiele nas różni. Czasami jest dobrze i dogadujemy się, ale okazuje się za dzień czy dwa, że on zmienia zdanie, boi się, nie przyjmuje odpowiedzialności. On nie "czuje" mojej ciąży. Zachowuje się jakby nic się nie zmieniło, nie opiekuje się mną tak jak powinien opiekować się ojciec mamą w ciąży. Z drugiej strony tak jak pisałam przeraża mnie samotność. Chciałam już parę razy zerwać ten związek, ale nie wytrzymywałam. Bardzo proszę o pomoc, może są tu mamy które przeżyły coś podobnego i mogą coś na ten temat powiedzieć ze swojego własnego doświadczenia. Nie chcę, żeby moje dziecko zostało bez ojca, a z drugiej strony może to być strasznie trudna i długa droga.
pozdrawiam