Ulka85

Kobieta, 34 lata, Bydgoszcz

Ostatnie posty użytkownika
Ulka85

Re: Konkurs "Książeczki edukacyjne"

Co najbardziej pomaga małemu dziecku poznawać otaczający je świat? – swobodna zabawa
Maluszki mają naturalny instynkt, wrodzoną ciekawość do odkrywania nieznanego, a jak wiadomo nie usiądą z książką przy biurku jak my dorośli, nie wyjdą z atlasem na spacer – będą poznawać świat nieustannie się bawiąc.
Natomiast rolą rodziców i opiekunów jest zachęcać malucha do odkrywania świata poprzez swobodną i nieskrępowaną zabawę. Co to dla mnie oznacza? Przede wszystkim: nie przeszkadzać, nie szkodzić, nie wyrządzać krzywdy, nie zniechęcać do dalszego działania, nie wywierać presji i nie porównywać z innymi. Co zatem warto robić, aby pozwolić maluchowi stawać się małym dorosłym, niestrudzonym odkrywcą, pełnym entuzjazmu podróżnikiem przez nieznane horyzonty? Pozwolić mu się bawić i być obok, cieszyć się każdym jego nawet najdrobniejszym sukcesem, a nade wszystko otaczać go aurą bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości. Jako zabawę nie można potraktować zasypania dziecka furą przedziwnych, kolorowych, nie dostosowanych do jego wieku zabawek i urządzeń nie do końca odpowiadającym jego możliwościom rozwojowym. Zawsze staram się z odpowiednią dawką rozsądku podchodzić do każdej zabawy, nie narzucam sposobu w jaki maluszek ma wykorzystywać zabawkę, a nawet z ciekawością przyglądam się jego zaskakującym pomysłom. Wierzę, że uczy to go zarówno kreatywności, jak i samodzielności. Nigdy nie zapominam przy tym dużo z nim rozmawiać, opowiadać, tłumaczyć– to klucz do sukcesu. Czytanie to również niezastąpiona forma zabawy. Pozwala odkrywać to, czego maluszek nie jest w stanie zobaczyć na co dzień – dzięki książkom wie, że mleko mamy od krówki, a nie z kartonu, jajka od kury a nie z marketu…:)

Ulka85

Re: Konkurs "Miłość na szkle"

W dobie, kiedy na wszelkie troski i zmartwienia można odnaleźć w księgarniach jakiś poradnik, zastanowiłam się, czy również temat konkursowy można zamknąć w sztywnych ramach i schematach. Mimo tego, iż chcielibyśmy mieć prostą receptę jak postępować w tym trudnym, targanym emocjami i hormonami okresie, tak naprawdę każdy z nas potrzebuje czegoś innego. Nie ma uniwersalnych 12 kroków do „bezbolesnego dotarcia do mety”. Natomiast, znając siebie, wiem jakie były moje potrzeby, więc łatwo było mi skomponować własne 12 punktów:
1. Nie wywieranie presji z obu stron, pozwólmy naturze robić swoje, unikajmy nacisków, żali, pretensji.
2. Dużo rozmawiajmy, o wszystkim: oczekiwaniach, marzeniach, fantazjach, obawach, niejasnościach. Nie bójmy się zadawać najgłupszych pytań, ale zawsze odpowiadajmy szczerze, bez dyplomacji i owijania w bawełnę. Nie każmy partnerowi domyślać się co mamy na myśli.
3. Korzystajmy z chwil tylko we dwoje- kino, seans filmowy w domu, spacer, basen.
4. Sprawiajmy sobie przyjemności – sobie wzajemnie. Nie pozwólmy, aby partner stał się naszym służącym, nie możemy zapominać, że to nadal nasz mężczyzna. A my mówmy jemu czego konkretnie od niego oczekujemy.
5. Szkoła rodzenia to idealne miejsce na zrozumienie tego co się dzieje w życiu osób oczekujących dziecka. Ponadto czytanie fachowej literatury zbliży nas do wyjaśnienia wszelkich zawiłych mechanizmów.
6. Wspólne wizyty u lekarza to również duże wydarzenie, które niejednokrotnie scala przyszłych rodziców.
7. Jeżeli kobieta zmuszona jest do diety w ciąży, mężczyzno – stań na wysokości zadania i „cierp” razem z nią, a nie na jej oczach zajadaj się schabowym!
8. Miłym gestem ze strony partnera jest przejęcie domowych obowiązków lub wykonywanie ich wspólnie.
9. Wspólne planowanie przyszłości, wybór wyprawki, zakupy, urządzanie pokoju dla dziecka, snucie planów związanych z maleństwem.
10. Wsparcie przyszłego ojca, utwierdzanie go w przekonaniu, że będzie najlepszym ojcem pod słońcem.
11. Nie zamykajmy się w czterech ścianach, to że będziemy rodzicami nie powoduje automatycznie rezygnacji z życia prywatnego, dajmy sobie trochę luzu- my idziemy na kawę z koleżankami, partner na mecz z kumplami.
12. Kochajmy się nawzajem! I nigdy nie przestawajmy okazywać sobie tego i mówić magicznego „kocham Cię” prosto w oczy.

Ulka85

Re: Konkurs "Miś i but"

Niezwykłą więź łącząca misia i buty odkrył mój synek,
w dniu swoich pierwszych urodzinek,
kiedy w prezencie od rodzinki
otrzymał te dwa upominki.
Żaden dorosły tej tajemnicy nie odkryje,
chyba że w dziecięcy świat na chwilę się zaszyje.
Bowiem i misiu pluszowy i but całkiem nowy
to przyjaciele maluszka każdego,
który świat odkrywa od świtu samego.
I miś i buciki do małych rączek pasują idealnie,
przez co zabawy z nimi wyglądają fenomenalnie.
Można je dotykać, obracać, do buzi wkładać,
poznawać ich strukturę i w szeregu układać.
Do rzucania i patrzenia jak spadają nadają się znakomicie,
chyba temu nie zaprzeczycie?
Do skrzyni można je włożyć i wyjąć z powrotem,
taka to zabawa jak myszki z kotem.
Z czasem można nadać im imiona własne
i wszystko staje się jasne!
Zostali na towarzyszy podróży mianowani,
od dzisiaj na każdy spacer ze sobą zabierani.
Buty sprawiają, że maluchowi jest w stopki cieplutko,
a misiek rozwesela i powoduje, że w każdej chwili jest wesolutko.
Niezastąpioną pomoc niosą każdej mamie,
bo mama wie, że z nimi nic złego się nie stanie.
Bo gdy misio po dniu całym zasypia w bucie wygodnie,
to nadal strzeże dziecinę, spoglądając na nią przelotnie.
Aby dnia następnego buty poniosły ich obu,
do pięknego, nie odkrytego jeszcze ogrodu.
Aż pewnego razu nieoczekiwanego,
dziecko dochodzi do wniosku sprytnego,
że buty to nie tylko do zabawy dobytek,
jest jeszcze dodatkowy z nich pożytek.
Na samym początku nie bardzo wie maluch,
jak upchać w but każdy swój paluch.
Miś bacznie obserwuje,
bowiem również od czasu do czasu swoje buty sznuruje.
I tak wszyscy razem jak przyjaciele najlepsi,
odkrywają nieznane czując się bezpieczni.

Ulka85

Re: Konkurs "Magia rodzicielstwa"

Można wymieniać tysiące momentów w rozwoju naszych maluszków, nawet tych jeszcze nie narodzonych, powodujących u nas rodziców to, że serce pęka z dumy. Oklepane, banalne, szablonowe, prozaiczne – może i tak, ale dla każdej mamy niezastąpiony i nieoceniony jest z pewnością świadomy uśmiech dziecka, przeznaczony wyłącznie dla jej oczu, ku jej niezmierzonej radości. A gdy z tym uśmiechem w parze idzie najpiękniejsze dla niej słowo na świecie „ma-ma”, jej duszę wypełnia magia. Jednak rodzicielstwo to nie tylko same radości i pociecha, jego nieodłącznym elementem jest nieustanna troska, obawa i pragnienie zapewnienia swojemu dziecku tego co w życiu najlepsze. Uświadomienie sobie, że jest ktoś na tym świecie ważniejszy od nas samych, od naszych własnych potrzeb, kto tylko swoim istnieniem poskromił nasz egoizm, to właśnie magia rodzicielstwa. To nie obowiązek spędzania czasu z dzieckiem, to silna, nierozerwalna potrzeba uczestniczenia w pokonywaniu przez nie każdego kroku milowego, każdego sukcesu i każdego niepowodzenia. Magiczne jest to, że dla tej małej istotki jesteśmy zrobić wszystko, bez wyjątku.

Ulka85

Re: Konkurs "Komiks"

Ja też dziękuję dziękuję! I oczywiście serdecznie gratuluję pozostałym. Idealny prezent na Wielkanoc :)

Ulka85

Re: Konkurs "Komiks"

Do niedawna myślałam, że gry planszowe to istny przeżytek wśród współczesnych, "omamionych" nowoczesną technologią dzieci i nastolatków, jednak nic bardziej mylnego. Ku mojej uciesze wciąż są popularne i budzą takie same, niesamowite emocje jak wówczas gdy to ja byłam dzieckiem. Co więcej zdaje się, że właśnie przeżywamy ich renesans. Nic dziwnego skoro niosą za sobą tyle niezastąpionych wrażeń, a tym samym wiele korzyści.
Gra w "planszówkę" to istny wulkan emocji - tych pozytywnych, jak radość i szczęście z wygranej, jak i tych negatywnych - smutek, żal, rozczarowanie, które niesie za sobą porażka. Ważne jest zatem, aby umiejętnie wskazać dziecku jak należy radzić sobie z niepowodzeniem, od najmłodszych lat wpajać zasadę, że nie zawsze można wygrywać, ale zwycięzców zawsze należy traktować z szacunkiem. Aby nauczyć dzieci jak wyrażać emocje, należy to robić wspólnie. Gry zatem są idealnym sposobem na spędzanie czasu, z dala od zgiełku dnia codziennego, całą rodziną. Są pretekstem do budowania więzi bliskości, do poznawania siebie nawzajem, do tworzenia atmosfery pełnej przyjaźni, partnerstwa, w której dziecko będzie czuło się bezpiecznie i opowie nam o swoich problemach, bolączkach, sukcesach. W zależności od tego, w jaką grę gramy, znajdziemy mnóstwo tematów do rozmów i możliwość poznania stosunku dziecka do pewnych wartości czy przedmiotów.
Gry planszowe wpływają na ogólny rozwój dziecka. Ćwiczą pamięć, uczą koncentracji, abstrakcyjnego myślenia, a także podstawowych czynności jak liczenie czy poszerzanie zasobu słownictwa. Z takiego, wydawać by się mogło, zwykłego grania można wynieść nową wiedzę historyczną, przyrodniczą, geograficzną.
Nieraz podczas gry dziecko musi wykazać się dobrym refleksem i spostrzegawczością, a nic tak niedoskonali tych cech jak częste ćwiczenia - np. przez "planszówkę".
Można w nie grać nie tylko z rodziną, mamą i tatą, ale kolegami ze szkoły, indywidualnie bądź drużynowo - uczą więc współpracy, sposobu na odnalezienie swojego miejsca i swojej roli w grupie społecznej. Uczą siły perswazji, przekonania innych do swoich argumentów, ale także wyważenia cudzych. Gry wpływają na umiejętność budowania strategii i rozwiązywania problemów nie tylko doraźnie, ale i dalekosiężnie.