Witajcie Dziewczyny,
Przestudiowowałam dziś cały wątek i postanowiłam dołączyć.
Mam 40 lat i jest to moja pierwsza ciąża, stąd wiele pytań i wątpliwości każdego dnia.
Dziwnie to zabrzmi ale nie planowałam tej ciąży, przynajmniej na już. Późno spotkałam swoją drugą połówkę, a że On po przejściach (ma dziecko z pierwszego małżeństwa) to jakoś tak, mijał rok za rokiem i skupialiśmy się nad dniem codziennym. Kilka miesięcy temu coś tam zaczęliśmy przebąkiwać, że to chyba już czas najwyższy ale bez parcia i przygotowań (najpierw chcieliśmy kupić mieszkanie). No i ja, chciałam nieco zrzucić z ciałka przed planowaną ciążą ale jak widać miało być inaczej.
Wg kalkulatora jestem dokładnie w 10tc, w głowie milion myśli nad którymi ciężko zapanować. Miałam już 3 USG tv, pierwsze na pierwszej wizycie u ginekologa tj. 13.03, wtedy widać było jedynie pęcherzyk, drugie w celu potwierdzenia ciąży 27.03 gdzie lekarz stwierdził wczesną ciążę (młodszą niż wskazywać miałaby data ostatniej miesiączki) bez echa zarodka, co jak łatwo się domyślić "lekko" mnie zaniepokoiło. Lekarz kazał zachować spokój i pojawić się na kolejnym USG 18.04. Oczywiście nie wytrzymałam i poszłam jeszcze kontrolnie 2.04 gdzie widoczne było już bijące serduszko. Po drodze wykonywałam też kilkukrotnie badanie beta hcg, wszystko po to by upewnić się, że wszystko w porządku. Mam w sobie wiele obaw i strachu, czy na pewno wszystko będzie OK. Wiem, że to głupie ale odnoszę wrażenie, że gdybym miała więcej objawów ciążowych byłoby mi łatwiej. U mnie jedynie - bolesne i nabrzmiałe piersi, wrażliwe sutki i nadwrażliwość na niektóre zapachy, i senność, nic poza tym. Przez pierwsze kilka dni lekko plamiłam ale podejrzewam, że był to efekt badania cytologicznego.
Odnoszę wrażenie, że najbliższe wizyta będzie dla mnie przełomowa. Chciałabym wreszcie móc zacząć się cieszyć, na razie strach jest silniejszy.
Na pierwszy wpis chyba wystarczy ;)
Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko.