Dobry wieczór Paniom, chciałam się przywitać po długiej nieobecności, trochę was podczytywałam, wstyd się przyznać na chwilkę zapomniałam o forum, ale do sedna :)
na 22.03 miałam termin porodu i wszystko się zaczęło w nocy, zalałam łóżko bo zaczęły mi się sączyć wody, o 1:00 w nocy byłam w szpitalu, o 8:50 dostałam kroplówkę z oxy a o 13:36 urodziłam w wodzie córkę 4140 g 58 cm długa, Liliana, miała być Antosia ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie.
Co do rozszerzania diety, my jesteśmy na cycu od początku ( w szpitalu pielęgniarka dostała ostro po głowie odemnie jak się dowiedziałam że bez mojej zgody dostała sztuczne, potem zołza później mi za złość robiła ale się nie dałam i babsko mnie omijała szerokim łukiem), a pierwsze coś innego dostała jakieś 3 tygodnie temu, jak zauważyłam że patrzy na mnie wielkimi oczami i wyciąga rękę w kierunku talerza, dostała marchewkę, później dynię, później ziemniaka, pietruszkę a teraz brokuł. Od tygodnia dostaje po łyżeczce *takiej do herbaty) kaszy manny ale zwykłej spożywczej. Póki co wszystko jest ok, brzusio nie boli, kupki ładne, humor dopisuje, zębów nie ma, pełzamy i robimy pierwsze próby raczkowania, czyli wstaje na czworaka i buja się przód tył i bach na boczek :)