Hej Dziewczyny ;)
Jestem tu nowa, ale mam nadzieję, że mnie przyjmiecie do swojego grona.
Termin porodu wg ostatniej miesiączki: 05.09, ale wg rozmiarów dzidzi: 08.09.
Moje objawy ciąży na początku przypominały te, które wiążą się z nadchodzącą miesiączką: ból brzucha, chęć ciągłego podjadania i ból żołądka. Kiedy wysyłałam mojego męża po test ciążowy oboje nie wierzyliśmy, że pokażą się dwie kreski. A tu wielkie zaskoczenie i szczęście.
Po potwierdzeniu przez lekarza ciąży (5 tydz.) usłyszałam, że mam coś na wzór krwiaka obok pęcherzyka ciążowego. Strasznie mnie to zestresowało, zwłaszcza gdy lekarz powiedział, że jeśli nie będę się oszczędzać to krwiak pęknie.
Następna wizytę miałam po dwóch tyg. (7 tydz.). Wszystkie moje obawy na całe szczęście odeszły w cień, kiedy gin stwierdził, że krwiak się wchłania i wszystko wygląda dobrze. Dzidzia miała wówczas 7 mm, co wg mojej "wiedzy internetowej" było za mało. Ale wmawiałam sobie, że lekarz mówiąc, że jest wszystko ok, na pewno nie mówiłby tak na zapas.
Po tej wizycie zapisałam się na badania prenatalne na 23.02, czyli dokładnie dzisiaj.
Dziewczyny, wierzcie lub nie, ale ten miesiąc oczekiwań na te badania był mniej lub bardziej stresujący, zwłaszcza ostatnia noc. Wiecie jak to jest, wiele z nas zaczyna bać się tego co zobaczy. Czy dziecko zdrowe, całe, bez wad.... W mojej głowie kłębiły się setki myśli.
Dziś na badanie szłam jak na ścięcie. Na całe szczęście okazało się, że z maluszkiem wszystko w jak najlepszym porządku. Ma 5 cm i rusza się jak szalony :) i stąd mój apel.
Dziewczyny, wiem, że trudno zachować spokój i trudno nie panikować, ale proszę, nie sugerujcie się tym, co piszą poradniki w internecie. Że dziecko powinno być takie czy śmakie. Na pewno Wasze dzieciaczki rozwijają się prawidłowo, zaufajcie lekarzom.
Pozdrawiam Was i jestem z Wami myślami.