Cześć Dziewczyny. Ja z tych podglądających od początku. W zasadzie nawet się zalogowałam i coś tam na początku chyba napisałam ale potem tylko regularnie czytałam :)
Ja zaczęłam 39 tydzień. Termin różnie- 03.09, 05.09 zależy kto liczy. W związku z tym, że kilka lat temu straciłam ciążę na początku drugiego trymestru ta została potraktowana jako zagrożona i od samego początku jestem na zwolnieniu. Nie żebym była jakaś szczególnie aktywna ale pracę mam fizyczną więc normalnie nigdy nie miałam problemów z wagą, a tu zaczęłam momentalnie tyć. Zaznaczam , że miałam nakaz może nie leżenia ale mocnego ograniczenia aktywności a apetyt mi dopisywał... i w krótkim czasie przytyłam 10 kg. Uratowała mnie cukrzyca ciążowa (paradoksalnie). Nakaz diety sprawił, że przez 3 ostatnie miesiące przytyłam tylko 3,5 kg więc uważam że koniec końców nie jest źle :) Znajomi mówią, że z tyłu wcale nie widać, że jestem w ciąży, mam nawet jakieś wcięcie w talii. Ale z przodu zupełnie inaczej. Wyglądam jak Obelix Nic to, mam nadzieję, że wszystko ładnie zejdzie po porodzie, a jak nie to pierwszy raz w życiu będę miała tłuszcz (bo na dietę to ja się nie piszę).
Mój młody od początku rozwijał się ładnie, zawsze był trochę większy niż wychodziło z terminu ostatniej miesiączki. 2 tygodnie temu byłam na usg i lekarz oszacował wagę na 3200, sporo, ale bez dramatu szczególnie przy cukrzycy.
Dziś byłam znowu na usg. Waga 3780!!! Kolos. A do tego lekarz powiedział, że on nie sądzi żebym ja tak zaraz urodziła....Szyjkę mam co prawda krótszą, ale zero skurczy, wszystko pozamykane na 25 spustów. Wiec ze średnim tyciem Bąbla 300 g tygodniowo szykuje się prawie 4500g. Nie wiem kto go urodzi... Chyba już nie chcę robić z siebie męczennicy i zacznę się modlić o cc.