Kolejny wieczór mała Hania zaczynała od płakania,
D witaminy wziąć nie chciała, czym swoją mamę zatroskała.
Mama pomysły już wyczerpała – Co by tu zrobić? – pomyślała.
Niewiele myśląc Hani Miś Siłacz i Krowa Ela,
Postanowili ratować swego przyjaciela.
Zabrali dziewczynkę w podróż wspaniałą,
Gdzie frajdę miała przecież niemałą.
Wycieczka była lekcją znakomitą
Że witamina jest rzeczą wyśmienitą.
Hania, Miś Siłacz i krowa Ela poszli nad strumyk do przyjaciela.
Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, ale humoru jakoś nie miały.
Przyjaciel król uśmiechnął się miło, choć jego serce w duchu krwawiło.
Hanię to wszystko mocno zdziwiło i jednocześnie zaciekawiło.
Dlaczego nie chcesz brać witaminki? – zapytał król, patrząc w oczy dziewczynki.
Hania ze smutkiem mu powiedziała, że jest za gorzka, dlatego nie brała.
Król zaprowadził słodką dziewczynkę, do domu elfów pod dużą choinkę.
W domku mieszkała piękna królewna – to jego córka - Hania była pewna.
Królewna Ola w łóżku leżała, sił by wstać w ogóle nie miała.
Powiedz królewno moja droga, dlaczego leżysz tu na Boga?
Królewna Ola opowiedziała historię swą smutną,
by ostrzec Hanię - dziewczynkę rezolutną.
"Ja nigdy lekarstw brać nie chciałam, gorzkiego smaku się obawiałam.
Gdy słońca długo nie było, bez witaminy sił mi ubyło.
Już moje mięśnie nie takie mocne, a dni już wcale nie tak radosne.
Odporność niska, kości też słabsze, a przecież o zdrowie trzeba dbać zawsze."
Hanię wzruszyła historia królewny. Ona chce pomóc – Miś był tego pewny.
Król im powiedział, że za szeroką drogą znajdą lekarstwo i Oli pomogą.
Jajko ogromne, D witaminowe, miało uczynić Oli zdrowie jak nowe.
Krowa, Miś, Hania tam się wybrali i cudem jajko z nory wydostali,
Przygód przeżyli przy tym bez liku, ale za dużo, by pisać w wierszyku.
Cudowne jajo pełne witaminy ratunkiem było dla tej dziewczyny.
Królewna Ola się ucieszyła, po jajo do Hani pośpieszyła.
Cudowne lekarstwo ją uzdrowiło, odtąd jej życie się odmieniło.
Silne mięśnie oraz kości sił dodały i radości.
Królewna znowu po łące biegała, razem z ptakami piosnki śpiewała.
Hania musiała wracać do domu i o wycieczce nie mówić nikomu.
Miś Siłacz wziął ją na rozmowę i wytłumaczył, że jajo witaminowe,
W bajce tylko istnieje, nie w świecie, i ratunkiem nie będzie – to wiecie.
Hania już wie, że by zdrowie mieć słodkie musi lekarstwo przyjmować gorzkie
oraz o dietę dbać bardzo zdrową, by kondycję mieć wzorową.
Chętnie już teraz witaminę D zjada, zwłaszcza gdy brak Słońca – to złota rada.
Mama jest odtąd bardzo wesoła, gdy „witamina D” córeczka co wieczór woła.