Skocz do zawartości
Forum

Paulina822

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Paulina822

  1. Dawno, dawno temu… (a może nie tak dawno?) Za górami, za lasami… (a może nie tak daleko?) żyła mała królewna, a może po prostu mała dziewczynka, która miała na imię Witaminka. Rodzice nadali jej to oryginalne imię w nadziei, że polubi witaminy, bo od urodzenia była bardzo bledziutka i słabiutka, i nie chciała jeść. I rzeczywiście- Witaminka jadła jarzynki i owoce bogate w witaminy A, B i C, ale mimo tego wciąż była wątła, smutna i nie chciała wychodzić na zewnątrz ani bawić się z innymi dziećmi. Król i królowa bardzo się o nią martwili, zaprosili więc do swojego królestwa znamienitych lekarzy, którzy podawali królewnie rozmaite mikstury, ale bez rezultatu. Mała z miesiąca na miesiąc czuła się coraz gorzej. Aż pewnego dnia wpatrując się smutno w okno, Witaminka zobaczyła na placu przed zamkiem tłum rozbawionych ludzi, którzy przypatrywali się komuś w środku. Był to staruszek. Ale nie taki zwyczajny. Ten dziadeczek wcale nie podpierał się laską, tylko, o dziwo, podnosił do góry przeróżne ciężkie rzeczy: kamienie, ławki, ba! Nawet pojazdy! – Aaaa! – wołał zachwycony tłum. – Beee, ceee- krzyknął wesoło siłacz. - Mam zagadkę. Co to jest? – Alfabet- odpowiedzieli zebrani ludzie. – A wcale nie!- zaśmiał się staruszek. – To są witaminy A, B, C! - zawołała z okna Witaminka. – Bardzo dobrze- odpowiedział silny dziadzio. - Jesteś mądrą dziewczynką, chodź tu do nas ze swoimi rodzicami. Coś wam pokażę. Już po chwili Witaminka wraz z mamą i tatą stanęli przed wesołym staruszkiem. – Jak pan to robi, że jest pan taki zdrowy i silny, i ma pan taki dobry humor?- zapytał tata król. - Sekret jest prosty- pokażę wam, moja droga rodzinko, chodźcie za mną. Staruszek zaprowadził ich nad strumyk. Potem wyciągnął z kieszeni jakieś małe zawiniątko. – To mój pierwszy prezent dla ciebie Witaminko. Dziewczynka, zaciekawiona, rozwinęła papierek. Ku swojemu zdumieniu, zobaczyła jajko. – Jajko?- zapytała niepewnie. – Tak, Witaminko, kryje ono prawdziwy skarb. Teraz przyjrzyjcie się wodzie, co widzicie w jej głębi? – Ryby- odpowiedział tata król. – To też skarb- odparł siłacz. – I ta łąka dookoła. – Ile grzybów!- krzyknęła z wrażenia mama królowa. – Tak, to też skarby. A teraz największy ze skarbów- sekret zdrowia. Spójrzcie w górę. Co widzicie? – Słońce- odpowiedzieli wszyscy razem. – Witaminko- rzekł siłacz- znasz witaminy A, B i C i jesz ich dużo, ale w żółtku jajka, rybach, grzybach i promieniach słońca jest ukryta jeszcze jedna, bardzo ważna witamina D. To ona sprawia, że nie chorujemy, jesteśmy zdrowi, silni, mamy mocne kości i śmiejemy się. Chyba brakowało ci tego skarbu i dlatego byłaś taka słabiutka. – Ach! To prawda – westchnęła królewska rodzinka. Nie zapomnimy twoich rad siłaczu. Dziękujemy. Odtąd i Witaminka, i król , i królowa jedli więcej skarbów natury, o których wspomniał tajemniczy staruszek. A przede wszystkim zaczęli częściej wychodzić na spacery i delektować się pięknym słońcem. Wkrótce wszyscy poczuli się lepiej. I żyli długo, zdrowo i szczęśliwie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...