Była sobie raz królewna
Wystrugana była z drewna.
Miała ona męża króla
Co pasował jej jak ulał.
Siłacz i bohater z niego,
Wszędzie słynie za dobrego.
Lecz coś złego mu się stało
Ciało z drewna mu spróchniało.
Królewna zmartwiona o jego zdrowie
Udała się do wróżki - niech ona coś powie.
Wróżka jej wskazała, że na szczycie góry
Mieszka sobie jajko mądrzejsze od kury
Ono jej powie, co zrobić należy
By król drewno swoje czym prędzej odświeżył.
Jajko do rozmowy choć nie było skore
To odpowiedziało: - przyszłaś w samą porę!
Słońce jest teraz w zenicie
Od niego zależy króla twego życie,
Witaminy D nabierzesz do koszyka
Będzie biła z promienia co wpada do strumyka.
Królewna nie patrząc na piękne stroje
Wskoczyła do wody i zrobiła swoje.
Król gdy dostał witaminę
i odczekał krótką chwilę
Znów się zrobił chłop dębowy
o spróchnieniu nie ma mowy!
Ucałował swą królewnę:
- Przy mej pani zdrowie pewne!