Skocz do zawartości
Forum

Julia84

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Poznań

Osiągnięcia Julia84

0

Reputacja

  1. Dziękuję Dziewczyny... trzymam za Was mocno kciuki :)
  2. Mimka wiem co czujesz, ale dopiero teraz wiem, że jednak na każdego przyjdzie pora. Czułam odejście wód, a rano tylko mocniejszy ból brzucha. Jak przyjechałam na porodówkę to z automatu zaczęły się skurcze. Jak na zawołanie :) i ogólnie bardzo szybko rozwijała się akcja...
  3. Dziewczyny ja już po :) poród naturalny. Zachary ma 3760g i 56 cm :) Pokrótce o 12.30 odeszły mi wody w domu, o 13.30 byłam w szpitalu... musiałam czekać na salę na stojaka przez godzinę, bo porodówka zajęta na full... I o 16.40 był już na świecie.
  4. Pati ja miałam ktg już 3 razy. Pierwszy raz w dniu zakładania pessara, drugie w trakcie jego noszenia - jakieś 3 tygodnie temu i teraz w ostatni wtorek w dniu zdejmowania krążka. Chyba dużo zależy od lekarza prowadzącego i jego podejścia do częstotliwości ktg.
  5. Jo_anka serdeczne gratulacje :) U mnie bez zmian. Nic się nie zapowiada póki co. Brzuch mnie pobolewa, ale mniej więcej dwa razy dziennie góra...
  6. Ja nadal wystraszona i w pakiecie :)
  7. Ale zazdroszczę tym rozpakowanym. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo!!!!! :) Patiszatan idziemy łeb w łeb :)
  8. U mnie też cisza... nie jesteście same Dziewczyny :)
  9. Jo_Anka ja też czuję róźnicę po wyjęciu pessara. O wiele większy napór na krocze i gorzej mi się chodzi. Ale to może też kwestia tego, że poruszam się tyko po domu od tych kilku miesięcy i jestem przyzwyczajona do nierozpędzania się. Brzucha ogromnego, mam wrażenia, że nie mam. Od początku ciąży 7 kg na plusie, więc chyba nie jest najgorzej... odnośnie złego humoru i bezsilność to mnie też momentami to dopada... szczególnie jak sobie uświadomię ile przeleżałam. Możecie mi wierzyć lub nie, ale czasami wydawało mi się, że to już przejdzie w taki stan przewlekły i... nigdy nie wstanę i nie wyjdę swobodnie na dwór. Teraz jednak żyję nadzieją, że to się w niedługim czasie zmieni... I będę dielnie maszerowała z wózeczkim :)))
  10. Anuś, faktycznie miałaś rację :) Może super komfortowe to nie było, ale...zamknęłam oczy i było po sprawie :) Teraz kolejny etap... no zobaczymy... I chciałabym i boję się... Ale na tym etapie to chyba każda z nas ma chociaż małego stracha i z tą myślą ciut mi raźniej.
  11. Cześć Dziewczyny :) wróciłam niedawno z wizyty u Pani Doktor, która ściągnęła mi dzisiaj pessar. Nie było tak strasznie, do przeżycia jak wspominały Dziewczyny borykające się z takim samym problemem jak ja. Po zdjęciu pessara Pani Doktor stwierdziła 3 cm rozwarcia i powiedziała, że weekend jest "mój"... zobaczymy. Dzisiaj mam się pooszczędzać... na ktg małe skurcze z Dzidzią ok. Strasznie cieszę się, że to zdjęcie krążka już za mną..
  12. Cześć Dziewczyny :) Ja też jeszcze pełna strachu i w dwupaku :) Wczoraj byłam tylko na ktg. Serduszko pięknie bije, skurczy zero. Porodu nie widać - tak stwierdziła Pani Doktor. W następny wtorek mam mieć ściągany pessar. To będzie 38 tydzień... staram się o tym nie myśleć, żeby nie chodzić po ścianach. Wczorajsza wizyta u lekarza to moje 5te wyjście na dwór...od listopada. Aż sama nie mogę uwierzyć w to, że byłam tak karna jeśli chodzi o leżenie.
  13. Anuś, super :) Mimo wszystko w domku lepiej :) Ja dzisiaj twardo leżakuję po wczorajszej wizycie u Pani Doktor. Chcę dociągnąć do 38 tc. Miłego dnia Dziewczyny.
  14. Ja już po wizycie. Dzidziuś ma już 3kg, a to 36 tydzień. Pessar będę miała zdejmowany w 38 tygodniu. Lekarka też jest zdania, że nie ma co przyspieszać i 38 jest optymalny. Tym bardziej, że zanosi się na to, że za długo bez niego nie pofunkcjonuję. Poza pessarem z dolegliwości mam jeszcze polip, który zaczął lekko krwawić zaraz po badaniu, co wprawiło mnie w panikę, ale lekarka uspokoiła mnie, że to efekt badania. Także nie odbyło się bez stresu... Dziewczyny cały czas coś... ale musimy się trzymać.
  15. Jo_anka, bardzo Ci dziękuję. Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo... Fajnie móc przeczytać o odczuciach z pierwszej ręki :) U mnie bardzo podobnie, tyle tylko, że nie odczuwam jeszcze tego stawiania macicy. Czasami coś mnie zakuje, ale też wiem, że na tym etapie ma prawo. Dzisiaj mam wizytę, zobaczymy co powie Pani Doktor dzisiaj. Żyję nadzieję, że krążek zostanie jeszcze na swoim miejscu. Też wydaje mi się taka opcja najrozsądniejsza, bo to 36tc. Jeszcze raz bardzo dziękuję i trzymam kciuki za wszystkie Dziewczyny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...