Moim najradośniejszym porankiem był widok stojącego dziecka w łóżeczku z uśmiechniętą słodką minką , gdzie po chwili jego małe usteczka powiedziały to na co czekałam od dawna słowo- MAMA ! Może wydaje wam się to banalne , ale nie dla osoby, która codziennie nuciła pioseneczkę i mówiła MAMA-ma-ma mamamama ... itd. by w końcu to usłyszeć . Krótkie jakże proste słowo ,ale jednak Tata przychodziło mu o wiele łatwiej :/ Ach , gdy już to powiedział to łezka w oczach od razu zawitała i to nic ,że była piąta rano ( nawet już nie usypiałam go ponownie jeszcze na 2 godz) wzięłam go i zaczęłam ściskać, tulić i bawić się na całego :)