Witajcie
Niestety i ja dołączam do grupy aniołkowych mam, nasza córka urodziła się w 23tc i zmarła dwie godziny po porodzie. Poród był wywoływany a wszystko zaczęło się od skracajacej się szyjki, miałam mieć założony pessar ale dzień przed ponowiło się krwawienie zostałam w szpitalu gdzie okazało się że w dała się infekcja i zaczęły odpływac wody. Infekcji nie udało się zwalczyć a że zaczęła być groźna dla mnie poród musiał zostać wywołany Julia ur się 10.12.2014 i ważyła 600g i mierzyła 31cm podjęliśmy z mężem decyzję że nie chcemy jej ratować a to dlatego że wiemy że szanse były bardzo małe albo skończyło by się to dużym stopniem niepełnosprawności. Teraz powoli myślimy już o kolejnym maluszku badania porobione wszystko wyszło ok i w maju możemy zacząć starania tylko jak poradzić sobie z myślami że znowu coś pojdzie nie tak...