Witam wszystkie przyszłe mamy,dziś na 100% dowiedziałam się że jestem w ciąży(USG),czułam że jestem tak od tyg. po owulacji,choć testy wychodziły negatywne a tydzień po spodziewanej @ dostałam strasznych boleści nad ranem i 2 razy wyleciało ze mnie bardzo dużo ciemnych skrzepów, po tym 2 dni lekko plamiłam tak 1-2 razy na dzień, po wizycie w szpitalu powiedziano że to poronienie samoistne( miałam hcg tak na 5 tydzien ciąży). Mój mąż obserwował mnie i twierdził cały czas że wg niego jestem w ciąży( nie miałam objawów typu ból piersi czy mdłości i nadal nie mam) bo dziwnie się zachowuję, szybko wzruszam albo złoszczę, zapominam o wszystkim,dużo spię, mylę się i przede wszystkim non stop sikam, mogłabym siedzieć na kibelku całą dobę(nie piecze i nie swędzi i nic nie boli a posiew i badania ok) dlatego kupił mi znowu testy i kazał zrobić niby już 3 tyg po tym poronieniu i wyszły znowu negatywne, pojechaliśmy do lekarza bo to sikanie i kłucie w okolicy pępka mnie niepokoiło, myślałam że może po tym poronieniu jakaś infekcja się dzieje,a tu jednak ciąża 8 tyg. i wszystko ok,beta hcg także ok, serduszko bije.Na szczęście zdrowo się odżywiam i nie stosuje żadnych używek, zażywam kwas foliowy od 3 miesięcy ale te skrzepy i ten straszny ból z gorączką, drgawkami, nigdy tak nie cierpiałam, nie rozumiem i lekarze też nie potrafią nic wyjaśnić. Czy ktoś miał może choć w przybliżeniu podobne doświadczenia??