Hej kobietki :)
Trochę się zaniedbałam, ale ostatni tydzień to same problemy, istna kumulacja: ex mąż i jego żona, córa i nastoletnie problemy oraz na koniec obrażony narzeczony. Chyba wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie. Do tego wczoraj dobiła mnie wiadomość o śmierci chrzestnego :(
Fatum?
Miałam się nie denerwować, ale od zeszłej środy cała chodzę z nerwów. Kupiłam już sobie nawet meliskę, staram się uspokoić, ale widzę, że pomału nie wyrabiam.
@Gabi wiem, że łatwo się mówi, ale trzeba być dobrej myśli i próbować się dogadać.