Skocz do zawartości
Forum

kasik34

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez kasik34

  1. porozmawiaj ze swoim lekarzem :), nie odprawią Cię z kwitkiem :)
  2. acha i jeszcze jedno - szkoda sił na krzyk. z resztą nie słyszałam, żeby któraś z dziewczyn się darła. Stęki, jęki pomrukiwania itp. oczywiście tak. 5 lat temu podjęliśmy z mężem decyzję, że zostanie do końca porodu ze mną. przy podawaniu oksytocyny mąż wyszedł coś zjeść, ja siłą rzeczy słyszałam co się dzieje za parawanem, może dzięki temu co słyszałam stwierdziłam, że jednak są granice intymności których przekraczać nie należy (skłoniło mnie do tego pytanie partnera rodzącej zadane położnej czy może zobaczyć czy szew na kroczu nie jest zbyt duży i czy nie będzie przeszkadzał im w seksie... - masakra... takie słowa w takiej chwili...). Na szczęście mąż doszedł do podobnych wniosków. Nie znaczy to że go ze mną nie było, był cały czas, ale jak dostałam partych, poprosiłam by wyszedł.
  3. 2 sale są 2 osobowe, jedna jednoosobowa. za jednoosobową się płaci, nie wiem ile. 5 lat temu rodziłam 1-wszą córeczkę a w listopadzie 2-go, obie na sali 2 osobowej. łóżka porodowe są oddzielone parawanem, jedno z nich jest od strony dyżurki położnych drugie od drzwi. rzeczywiście to pierwsze daje większą intymność - osoby uczestniczące w porodzie nie wychodzą, przechodzą itd. Łazienka jest wspólna, więc jak jedna z dziewczyn (ta od drzwi)rodzi, to niestety przechodzi się obok niej. Rzeczywiście ktoś bardzo ciekawski może zajrzeć... w listopadzie byłam sama na porodówce - zostałam przyjęta w piątek ok. 18, urodziłam o 1:05 w nocy i leżałam na porodówce do niedzieli wieczór. I chwała Bogu że się tak poukładało, bo w międzyczasie zamknęli porodówkę z powodu braku miejsc, a ja przez całe 2 dni miałam salę dla siebie :).
  4. mam same dobre doświadczenia jeżeli chodzi o ten szpital. Obie moje ciąże prowadził doktor, który również pracuje w tym szpitalu. Jedyne do czego mam zastrzeżenia to masa pacjentek na izbie przyjęć oraz uprzejmość jednej z położnych z izby, ale jakoś szczególnie mnie to nie obeszło. Jeśli chodzi o opiekę - warto mieć "swoją położną" (oczywiście przy porodzie naturalnym, bo przy cesarce nie jest potrzebna), masz wtedy poczucie, że nie jesteś tam sama, no i fajnie by było, żeby doktor był na dyżurze - dzięki temu je miałam poczucie bezpieczeństwa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...