Witam wszystkie mamy:)
Moja córeczka ma 2 lata i 8 miesięcy, świetnie się rozwija, pięknie mówi, jest bardzo sprawna fizycznie. Jedyny 'problem', który nas trapi to to, że boi się ludzi. Nie tylko obcych ale także tych, których już zna, a np. rzadko widuje. Jest roześmianym i żywiołowym dzieckiem i np. biega po sklepie jak szalona a jak ktoś zwróci się bezpośrednio do niej i o coś zapyta ucieka do nas, przytula się i nawet nie chce spojrzeć na tą osobę. Podobnie reaguje na inne dzieci. Ma swoje koleżanki z którymi ładnie się bawi ale nie ma mowy żeby podeszła i odezwała się do dziecka którego nie zna, nawet w piaskownicy. Dodam, że nigdy nie straszyliśmy dziecka 'Babą Jagą', nie zawstydzaliśmy, nie zastraszaliśmy, zawsze staramy się ją wspierać we wszystkim co robi, nagradzać i chwalić, zawsze mówimy że 'da radę' i delikatnie zachęcamy do działania. Myślicie, że to minie i z tego wyrośnie? Powinniśmy się martwić? Coś robimy źle?
Z góry dziękuję za wszystkie porady:)
Mama Tosi
Macie podobne doświadczenia?