Moj przypadek jest dosc skomplikowany i duzo tu opowiadania,ale postaram sie strescic
Bralam tableti anty poltora roku,wszytsko bylo pieknie,ladnie,miesiaczki jak w zegarku itp... Odkad przestalam brac miedzy innymi: brak miesiaczki (czyli zapewne i owulacji) od lipca do lutego. W lutym krwawilam bo dostalam Luteine 50 i to dzieki niej wkoncu sie ''wylalo'' . Mialam robione USG i cytylogie w zwiazku z brakiem miesiaczki przez tak dlugi okres.
Biore luteine od 15 do 25dc, pierwszy miesiac zaniedbalam,bo od wziecia pierwszych 6sciu tabletek czyli 3 dniach dostalam krwawienia i poprostu odpuscilam,czekalam do nastepnego terminu miesiaczki ale sie nie pojawila,tym razem zaczelam od nowa brac i robic to jak zalecal gin.
Dostalam wiec krwawienia,trwalo 6dni, jak normalny okres. Potem w 15dc zaczelam brac ponownie... w 19dc kochalam sie z moim partnerem lecz w tym dniu nie wzielam luteiny bo wyjechalismy a ja nie wzielam tabletek ze soba (zapomnialam) 20dc zaczelam znowu krwawic. Zastanawiam sie czy to powod do obaw? Ze juz dzien po nie braniu luteiny dostalam @ . Czy mozliwa jest w ogole ciaza? i..czy powinnam sie tym ''zjawiskiem'' martwic. Musze dodac ze mialam tez robione badania krwi na hormony,tarczyce itp..wyniki przyjda niedlugo...
Jesli bylyscie w podobnej sytuacji prosze podzielcie sie swoimi doswiadczeniami, czuje sie jak odrzutek,czuje sie gorsza zawsze bylam zdrowa kobieta,nigdy nie mialam problemow z hormonami..Tabletki zrujnowaly mi zycie