O pierwszym porodzie zapomniałam, kiedy wziełam synka na rece, zabroniono mi wstawac i zabrano malego /mialam odpoczac/ Ja, kiedy go zabrali zwloklam sie z lozka i podpierajac sie sciany poszlam pod prysznic, do dzisiaj nie mam pojecia skad wzielam tyle sily, jak tylko wrocilam do pokoju poprosilam o przywiezienie synka, pielegniarki byly bardzo zle, ale nie mialy wyjscia :) Kiedy urodzilam Liwie, tez bez zgody lekarza wstalam i poszlam do ubikacji /bylam chyba jedna z najbardziej nieznosnych pacjentek/ Cesarke jedna wspominam nienajlepiej. Kiedy sie wybudzilam, nikt nic nie mowil co z dzieckiem, a ja nie potrafilam po narkozie otworzyc buzi, jakis okropny szczekoscisk, to byl koszmar. Kobiety naprawde potrafia duzo przejsc , sa bardzo wytrzymale.