W oczekiwaniu na bociana

Zespół policystycznych jajników - zajście w ciążę

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~snowwhite

~snowwhite

Hej, jestem lekarzem i mam sama PCOS,
dlatego chciałabym się podzielic z Wami tematem bliskim mojemu sercu. Zamierzam regularnie pisac artykuły na facebooku na ten temat.
Zainteresowanych zapraszam serdecznie :)Tekst linka

~dorota9219

~dorota9219

Hej, mam 25 lat w kwietniu wyszłam za mąż. Mamy z mężem świetne mieszkanie, mąż prowadzi dobrze prosperującą firmę i ja mam super pracę. Ktoś by powiedział, że niczego nam nie brakuje. A jednak :( Miesiąc temu poszłam do swojego ginekologa do którego chodzę od zawsze. Miała to być zwykła kontrola bo postanowiliśmy że nie ma na co czekać z dzieckiem. Niestety mój lekarz nie powiedział, żadnych konkretów tylko, że mogę mieć problem z zajściem w ciąże. Poczułam się jakby mi ktoś wyrwał serce! Dał mi ulotkę o Symfoliku i powiedział, że przez wakacje się wstrzymajmy i mam przyjść w październiku wdrożymy jakieś leki no chyba, że do tego czasu zajdę w ciążę. Przepłakałam dwa dni... Ale nie czekając długo poszłam za radą mojej mamy i poszłam do innego lekarza. Po szybkim USG stwierdził, że mam PCOS! Co jest śmieszniejsze w mojej karcie od poprzedniego lekarza było napisane, że podejrzewa PCOS i to od stycznia tego roku kiedy byłam na wizycie! Gdzie wiedział, że chcemy mieć dziecko i nie zrobił nic! Za to u nowego lekarza dostałam Metformax i Ovarin 2x1. Co więcej kazał mi schudnąć tak z 5 kg i przyjść w październiku jak będę miała owulację. Przejęte tym wszystkim poszłam nawet do dietetyczki, która stwierdziła, że nie mam nadwagi. Mogę schudnąć ewentualnie dla swojego samopoczucia. Dodam, że nie mam żadnych innych objawów PCOS prócz tego, że okres mam 30-35 dni. Jestem przerażona! Czy po Metformaxie i diecie udało się którejś z Was zajść w ciąże?

~noa

~noa

Cześć dziewczyny ;)
Przeczytałam historię prawie każdej z Was, są pokrzepiające :) U mnie dopiero moja gin ma podejrzenie co do PCOS po tym jak zaczęłam mieć krwawienia miedzy miesiączkami i nieregularne miesiączki.
Przez 10 lat conajmniej brałam tabletki, z małymi przerwami. Teraz jestem rok po ślubie i staramy się już jakiś czas ale bez spiny. Szukam dobrego lekarza w Warszawie, może być prywatnie. Możecie kogoś polecić? Sprawdziłam polecanego na początku w postach prof. Kamińskiego ale ma sporo złych opini...
Polećcie proszę kogoś, w Warszawie.

~Staraczka

~Staraczka

Witajcie dziewczyny. Ja poza cyklami 40-55 dniowymi nie mam zadnych objawow Policystycznych... tzn takich zewnetrznych, bo jajniki wygladaja idealnie jak przy PCO.
Od 2 tygodni przed bokresem biore inofem. Dwie saszetki dwa razy dziennie. Wreszcie moj organizm zaczal w miare reagowac. Ale nie jestem pewna czy dobrze. Czuje objawy bardziej intensywnie. Temperatura delikatnie sie oodniosla, ale mam okres i objawy jak by mial sie dopiero zaczac od juz 10 dni. Czy ktoras z was miala podobnie? Wiem ze pewnie organizm szaleje. Ale ile jeszcze. Okurat dlugosc okresu to byl hedyny pewnik dla mnie. Nigdy sie nie zmienial

~Goga0601

~Goga0601

Witam wszystkie kobity z pcos. Ja również mam to ustrojstwo. Zdiagnozowane w 2010 roku. Cóż na początku tylko metformax 500 2 razy dziennie. Co pomogło zrzucić parę kg i unormowalo miesiączki. Potem po braku ciąży, zbuntowalam się i przestałam brać leki i omijalam lekarzy. W 2012 znowu wybrałam się do lekarza, polecanego. ... szereg badań w szpitalu. ... torbiel krwotoczna, która sama się wchlonela. Ok. Ale pani doktor, odrazu powiedziała że nie widzi szans na stymulację lekami i najlepiej in vitro. .. buu skończyłam wizyty u tej pani. I tak samo bunt, rezygnacja. I tak po większych przejściach przez te lata , robiąc codziennie testy owu, które ciągle negatywne. ... i braku ciąży. W 2016 trafiłam do endo, dalej szereg badań, wdrożone leki glukophage 3 razy dziennie, verospiron 2 razy dziennie, i euthyrox. ... oczywiście dawki z początku były mniejsze. Dziś mamy 2017 i zauważyłam zmiany. Nigdy wcześniej przed miesiączka nie bolały mnie piersi, a teraz bola już z pół roku ...więc cośtam się dzieje hmm teraz jestem w trakcie poszukiwań dobrego gin . Może wdrozy jeszcze coś, może clo? Bo endo nie moze.
Sumując walczę z tym już 12 lat i ciąży nie ma. Nie tracę nadzieji, ale jak nie wyjdzie do 2 lat to zostaje nam tylko in vitro.
Pozdrawiam wszystkie starajace się.

~promyczek86

~promyczek86

Hej dziewczyny:) nie wiem czy kogoś pocieszy moja historia, ale wygląda tak w dużym skrócie: odwiedziłam bardzo dużo lekarzy, bo jako młoda dziewczyna borykałam się z problemami skórnymi: przeszłam kurację retinoidami-reacutan oczywicie w osłonie leków anty, potem cera piekna do momentu brania anty, po odstawieniu anty powolny nawrót problemów więc widać że hormonalne, potem długa wędrówka po lekarzach gin którzy bez badań (hormonalnych) wypisywali leki anty, jeden pan dr to mnie nawet wysyłał do psychiatry-no tak bo przecież po co badać hormony skoro dwudziestoparolatka ma trądzik na twarzy, dekolcie, ramionach i plecach ale poza tym na oko wygląda ok-więc odpuściłam lekarzy na trochę, ale w 2014 roku dostałam na miary na panią dr endokrynolog-ginekolog w stolicy, i tu wydawało mi się że super: zleciła bardzo dużó badań: hormonalne, usg narządu rodngeo i piersi, konsultację okulistyczną, echo serca, badanie zbiórki moczu dobowego itd-wszystko oczywiście odpłatnie-po wynikach postawiła diagnozę: PCOS pochodzenia jajnikowego i nadnerczowego, i hiperprolaktynemia pochodzenia przysadkowego-leki norprolac, diane, androcur oraz duphaston później zamieniony na chlormadinon, po dwóch latach kuracji zaczęłąm źle tolerować ten miks, mogę nadmienić że od 12 rolu życia bo wtedy dostałam pierwszą @ mam regularne cykle, z owulacjami-monitoring, ale do rzeczy, po odstawienu leków i po upływie dwóch trzech miesięcy-leki odstawiałam stopniowo poszłam do innej pani dr gin-endo z polecenia też w stolicy- ta pani dr była zdziwiona takim leczeniem agresywnym-(moja poprzednia pani dr twierdziła że leczenie będzie dożywotnie tylko leki będą się zmieniać) i znowu skierowania na badania oczywiście wszystko płatne: usg, hormony itd, wyniki wyszły bardzo dobre : pani dr uznała że mam problem dermatologiczny i odesłała do dermatologa, ze swojej strony przepisała leki anty mimo że mówiłam że chcę zacząć starania o ciążę-bo nie wierzę w coś takiego jak idealny moment bo zawsze będzie coś-a lata lecą i już skończyłam 30, to pani dr mnie poinformowała że żeby zajść będę musiała do niej przyjść po leki bo bez leków nie zajdę-co też mi mówiła je poprzedniczka-co mnie z kolei mega zadziwiło bo jak to badania hormonalne ok i co sama nie zajdę??? nie warto nawet próbować????dlatego zrezygnowałam z usług tej pani dr, udałam się do polecanej przez nią dermatolog-usłyszałam o 3 możliwościach leczenia: 1 z nich to oczywiście retinoidy, potem antybiotyki miejscowo i ogólnie- zaczęłam się zastanawiać dlaczego lekarze nas nie słuchają nie łączą faktów-retinoidy dla starających się odpadają , więc wzięłam antybiotyk zew i wew ---nie skończyłam kuracji-źle tolerowałam tetralysal, maść też nic nie zmieniła.Odpuściłam sobie te krostki choć sezon urlopowy się zbliżał i chciałam mieć skórę w lepszej formie ale cóż -w czerwcu w wyniku upadku miałam zapalenie nerwu kulszowego-stwierdzone przez lekarza pierwszego kontaktu, który też okazał się całkiem biegły w dermatologii:) przepisał żel po którym zmiany zaczęły znikać, w lipcu z partnerem podjęliśmy pierwszą próbę zajścia, do lipca omijałam dni płodne jak chodzi o sex i kochaliśmy się w prezerwatywie, w połowie sierpnia miał przyjść okres i w dniu okresu zrobiłam test bo czułam że jest inaczej niż zwykle i II kreski:) następnego dnia też były dwie kreski i po tygodniu również II kreski-czyli skuteczność 100 %. Od razu poszłam do gin z powodu mojej historii leczenia, bo chciałam żeby wszystko było ok, pani dr zdiagnozowała bardzo wczesną ciąże, dała skierowanie na badania: które zrobiłam, ale jednak nie wszystko było oik-choć taką dostałam odpowiedź po przesłaniu wyników badań do pani dr, ogólnie czułam się super, od razu łykałam zalecone suplementy, czułam się super, potem we wrześniu pojawiło się plamienie i dopiero w tym momencie pani dr zareagowała włączyła mi progesteron mimo że dwa tygodnie wcześniej był niski 16 ng/ml jak na ciążę to mało jak się potem dowiedziałam i tez włączony został kiedy ani razu nie było stwierdzone tętno u dziecka---czego dowiedziałam się od lekarza który konsultował przypadek, i tydzień później wiadomo że pani dr nie zobaczyła nic w obrazie poza martwą ciążą-potem odstawienie progesteronu i czekanie wg zaleceń na poronienie które miało się zacząć bo to wczesna ciąża ( 8 tygodniowa) więc uda się uniknąć zabiegu i może poronię w domu--czekałam kilka dni, dostałam też skierowanie do szpitała na zabieg gdyby jednak do poronienia nie doszło- byłam w trzech szpitalach ale no miejsca nie było akurat tego dnia, bo ja jestem w dobrym stanie, nie krwawię to mogę poczekać prawda? a pań rodzących we wrześniu dużo i fajnie-ale podejście do pozostałych pań do dupy-nikomu nie życzę żeby przez to przechodził, w końcu zaczęłam ronić w domu-po tygodniu poszłam na kontrolę-moja gin powiedziała że są pozostałości i wręczyła drugie skierowanie do szpitala na zabieg łyżeczkowania----jestem po zabiegu juz dwa miesiące- w miedzyczasie zrobiłam dużo badań, odbyłam dużo wizyt bo przecież po zabiegu trzeba sprawdzić jak wszystko wygląda, skontrolować, to powiem Wam że kontroluję się do teraz, bo mam problemy z powrotem do równowagi hormonalnej, bo torbiel na jajniku która cały czas jest a wczesniej nie było, płyn w zatoce douglasa, którego już nie powinno być, prawy jajnik wyglądający jak w PCOS itd chociaż @ nie zawodzi i mimo tych problemów zawsze jest na czas. Powiem Wam dziewczyny, że trzeba też wybrać lekarza który Was będzie słuchał, bo jak widać u mnie jeszcze na takiego nie trafiłam, moja pani gin miała mega spóźniony refleks, mało tego powiedziała mi że nie widzi sensu w mojej determinacji do badań, a ja dziś się cieszę że ta determinacja była: problemy hormonalne to jedno, a problemu autoimmunologiczne to drugie co mnie dotyczy jak się okazuje--więc tak Kochane każda z nas to odrębny przypadek, nigdy nie będzie tak samo, ale powrót do stanu sprzed po utracie to jest tylko nasz problem ( my i nasi partnerzy) , dlatego warto się dobrze zdiagnozować przed zajściem w ciążę, żeby zmniejszyć ryzyko kolejnej utraty, która może również wystąpić...

~stalmaszka

~stalmaszka

Koleżanki, a któraś może stosowała taki środek jak OVARIN ? Lekarz zdiagnozował u mnie PCOS tydzień temu, zalecił właśnie te tabletki i więcej ruchu. I badania. To naprawde wystarczy ? brała któras ten Ovarin? To prawie same witaminy jak czytałam