Uczniowie, Nastolatki

Prywatna podstawówka

askasam

askasam

Witam!
Od września moja córka idzie do prywatnej podstawówki.Szkoła jest fajna,córce od razu przypadły do gustu nauczycielki i dzieciaki na dniu otwartym.Klasy są nieliczne- do 15 dzieci.Oferują sporo ciekawych zajęć pozalekcyjnych i jako jedyna szkoła w mieście mają szkółkę narciarską a moja córka to zaawansowana narciarka.Do tego wysoki poziom nauczania.
Wszystko pięknie,ale mam kilka pytań: czy są jakieś apsekty,na które trzeba uważać w prywatnej szkole? Czy zdarzyło się Wam zabrać dziecko z takiej szkoły i przenieść do publicznej? Jesli tak,to dlaczego? Czy w Waszych miastach szkoła prywatna postrzegana jest jako siedlisko zarozumiałych dzieciaków nadzianych rodziców?- Bo u mnie tak akurat jest.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/qtch8ribr85wg5dx.png

7760 askasam Kobieta, 44 lata, Bliski Wschód:)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Ulla

Ulla

ja pracuję w prywatnej szkole, więc widzę to trochę z innej beczki:) oczywiście tak dzieci są postrzegane przez inne, że są zarozumiale i w dużej mierze często tak jest choć to ważne jak się z takimi dziećmi ustala zasady, jeżeli polityką szkoły jest trzymanie kogokolwiek to pewnie będzie ciężko, a jeżeli nastawiają się na to by mieć dobrą opinię i nie przyjmują dzieci, które np. powtarzały rok, były bardzo niegrzeczne etc. to pewnie będzie ok

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 38 lat, Jaworzno
pola97

pola97

W sumie czemu nie? Zwłaszcza jesli w tej szkole nacisk jest położony nie na dyscyplinowanie dzieci majace pomagac nauczycielom i systemowi oświatowemu, a na zadbanie by dziecko poczuło sie dobrze w zupełnie nowej sytuacji.

"Na szczęście istnieje silna tendencja, która przeciwstawia się tym przepisom, zestawom nakazów i zakazów, rygorystycznym podziałom i regulaminom szkolnej higieny. W dzisiejszych czasach wiele formalności wciąż jest częścią doświadczenia, jakim jest
rozpoczęcie nauki szkolnej, ale coraz silniej zaznacza się wpływ nowej doktryny: personalizacji. Głosi ona, że to nie uczeń ma się dopasować do szkoły, lecz szkoła do
ucznia. W praktyce żaden plan lekcji nie może być dostatecznie elastyczny, by dopasować się do indywidualnych potrzeb każdego ucznia – przestałby wtedy być planem.
Personalizacja ma więc raczej związek z pomaganiem dziecku w poruszaniu się po systemie szkoły, tak aby stał się mniej stresujący. Szkolnictwo rozwija się od wieków,
a my dopiero teraz zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że strach sprzyja utrzymywaniu dyscypliny, ale nie pomaga w nauce. Powoli zachodzą zmiany, dzięki którym
szkoła przestaje być instytucją przymusu, a staje się przestrzenią osobistego rozwoju, zupełnie tak, jak sobie życzyli wspomniani wcześniej liberałowie" /Podróże z Platonem Robert Smith/

--

10837 pola97 Kobieta, 32 lata, Kraków
drucilla

drucilla

masm styczność z dziewczyną, która uczy w szkole prywatnej, i o ile będzie mnie na to stać (wiadomo socjal jest jaki jest, a za tą przyjemność się płaci) to dam dzieci do takiej szkoły. Podoba mi się podejście osób uczących - bym powiedziała, że zarządzający tą szkołą są raczej businessmanami a nie typowymi 'dyrektorami w szkole'. Akurat w tej szkole się liczy, żeby dziecko się nauczyło. Nauczycielki nie są w typie tych pań które mnie uczyły, co to żądały posłuszeństwa i szacunku tylko dlatego że były nauczycielkami. I charakterystycznym piskliwym wysokim głosem 'wygłaszały' lekcje, tudzież realizowały własne złośliwości na uczniach którzy się nie chcieli podporządkować. Tam liczy się efekt - dzieciaki biorą udział w olimpiadach i zajmują wysokie miejsca. Dostają się bez większych problemów do lepszych gimnazjów. jakoś dziwnie nie ma kłopotów z subordynacją (owszem bywają elementy oporne i krnąbrne), ani z poszanowaniem nauczyciela. Chciałabym takiej szkoły dla własnych dzieci, bo te publiczne raczej uczą niezaradności i schematowości.

--

http://davm.daisypath.com/FUImp1.pnghttp://lpmf.lilypie.com/gFDDp2.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/018/018223982.png
http://lbyf.lilypie.com/FTMSp2.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/018/018223980.png?8870
http://pl.lennylamb.com/sliders/show/1_2009_7_27_slider.jpg

2612 drucilla Kobieta, 112 lat, R-ów
Ulla

Ulla

drucilla ogólnie warto nie generalizować, bo ani szkoła masowa szkole masowej nie równa tak samo jest w prywatnych. Warto przeanalizować wszystkie aspekty zanim się ostateczną decyzję podejmie. W wielu szkołach organizuje się olimpiady, zajęcia ale warto zauważyć w szkole prywatnej zajęciach dodatkowe, warsztaty etc. nierzadko są w ofercie opłaty comiesięcznej. Ja nie ukrywam że u mnie w placówce dużo się dla dzieci dzieje i przede wszystkim wszyscy się znają i trudno dziecku ukryć cokolwiek bo jak nie wychowawca to opiekun świetlicy czy pani kucharka coś zauważą. Moi pierwszoklasiści kończą lekcie o 12-13:30 więc naprawdę zajęć mają szereg a i u mnie na świetlicy zawsze coś jest do zrobienia. Można mnie podpatrzeć Prywatna Szkoła Podstawowa nr 5 "Twoja Przyszłoœć" w Sosnowcu

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 38 lat, Jaworzno
drucilla

drucilla

staram sie nie generalizować, ale mnie cholera bierze jak sobie przypomnę własną podstawową (ja z tych wcześniej urodzonych na tym forum, jak mniemam). Panie nauczycielki 'nauczały' a nie uczyły. Było u nas w klasie 2 - nie zawaham się użyć określenia- geniuszy. Jeden 'ścisły'(matematyka fizyka) drugi bardziej przyrodniczy (biologia chemia). Owszem, wysyłali chłopaków na olimpiady, ale nie pomagali im. Wszystko chłopaki robili sami. tego ścisłego zabrali ze szkoły rodzice i może dzięki temu wcześniej skończył podstawówkę, w liceum też 'przeskoczył' klasę, studiował na uczelni gdzie językiem wykładowym był angielski (teraz nic nadzwyczajnego, kiedyś nie do wyobrażenia). Pracuje za granicą - robi to co jest jego pasją. Wyszedł na ludzi. Dzięki ludziom którzy uczyli. drugi został i jego potencjał rozbił się o kaganek oświaty. Jedyną rzeczą z którą się spotkałam w szkole, było powtarzanie tego, co było napisane w książce. Jeden był tylko nauczyciel, który pokazywał coś więcej niż w minimum programowym - i co? a stłamsili gościa, bo 'się wychylał'. To w liceum było. Ale to inna bajka. Mam szczerą nadzieję,że powoli wyginie śmiercią naturalną grono starej daty, a zaczną uczyć ludzie, którzy będą starali sie zasłużyć na szacunek, a nie jak drzewiej bywało (trzeba szanować, bo to nauczyciel!) Widać w życiu moim tak się złożyło, że nie miałam szczęścia do nauczycieli a nauczyciele do mnie. Roszczeniowa ze mnie jędza. I wymagająca :yipi:

--

http://davm.daisypath.com/FUImp1.pnghttp://lpmf.lilypie.com/gFDDp2.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/018/018223982.png
http://lbyf.lilypie.com/FTMSp2.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/018/018223980.png?8870
http://pl.lennylamb.com/sliders/show/1_2009_7_27_slider.jpg

2612 drucilla Kobieta, 112 lat, R-ów
Ulla

Ulla

drucilla czy ja wiem czy roszczeniowa...niee zwyczajnie jak zmienia się życie tak zmieniają się potrzeby i tylko cieszyć się gdy trafi się na odpowiednich ludzi, ja też miała różnych nauczyciela a zawód pedagog wybrałam bo podobało mi się jak pani w liceum pedagog jeżdziła z nami na wycieczki i wiecznie piła kawę.....no cóż...życie pokazało że można tak jak ona albo całkiem inaczej wypełniać ten zawód

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 38 lat, Jaworzno
Margeritka

Margeritka

nauczyciele są bardzo różni, jak poszłam na praktyki, to moja matematyczka powiedziała do mnie "nie idź do szkoły, szukaj czegoś innego", jest wiele osób pracujących w szkole, bo nie mają możliwości pracowania w innym miejscu, albo nic innego nie potrafią robić, ale są też z pasją, zaangażowaniem...mnie boli to, że mało poświeca się czasu słabszym dzieciom w wiejskiej szkole - do takiej chodziłamm - mała miejscocowość , wszysysy się znają, nauczylele wiedzą o rodzicach, czy piją czy nie, jak finansowo, ogólnie jakie kto ma problemy, a i tak dzieci pozostawione same sobie, czy to wina 5-klasisty, że nie ma podręcznika do polskiego (kiedyś nauczycielka zrobiła taką awanturę w klasie, krzyczała na dzieci, powinna zadzwonić do rodziców, dlaczego nie kupili dziecku książki)

--

http://www.rodzicenaczasie.pl/ http://www.suwaczki.com/tickers/3i49vcqgt21lddp7.png
http://www.suwaczki.com/tickers/3i49df9h7fbnc5wv.png

27583 margeritka Kobieta, 32 lata, Lublin
Ulla

Ulla

Marg masz rację, choć teraz chyba na wioskach pracuje się o wiele ciekawiej, lepiej, poza tym bardzo dużo gmin dostaje dobre dofinansowanie do szkół wiejskich i dlatego jak są lepsze warunki pracy to i pracuje się lepiej

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 38 lat, Jaworzno
Bynek

Bynek

Według mnie nauczanie nie zależy od rodzaju szkoły lecz od nauczycieli. To oni są głównym czynnikiem.

34819 bynek Mężczyzna, 32 lata, Warszawa
Ulla

Ulla

Bynek - tak powinno być, jednak nawet najlepszy nauczyciel pracujący w chorej atmosferze nie będzie pokazywał tego co potrafi

--

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

27582 ulla Kobieta, 38 lat, Jaworzno