roza82

Kobieta, 37 lat, Żagań

Ostatnie posty użytkownika
roza82

Re: Skarby Październikowe 2017

Witam Was dziewczyny :)
chciałabym dołączyć do Waszego grona, choć pewnie nie będę zaglądać tu codziennie ze względu na brak czasu. W ubiegłym tygodniu zrobiłam test i wreszcie (po wielu miesiącach starań) pokazały się dwie kreseczki :) Ostatnią miesiączkę miałam 2 lutego więc dzidziuś będzie na początek października.
Jestem mamą 3-letniego chłopca (w sobotę ma urodzinki). Przy pierwszej ciąży też korzystałam z tego forum.
Co do objawów, to praktycznie nie mam żadnych - w pierwszej ciąży też nie miałam i gdyby nie to, że z czasem brzuch robił się coraz większy i większy, to mogłabym nie wiedzieć, że jestem w ciąży... :) Mam nadzieję, że teraz też tak będzie. No ale żeby nie było tak dobrze, to czasami kręci mi się trochę w głowie i bardzo rzadko mam lekkie nudności wieczorami, a ponad to jest ok. Tylko jakoś takie mam dziwne uczucie w dole brzucha jakbym tam jakąś kulkę miała wielkości jabłka no i wszystkie spodnie i majtki mnie uciskają - dziwne, żeby na tym etapie takie odczucia mieć, no ale jest jak jest. Wizytę u lekarza mam na 15 lutego (prywatnie) - mam nadzieję, że będzie wszystko ok. Całą pierwszą ciążę chodziłam do gin prywatnie i teraz też tak będzie.
A ponadto jestem nauczycielką historii i wos-u w gimnazjum, aktualnie na urlopie wychowawczym.
Chyba trochę za bardzo się rozpisałam... :)
W miarę możliwości będę zaglądać tu na forum. Pozdrawiam serdecznie :)

roza82

Re: Lutóweczki 2014

My już mamy za sobą szczepienie :) strasznie się bałam, ale jakoś poszło. Maluszek troszkę płakał, ale jak go przytuliłam, to się uspokoił. Za chwilę na korytarzu, jak czekaliśmy po szczepieniu, znów się rozżalił i ja wtedy popłakałam się razem z nim. Ludzie na mnie dziwnie patrzyli, ale co mi tam. Później w domu był trochę marudny i mało spał. Co chwilę mierzyłam mu temperaturę, ale wszystko było ok. Wzrosła mu do 37 st. i więcej już nie nabijała. W nocy pięknie spał - to chyba ze zmęczenia. Ja cały czas spałam na czuwaniu, jestem dziś przez to padnięta. Ogólnie wszystko jest ok, a ja się bałam chyba na wyrost. Następne szczepienie 7 maja.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Jutro idziemy na szczepienie - wybrałam opcję 5 w 1 + pneumokoki. Strasznie się boję! Tyle się słyszy dookoła o różnych powikłaniach i następstwach szczepień, że nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Tłumaczę sobie to tak, że przecież wszystkie dzieci są szczepione i w ogromnej większości wszystko jest ok, to i u nas też tak powinno być, ale mimo wszystko jednak czuję lęk. Oszaleć można od tego wszystkiego!

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Dziewczyny, wczoraj nastąpiła wielka chwila - po 6 tygodniach Patrykowi nareszcie odpadł kikut pępka!!! :)

Co do smoczków, to mój synek nie chce ssać żadnego smoczka, więc nie używamy.
A pupę przy każdym przewijaniu smaruję maścią bepanten i puki co mały nie miał żadnych odparzeń. Maść trochę kosztuje - duża tubka około 50 zł - ale jest naprawdę dobra.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

flaflusiowa86
Wiem kiedy mały jest śpiący (ogólnie nie ma problemów ze snem), a kiedy jest głodny - zawsze zachowuje się wtedy w pewien określony sposób, a ponadto jak nic z piersi nie leci, to raczej nie ma się czym najeść. A wiem, że w danym momencie nie miałam pokarmu, bo jak synek ciągnął pierś to nie słyszałam żeby przełykał (a jeśli już to robił, to bardzo rzadko pomimo włożonej ogromnej pracy w ssanie), ponadto próbowałam się upewnić czy faktycznie tam nic nie ma wyciskając z piersi ręcznie i laktatorem - parę kropli poszło do laktatora i tyle. Więc jestem pewna, że się nie najadał. Ale na szczęście teraz mam znowu sporo pokarmu i maluszek jest najedzony i szczęśliwy :)

roza82

Re: Lutóweczki 2014

majka0209
U nas w pobliżu nie ma poradni laktacyjnej. Zadupie straszne :/
Co do butelki, to mam kilka różnych z różnymi smoczkami - te bardziej anatomiczne jakoś chwyta, ale przy każdym się krztusi :(
A pępek jest pod kontrolą lekarza i położnej, narazie kazali smarować fioletem (wcześniej był octenisept) i czekamy czy coś się zmieni. Kikut rusza się mocno, widać, że coraz mniej się trzyma, ale bardzo wolno to postępuje. Zdjęcia nie ma sensu wstawiać, bo teraz po tym fiolecie kompletnie nic tam nie zobaczycie. Położna była przedwczoraj, a następna wizyta u pediatry za tydzień (szczepienie), mam nadzieję, że do tego czasu kikut wreszcie odpadnie.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Nie uwierzycie - Patryk skończył już 5 tygodni i nadal nie odpadł mu pępek!!! Ręce opadają!!! Smaruję teraz tym fioletem, może wreszcie coś pomoże.

Pasia pisała o remoncie u sąsiadów - my w kwietniu lub w maju zaczynamy remont - będziemy dobudowywać pokój dla Patryka. Będzie się działo... Na czas tej budowy wynajmiemy mieszkanie, żeby maluszek nie musiał mieszkać w tym bałaganie i hałasie.

A muszę Wam powiedzieć, że mam jakieś dziwne wahania z pokarmem - raz mam, a raz kryzys - nie wiem z czego to wynika. Wczoraj to normalnie tragedia jakaś była - mały był głodny, ciągle na cycku wisiał i nic z tego nie wynikało. W końcu się wkurzyłam i zrobiłam mu mleko do butelki i tu dramat - on nie potrafi pić z butelki!!! Nie umiał chwycić smoczka, a jak jakimś cudem mu się udało, to już pierwszym łykiem się zachłystywał i aż się dusił. W końcu płakałam razem z nim. Zasnął ze zmęczenia. W nocy na szczęście znów miałam pokarm, więc narazie jest ok. Chora sytuacja. Ale najbardziej obawiam się tego, że jak faktycznie nie będę miała czym karmić, a on z butelki nie potrafi, to co wtedy?! Załamana jestem :(

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Ja nie mam konta na fb i nie będę zakładać, bo kiedyś miałam nieprzyjemności jak miałam konto na nk i jestem negatywnie nastawiona do takich portali społecznościowych. Aż się sobie dziwię, że na tym forum się zarejestrowałam :) więc jeśli stworzycie grupę na fb, to nie będzie mnie tam z Wami.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Mój Patryk urodził się mając 3300g, a dziś był ważony i ma 4560g (5 tyg. po porodzie).

A nie uwierzycie - jeszcze nie odpadł mu kikut pępowiny! Za tydzień idziemy na wizytę u pediatry i na szczepienie i mam nadzieję, że wreszcie odpadnie, bo nie chcę skierowania do chirurga.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Ten kryzys z pokarmem na szczęście był tylko jednodniowy. Całą sobotę uparcie przystawiałam małego do piersi i piłam dużo wody i udało się :) Co prawda wcześniej najadał się z jednej piersi a teraz potrzebuje z dwóch, ale ogólnie jest ok.

A co do bolących piersi, to też tak miałam - bolały, były twarde i aż takie guzki mi się porobiły. Pomogło masowanie - najlepiej pod prysznicem, polewając ciepłą wodą należy masować okrężnymi ruchami (zgodnie z kierunkiem ruchu zegara) od góry piersi do dołu (do brodawki) tak żeby skierować zalegający pokarm do wyjścia. Należy to robić zdecydowanie i masować mocno nawet jak boli, a napewno przyniesie to ulgę. Mi pomogło :)

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Dawno mnie tu nie było :)

Mój Patryk na szczęście nie ma alergii na łóżeczko i ładnie śpi w swojej kołysce, zarówno w dzień jak i w nocy.
Mam za to inny problem - wczoraj myślałam, że mi cycki pękną z nadmiaru pokarmu, aż musiałam trochę laktatorem odciągać. A dzisiaj koszmar jakiś - zupełnie odwrotna sytuacja i cycki puste!!! Masakra jakaś! Dziecko ciągle głodne a ja nie mam mu co dać! Mam nadzieję, że to chwilowy problem i zaraz jakoś ten pokarm się pojawi, bo w innym razie będzie poważny problem. Modyfikowanym z butelki nie chcę karmić. Nie wiem z czego ta dziwna sytuacja może wynikać, ale martwi mnie to.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

stokrotka80
Z jednej strony jest troszkę podgojony, ale reszta jest - jak to okresliła pediatra - "żywa". Ogólnie jest elastyczny, więc delikatnie nim ruszam podczas czyszczenia.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

halborg
U mojego Patryka też jednego dnia pojawiła się zaschnięta krew wokół kikuta pępka - zauważyłam to wieczorem przed kąpielą, a że akurat następnego dnia mieliśmy kontrolną wizytę u pediatry to skonsultowałam to. Jak się okazało, to czasami się zdarza i jak nie ma zaczerwienienia na skórze i brzydkiego zapachu, to trzeba poprostu dobrze wyczyścić i jest ok. Tam położna dokładnie oczyściła pępuszek i teraz już jest dobrze. Ja od samego początku stosuję na pępek octenisept (dostałam receptę ze szpitala na to, ale można normalnie bez recepty kupić, do najtańszych nie należy, ale tragedii nie ma - za duże opakowanie zapłaciłam 47 zł). Stosowałam ten preparat również na szwy krocza, po cc też można na ranę psikać. A wracając do pępka - to psikam tym preparatem i osuszam patyczkami higienicznymi (mogą być te grube z cieńszą końcówką), tak czyścimy dwa razy dziennie.
Niepokoi mnie tylko jedna rzecz z tym pępkiem - Patryk ma już 3 tyg. i 2 dni, a kikut jakoś nie ma zamiaru odpaść. Byłam wczoraj znowu u pediatry i stwierdziła, że poczekamy jeszcze 2 tyg. i jak nie odpadnie, to dostaniemy skierowanie do chirurga na usunięcie tego. Liczę na to, że kikut jednak sam odpadnie, wolałabym oszczędzić dziecku tego stresu związanego z zabiegiem i gojącą się ranką na brzuszku.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

A jak tam u Was ze zrzuceniem nadmiaru ciała po ciąży? Dzisiaj mija mi trzy tygodnie od porodu i wbijam się w ciuchy sprzed ciąży :) tylko niektóre bluzki w biuście są za ciasne :/ Nie wiem ile kg mam mniej, bo nie mam wagi w domu, ale wizualnie całkiem nieźle to wygląda.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

My na szczęście nie mamy problemu z kolkami, czasami tylko mały się napina, ale jak widzę, że od dłuższej chwili bączków nie było, to przed karmieniem masuję mu brzuszek, potem przystawiam do cyca i zaraz jest bulgotanie w jelitkach, bączki a nawet kupa. Tak sobie radzimy. Kupki ogólnie prawie po każdym karmieniu są.
Ze smoczkiem też coraz lepiej - nadal co prawda pluje nim na wszystkie strony, ale ogólnie już lepiej go ssie. Muszę go niestety do smoczka nauczyć, bo do zasypiania konieczny był cyc pomimo tego, że był najedzony, a później niestety chyba z przejedzenia zdarzało mu się zwymiotować lub bardzo ulewał. Nie było innego wyjścia jak tylko smoczek i kołysanie do zaśnięcia.

loli
Ja karmię tylko piersią i wypijam sobie pół małej filiżanki kawy rozpuszczalnej z mlekiem dziennie. Małemu nic się nie dzieje.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Mój Patryk też często kicha, ale mi też położna mówiła, że to normalne.
A pojawił nam się problem ze spaniem - na początku pięknie spał, tak 3-4 godziny, w nocy też. Później skrócił sobie spanie do 2 godzin, a tej nocy budził mi się co 1,5 godz!!! Masakra jakaś! Mało tego - on chce się bujać i to nie tylko przy zasypianiu, ale i podczas samego snu, często się przebudza i ogólnie jakiś taki niespokojny sen ma. Wkurza mnie to trochę, bo przecież nie mogę go bujać cały czas non stop. A wieczorami po kąpieli to już wogóle popis daje - żebym nie wiem co robiła, to nie uśnie aż do godz.23. Potrafi obudzić się o godz. 18 i tak właśnie marudzi aż do tak późnej pory. Już nie wiem co robić.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

MalaMi
My pierwszy raz wyszliśmy jak Patryk miał półtora tygodnia, a wcześniej po tygodniu rozpoczęliśmy werandowanie. Ale wtedy jeszcze nie było tak ciepło jak teraz, dlatego tak to wyglądało. Teraz wychodzimy codziennie.

Mój synek za dwa dni będzie miał 3 tygodnie :)
Wyklarował sobie godziny spania, więc łatwiej jest coś zaplanować. Chociaż ogólnie za bardzo zaszaleć nie możemy, bo karmię go tylko piersią, więc to nas trochę ogranicza, ale jakoś dajemy radę. Udało się nawet zrobić z małym wypad na zakupy :)
Budzi się do karmienia co 2 godz., w nocy też tak, przez co jestem strasznie niewyspana i muszę nadrabiać w dzień jak on też śpi.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Dziewczyny, śliczne te Wasze dzidziusie :) I ja dodam swojego szkraba.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Witam dziewczyny :)
Mam podobne problemy z synkiem jak niektóre z Was - w ciągu dnia ładnie śpi, a wieczorem po kąpieli szaleje od 19 do 22-23. Zasypia tylko przy piersi, smoczkiem pluje na wszystkie strony, wcale go nie chce. Próbowałam smarować smoczek swoim mlekiem i wtedy podawać go małemu, ale to też nie działa. Co do pieluchy, to nosiłam ją w staniku zamiast wkładek laktacyjnych, więc nasiąkła pokarmem i moim zapachem, ale to też go nie interesuje. Szaleństwo jakieś z tym zasypianiem. Już nie mam pomysłów co zrobić, żeby zasypiał jakoś inaczej niż tylko przy cycku. Ręce opadają :( Poza tym zasypianiem nie mamy jakiś większych problemów.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Dzięki dziewczyny za odpowiedzi w sprawie tych bolących cycków :)
Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. W sumie boli mnie tylko na początku karmienia jak mały chwyta - kilka sekund, a później już jest lepiej. Smaruję bepantenem (położna polecała też purelan 100, ale nie próbowałam) i czasami rozsmarowuję mleko na sutkach. Muszę sobie masować piersi, bo mi się guzki pojawiają, ale jak dobrze rozmasuję, to jest lepiej. A co do nakładek silikonowych, to u mnie się nie sprawdziły - mam dość płaskie sutki i mały strasznie się męczył żeby coś wyssać.

Trzymam kciuki za wszystkie jeszcze nierozpakowane dziewczyny!!! I jeśli mogę coś doradzić, to weźcie ze sobą do porodu dużo wody niegazowanej - ja wypiłam jej mnóstwo. Życzę powodzenia :) Bardzo się cieszę, że mam to już za sobą.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

gwiazdeczka123
Mi położna mówiła, żeby pić dużo wody niegazowanej. Ja nie piję tyle, ale pokarm mam, narazie małemu wystarcza. Są dni, że piersi mam nabrzmiałe aż mi się guzki robią no i wtedy muszę sobie masować, żeby nie bolały.

Mam pytanie do dziewczyn, które już dłużej karmią - jak długo bolały Was sutki? Ja karmię od tygodnia i nadal synek mi je trochę rani, choć chwyta dobrze, głęboko z dużą częścią otoczki. Używam maść bepanten, naprawdę pomaga, ale co się trochę podgoi, to zaraz znowu ranki mi się robią. Bardzo boli jak mały chwyta. Długo to jeszcze potrwa? Chce karmić i nie zrezygnuję z karmienia mimo tego, że boli. Doradźcie coś, proszę.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

stokrotka90
Dziękuję :) poradzono mi też w szpitalu żeby kupić bepanten i faktycznie też pomaga, no i można go używać do smarowania pupci dzidziusia.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Witam dziewczyny :)
Ciężko nadrobić tyle zaległości na forum :)
U nas jakoś tak czas przy maluszku szybciutko leci, dzień szybko ucieka. Karmię cały czas piersią i mały chyba się najada. Ogólnie jest grzeczny, tylko czasami w nocy trochę grymasi. Jak się pręży to masujemy brzuszek i nóżki do góry i to mu pomaga, bo zaraz po jedzeniu jest kupka. No i w sumie tak to wygląda, że ciągle je, robi kupę i śpi. Co mnie denerwuje, to że nie potrafi zasnąć bez cycka, obawiam się żeby to później nie było problemem. Nie chcę mu dawać smoczka uspokajającego, bo uważam, że jest na to za malutki. Narazie radzimy sobie tak. Później pewnie smoczek i tak się pojawi. Karmię na każde jego żądanie.
Ja czuję się coraz lepiej, tyłek się powoli goi, ale jeszcze boli i przeszkadza, cycki już lepiej, ale sutki jeszcze są podrażnione. No i kręgosłup mnie boli, bo mi strasznie piersi urosły i są dla mnie trochę za ciężkie. Ale ogólnie jakoś dajemy radę :)
Pozdrawiam wszystkie nowe mamusie - życzę dużo cierpliwości i wytrwałości :)
A mamusiom jeszcze nie rozpakowanym życzę aby porób był szybki i lekki :)
No i przesyłam zdjęcie mojego szkraba :)

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Witam dziewczyny :)
Dzisiaj wróciliśmy do domu z nowym członkiem rodziny :)
Patryk urodził się 11 lutego o godz. 16.55 w Szpitalu Wojskowym w Żaganiu, ważył 3300 g i mierzył 57 cm. W poniedziałek zostałam przyjęta na oddział i tam spędziłam czas do następnego dnia z niewielkimi skurczami i 2 cm rozwarcia. W nocy skurcze powoli stawały się regularne, ale ból nie przeszkadzał w normalnym funkcjonowaniu. We wtorek o godz. 8 rano przebito mi pęcherz płodowy (wody były zielone, tak jak się tego obawiałam - miałam jakieś przeczucie), później skurcze stawały się coraz mocniejsze. O godz. 12 stały się już bardzo uciążliwe, rozwarcie 4 cm. Około godz. 15 miałam już 6 cm i poprosiłam o gaz - faktycznie pomaga. Za chwilę miałam już 7 cm i zaczęły się skurcze parte, a ja niestety nie mogłam jeszcze przeć bo było za wcześnie. Strasznie się zmęczyłam wtedy. O godz 16 miałam już pełne rozwarcie i ku mojej radości mogłam już bezpiecznie przeć. No i tak parłam i parłam, ale nie mogłam urodzić główki. Pękłam aż do odbytu i do tego mnie jeszcze nacięli. Całość parcia trwała 55 minut - byłam wykończona. Ale o godz. 16.55 urodziłam wreszcie zdrowego synka :) Niesamowite uczucie jak mi go położyli na piersiach!!!
Później jeszcze poród łożyska - też nie było wesoło, bo nie miałam już wogóle skurczów i parłam na siłę aż wreszcie wyciągnęli je ze mnie niemal zrywając pępowinę. Później dla pewności było łyżeczkowanie (dość nieprzyjemne). O szyciu nie wspomnę - mimo znieczulenia czułam dosyć dużo, szkoda gadać. Ale nagroda za to wszystko wspaniała :)
Mąż był cały czas ze mną, jestem z niego ogromnie dumna, był dla mnie wielkim wsparciem, bez niego męczyłabym się znacznie bardziej. Kochany chłopak :)
Przesyłam zdjęcie mojego syneczka. Nie wiem kiedy się teraz odezwę, będę zajmować się moim szczęściem :)
Trzymajcie się ciepło!

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Jestem po ktg - mam skurcze i rozwarcie!!! Przyjechałam do domu po rzeczy, zaraz mąż przyjedzie z pracy i jedziemy na porodówkę :)
Trzymajcie kciuki!!!
Odezwę się dopiero jak wrócę ze szpitala. Pa :)

roza82

Re: Lutóweczki 2014

jaagatka
W momencie, w którym udało mi się na chwilkę zmrużyć oko w nocy też miałam pewien sen - śniło mi się, że rodzę mojego synka, ale tak bezboleśnie, że byłam w szoku, że tak to idzie (szkoda, że w rzeczywistości to niestety nierealne) i od razu jak tylko się ze mnie wyśliznął to złapał mni swoją malutką rączką za palec, a ja się wtedy rozpłakałam ze szczęścia. Jejku! Już się nie mogę doczekać kiedy mój maluszek naprawdę tak mnie złapie, kiedy będę mogła go wreszcie do siebie przytulić!!!

roza82

Re: Lutóweczki 2014

annaanna84
I mój dzidziuś też od wczoraj się jakoś mniej rusza, a wcześniej bardzo dokazywał.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

annaanna84
Współczuję z powodu babci. Dużo zdrowia dla niej życzę, niech się mocno trzyma.

MalaMi2408
No mam nadzieję, że wreszcie coś zaczyna się dziać. Najwyższy już na to czas. Dzisiaj po południu mam wizytę u lekarza i mam nadzieję, że to potwierdzi.
A teraz powinnam się powoli zbierać na ktg, ale nadal siedzę w piżamie i wcale nie mam chęci wyłazić z łóżka.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Dziewczyny, co za noc! Prawie wcale nie spałam. Wczoraj wieczorem zaczął mi tak co chwilę twardnieć brzuch i czułam bóle w podbrzuszu. I tak przez całą noc. Żadna pozycja do spania nie była dobra, było mi lżej jedynie wtedy gdy usiadłam lub wstałam. I tak mi ten brzuch szaleje do tej chwili. Wkurza mnie to, ale z drugiej strony cieszę się, że wreszcie coś się dzieje. No w końcu jestem już po terminie, więc najwyższy czas :) choć jakoś tak czuję, że jeszcze kilka dni to potrwa. No ale zobaczymy.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

stokrotka
Słodka ta Twoja córcia :)

Nie mogę się napatrzeć na te Wasze dzidziusie, a przez to już nie mogę doczekać się swojego!

roza82

Re: Lutóweczki 2014

halborg
Ja od dłuższego już czasu czuję się bardzo dobrze. Nic mnie nie boli i w moim odczuciu raczej nic nie zwiastuje porodu. Chociaż od wczoraj trochę mi brzuch twardnieje, ale to w sumie o niczym nie musi świadczyć. Jutro na godz. 16.30 mam wizytę, a rano idę do szpitala na ktg.

flaflusiowa
Mam nadzieję, że do końca tygodnia będę już tulić swojego synka :) i że zacznie się samo bez konieczności wywoływania.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

aldonka
A skąd bierzesz przepisy na jakieś dania lekkostrawne? Bo ja nie mam pomysłu na tego typu potrawy, a mam nadzieję, że będę synka karmić piersią i napewno będę wtedy musiała odżywiać się inaczej.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

basia_88
Gratulacje!
Dużo zdrówka dla Milenki i dla Ciebie :)

roza82

Re: Lutóweczki 2014

loli86
No na to wychodzi, że pierwsza dotrwałam do terminu :)
A z tym oparzeniem, to słyszałam, że niby dziecko znamię może mieć w tym miejscu gdzie się mama w ciąży oparzyła. Mało tego - ja mam znamię na nodze i mama twierdzi, że w tym miejscu dziadek niechcący ją papierosem poparzył jak była 2 tyg. przed porodem. Nie wiem czy to ma jakiś związek, ale znamię zostało.
Ale ogólnie to w zabobony raczej nie wierzę.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Na dziś mam termin :) mam nadzieję, że w tym tygodniu już będę miała swojego maluszka.

aldonka, pasia
Świetnie wyglądacie dziewczyny :)

flaflusiowa
O wielu różnych zabobonach słyszałam, ale te z włosami jakoś mnie ominęły. Ja w ciąży obcięłam włosy całkiem krótko. Miałam na początku straszne bóle głowy i jak spinałam swoje długie włosy, to miałam wrażenie, że od gumki czy spinki boli mnie jeszcze bardziej, więc obcięłam na króciutko. No i wielokrotnie farbowałam. Nic sobie nie robię z żadnych zabobonów.

A dzisiaj miałam dość nieprzyjemną przygodę - poparzyłam sobie dłoń w kuchni przygotowując śniadanie. Cholernie piecze, nie mogę ruszać palcami. Lipa straszna :(

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Ja jak byłam w szpitalu przed świętami, to też pisałam do Was z telefonu, ale moje wpisy się niestety nie pojawiał więc mogłam tylko sobie czytać. Jak pójdę rodzić to też nie będę się odzywać, bo nie będzie jak.

monisop
Jejku! jak czytam opis Twoich przeżyć, to przerażenie bierze!!! Straszne rzeczy co opisujesz! W głowie się nie mieści jaka znieczulica! Teraz jeszcze raz napiszę, że bardzo dzielna byłaś. Jak dla mnie to niemal bohaterstwo! Jestem pełna podziwu, że dałaś radę! Ale teraz pewnie Twój maluszek wynagrodzi Ci wszystkie te cierpienia :) a faktycznie sporo przeszłaś.

roza82

Re: Lutóweczki 2014

pasia
Śliczna dzidzia :)

monisop
Moje gratulacje!!! Wreszcie po tylu godzinach się doczekałaś :) Jesteś bardzo dzielna :) Śliczny dzidziulek!!!

roza82

Re: Lutóweczki 2014

Ciekawe jak tam MONISOP? Mam nadzieję, że już się dziewczyna nie męczy z tym porodem i już tuli swojego dzidziusia.

Ja na dzisiaj sobie trochę sporo zaplanowałam, więc raczej niewiele będę się odzywać.
Miłego weekendu życzę :)