Roksi1

Kobieta, 28 lat, R

Ostatnie posty użytkownika
Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Zani to świetnie pokazała, da się przez telefon, jak któraś ma problem to pisać tu i doradzimy do zrobić. Super że się udalo

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Jest jakiś sposób na gryzienie przy karmieniu? Mała mnie od wczoraj tak gryzie i to na początku qksrmienia. Wcześniej czasem gryzla jak się najadla, ale mówiłam nie wolno i zbierałem to przestała. Teraz idą jej te górne zęby, przed karmieniem daje gryzak, smaruje mascia, a mimo to gryzie. Widać, że jest głodna, ale kurcze już ma 2 zęby, więc ból jest spory, a zabieranie nic nie daje, bo jak dostaje po chwili to znowu gryzie.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Paulina znajoma ma córkę, która się zachowuje dokładnie tak samo. Czego nie próbowali, to wstaje o 5.00. Dla mnie to była wizja masakryczna, ale może Cię pocieszy, że dla znajomej też było mega ciężko, tyle że z biegiem czasu się przyzwiczaila. Teraz jak ma ponad rok to nawet mówi, że się wysypia, choć dalej o 5 maka 6 pobudka.
Super kawałek, uśmiałam się, takie prawdziwe
Zani dopyraj lekarza, zawsze lepiej wiedziec więcej o terapii, ale z reguły skutki ubvozne są bardzo rozległe. Ja kiedyś brałam leki na trądzik to nawet jako skutki uboczne było napady agresji i samobójstwa.
Ja dzisiaj też dzien lenia, mąż wczoraj w pracy, więc byłam sama z Małą na urodzinach, wróciłam wykończona

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

I dzięki za wiadomosci, że Wasze dzieciaczki też nie akceptują butli, jakoś mi się lżej na sercu zrobiło hehe
I rozumiem Zani co do tego karmienia, tak samo to przeżywałam od poniedziałku jak myślałam co też dzisiaj powiedzą. Ale na szczęście przynajmniej na razie nie muszę odstawiac
LusiaM wspominałaś o histerii przy butli, zamierzasz odstawic, żeby się starać o rodzeństwo?

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Wszystkiego najlepszego!
Ja mam bardzo dobry dzień kobiet, bo byłam po wynik biopsji i zmiana łagodna! Wprawdzie trochę zachodu z tym jeszcze będzie, bo raz ze po tej biopsji mi się ten guz hm rozlazl i to co brałam za opuchlizne to ten guz się taki ogromny zrobił. Ale nie jest złośliwy, lekarz mnie skierował do poradni chorób piersi, gdzie mają na to spojrzeć. Wg lekarza to prdez jakiś czas będą tylko obserwować, jest mała szansa, że po zakończeniu karmienia się to samoistnie wchlonie. Jeśli nie, to raczej trzeba będzie usunąć, ale tym już się nie przejmuje.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

A i jeszvze muszę się pochwalić, dzisiaj Mała dostała w miseczce takie małe miękkie kawałki dyni i zjadła bardzo dużo. Nawet mąż był w szoku, że to jest ten nasz niejadek heh

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Nindziowamama super, że już raczkuje, u nas Mała na razie pełza coraz szybciej i coraz częściej jestna czworaka i wygląda jakby kombinowała jak to zrobić żeby iść do przodu. I już sobie wolę nie wyobrażac jak to będzie jak zacznie raczkowac, bo przy samym pelzaniu wszędzie wlezie, wszystko chce dotknac, najlepiej to czego nie powinna. Płyty pod telewizorem już zastąpiąne pluszakami. I muszę być blisko, najlepiej na podłodze, bo inaczej pretensje. A już jak widzi, że ja daje do kojca to płacz. Ale już muszę, bo nawet jak chce do kuchni iść, to jak się tylko obraca la to na tyle powoli, że zdążyłam zawsze podejść zanim dosiegla mebli. A teraz jak pełza to juz za szybko, wczoraj nie zdążyłam dobiec i uderzyła się w stół.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

I to nie tyczy się tylkp porządku, bo jedziemy do kościoła, to mąż czeka aż powiem, gdzie ma nas zawieść. A potem ja mam na głowie więcej odpowiedzialności, ostatnio mi się z tego wszystkiego godziny pomieszaly i pojechaliśmy nie tam gdzie trzeba. Niby najważniejsze decyzje podejmujemy razem, jak była dyskusja nad imieniem dla Małej albo nawet wyjazdu na wczasy to on potrafi powiedzieć co mu się bardziej podoba, a co mniej, ale ostatecznie to ja muszę zdecydować. I niby spoko, ale gorzej jak ja sama nie wiem, w przypadku imienia byłam rozdarta miedzy dwoma i za nic nie umiałam zdecydować, jak ja chciałam żeby mąż powiedział będzie tak i tak. Tsk ich teściowa wychowała, że żaden z nich nie potrafi takich jak to się mówi, męskich decyzji podejmować. A ja ostatnio jestem zmęczona, zagoniona, niedospana i chciałabym cześć tej odpowiedzialności przekazać na niego, ale zapomnij

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Zani współczuję teścia, nie rozumiem takiego podejścia do dorosłych dzieci, przecież wiadomo, że rodzic już nie ma wpływu i mów jedynie akceptowac i cieszyc się z kontaktów...
Ja na szczęście nie mogę narzekać na teściow, rozumieją, że mieszkany na górze, ale robimy po swojemu i się nie wtracaja. Jedyne co to kwestia wychowania, teść miał pracę wyjazdowa, raz na 2 tyg był w domu i jak wracał to słuchał teściowej we wszystkim. I ona tak nauczyła teścia, męża i szwagra, że mogą robić tylko to, co ona powie, że trzeba. Np potrafiła się czepiać, że jak sprzątali to schowali coś nie tam, gdzie ona akurat teraz chciała. I to skutkuje tym, że mój mąż jest pomocny w domu, ale ja muszę wydawać polecenia. Jak zostawię w pośpiechu miotle kuchni, to on jej nei ruszy sam z siebie choćby miała tak trzy dni stać. Jak powiem, żeby pozmywal to zrobi, ale nie schowa otwartego mleka do lodowki. Jak mieszkaliśmy sami to jeszcze jakoś mniej tak robił, ale odkąd postanowiliśmy 5 lat temu się wprowadzić tutaj to jakby mu te nawyki wróciły. A mnie to ostatnio tak męczy, muszę myśleć za siebie i jeszcze za niego. Moi rodzice funkcjonują jak partnerzy, a teściowa nauczyła, zs to kobieta rządzi w domu, a mnie ta rola męczy

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Zani, słodko brzmi ten Dyndus, a z dystansem do sytuacji hehe
My z mężem zaczęliśmy Mała nazywać Bobo odkąd sama tak w kółko powtarza.
A co do tekstu męża o butelce to jakbym swojego słyszała. Zresztą to jest tak, że się zawsze znajdzie powód, żeby tej mamy się czepiać. Jak na początku trochę się wstydzilam karmić przy ludziach i mialam butelkę na urodzinach teściowej butelkę to wszyscy na mnie naskoczyli, że jak będę dawać butelkę to odrzuci pierś i tyle będzie. Raz czy drugi podałam mm, to tak samo. Miałam nakładki na piersi, to prawie wszyscy wokół komentowali jak to powinnam przestać z nich korzystać. Szwagierka nawet z Anglii specjalnie dzwoniła zrobić mi wykład na temat skutków ubocznych. A teraz jak Mała nie chce butelki to też padają teksty, że moja niechęć, że jej nie nauczyłam, że zaniedbalam. Nie żebym się jakoś szczególnie tym przejmowala, robię tak jak uważam. Ale wkurza mnie jak teściowa chodziła i się chwaliła jaka Mała jest super, że nie chce butelki ani smoczka, a jak nagle był problem to tekst co to za dziecko co nie umie pić z butelki. Trochę konsekwencji kurcze

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Mała też traktowała niekapka jak gryzak, ale zrobiłam trochę większa te dziurkę i nauczyła się z niego pić. Jakoś wcześniej nawet nie próbowała, a że w zestawie były dwa te "smoczki" to nie było mi żal zniszczyć

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

U nas trochę bardziej się rozgadala, ale jedynie na razie jest baba i bobo z takich bardziej brzmiących

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Andzia90 nie mam za bardzo sama doświadczenia, ale koleżanka u swojej córeczki to pomagała termometrem.
Justynaaa współczuję, oby leki jak najszybciej zaczęły działać.
Ooska super, że wrocilisxid do domu, pewnie od razu lepiej. I świetnie że pije wodę, ja też nie wiem ile właściwie Mała wypija, ale wierzę że wystarczająco.
U nas też małe sukcesy, udało mi się wprowadzić stały rytm. Około 11.00 jakiś owoc, 15.00 obiadek, 19.00 kaszka, która mąż podaje. Mała zjada trochę więcej, a przede wszystkim mi to pomogło, bo tak każdego dnia szliśmy na żywioł. Mała musi sama mieć w rączce jedzenie, miałam w miseczce banana w kawałku to wzięła do rączki i do buzi i od tamtej pory jakoś bardziej do niej dotarło, że w miseczce dostaje jadalne rzeczy. Dałam jej też bardzo miękki kawałek ugotowanego buraka i marchewki, chętniej sama sobie bierze i zjada niż z łyżeczki

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

U nas chyba idą zęby z góry, maruda do kwadratu, noce masakra, dzień prawie cały czas marudzenie ślina i wszystko w buzi wykończona jestem

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Dzięki, popracuje nad tą systematycznościa, może to coś pomoże. A i dzięki Ooska za przypomnienie o tym poradniku, czytałam zanim zaczęłam rozszerzac i bardzo mi się podobał. A jakoś teraz w "praniu" to chyba muszę sobie przypomnieć, przejrzę go dzisiaj jeszcze raz.
Najwyraźniej Mała potrzebuje wiecej snu, dzisiaj jak się przebudzila trochę przed 8.00 to przewinelam ja i robiłam tak, jak zaczynamy dzień. Nie dałam piersi, tylko banana, ale tylko się rozplakala, piersi później też nie chciała, 30 min ja usypialam w wózku.. I śpi,zobaczymy jak długo.
A powiedzcie mi jeszcze, jak dajecie coś nowego do jedzenia i nie chce jeść, to dajecie wtedy coś innego od razu? Czy odpuszcza ie ten posiłek

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

A macie stałe godziny posiłków? My w ogóle nie mamy żadnego planu dnia, każdy dzień jest jakiś inny, ostatnio Mała zaczynała dzień o 7.00, dzisiaj tak naprawdę z krótką przerwa na pierś i zmianę pieluchy spała do 10.00. Mam wrażenie, że robię coś nie tak z tym rozszerzeniem diety

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Straszna historia, aż brak słów... Na pewno wstrząsa człowiekiem....
Paulina, nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego. Przy małym dziecku trzeba mieć oczy dookoła głowy, a Twój Jasiek podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Jestes super, że dajesz radę, choć mąż tak średnio pomocny jak mówiłaś. Co do organizacji chrztu, to będzie dobrze, z reguły dzieci pokazują się z jak najlepszej strony, takiej która mamy rzadko kiedy widzą jak są same hehe
LusiaM dzięki, nie wiem czy jest co podziwiać haha dzisiaj się czułam jak wariatka, cały czas Małej coś śpiewam, więc jak czulam dzisiaj nadchodzący atak stresu i strachu to chodziłam po domu i śpiewałam wymyślona piosenkę "nie ma diagnozy, nie ma choroby, jest choroba, jest leczenie" o dziwo pomocne. Zwłaszcza jak się do tego trochę poruszać.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Żółtko dałam ostatnio w tym takim silikonowym podajniku do karmienia, wymamlala sobie. Powiedzcie mi jak karmicie to przed mlekiem, czy po? Bo ja juz próbowałam różnych kombinacji, przed piersią, 30 min po, po drzemce, godzinę po piersi. Efekt jest zawsze taki sam, zje góra 2 łyżeczki. Nawet dość chętnie reaguje na nowe smaki, dziś jadła jabłko, choć widać było że aż się krzywo, takie to miała kwaśne, ale jadła chętnie. Tyle,ze ilości naprawdę mikroskopijne

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Tak jakby kurcze to była moja wina, Mała najpierw piła z butelki, potem się jej jakoś odwidzialo. Może fakt w sumie nie czułam większej potrzeby na siłę probowac, ale skoro i tak praktycznie wszędzie Mała wychodziła z nami, bo teściowa się bała z nią zostać, to jakoś się nie spinalam. A teraz wyszło, że jestem nieodpowiedzialna matka, cudnie.
Teraz niby wszyscy chcą, żebym dawała już jej mm, bo co jeśli nie będę mogła karmić. I może jestem śmieszna, może to jest wyparcie, ale nie daje. Tak naprawdę nie mogłabym karmić jedynie przy chemii, a jeśli miałabym ja teraz na zapas zacząć odstawiac, to musiałabym przyznać, że będzie źle. Ale próbowałam jej dawać wodę w butelce, tyle że ona to traktuje jak gryzak

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Ale macie ambitne plany ogrodnicze! Zazdroszczę, ja zupełnie nie mam ręki do roślin, już wszyscy wiedzą, żeby mi żadnych kwiatów nie dawać, bo wszystko mi prędzej czy później obumiera.
U nas już lepiej, pierś boli zdecydowanie mniej, śmieje się, że mam wszystkie kolory tęczy. Noc po biopsji jak nie mogłam karmić nie była taka zła, tzn Mała stanowczo odrzucala butle, ale mogłam karmić druga piersią. Myślałam, że jej nie wystarczy, ale tak długo ssala aż się najadla ta jedna. Przy butelkach (bo próbowalismy w końcu różnych) to tak się denerwoala, że cały czas płakała. Aż w końcu się zaniosla i wtedy już tylko na tej jednej piersi była. Ale wszyscy na mnie naskoczyli jak można doprowadzić do tego, żeby dziecko nie akceptowalo butelki. Nawet moja mama, jak do niej dzwoniłam pogadac

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Dzięki bardzo za wsparcie, dużo mi pomogło czytelnie wiadomosci od Was! Plus mąż mi przypominal, że "na oko" to wg lekarza byłam uznana za nieplodna, więc póki nie ma diagnozy to nie ma choroby i się nie przejmuje. Niestety przez ten krwotok i to jak mocbo uciekali żeby go zatamowac (jedna pielęgniarka się na mnie wręcz położyła) to ta pierś jest purpurowa, mega bolesna, boli nawet jak ręką ruszam. Napiszę do Was iecej w niedzielę jak mąż będzie miał wolne, bo jestem padnięta

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

A tak lekarka od razu powiedziała, że wygląda to bardzo niepokojąco, że jeśli byłoba to niegroźne zmiana to powinna znika x po tej cienkiej biopsji. I znalazła drugiego guza w tej piersi, którego wcześniej na bank nie było. A ten się jeszcze bardziej powiększył. Wyniki za 2 tyg i wrddu się okaże. Boli mnie ta pierś jak cholera, Mała nie chce za nic butli, jest cyrk. Żebym tylko jeszcze nie dostała zastoju... Jutro rano już będę mogła karmić więc tylko przetrwać noc. Obym nie musiała do szpitala jechać.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Ja dzisiaj też znalazłam drugiego ząbka u Małej, też na dole. I to w sumie była jedyna pozytywną rzecz dzisiaj, na 10.00mialam te biopsje gruba igła. Sama w sobie całkiem spoko, znieczulenie wiec nawet "przyjemniejsze" niż cienka, bo wtedy czułam jak gmera mi w tej piersi. Ale jak lekarka pobierala drugi wycinek to przeciela jakies naczynie krwionośne, w trzy oosoby nie umiały opanować krwotoku, dlguo im to zajęło i była cała akcja. Teraz ta pierś jest zmasakrowana, wygląda strasznie, cała czerwona napuchnieta, boję się czy nie mam zastoju, bo mam ściągać laktatorem, ale wcześniej byłam obwiazana bamdazami tak, że wyglądało jakbym tej piersi prawie nie miała. Musiały tak. Mocno bo ciągle się ta krew lala. Poza tym liczyłam że druga opinia lekarska będzie lepsza, a

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

LusiaM u mnie na wsi nie ma praktycznie żadnych kaszek poza tymi znanych marek, gdzie nie widziałam żadnej bez cukru. Zamawiam przez internet, wprawdzie nie przez allegro, a stronę www.helpasklep.pl owoców nie zamawiałam jeszcze, ale też mnie kusily. I dobrze, że czerpiesz z tego radość, ja też się jaram czasami takimi rzeczami, że nawet mąż nie ogarnia jak mogę się tak angażować, analizować i potem z wielką satysfakcja kupować dla Małej.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

I zainspirowalyscid mnie, jutro spróbujemy z awodako. I też myślałam, że jogurty po roku, dobrze wiedzieć! A z kaszek to ja miałam helpa, były tak dobre że aż mi smakowały. A teraz mam holle

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

To u nas trochę lepiej z tym jedzeniem, ale bez porównania do Waszych maluszkow. Jak na początku ładnie jadła, to teraz dopiero jak kupiłam jej te silikonowe cudo do podawania jedzenia to łaskawie coś zje. Faktycznie te siateczkowe nie wyglądały za bardzo, silikonowe trochę loeiej. I też będę musiała dołożyć trzeci posiłek, bo na razie miała rano jakiś owoc albo kaszke a potem słoiczek. Ale Mała to zjada tak łoże 1/4 sloiczka, czasem w porywach pół. Ale jakos się tym staram nie przejmować, cieszę się, że znowu zaczęła chcieć jeść w ogóle. Moze musi dłużej się nauczyć

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Lusia masz zupełna rację, niestety najgorsze są baby, bo właśnie najwięcej głupich komentarzy rzucala znajoma, która ma o rok starsza córkę niż moja Mała. Więc kurcze bardziej mnie zabolało jak ona tak gadała niż jak faceci tak naprawdę. Ale mniejsza z tym, nie warto się przejmować

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Dzięki dziewczyny, dobrze, że jesteście i się rozumiemy. Dzisiaj za to była piękna pogoda i byłyśmy na porządnym spacerze. Trochę ponad dwie godziny,w tym zrobiłam postoj na placu zabaw, gdzie wzielam Mała na ręce. A ona była zachwycona dziećmi, huśtawkami, tym, że biegaly. Śmiała się na głos co chwilę, a takie momenty ładują mnie pozytywnie na dłuższy czas. Już czułam dzisiaj te wiosnę!
Paulina wiem o czym mówisz, nam też się zdążyła jedna taka ostrzejsza kłótnia przy Małej... Od tamtej pory to nawet zaczęliśmy krzyczeć szeptem hehe tak obiektywnie patrząc to śmiesznie. Ale tak poważnie, to mam nadzieję, że do Twojego męża dotrze i będziesz miała więcej pomocy.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Ooska dobrze, że opuchlizna schodzi ładnie, oby brzuszek też się uspokoił.
Jestem za zamkniętym forum, nie wiem jak to się robi. Ale można by dodać tez te dziewczyny, które pisały więcej w ciąży albo wysłać im wiadomość prywatna o tym zamkniętym forum. Żeby nie było tak, że wrócą tu jak Lusia i będzie pusto, bo to faktycznie szkoda by było.
Co do gryzienia to Mała jeszcze mnie nie ugryzla, ale zastanawiałam się jak to będzie jak już ma zęba.
Dzisiaj mieliśmy wyjście ze znajomymi na miasto, takie pierwsze pierwsze bez Małej, teściowa się zgodziła z nią zostać. I było super, choć momentami się trochę przejmowałam. Ale i tak ostatecznie zrobiło mi się mega przykro, bo jak po 3 h chciałam już do domu to się tylko nasluchalam, że jak to jeszvze na piersi, że przecież to duże dziecko, jak w ogole sobie wyobrażam powrót do pracy, skoro nie umiem z domu wyjść. A mąż na dokładkę rzucił, że Mała z nami śpi, bo jestem zbyt leniwa, żeby karmić aż zaśnie i ja odłożyć. Gdzie cały czas tak robiliśmy, ale od pewnego czasu Mała nie dawała się odłożyć i mąż w nocy przez to nawet 2h nie spał, więc już wolałam, żeby z nami spała. Plus fakt, jest to dla mnie wygodne, ale wypomibanie publicznie mi tego jako lenistwa mnie po prostu zabolało.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Śliczny! I jaka radocha z jedzenia. Poczekam aż będzie siedziała stabilnie i też spróbuję.

Roksi1

Re: Przestałam czuć ruchy dziecka

I raczej unikalabym naciskania na brzuch, naprawdę 18 tyg to bardzo wcześnie. Spokojnie, jeszcze troszkę i Będziesz czuć dzieciątko na maksa, aż będziesz tym zmęczona. Ale nie stresuj się i nie rób dziwnych nacisków, żeby sobie nie zaszkodzić.

Roksi1

Re: Przestałam czuć ruchy dziecka

Mialam dokładnie tak samo, raz i drugi jak już miałam spanikowana pojechać na IP to córeczka się ruszała. Zapytałam wtedy lekarke na kontroli, powiedziała, żeby się zupełnie nie przejmować, ruchy powinno się czuć i liczyć od 30 tyg. Wcześniej to może być nawet tak, że w jednym tygodniu czuje się codziennie, a w następnym w ogóle.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Nindziowamama, a synek siedzi już stabilnie? Mała się jeszvze przechyla i trochę się boję jej dać coś w kawałku, a widzę, że chyba poszłoby to lepiej. Po początkowym pozytywnym nastawieniu do jedzenia Mała przeszła do jakiejś fazy niechęci, nie chce nic z łyżeczki.chyba że sama ja ma w ręce, to czasem ds do buzi, ale więcej rozrzuca. Dzisiaj mi chwyciła miseczkę i była mega zafascynowana zawartością, dotykała, próbowała łapać, ale wiadomo to papka. A na widok łyżeczki usta zscisniete. Pomyślałan nad taka siateczka na jedzenie, ale nie wiem czy warto.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Jakoś chaotycznie to napisałam, chodziło mi o to, że przez te drzemke w ciągu dnia jestem na tyle wyspana, że kładę się dopiero koło 1.00.
Dobrze Lusia, że czujesz już się lepiej, zbliża się wiosna na całe szczęście! Też już się bardzo nie mogę doczekać, choć w sumie czuje się mniej sfrustrowana niż wcześniej.
U nas Mała jeszvze w gondoli, nie provuje siadać, więc w miarę jej pasuje. Za to od wczoraj kilka 3azy na dzień już sama potrafi przyjąć pozycje na czworaka.
Ooska daj znać jak tam po operacji, mam nadzieję, że wszystko dobrze!

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Lusia u nas Mała od początku spała sama w łóżeczku, przez ostatni miesiąc coraz częściej lądowała u nas. I teraz szczerze mówiąc jak zaśnie o 22 to śpi w łóżeczku, ale ze w ciągu dnia drzemka 1.5 h to śpi na mnie albo przy mnie to ja się z reguły z nią kładę na łóżku i w sumie sama też drzemie. I potem mam od północy do 1.00 czas dla siebie, mąż już śpi i mogę sobie w spokoju poczytać. I Mała się jakoś tak rozbudza koło tej 1.00, to ja od razu biorę do siebie. I śpie z nią tak do 8.00 nawet 9.00, czasem nawet nie pamiętam czy jadła w nocy

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Zani, słyszałam o tej endometriozie, wierzę,że Cię to męczy... Możesz się pocieszać, że do kwietnia coraz bliżej i choć trochę Ci lekarz pomoze...
Witaj Lusia! Super, że jest nas coraz więcej, kurcze przez ostatnie dni Mała była tak marudna, że nawet nie miałam jak do Was zajrzeć. A tu się dziś wyjaśniło - wyszedł pierwszy ząbek!
Hehe też unylam dzisiaj włosy i ubralam ładniejsze spodnie. Planowałam zrobić ciasto ale nic z tego nie wyszło.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Ooska super, że operacja się udała, trzymam kciuki za szybkie dojście Małego do siebie! Najtrudniejsze już macie za sobą, teraz tylko do przodu.
Co do Walentynek to chyba nic, znaczy strasznie mi się zachciało takiego robota kuchennego, mąż trochę kręcił nosem na cenę, to rzuciłam tekstem, że możemy w tym roku zignorować walentynki w zamian za robota. Aż mu się oczy zaswiecily hehe
Zani nie dziwię się, że się denerwujesz, zwłaszcza jak jeszcze teraz masz te cyste to już w ogole...
Ja też ostatnio podniosłam ton na Mała, bo już nie mogłam, próbowałam ja karmić, a ona mnie z całej siły uszczypnela. Wkurzyło mnie to, musiałam sobie na głos powiedzieć, że ona tego nie robi specjalnie, że to moja złość to mój problem, a nie jej. I jakoś przeszło

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Ja się właśnie zdziwiłam w sobotę, bo dostałam pierwszy okres od porodu. Dobrze, że nie w niedzielę, bo chyba była bez handlu, a ja tak naprawdę liczyłam, że jeszcze będę miała spokój i tylko miałam jedna podpaske z torebki. Ale zupełnie nie bolała, zobaczymy jak następne.
Co do męża, to ja miałam z kolei trochę inny problem. Spędza w zasadzie dużo czasu z Małą od samego początku, uwielbia się z nią wyglupiac i bawić plus przewijanie to od początku była jego działka. Ale jak miał zrobić cokolwiek innego, typu dać witaminę d, wyciągnąć gile z nosa, ubrać w ciuszek przez głowę, to już miał problem. On tego nie będzie robił i koniec. A ja widziałam, że przez to ja jestem niezbędna, bo on nie ogarnie, a po drugie Mała już kojarzyła, że tata to same fajne rzeczy, a mama robi be. I jedune co mogę polecić, ale to trzeba samozaparcia i no rozsądku ze strony faceta. Ja robiłam tak, że prosiłam, żeby dał witaminę. On że nie da, to ja mówiłam że też nie dam. Nie dawał, bo chyba myślał, że nie wytrzymam i dam, ale raz drugi jak nie dałam to już zrozumiał, że jak go proszę, to jak on nie da, to Mała po prostu nie dostanie. I teraz nawet sam z siebie ogarnia inne rzeczy, co wcześniej nie robił.

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

Paulina ja na epanel wypełniam od czasu do czasu i udaje mi się tak z 50 zł na 2 ms zrobić. Ale ja to robię rzadko, jak mi się przypomni. Plus nie zawsze się uda zakwalifikować do ankiety.
Zani może trochę więcej czasu potrzeba żeby ta masc zadziałała? My spróbowalismy chyba po 3 dniach jak używałam i było lepiej. Szkoda że tak wyszło z tą cysta, w sumie powinien Ci powiedzieć jeśli zauważył. Tzn moja ginka mi mówi rzeczy tego typu, ale wiem, że lekarze są różni

Roksi1

Re: Lipcowe maluszki 2018

A z tym ubieraniem to jakbym czytała o Małej! Jak wcześniej był płacz, że ubieram ja na wyjście, to teraz ani nie piśnie i radość, że wychodzimy. I też zamiast spać to patrzy, ostatnio byliśmy w kościele i w głos się śmiała tak jej się podobało.
Tak w ogóle jeszcze to podejrzewam, że jakbym skończyła karmić to ten guzek by zniknął sam z siebie.
Nindziowamama fajnie, że udało Ci się wyrwać z domu, taka zmiana środowiska dobrze robi. A i rodzina się cieszy z kontaktów z takim małenstwem.
Ja nie mam do czego wracać, żłobka tutaj nie ma, na opiekunkę na pewno nie będzie nas stać, patrząc na to jakie mają stawki. Chciałabym coś takiego jak Zani masz mieć w tym szpitalu, na chwilę, żeby jednak jakoś wkład w budżet był.