Peonia

Kobieta, 17 lat, @

Ostatnie posty użytkownika
Peonia

Re: Marcóweczki 2016

kalae
no fakt, na szczęście nie musisz pytać :) W takim przypadku też postawiłabym na dobro dziecka, a skoro miejsce pracy dodatkowo Cię meczy, to może jest to też dobry impuls do zmiany. Powodzenia :)

Misia
mam nadzieję, że wraz z marcem Mati zdrowy i chodzi dzielnie do żłobka :) Zdrowia dla całej rodziny!

Peonia

Re: Marcóweczki 2016

Kalae
każda mama się martwi w sytuacji konieczności zabiegu, zrozumiałe. Pisałam Ci niedawno, że moja córka to nawet nie zauważyła tego zabiegu wycinania migdałka. To było zrobione w trybie chirurgii jednego dnia, po 5 godzinach od zabiegu nas wypuścili do domu, nie odczuwała żadnego bólu. Teraz to nie to, co za czasów naszego dzieciństwa. Będzie dobrze :) Dużo zdrowia!
Z drenami to nie mam doświadczeń, chyba Strunki synek to przechodził.
Dobrze, że miałaś możliwość skorzystać z wychowawczego. Na długo wzięłaś?

Peonia

Re: Marcóweczki 2016

Dziś 1 marca, więc sezon urodzinowy Marcówkowy otwarty :-))
Wszystkim maluchom z okazji zbliżających się 3 urodzin dużo zdrowia, uśmiechu i super zabaw w przedszkolu! A mamom życzę radości i pociechy z maluchów, oby jak najmniej trosk i smutków. Wszystkiego co najlepsze!

Peonia

Re: Marcóweczki 2016

czarna.ana
Cześć dziewczyny ! Ja również jako córka marnotrawna po wszelkich zawirowaniach chciałabym powrócić na nasze forum ale czy ono jeszcze istnieje? Również nie mogę się zalogować, pewnie zostałam usunięta :( dajcie znać co się dzieje może na priv? ;)

Jesteś, jesteś :) wysłałam Ci na priv info, zajrzyj koniecznie :)

Peonia

Re: Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)

~Mamadwojki
To jestem ja, Mamadwojki, byla Mamawczesniaka
Czesc, Peonia, Zoo, Kaisiuss i kto jeszcze o mnie pamieta.

Dluuugo sie nie odzywalam.
Wrocilam do pracy jak moj mlodszy skonczyl 6 mies. Przez jakis czas mlody zostawal sie z tata, niania, a w tym roku poszedl do zlobka.

Starszy syn ladnie chodzi do przedszkola. Jest bardzo kochany aly strasznie wredny i malo co do niego dociera. Panie z przedszkola sugeruja wyzyty u specialistow m in.neurologa w zwiazku z jego zachowaniem. Nie wiem czy dopiero teraz nie wylazi jego wczesniactwo.

Z mezem u nas nadal ciezko. Moze pamietacie jak Wam tu sie zalilam. Moje postanowienie noworoczne to jaknajmniej z nim kontaktowac. Mieszkamy razem, ale nie wiem ile to potrwa. Mam nadzieje ze nie dlugo. W sumie mieszkamy razem tylko przez dzieci.

Hej Mamodwójki :)
Dawno Cię nie było.
Jak planujesz nie kontaktować się z mężem pod jednym dachem?
Spokoju życzę :) szkoda, że tak Wam wyszło.
Jakich pieluch używasz dla młodszego, jakieś zmiany? a jak, dalej taki słodki, czy udziela mu się energia starszego?
Pozdrawiam Was serdecznie, trzymaj się ciepło!

Peonia

Re: Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)

kalae
Kaisuiss

Kalae
Cześć :) a czemu nie ma Cię już na forum?

Część.
Jestem tu
.
Chyba nie lubię takich zamkniętych tworów. Długo się zastanawiałam czy dołączyć, podobnie jak z FB, spróbowałam.

Ta właśnie sobie pomyślałam :)
Wszystkiego dobrego dla Was!

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Calineczka, gratulacje :))))
jejku dziewczyny, jak ja Wam tych brzuszków zazdroszczę (pozytywnie oczywiscie :))), gdybym była młodsza to chyba pomyslałabym o czwartym.... :))

kurcze, u Was tu zawsze tak miło, omijaly to forum takie niefajne wpisy, a tu taki klops...
z podobnego powodu połączone grudniówki 2015 z marcówkami 2016 tez są na wspólnym forum prywatnym, po cichu liczyłam, że Wy tez sie zdecydujecie :)) lepiej sie tam pisze bez niemiłych podglądaczy.
no choć ja też do Was w sumie trafiłam niedawno :)

to ja też poproszę :)

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Calineczko, Alilu i Mila
Dziękuję w imieniu Igusia za ciepłe słowa:-)**

Monmonka
Może Zuzia teraz skupiła się na czymś innym i jak to opanuje, to wróci do mowy. Dzieci nieraz tak robią, że"zapominają" na jakiś czas o swoich umiejętnościach, po czym nagle pojawia się nowa a poprzednia wraca ulepszona.
Jak sama miałam około 2 lat mówiłam prostymi zdaniami. Po czym nagle na około 2 mce powróciłam do języka uproszczonego, typu"dada" "sisi" itp. Matka była przerażona:-)) a po tej przerwie zaczęłam jak gdyby nic paplać jak dorośli:-)

Z tym jedzeniem to staram się pilnować i ilości i pór jedzenia... Ale to bardzo trudne w pracy, niestety praktycznie niemożliwe jest zaplanowanie przerw na te regularne pory jedzenia, choć się staram. Do czasu powrotu do pracy jadłam podobnie jak w cukrzycy ciążowej i byłam szczuplejsza :-( to była bardzo dobra dieta w sumie :-)
Praktycznie na co dzień do pracy zamiast kanapek robię nam różnorodne sałatki na bazie liści, na mnie takie menu lepiej działa niż chleb. Tylko problem w tym, że nieraz wracam przynajmniej z jej częścią do domu jak mam młyn.
Ale dzięki, popatrzę, może jakieś fajne przepisy na zdrowe jedzenie tam znajdę, jakieś nowe kruczki.

Co do zabawy to też uważam że zabawki to w tym wieku są na krótko, malucha nieraz na długi czas zajmą bardziej dorosłe sprzęty. Mój dopiero teraz na dłużej sam animuje swe zabawy zabawkami.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

U nas spadło trochę śniegu i zaraz topnieje...

Qarolina, tak impreza mnie do kuchni wtłoczyła.
Najmłodszy wczoraj skończył trzy latka, także mieliśmy gości :-))
Monmonka Szczęściara - dziękujemy pięknie za życzenia :-))**

Imprezy żłobkowe to raczej zazwyczaj "niewypał artystyczny" bo maluchy jak zobaczą rodziców to mało które zrobi cokolwiek innego, niż skok na kolanka mamy :-)) albo owo gniecenie bluzeczki, lub płacz. Dopiero średnie grupy przedszkolne jakoś to ogarniają:-))

Monmonka
Gratulacje z powodu walki z wagą:-)) ja nie bardzo potrafię się zmusić. Powinnam przed operacją, no ale wciąż odkładam. A co stosowałaś?
Mój najstarszy długo nic nie gadał, potem bardzo niewyraźnie a teraz mówi bardzo ładnie i bez wad. Czytanie książeczek, mozolne poprawianie wypowiedzi itp, słowem nauka mowy dała efekty. Nie było potrzeby pracy z logopedą.
Najmłodszy ma podobnie, choć zaczął mówić trochę wcześniej niż najstarszy. Konsultację neurologopedyczną miał, jest ok, pewnie będzie jak z najstarszym.
Jak Cię coś niepokoi to sprawdź, ale pewnie z czasem problemy ustąpią. Przedszkole sporo zmieni, w domu Zuzia korzysta, że ją wszyscy rozumieją i nie musi się starać - tak w skrócie. My nieraz w okresie nauki mowy udawaliśmy że nie rozumiemy co mówi dziecko, aby je zmotywować do pracy. Dość szybko to daje efekty.

Miłego dnia!

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Witam z rana :-))

Od wczoraj w kuchni utknęłam, a dzis dalszy maraton... Oby do jutra :-))

Alilu
Zdrowia i jeszcze raz zdrowia!! Ależ Cię dopadło. Oby Ci choć Adusia odpuszczała i nie zachorowała.
Miałam wirusowe zapalenie migdałków, została mu piękna pamiątka w postaci gigantycznej afty na migdałku, no kurczę w takim miejscu nie miałam, męczę się już drugi tydzień. Koszmarnie boli, a rady na to w sumie brak, można tylko znieczulać...

Z tymi psychologami to się z Tobą zgadzam, że bardzo często zupełnie nie radzą sobie z własnym życiem. Też znam takie przykłady. Ale czasem to buduje w nich większą wrażliwość na innych, no i wbrew wszystkiemu dlatego obcym są w stanie pomóc. Ludzie z problemami często potrzebują wsparcia poprzez kogoś kto ich wysłucha, pokieruje na ci zwrócić uwagę i co widzieć, czego sami nie potrafią.
Tylko problem w tym, aby potrafili być profesjonalni.
Każdy lekarz miewa sukcesy lub porażki, tak i psycholog. Są lepsi i gorsi, wiadomo że nie każdy będzie miał do nich duże zaufanie, ale jednak tak zupełnie nie skreślałabym potrzeby ich pomocy w niektórych sprawach.

Monikae
Współczuję tych chorób Dzika, w sumie dobrze, że możesz być z nim w domu. Jakbyś pracowała to wtedy byłby naprawdę problem.
Dużo zdrowia dla Maluszka. Tobie mam nadzieję jest już zdecydowanie lepiej.

Mój też nie chce pozbyć się smoka... Eeee tam, jakoś to niedługo ogarnę. Czasami ta zatyczka się przydaje....

W tych Rosmannach rzeczywiście socjal na wypasie :-)) Mila, a Ty jak pomyślisz o pracy to chcesz tam wrócić, czy coś innego masz na myśli? Szczęściara, wolałabym Rossmanna od jakiegoś prywatnego sklepiku, a taka praca to lepsze niż siedzenie w domu, zawsze jednak dochód jest. Wierzę, że wreszcie uda Ci się wrócić do zawodu, widać że chyba lubisz te pracę:-))

No nic, uciekam do roboty.
Miłego dnia :-)

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Szczęściara
Z tym pampkiem w nocy to różnica bywa. Sa dzieci co od razu załapią i niż. A mój, mimo że dawno odpieluchowany i w dzień śpi bez, to nocą jednak zakładam. Wciąż. Bo najczęściej wstaje z suchym, ale zwłaszcza w dni wolne, jak pośpi dłużej to wpadki się zdarzają.
Co do tych podkładów, jak jak u nas sie przesika, to do materaca. Rozwiązaniem może byłyby te podkłady niemowlęce, takie z papierem i folia, to przechwyci pewnie siuśki. No ale w sumie to spanie na folii. To już wolę pampersa.

Z ubezpieczeniem to chyba łatwiej podpiąć pod męża, jeżeli zasiłek Ci nie przysługuje. Kiedyś miałam okres rejestracji w UP, upierdliwe to było, trzeba było stawiać się na wizyty w określonym terminie. Może jest teraz inaczej. Musiałabyś sprawdzić, no a może inne dziewczyny mają tu aktualną wiedzę, chyba Calineczka i Mila coś w tej kwestii sprawdzały.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Monmonka
Tak to niby stałe pory tych przecen, ale ja zazwyczaj przypominam sobie jak się skończą lub są na wyczerpaniu :-)) ostatnio coś kupiłam tylko dlatego, że mąż mnie do galerii wyciągnął bo chciał się w ciuchy obkupić.

Jak piszesz o Zuzi to przypomina mi się najstarszy jako maluch. To też było takie kochane dziecko, żadnego uporu itp. Potem już kolejne były bardziej charakterne :-)) ale wszystkie kochane :-)) zawsze chciałam mieć trójeczkę, mimo trudów (i sporych kosztów....) jestem szczęśliwa że ich mam, to moje największe skarby. Każdy inny.
Córka ostatnio odkryła w sobie talent plastyczny. Kupiłam jej profesjonalne papiery, pastele, ołówki, brushery, rozświetlacze i naprawdę mnie jej rysunki zadziwiają. Najstarszy jeszcze nie znalazł swej drogi, ale jest bardzo zdolny i każdy przedmiot kuma. Ciekawe, jak będzie z najmłodszym.

Alilu
Jedną ciąże z cukrzycą przetrwałaś, to i kolejną dasz radę jak będzie trzeba:-) już masz przynajmniej doświadczenie. Opanowany masz choćby sposób żywienia :-))
Mi np zlecali tylko dwupunktowe krzywe, sama robiłam trzypunktowe i dzięki temu u diabetologa już mi nie powtarzali.
Moja koleżanka w pierwszej nic, a w drugiej już około 13 tyg okazało się że ma z tym problem, córeczka dobrze się rozwijała i wszystko było dobrze.
Będzie dobrze. Tylko się biedaku wykuruj. Z najstarszym tak długo się domowymi środkami "leczyłam" i tak się przyłatwilam, że jak poszłam do lekarza to mnie okrzyczał że tak długo zwlekałam. Powiedział mi, że dla dziecka lepiej podać mamie leki bezpieczne w ciąży, niż trwać długo w infekcji leczonej nieskutecznymi sposobami. Duuuuużo zdrowia Wam życzę.

Mnie od kilku dni bolało gardło, ale zlekceważyłam, wzięłam tylko coś do ssania. Wczoraj nawet w dodatkowej robocie byłam, a to na zewnątrz. Dziś mnie jakoś tak osłabiło, zaglądam więc i co widzę? Wielki czerwony migdał z anginowym czopem.... Jeszcze bardziej mnie osłabiło na ten widok... Mam nadzieje, że dzieci nie złapią. Bo młody w wolne co rano przychodzi do nas dospać wtulony we mnie.

Peonia

Re: Cycusiowe mamusie :)

Dla Was wszystkich, które już tu nie piszą, ale zaglądają przesyłam życzenia udanych zabaw sylwestrowych i wszystkiego co sobie wymarzycie na Nowy Rok!!
Nudnych ciąż, lub dla oczekujących pozytywnego testu, dla wszystkich mamuś spokojnych, zdrowych i najedzonych maluchów, pociechy z mężczyzn i teściowych :-))

Peonia

Re: Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)

Dla Was wszystkich, które już nie piszą, ale tu zaglądają przesyłam życzenia udanych zabaw sylwestrowych i wszystkiego co sobie wymarzycie na Nowy Rok!!
Nudnych ciąż, lub dla oczekujących pozytywnego testu, dla wszystkim mamuś spokojnych, zdrowych i najedzonych maluchów, pociechy z mężczyzn i teściowych :-))

Peonia

Re: Marcóweczki 2016

Dla Was wszystkich, które już nie piszą, ale tu zaglądają przesyłam życzenia udanych zabaw sylwestrowych i wszystkiego co sobie wymarzycie na Nowy Rok!!
Nudnych ciąż, lub dla oczekujących pozytywnego testu, dla wszystkim mamuś spokojnych, zdrowych i najedzonych maluchów, pociechy z mężczyzn i Skurczów :-))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Alilu, wielkie gratulacje!! :))))
Super nowina, cieszę się, że tak sprawnie spełniło się Twoje marzenie. masz fajny termin, będzie już ciepło, mniej kłopotów ciążowym ubiorami a kolejny maluszek szybko pójdzie na spacerek :)
My oboje z mężem jesteśmy z początku lipca. A wszystkie dzieci mamy zimowe, młody nie chciał się w planach - w grudniu urodzić, to nie mam ich po kolei w zimowych miesiacach, jest dwoje styczniowych i jedno listopadowe.

Nic nie pisałaś, ale mam nadzieję, że czułaś sie dobrze w tym newralgicznym okresie, kiedy często męczą mdłości, senność i inne ciążowe dolegliwości. I oby cukrzyca Cię tym razem ominęła, coby placki piec nie tylko mężowi :))
Idź ma zwolnienie, będzie spokojniej. Ja do tej pory sobie pluję w brodę, że pracowałam do 8 mca, zamiast skorzystać w domu ze spokoju i wyższej pensji :)

Mila, jak czuje się Igorek? Rzeczywiście juz długo go temperatura męczyła, udało sie do lekarza dostać?

Szczęściara, udanego wypoczynku z Twoimi chłopakami :) My też cała rodziną spędzamy drugi tydzień ferii, wyjeżdżamy na tydzień 20 stycznia.

Dla Was wszystkich życzenia udanych zabaw sylwestrowych (nieważne, czy domówka, biała sala czy inaczej:-)) i wszystkiego co sobie wymarzycie na Nowy Rok!!
Nudnych ciąż, a dla oczekujących ich pojawienia się, a dla wszystkich mamuś spokojnych, zdrowych i najedzonych maluchów, pociechy z mężczyzn i teściowych :-))

Idę gotować. Pranie już zrobiłam, sprzątnie było wczoraj... Mój kolejny rok to pewnie będą nieustające porządki, pranie i gotowanie....

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Alilu, zdrówka życzę! I Igorkowi Mila też. Dobrze, że do żłobka nie musi chodzić, bo byłaby pewnie bieda.

Monmonka, Mila, ja podziwiam zacięcie do śledzenia przecen. To pożyteczny sposób na fajne ubranka za mniejsze pieniądze, ale ja nie mam cierpliwości. Choć wczoraj w hm kupiłam za 40 zł komplet koszula, krawat plus bezrękawnik i kurtkę softshell za 44 zl, więc już coś:-))

Mila, a jedziesz nad to morze? Czy wciąż Igor ma temperaturę?

Sevenka, a Wam choróbsko wreszcie odpuściło?

U nas Duplo bywa w cenie. Nie kupuję już, bo po starszakach mam tego mnóstwo. U nas najczęściej jednak mechanik narzędziami i dźwigiem się bawi.
No i zestawy torów i wieża garażowa z Vtecha Autka Tut Tut, po starszaku mamy co prawda kilka torów hotwheel, ale jeszcze nie potrafi tego sensownie obsługiwać, więc te dla maluchów lepiej mu teraz służą.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

U nas Sylwester w domu, ale szykuje się że będę miała gości, jak co roku...
Dzieci przyprowadzają swoich, do tego moja przyjaciółka i chyba siostra męża.

Monikae
U mnie nigdy astmy nie stwierdzono. Jestem jednak alergikiem więc ostre infekcje dwa razy kończyły się u mnie lekami wziewnymi podawanymi długotrwale. Raz tez usłyszałam, ze jest to skłonność do astmy.
Moja koleżanka z pracy po zapaleniu płuc miała podobnie jak Ty. Pulmonolog też ją zaopatrzyl lekami wziewnymi i wspierającymi regenerację śluzówki, bo kaszlała koszmarnie przy próbie mówienia. Jak wróciła po zwolnieniu lekarskim nie mogła pracować, wysłałam ją ponownie do lekarza. Po tych lekach przeszło i po dwóch tygodniach wróciła do pracy.

Także na spokojnie, dobrze, że leki pomogły, ale może diagnoza astmy jeszcze się nie potwierdzi:-))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

żoo
Może tylko lekarz rodzinny ma uprawnienia do wystawienia tego dokumentu? Może taka jest konstrukcja tego działania. Chyba lekarze znają te procedury, jeżeli ten lekarz R z SOR znalazł coś niepokojącego, to dziwi mnie że po tę kartę do rodzinnego go nie odesłał.
A pacjent ma się w tych skomplikowanych procedurach sam odnaleźć...

No nic Mila, tak czy inaczej trzeba się tym rzeczowo zająć, życzę cierpliwości i powodzenia. Czasami szczęśliwie znajdzie się kogoś w służbie zdrowia kto dobrze pokieruje, czasami wiele zależy od determinacji samego pacjenta. Działajcie, będzie dobrze!

Jej, jak u mnie buro...
Dobrze, że nie musiałam iść do pracy. Bo młody wstal dopiero o 10.00 dzisiaj.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Mila
Przecież jest szybka terapia onkologiczna, jak lekarz diagnozuje coś podejrzanego to chyba po to jest taka karta. I jak jest coś niepokojącego to dają na skierowaniu tryb pilny. Na pewno R dobrze to interpretuje, co lekarz mówił?
Markery nowotworowe też dałyby szybko jakąś odpowiedź. U nas są po 25 zl od jednego, spytaj jutro w laboratorium co i jak, może warto zrobić?
Nie chciałabym źle interpretować zachowania R. No ale napiszę to - czy przypadkiem nie on nie chce zwrócić Twojej uwagi na siebie, żebyś odpuściła mu konieczność naprawy relacji między Wami, córką... Temat zastępczy?
Jakoś tak czuję. Ale mogę się mylić.

Postaraj się działać na spokojnie, badać i szukać odpowiedzi, będzie dobrze. Trzymaj się dzielnie:-)

Inna sprawa, że lepiej zacząć diagnostykę od przypadku, niż żyć w nieświadomości i obudzić się zbyt późno. Moja matka miała kiedyś uporczywy kaszel, niby po zapaleniu oskrzeli. Lekarze nic, a ona uparła się na TK. I dobrze, wykryli przez to łagodne zmiany w płucach, jednak konieczne do usunięcia, bo z tych co złośliwieją. Pewnie kaszel uratował ją przed nowotworem płuc, teraz co pół roku jest diagnozowana na bieżąco.
Genetyczna skłonność, przypomniało mi to, że sama powinnam się przebadać...

Alilu
No mało kto może poczuć się królewną:-))
W sumie powinniśmy małemu zmienić lóżko, bo w swoim ledwie się mieści. No ale trochę boję się tego łażenia po nocy... No nic, i tak mnie to czeka...

Na szczęście w mojej profesji w grudniu nie ma takiego nawalu pracy, mogę sobie pozwolić na wolne. Bardzo potrzebowałam urlopu, ostatnio było koszmarne ciśnienie w pracy, muszę też odpocząć od szefa, bo nawet jego widok już mnie męczył.
No i dzieci zawsze proszą, żebym została w domu :-))

Calineczka
Przy infekcji wszystkie moje dzieci słabo jadły, po chorobie nadrabiały. Nie martw się, potem wróci do jedzenia. Przy katarze jest zaburzony zmysł węchu i smaku, to też odbiera apetyt.

Sevenka
To dalej życzę zdrowia!
Ola jaka dorosła dziewczynka:-)) choć przyznam, że moje dzieci poza niecierpliwościąoczekiwania, kiedy będzie można odpakować prezenty, też nigdy szaleństwa nie odprawiały.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Życzę Wam magicznych świąt w gronie najbliższych, błogiego lenistwa jak Wam maluchy pozwolą, smakołyków i radości z prezentów:-))

Już dziś wszystkich nakarmiłam, nawet ogarnęliśmy dość sprawnie po imprezie. Dwa dni gotowania, a tu jeden wieczór i już po:-)
Ale ja lubię tę świąteczną krzątaninę.

Sevenka, bidulko, duuuuuzo zdrówka dla Was. Przesyłam wirtualne uściski:-))

Qarolina
Co roku biorę wolne w Wigilię, bo w pracy i tak robota nie idzie, a w domu leży i czeka na mnie:-) mój szef co roku jest z tego niezadowolony... Co nie zmienia faktu, że co roku go w pracy nie ma :-))
Zrobiłam sobie wolne do Nowego Roku, bo jak jednego roku między świętami poszłam do pracy to starszaki w lament... Teraz już przed świętami pytają, czy aby na pewno zostanę w domu.

Monikae
Mikołaj posłuchał podszeptów:-)) mam więc miedzy innymi ten mamowy koralik z Yesa :-))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Dzięki za pamięć :)

U mnie trudny czas, gonitwa wciąż...
Dobre to, że (odpukać....) dzieci nie chorują.
Bardzo Wam współczuje chorowania maluszków, to trudne dla mam z wielu powodów. zdrowia życzę wszystkim chorowitkom :)))

W pracy sajgon bo kosmicznie dużo roboty, do tego częśc pracowników olewkę załapało (chyba nastroj świateczny...) może za dobra jestem, ja wole pracować z ludzmi na zasadach partnerskich, a niektórzy chyb to wykorzystują.
Nic to, musze jakos sobie poradzić.

A szef obrazony, ze chcemy mieć w Wigilie wolne...
Sevenka, współczuję ze nie możesz wziąc wolnego, zwłaszca jak chore dziecko. Ja od paru lat w tym okresie robię sobie wolne od Wigilii do Nowego Roku, inaczej to wszystko trudno by mi było przetrwać. Inna sprawa, ze co roku od poczatku grudnia starszaki mnie pytaja, czy będę w domu między świętami... stwierdziłam, że chcę im ten czas poświęcić, skoro jeszcze mnie potrzebują, za chwilę się to pewnie skończy, dorastają...
całe szczęście w mojej profesji mogę wtedy mieć wolne, gorzej jak ktoś ma zawód gdzie trzeba sprawy domykac na koniec roku.

Do tego jakies spotkania wigilijno-świąteczne... i czasu brak.

Choinke mamy kupiona, planuje w sobote ubrać. Potem gotowanie itp... Bo po az kolejny robię ja u nas, robiłam w ciązyz terminem na 30 grudnia, robiłam, jak młody miał rok... już mnie to nie przeraża. tylko wkurzyło mnie, że młodsza siostra męża prawdopodobnie bedzie z córką... drze koty z mężem i sobie wymyslili, że on z synem jedzie do matki, ona z córka zostaje w domu. no a teście maja przyjśc do nas, jak tej nie zaproszę będzie grobowa atmosfera...
ech..
nie dość, że nikt za nią nie przepada, to ona ma skłonnośc do krecenia dymu jak w poblizu jest matka, tego sie obawiam. no i jednak coraz wiecej ludzi do usadzenia przy stole, mieszkanie się nie rozciągnie :((

jako, że nikt z domowników tak naprawdę nie chciał mi w porządkach pomagać, zleciłam te grubsze prace zaprzyjaźnionej pani. więc mniej roboty jednak....

prezenty wszytskie zakupione, zakupy spożywcze zostawiam na weekend.jak i gotowanie :)

z synkiem zrobilismy stroik na żłobkowy konkurs :) efekt taki, że codziennie próbuje go przy powrocie do domu zgarnąć ze sobą, silne poczucie własności chyba :)
dziś byłam na warszatach żłobkowych, robilismy z synkiem reniferka - fajny pomysł pań, częsci składowe to tektura z rolki papieru toaletowego - jako korpus, rogi z czerwonego papieru wyciętego z kształu odrysowanych łapek naszych dzieci, doklejane ruchome oczka - te kocha moj synek:)

rzucanie rzeczami jest rzeczywiście bardzo uciążliwe. a jak reagujecie, jak maluchy tak robią?
U nas był epizod, jak odkrył, że może to zrobić i wywołuje to reakcję i jest w centrum uwagi, ale udało sie jakoś opanować sprawę i zdusić w zarodku.

Mila, mnie tez by sie nie chciało pracowac nad relacją z corka R. rozumiem Cię. trudna sprawa, bo bez tego może być klops w kwestii naprawy rodziny...

Dorotka
ja chyba bym odpuściła żłobek w takiej sytuacji. szkoda dziecka i twoich nerwow.

Alilu
marne może to pocieszenie, ale maluchy na szczęście wyrastają z takich zachowań. wraz z ilością dzieci coraz bardziej pobłazliwie i z dystansem patrze na ich rózne wyskoki, bo one się kończą. niestety na rzecz poważniejszych problemów, niż rozbrykany maluch :)))

wszytskim zdrowia, spokoj i wreszcie świątecznego nastroju życzę :) jak Wam czasem trudno to popatrzcie w oczka Waszych maluszków, jak one Was kochają, ta słodycz wiele trudów wynagrodzi :))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

na początek zdrowia dla wszystkich osłabionych chorobami, ciężko wam, trzymajcie się ciepło!

monikae
niektóre maluchy rzeczywiście z względu na budowę maja takie tendencje. jeśli to będzie wracało, powinniście sprawdzić, czy w uchu jest wysięk, bo wtedy każde bakterie natychmiast mając pożywkę szybko powodują nawrót. z tego co pisałaś, to miał ostre zapalenie a nie wysiękowe, skoro była perforacja, to raczej nie to, ale lepiej sprawdzić.dobrze, że pediatrę zmieniłaś.

zdrowia Wam życzę, Wam Qarolina też. trudno powiedzieć, czy ta kolejna infekcja tak z nowego źródła, czy jednak nie za szybko do żłobka poszła. w sumie u nas nigdy wcześniej niż tydzień po antybiotyku nie puszczam, no ale nie zawsze jest taka możliwość. dziecko osłabione i wyjałowione antybiotykiem szybciej złapie nową infekcję, tylko fakt, że nigdy nie wiadomo, jak długa przerwa u kogo jest konieczna.

w naszym żłobku w diecie na co dzień jest olej lniany. twierdzą, że od czasu wprowadzenia takiej zasady mniej dzieci choruje. cos w tym jest, bo rzeczywiście mało absencji. zazwyczaj nie więcej niz kilkoro dzieci w grupie, widzę podpisy na liście - w naszej na 30 nie chodzi obecnie 6.
odpukać, mój też rzadko chory.

u nas jest w żłobku system naliczania czasu minutowy i opłata jest uzależniona od czasu faktycznie spędzonego w żłobku. dokładnie wpisujemy godzinę przyjścia i wyjścia. jeżeli do 8 rano zgłosisz nieobecność, to nie płacisz juz od tego dnia, jesli zgłosisz później to od następnego. do tego mam zniżkę na KRD, więc jeszcze 25% mniej. w sumie płacimy nie więcej niż jakies 360 zł miesięcznie, nieraz mniej. to żłobek państwowy, niemniej wiele prywatnych mogłoby mu pozazdrościć wyposażenia i jakości opieki, dzieci maja i salę gimnastyczną i sensoryczną, bo to integracyjny.

jednak w sumie w ramach integracji to głównie alergicy, czasem wysokofunkcjonujący autystycy, z uwagi na zmiany przepisów praktycznie niepełnosprawnych dzieci, czy z jakimiś obciążeniami teraz brak - cos mi kierowniczka tłumaczyła kiedys, że jak takie dziecko chodzi do żłobka a mam pracuje, to chyba jakichś świadczeń nie otrzymuje i dlatego w placówkach tak mało teraz takich dzieci, ale jak to jest rzeczywiście to nie wiem.

co do zabawek to moje dziecko od roku niezmiennie kocha te drewniane owoce, warzywa itp do "krojenia". teraz dostał z Rossmana drewnianą "spożywkę" w takiej skrzyneczce, jest tam jajo, mleko przyprawy, kanapka i bułeczka, dziś nie mógł sie oderwać . pracowite dziecko :)))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Qarolina
Jak nie masz serca odstawić, to znaczy że gotowości brak :-)) Wydaje mi się, że sama to ona jeszcze długo nie odstawi.

Mila
Ślicznota ten Twój synek :-))
Wygląda mi na alergiczne i stawiałabym na mandarynki. Z czasem wyrośnie. Starszaki tak kiedyś reagowaly na chemię z cytrusów.
Smarowałabym tym Fenistilem, mnie Clemastin na podobne wykwity dobrze robił, kiedyś tak reagowałam na słońce.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Mila
Trzymaj się dzielnie. Już wiele zrobiłaś, dasz radę. Psycholog ma rację, ale tak z kobiecej intuicji to mi wynika, że R powinien się bardzo postarać, żebyś wróciła. Jak mu pójdzie zbyt łatwo, to Twoja walka może pójdzie na marne, szkoda by było. Widzę, że powiedziała podobnie co ja Ci napisałam - córki za chwilę będą żyły własnym życiem więc niech wreszcie R zrozumie, co tak naprawdę teraz jest ważne.
Z moją matką ani teściową bym nie wyrobiła w jednym domu. Nie dziwię się że masz dość. Chyba lepiej Ci jednak było u tego jej byłego.

Mój najstarszy miał problem ze skórą, drapał się czasem aż do krwi. Podrażniały go właśnie jak Monmonka pisze wszelkie chemie konserwujące cytrusy. Niestety niewiele pomagało, w lżejszej postaci Protopic a czasem musiałam sięgać po Elocom.

Qarolina
To odstawiasz, czy jednak jeszcze nie jesteście gotowe?
Trzymaj się dzielnie :-)

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

No to Wam smaka na sprośną historię zrobiłam, a tu klapa i nudy :-)) słownik urocze gafy wali...
Niestety znam tego nowego tylko służbowo. Jednak pracował w mojej branży i zachowuje się z klasą, łącze z nim nadzieje na poprawę:-)
Bo dyro mnie tak irytuje, że grzyb bomby atomowej we mnie wzbiera... Ostatnio zapomniał mnie zaprosić na istotne spotkanie, byłam terenie a on dzwoni z pytaniem gdzie jestem i czy o nim zapomniałam... Nóż k...ca mnie wzięła, o czym miałam zapomnieć, skoro nic nie wiedziałam? A potem na jego prośbę organizuję inne spotkanie. Przychodzi czterech panów, komunikuję mu że są i czas zaczynać, a on z tekstem że oni do mnie, a nie do niego. Ledwo się opanowałam, ale że mam niewyparzony język wyrwało mi się pytanie czy on tu do ozdoby, czy jednak do spełniania swych funkcji. Ogarnął się...
Taki chłop bez jaj, mam wrażenie, ze jak go okrzyczeć to od razu lepiej funkcjonuje... Nielatwo z takim :((

Chyba ta pogoda taka wzmagająca choroby :-((
U nas był kaszel, potem głęboko siedzący katar, po Flavamedzie się upłynnił i chyba wreszcie mija. Obyło się bez gorączki, antybiotyku i nieobecności w żłobku:-))

Monikae
Cała moja trojka odmawiała całkowicie jedzenia przy gorączce i antybiotyku, przy kontynuacji leczenia apetyt był fatalny do czasu brania leku, dopiero potem wracał. Tak najczęściej bywa, nie zmuszaj go, stopniowo nadrobi jak się antybiotyk skończy. Sama w dzieciństwie wciąż chorowalam, przy antybiotyku wchodził tylko suchy chleb i gotowane jajko... Także dzieciom też odpuszczam, nie jedzą to trudno, nadrobią potem.

Mila
A co u Ciebie? Dogadałaś się z R?

Peonia

Re: Grudnióweczki 2015 - czyli ostatnie dwupaczki tego roku :-)

Kaisuis
Już straciłam nadzieję, że się odezwiesz, od dawna i priv i email cicho. A tu taka niespodzianka :-))
Może to nowe konto wykorzystasz, jako nowe otwarcie :-)) tęskniłam za Tobą, co u Zosi? Wszystkiego co najlepsze dla Malutkiej! Mam też nadzieję, że z mężem już wszystko ok.
Dołącz do grupy na prywatnym, jak dziewczyny piszą, tam jest spokojnie:-)

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Hehe, a to słownik zaszalał:-)) znam szefa od SENSownej strony miało być....

Qarolina
Suknia to marzenie niektórych, niektórych nie, ale to drugorzędna sprawa :-))
niemniej w rodzinie (w moim rozumieniu rodzina to mama, tata, dziecko/dzieci itp niezależnie od stanu cywilnego) ma czasem zadanie ułatwiania spraw. Jak choćby w tym informowaniu o stanie zdrowia, ewentualnego dziedziczenia, a i nie bez znaczenia jest to o czym napisała Szczęściara. Dzieci w takim względzie bywają czasem bezwzględne.

Daleka jestem od wtrącania się czy namawiania, nie o to mi chodzi. Ale w życiu różnie bywa, jednak zazwyczaj małżeństwo chroni prawa żony, nasza Mila choćby miałaby prawo do uzyskania jakichś środków na mieszkanie w razie W.
Co prawda sama jestem po rozwodzie, mam drugiego męża, no i tamto małżeństwo nic mi nie zapewniło w takim sensie, ale i nie było potrzeby, no to była specyficzna sytuacja - nie mieliśmy ani dzieci ani majątku, sprawa była prosta.
Przy drugim poważnym związku jednak oboje z obecnym mężem postanowiliśmy go zalegalizować, pomimo że oboje jesteśmy z tzw odzysku i mieliśmy nieciekawe doświadczenia małżeńskie:-))

Mam w pamięci smutny przykład koleżanki. Na miesiąc przed zaplanowanym ślubem w wypadku zginął jej narzeczony. Ona prowadziła, a choć wypadek nie był z jej winy, rodzina przyszłego męża w niej upatrywała przyczyny nieszczęścia. Z żalu i swego rodzaju odwetu pozbawili ja prawa do ich mieszkania, została z niczym. Bo oni mieszkanie kupili za wspólne pieniądze, ale podczas transakcji kupna ona byla za granicą, z zaufania do faceta i jakiejś niefrasobliwości zakup odbył się tylko na niego, potem o to jakoś nie zadbali...
No tak się złożyło, pewnie gdyby zadbali o formalności własnościowe i ewentualne sprawy dziedziczenia to nic takiego nie miałoby miejsca. A gdyby kupili jako małżeństwo, to też byłoby inaczej. No ale rzadko młodzi ludzie myślą o takich przyziemnych sprawach.
No fakt, że wiele można uregulować bez ślubu.
Tylko w tym wszystkim chodzi mi o to, że żona w obliczu państwa ma różne prawa w prosty sposób, a partnerka w sumie żadnych. To bywa trudne.

Jak komuś nie zależy na dużym święcie i tej całej oprawie, to zawsze można skromnie się zwyczajnie zalegalizować, czasami to upraszcza niektóre sprawy.

Nie wiem, może to staroświeckie przekonania, ale z perspektywy bardziej komfortowo czuję się jako żona, niż partnerka :-))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Monikae
Dużo zdrowia dla Was, oby wreszcie odpuscilo, bardzo długo te choróbsko Was nęka.
Od zawsze mierzymy na środku czoła, w sumie na skroni nawet nie próbowałam. A że cieplejsza od strony chorego uszka to mnie nie dziwi.

Qarolina
U nas niezależnie od rodzaju infekcji, jeśli jest antybiotyk to nie pozwalają wracać bez choć tygodniowej przerwie od żłobka, bo antybiotyk wyjaławiając organizm zaburza odporność i wtedy maluch wciąż coś łapie.
A nie wolałabyś zalegalizować rodziny? Czasami to ułatwia funkcjonowanie :-))
Mój mąż też leczy nadciśnienie, ma di tego kłopot z przewężeniem naczyń w odcinku szyjnym, przy nerwach tak potrafi się spiąć, ze jakby odcina mu się przepływ krwi, potem o udar łatwo. Już kiedyś też w na IP wylądował.

Calineczka, Imbir
Wasze codzienne sprawy są tak samo ważne i interesujące jak inne. Piszcie i już:-))

Dziś zmienił się nam szef resortowy. Dyro go u nas dziś oprowadzał i postanowiłam go zainteresować tym co nam po głowie chodzi. Chyba załapał, zresztą go znam i to raczej od seksownej strony. Chyba zmiana na lepsze, no oby :-)) bo do głównego szefa ma też dobre dojście, poprzedniczką raczej nie miała.
No zobaczymy.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

~Szczęściaraaaa
U nas jest dużo plusów za państwowym. Pyszne obiady gotowane na miejscu, jeden rocznik w grupie, zazwyczaj ta sama Pani przez 4 lata, doświadczona kadra, która doskonale znam, duża różnica finansowa i logistycznie gdybym pracowała tam nadal w co wierzę (nadzieja umiera ostatnia) to byłoby łatwiej i szybciej. Na minus to że jest to inne miejsce, Maciuś musiałby się przyzwyczaić od nowa. Ale skłaniam się do tej zmiany.

Przyznam, że w takim rozliczeniu korzyści zmieniłabym to przedszkole.
Jak już pisałam wcześniej, moje dzieci bez problemu przeszły zmianę placówki, bo też była na plus. Trudna była adaptacja przy przejściu z domu do placówki.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Mila
Jeszcze będę kursować tą drogą to będzie okazja :-))
A teraz przejdź się trochę, na chłodzie opuchlizna odpuści:-)) i może jeszcze jakaś dobra kawka i ciastko na osłodę?
Zobaczysz, będzie wreszcie dobrze :)

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Mila
No powiem Ci, że dużo osiągnęłaś już skoro zdobył się na takie słowa. Może jednak mu zależy, ale dopóki nie postawiłaś sprawy na ostrzu noża, to z wygody nic nie robił?
Jego córka przecież wyfrunie z domu. Nie boi sie zostać bez Ciebie i synka przez jej głupotę? Zresztą jej wyprowadzka byłaby zbawienna dla Ciebie.
Tak czy owak Tobie też ta separacja wiele rzeczy układa, masz racje, zadbaj o siebie. Dla swojego synka slodziaka też:-))
Mój ostatnio jest moim okupantem... Mamoza na całego... No ale scena: Dziecko siedzi na bidecie bo mu pupę po kupce myję, a on z powagą do mnie " kocham ciebie".

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Jestem wymęczona po ostatnim tygodniu, a niestety kolejny wysiłek, dziś cala noc w pociągu, jutro wracam, no nie znoszę takich maratonów:-((

Mój mały tak mocno tarmosi pępuszek, że czasami mnie martwi, czy sobie szypuły nie rozciągnie:-)
W ogóle to chyba pozostałość po kontakcie przy kp jego łapki z moim ciałem, zawsze mi ją pakował w dekolt. Teraz jak mnie przytula, to glaszcze łapką po ramieniu, taki to mój slodziak :-))

Mila
A to nieciekawa sprawa z tą kasą. Nie odpuściłabym, pomijam już fakt że to spora kwota, to jednak gorsze, że nie toleruję robienia z ludzi oszustów, aby wybielić siebie. Grunt że odpuściła, ale porozmawiałabym z wychowawczynią a jak trzeba to i dyrekcją. I nie wpłacałabym na moc innego tej kwoty, wystarczy Ci wydatków, zwłaszcza zbędnych.

Może i Ci nielatwo, ale czuć od Ciebie większy spokój. R bardzo łachał Twe poczucie wartości, punktował w przykry sposób na każdym kroku, jakby Twoim kosztem podnosił swe ego... Chyba to słaby człowiek jest, widać musi mieć przysłowiowego chłopca do bicia, aby poczuć się lepiej. Socjopata, z takim nic nie ugrasz i nie wyjaśnisz. Tacy ludzie nie zważając na uczucia innych, na to że niszczą komuś życie, załatwiają swa potrzebę poprawy nastroju. Psycholog powiedział mi kiedyś, że w takim przypadku, chcąc ratować siebie, nie można zrobić nic lepszego jak się odciąć i wzmocnić życiem z dala od takiej osoby. Znam to z własnego podwórka, bo niestety tak musiałam odciąć moją matkę, niszcząc mnie niszczyła też spokój moich najbliższych, krzywdziła dzieci, a na to za nic nie mogłam pozwolić. Tym samym odcięłam ojca i siostrę, pozostających w jej cieniu.
To już ponad trzy lata braku kontaktu, jest zdecydowanie lepiej, choć czasem nachodzi mnie smutek i poczucie straty.
Ale bez niej jest dużo lepiej. Wreszcie się nie boję, nie muszę odbierać od niej telefonów z wiadrem pomyj w tle. W rachunku zysków i strat przeważa jednak obecny spokój i brak huśtawek emocji, jest dobrze.
Także naprawdę rozumiem Twoje rozterki,u Ciebie o tyle trudniej że to tata Igora. Finansowo i bez R stopniowo sobie poradzisz, zobaczysz. Ale zawalcz i o to, bez sentymentów i unoszenia sie honorem, wszak jako ojciec powinien zadbać o dobro syna. Może trzeba też pogadać o alimentach, byłoby Wam łatwiej, w razie czego sąd to roztrzygnie.
Jesteś dzielna, dasz radę, nawet jak to nie jest łatwizna.

Qarolina
Szybko Wam do żłobka pozwalają wracać. Nasza pediatra nie pozwala zaraz po antybiotyku. Tyle, że u nas nie żądają zaświadczeń. Młody miał dotąd dwa razy antybiotyk, wypada, że raz w roku. Siedział w domu trzy tygodnie, tylko ja byłam z nim pierwszy tydzień, potem chodził do babci, to łatwiej.
Jednak ta pediatra jak miał dwa latka mówi do mnie, że lepiej go zostawić dłużej w domu, a zaraz idą ferie. Ja na to, że ja ferii nie mam... A ona chciała go zostawić ze starszakami.... Zna ich, wie że to były wtedy dzieci 11 i 13 lat... No nie dla mnie takie numery.

Szczęściara
Sama nie wiem, czy bym przenosiła dziecko. Ale adaptacja u takich maluchów przebiega dość sprawnie, też byłam raz zmuszona zmienić nagle przedszkole starszakom i w zasadzie tego zbyt nie odczuły. Dla dzieci najtrudniejszą zmianą jest pójście z domu do jakiejś placówki, a jej zmiana to jednak łatwiejsza sprawa. A dlaczego myślisz o zmianie?

Dorotka
Zdrowia dla Was i wiary we własne siły Ci życzę. Na pewno sobie poradzisz, bo jesteś szczęściara pracując na bazie własnej pasji :-))

Calineczka
Coś czuję, że Ci trzeba wyjść z domu :-) dzieci są kochane, dom to też ważna sprawa, ale nie każda kobieta potrafi funkcjonować w tanich ramach. Pamiętam, że sama wymiękłam siedząc tylko w domu. Jak starszaki były małe, robiłam jakieś zlecenia, potem poszłam na pół etatu.
Ale przy najmłodszym wcale nie spieszyło mi się do powrotu do pracy. Też chyba dlatego, że jednak miałam etat, do którego można byłoby wrócić. Ciekawe, jak byłoby, gdybym pracy nie miała.

Ale moje dzieci wolały, abym byla w domu. W ogóle ona wszystkie są bardzo ze mną związane, nawet jak dziś wyjeżdżałam, to starszaki smętne miny miały:-))

Sevenka
U nas trzy razy było zapalenie spojówek, ale w młodszej grupie, teraz jakoś odpuściło, oby nie wracało. Bo u nas działała tylko stara gentamycyna, nic innego. A rozwijało się to ekspresowo.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

A to taka gwiazdka:-)
Kupiona w malutkim Pepco u mnie na osiedlu, w dwóch innych dużych nie było. Wysokość jakieś 20 cm. Koszt 14,99 może szybko schodzą? Bo w naszym były tylko trzy sztuki.
Na żywo ładniejsza, mniej niebieska, ma też takie purpurowe ledy, na fotce jednak inaczej to wychodzi.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Szczęściara, masz rację, w Pepco sa teraz fajne ozdoby, kupiłam taką ażurowa gwiazdę z błyszczącymi linkami i maleńkimi kolorowymi ledami, bardzo ładnie wygląda zapalona i bez światełek :)))
postawiłam juz w domu, nie czekałam do grudnia :)))

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Szczęściara
no jakos mi to oszczędzanie sie nie wychodzi, fakt...
a jeszcze na dodatek ostatnie dni wymarzłam sie po kilka godzin w pracy w terenie :(((
dziś rozgrzać się nie mogłam zupełnie....

Mila
jak kobieta czuje sie w domu jak typowy "murzyn", to znaczy że nie ma tam dla niej szacunku.
dla mnie największa odwagą było, że zdecydowałaś się to przeciąć i wyprowadzać, to trudne - a dałas radę. reszta się poukłada powoli.
skrupułów przy ewentualnej darowiźnie mieszkania nie miej. może nikt inny nic specjalnego dla tego człowieka nie zrobił, może ujełaś go Twoja troską? a zobacz ile by to Twoich problemów rozwiązało.

te piżamki w Pepco są dwuczęściowe, na rozmiarówce dla chłopców od 98 do 128, my też jesteśmy w rozmiarze 92 z H&M, te piżamki mam 92/98 i są takie akurat, a wczoraj kupiłam juz jedną na 98/104 to chwilę poczeka.
mamy dwie w dinozaury, jedną w gwiazdy, teraz kupiłam świąteczną i z pingwinem, naprawde fajne wzory i trykot tez bardzo miły.

młody spi też w pajacach, mimo, że woła siusiu, ale on ma wyjątkowo pojemny pęcherz, rzadko woła, nigdy od razu po obudzeniu, więc pajace też jeszcze są ok. wole pajace i piżamki dwuczęściowe niz spodenki i body, bo jednak body plus spodenki i pielucha to sporo warstw na pupie jak dla mnie się robi.
ale co komu wygodne co lubi :)
sa różne pomysły przecież.
a i sa pajace na zamek, wygodniejsze niż na zatrzaski, miałam takie ze Smyka.

natomiast u nas body nie wchodzi w grę, bo mały musi sobie przez zasnięciem w pepku pogrzebać... przez bodziaka nie da rady i jest wścieklizna :)

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Jestem wykończona tym tygodniem i nie mam siły pisać :(

Mila
w Pepco sa całkiem fajne piżamki, wczoraj kupiłam jedną świąteczną, drugą normalną - koszt 19,90 sztuka. moim zdaniem bardzo przyzwoite, dwie poprzednio kupione używamy na bieżąco juz dwa miesiace i troszkę się oczywiście sprały, ale jeszcze zupełnie dobrze wyglądają.

a kwestie domowe - mam wrażenie, że R uważał, ze Ty musisz całej rodzinie usługiwać. może tak nie myslał, ale tak wyglądało z Twoich wpisów.
nie zadręczaj sie nim, o ile możesz. Igor z czasem przywyknie. to, co sie działo tam to było zyczajnie chore. zadbaj o siebie, aby Igro miała spokojną, szczęśliwą mamę.

Qarolina i Monika- zdrowia zyczę!

u nas entitis nie dał sie podawać. młody nie chciał przełknąć, nawet mnie ten zapach odrzucał :(

Sevenka
moj ma ksywkę "kierownik"...
wciąz przydziela nam zadania, niestety najczęsciej mnie...
wszytsko musi robić z mamą. nawet jak zatrzymujemy sie pod sklepem od razu pada hasło "idę z mamą"...

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Mila, trzymaj się ciepło! Jeśli podjęłaś decyzję to już bardzo dużo, to jest najtrudniejsze. Reszta powoli się ułoży.

Monika
Musiałaś się mocno wystraszyć, takie przypadki dla każdej matki to wyzwanie. Też mi takie "atrakcje" raz młody zafundował, na szczęście kiedyś już lekarka podpowiedziała mi to wietrzenie miał wtedy trochę ponad roczek Jeżeli maluch sie dusi kaszlem, to bardzo ważne jest udrożnienie krtani. I nawet zimą najlepiej stanąć z maluchem przy otwartym oknie, bo chłodne i bardziej wilgotne niż w mieszkaniu oknie, potem podać wziewny lek rozkurczający oskrzela, jeśli masz w domu. Ja mam Nebbud albo Budixon. Niektóre maluchy jak pusze Anonimka sa krtaniowcami, bardzo szybko im się zakurcza krtań, ale jak dziecko nie ma takich predyspozycji to nawet to okno naprawdę pomoże doraźnie.
A lekarka nie wypisała Ci w razie czego tego wziewnego? Wiem, oni też boją się bo ludzie nieraz nadużywają sterydów, no ale czasami trzeba mamie zaufać, a przynajmniej byłoby w domu w razie potrzeby.

Anonimka
Współczuję, takie efekty u dziecka to naprawdę bywają spektakularne, strach ogarnia, nawet jak już wiesz w jaki sposób działać.

Peonia

Re: Wrześnióweczki 2016

Ruda
Mój pediatra zmieniał nam kolejność szczepień, kalendarz szczepień jest orientacyjny. Więc nie sądzę, żeby nie było można zamienić kolejności. Raczej istotne są odpowiednie odstępy między szczepieniami, tego zawsze pilnował.