Iszpan

Kobieta, 0 lat, Poznań

Ostatnie posty użytkownika
Iszpan

Re: Żywe srebro

Ilona i Julia
Mamuski zywych sreberek gdzie sie podziewacie,jakos tu strasznie cicho!!!

No hej... może jeszcze pamiętacie Beniamina... już nie będę obiecywać częstszych wizyt... dość, że wspomnę, że o was pamiętam... dzieciaki porosły, chłopaki zmądrzały (Monia, ja też nie wiem, z czego czasem zachowania tych naszych sreberek wynikają...) Ja łapię się na tym, że coraz częściej robię coś dla tzw. św. spokoju... ale dzieciaki po kolei wylądowały mi w szpitalu z zapaleniem opon... masakra... Zuzka już trzeci tydzień siedzi, a od dwóch miesięcy nie chodzi do szkoły... nie będę opisywać swojego rozstroju nerwowego z tej okazji... dziewczyny... pozdrawiam serdecznie, pamiętam o was i waszych już chyba złotkach...

Iszpan

Re: Żywe srebro

Historia Stasia mną wstrząsnęła... współczuję gorąco... biedny Staś, dzielna mama

Iszpan

Re: Żywe srebro

Hej Dziewczyny... aż wstyd... ale co tam... poczytałam... pooglądałam...
jak dzieciaki wam porosły, wy się pozmieniałyście na plus oczywiście!
Super, że kontynuujecie wątek, ja jakoś czasu nie mam... za co przepraszam i kolejny raz obiecuję wpadać częściej

Iszpan

Re: Żywe srebro

Ja dzisiaj jak we mgle, nie wiem... jakaś niemoc mnie ogarnia... w pracy myślałam, że ktoś zamknał mnie w szklanym słoiku, nic do mnie nie docierało, a wszystko widziałam... powieki ciężkie... radzę sobie ze slim coffe - nie tak, żebym chudnąć musiała, kupiłam ją raczej z ciekawości (połączenie arabiki, cykorii, guarany, zielonej herbaty) moim zdaniem bardzo smaczna i dodaje tej energii realnej (ja po zwykłej kawie mam nagły przypływ energii, która później szybko spada) co poprawia moją koncentrację, a co najważniejsze długo się utrzymuje... właśnie sobie popijam....
Już się wytłumaczę, że nie będzie mnie przez weekend... praca, praca, praca, więc się nie martwcie o mnie:36_2_21:póki co, będę dię odzywać w każdej wolnej chwili...

Iszpan

Re: komputer zawładnął moim synem

mamuśka_anka
trzeba mu zorganizować jakoś wolny czas może zajęcia sportowe pozalekcyjne? Np zapisać go na basen, tenisa

Dobre... musieliby cały dzień spędzać poza domem, wiem, co mówię, mam córkę w szkole baletowej (wraca do domu po 18 i włącza komputer) i syna - małego pływaka, który najchętniej siedziałby przy komputerze do nocy...
wprowadziłam prostą zasadę... w ciągu dnia nie włączamy telewizora i komputerów, chociaż przyznam się, że na zakazie i ja cierpię... lubię po pracy oderwać się od rzeczywistości, nawet jeśli rzeczywistość jest taka, że kończę pracę w domu i muszę zrobić to przy komputerze... córce zmieniłam hasło i żeby dostała się na swoją stronę, musi mnie poprosić o jego wpisanie... mały jeszcze pisać nie potrafi... na szczęście...

Iszpan

Re: Żywe srebro

monika super zdjęcia! Zwierzaki rzeczywiście biedne w te mrozy... co zrobić...
gabalasgratulacje! już niedługo wiosna i zaczną się nowe atrakcje!
dziewczyny współczuję wam tych kaszlących brzdąców, nic tak nie męczy matki jak niezdiagnozowany kaszel, czyż nie? Początkowo myślałam sobie, że to od grzejnikowego powietrza, ale skoro się inhalujecie... chociaż, dlaczego nie... suche powietrze... wilgoć... suche powietrze... wilgoć i.... już w gardle drapie... no... ale ja nie jestem lekarzem...tak tylko Housuję (od dr. House miało być)...
Co do Zuzki... uwierzcie, zrobi wszystko, żeby tylko nie siedzieć przy książkach... nie narzeka, ja też jej nie nadwyrężam, nie wykorzystuję (tak mi się wydaje...) w sumie, nie skarży się, więc trudno powiedzieć... ja cieszę się z jej podejścia do brata...

Iszpan

Re: Żywe srebro

Co tu pisac... masakra! Do której macie czynne przedszkole? Biedny Kubuś... no i was żałuję, wyobrażam sobie te nerwy w samochodzie, znając siebie, poszłbym pieszo... no może jednak te kilometry i mróz by mnie powstrzymały... ja mam przedszkole pod samym nosem, wystarczy przejść przez mało użytkowaną ulicę... bywa (coraz częściej niestety) że z pracy dzwonię do Zuzki i błagalnym tonem proszę, żeby odebrała Benia... a że Panie wychowywały i Zuzę w przedszkolu, nie ma problemu...fajnie mieć starszą córkę... no właśnie, co do baliku, mam nadzieję,że nie przeoczę informacji, ja wiecznie w biegu, wpadam zwykle do przedszkola prosto z pracy, głodna, zmarznięta i żadnego ogłoszenia nie widzę... ostatnio załapałam się w ten sposób na dzień babci i dziadka... dyskretnie z nieukrywaną złością zapytałam koleżankę, że mogliby informować o takich dniach wcześniej, na co ona szczerze... informacja wisiała od dwóch tygodni... dobrze, że w takich chwilach nie mam mamy czy teściowej w pobliżu... dziecku zrobiłoby się przykro...

Iszpan

Re: Żywe srebro

Szkoda dziewczyn! Szkoda ciebie! Jak ty w ogóle radzisz sobie w tym (tak sobie wyobrażam) kołowrotku???
Chore dziewczynki... jak takie slicznotki mogą mieć katar? To niesprawiedliwe!
A tak na marginesie, masz fajny podpis pod zdjęciem dodaje mi skrzydeł, odkąd go przeczytałam - nucę...

Iszpan

Re: Może macie jakieś pomysły? :)

Babski raj... babski gaj... women omen... wiedźmy... takie tam głupotki... jak pomyślę, to może coś jeszcze wymyślę...
fajny pomysł...

Iszpan

Re: Padaczka!

paradania
Izunia choruje na padaczkę od 10 miesiąca życia a właściwie wtedy zaobserwowałyśmy napady! (bardzo dyskretne opadanie głowy, nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że są to objawy padaczki ). Był czas kiedy brała już dwa leki. Od grudnia 2006 roku nie miała napadów, dlatego neurolog w grudniu 2007 zadecydowała się na odstawienie jednego leku! W tej chwili Izunia bez napadów jest już 1,5 roku i ostatnio pani doktor wspomniała, że niedługo będziemy zmniejszać drugi lek (teraz dostaje 3 razy dziennie). Byłam szczęśliwa, że wszystko zmierza w dobrą strone!
W ostatnią sobote myślałam, że świat mi się zawalił Izunia zachorowała( zwykła infekcja z temperaturą). Ponieważ temperatura była powyżej 38,5 chciałam szybko ja zbić, dostała syrop i zrobiłam jej zimny okład na głowe! Nagle Izunia dwa razy zesztywniała w sposób jakiego wczeniej nie widziałam! Okropnie się przeraziłam, że wszystko trzeba będzie zaczynać od nowa, różne okropne myśli kłębiły mi się po głowie! Ostatnie trzy dni były koszmarne, nie myślałam o niczym innym! Dzisiaj byłyśmy na wizycie u naszego neurologa i aż popłakałam się ze szczęścia, kiedy pani doktor powiedziała, że to były drgawki od wysokiej temperatury a najprawdopodobniej poprostu wystraszyła się zbyt zimnego okładu! Postanowila też już dzisiaj zmniejszyć dawke do 2 razy dziennie!
DAWNO NiE BYŁAM TAK SZCZĘŚLIWA! :Śmiech::Śmiech:

Wspieram cię gorąco! Moja siostra bliźniaczka choruje na padaczkę... Aktualnie od 5 lat nie miała napadu...Twoja Iza jest mała, pewnie do końca życia będzie musiała o siebie dbać, ale da radę... trzymajcie się ciepło!

Iszpan

Re: Internetowy dziennik szkolny

anetakam0
Iszpan - a jak to technicznie wygląda? - tez uczę w SP i tak sobie myślę, że fajna sprawa, ale KTO ma te ocenki wklepywać?

u nas wszystko wpisuje skaner... żadna robota, jeśli ktoś chce, może w sali wpisywać bezpośrednio do komputera... wybór należy do nauczyciela... jako wychowawca- super, przygotowanie do rady klasyfikacyjnej - 15 minut, na zebrania - tyle, ile drukarka drukuje...

Pojawiają się głosy na forum, że "nic nie zastąpi rozmowy z wychowawcą" - zgadza się. Dziennik elektroniczny nie zastępuje zebrań, konsultacji, spotkań. Ale jak często się one odbywają? Raz w miesiącu? Ja mam córkę w szkole, gdzie spotkanie z nauczycielem (nie tylko z wychowawcą) odbywa się jedynie w tych terminach, a że mam dziecko kłopotliwe, uważam, że to za mało. Musiałabym pracować do 12, żeby na 13 (wtedy panie córki kończą średnio lekcje) być w szkole. To niemożliwe. A i z racji tego, że pracuję w różnych godzinach na wywiadówkę nie zawsze mogę dotrzeć. Niestety w tej szkole nie ma nawet dyżurów telefonicznych... dziennik elektroniczny, który informuje nie tylko o ocenach, spóźnieniach czy nieobecnościach jest świetną sprawą, bo można korespondować bezpośrednio z każdym nauczycielem, który może podczas choroby dziecka informować o przerabianym materiale czy zapowiadanych lekturach, sprawdzianach, wyjściach itp.

Iszpan

Re: Jak Wasze dzieci reagują na szkołę?

milanogirl
Mój ośmiolatek uwielbia bawić się z kolegami i szaleć na przerwach, ale niestety - nie chce się uczyć , a odrabianie lekcji traktuje jak karę. Czy u Was jest podobnie? Czy dziecko wyrośnie z niechęci do szkoły?

Moja córka wyrosła raczej z ambicji... jako pierwszo, drugo, trzecioklasistka- wzór... dzisiaj siada do lekcji, kiedy musi... właśnie kończą się ferie, podpowiadałam jej: może powtórzymy angielski, porobimy testy, poczytasz lekturę... nic z tego... ale w szkole radzi sobie nieźle...
nie wiem, czy tak zaniżają poziom, może ona zdolna, czy więcej szczęścia niż rozumu ma... życie pokaże... grunt to pewność siebie i umiejętność radzenia sobie ze stresem... to chyba w szkole najważniejsze... no i to, żeby w szkole dziecko czuło się bezpiecznie...

Iszpan

Re: Noce bez pieluchy

Tuśka
Cześć dziewczyny!
Piszę do Was jako bardziej doświadczonych mam z prośbą o udzielenie kilku dobrych rad ;-)))
Dziś postanowiłam nie zakładać na noc pieluchy mojemu synkowi. Przed samym snem się wysikał i teraz się zastanawiam co ile go w nocy wysadzać na nocnik? Przygotowałam już 3 pidżamy na zmianę, 3 prześcieradła, 3 podkłady na łóżko.
I teraz siedzę i się zastanawiam jak to będzie, czy Mateusz nie jest jeszcze za mały na spanie bez pieluchy w nocy????
Macie jakieś dobre, sprawdzone rady jak to przetrwać? :36_19_1:

Mamo! Odwagi!!! Dziecko sobie świetnie poradzi!

Iszpan

Re: Przedszkolak i problemy

Mój Beniamin Leonardem da Vinci też nie zostanie- ma wstręt do rysowania i szkicowania, może zostanie Dolce Gabbana albo jakimś świetnym fryzjerem- znakomicie wycina... w sumie niezły jest też w obsłudze komputera, może pójdzie śladami Billa Gatsa- o ile normy przedszkola nie wrzucą go na inne tory...
Zauważajmy w naszych dzieciach wyjątkowość i nie marwmy się "niedostosowaniem"- ostatecznie wszystkiego się nauczą, byle tylko fachowców wokół siebie miały

Iszpan

Re: Trzylatek nadpobudliwy

Ja bym tam Pani się przyjrzała a nie dziecku. MIałam podobny problem, gdy poprosiłam panią o codzienne notatki z zachowania syna (założyłam własnoręcznie zeszyt w tym celu i wręczyłam go Pani) problem ucichł... od tego czasu nie pojawiają się ani wpisy, ani ustne uwagi. A wyszłam z założenia, o czym też powiedziałm dziecku, że jak pani napisze uwagę, nie będzie nagrody, jak napisze pochwałę, nagroda będzie... aktualnie Beniamin sam mi opowiada czy był grzeczny czy nie, jeśli był niegrzeczny, mówi, co broił i czego nie chciał robić... Panie milczą...

Iszpan

Re: Limit oglądania telewizji

Jestem za limitami, chociaż różnie z tym ywa. Jak wracam padnięta z pracy a tu jeszcze obiad, dom ogarnąć trzeba limitem jest moja praca domowa... często miewam z tego powodu wyrzuty sumienia, na szczęście dzieci nie mają w pokoju telewizora i bywa tak, że po prostu wędrują do siebie i się bawią

Iszpan

Re: Czytamy naszym dzieciom?

U mnie Beniamin goni z książkami po domu i woła: pocytas? Aktualnie na topie mamy "Plastusiowy pamiętnik", uwielbia fragment: "O kleksiku z kałamarza co na nikogo nie uważa", poza tym od ponad roku sama wymyślam mu bajkę... w odcinkach, a co! Jej bohaterami są:krecik, myszka i Beniamin. Fabułę zawsze dopasowuję do aktualnych potrzeb wychowawczych, a od pewnego czasu Beniamin sam wtrąca się i opowiada własne fragmenty...
Co do akcji: "Cała Polska czyta dzieciom"- jestem sceptyczna, ten, kto czytał dzieciom, ten czyta... może mój sceptycyzm ma podłoże w innego rodzaju rozczarowaniu... u nas w domu książki są wszędzie, starszej córce (aktualnie 11 lat) też ambitnie czytałam... i co z tego... wołami do książki zaciągnąć jej aktualnie nie można... a nie oszczędzam, kupuję jej wszystko, co tylko jej się w księgarni spodoba... przeczyta parę stron i odkłada... sama nie wiem, co z tym robić, serce mi pęka... ja bez książek żyć nie mogę, więc nie wyobrażam sobie jej życia...

Iszpan

Re: Żywe srebro

monika4
andzia
Byłam dzis ze Stachem u lekarza,
Zdrowy, bedzie żył::):
Warto przejechać 15 km i zapłacić 60 zł aby to usłyszeć. U mnie w przychodni na bank by coś wynaleźli.
Dzisiaj przyjdzie nebulizator, wiec od razu dostałam recepty na wziewy:)
JAk powiedziałam, co mi przepisali w przychodni to lekarz sie za głowe zlapał i pochwalił, ze mu nic nie podałam:)

to jest jakiś obłęd z tymi lekarzami:Real mad: ja Kubę staram sie od nich izolować na maksa ale, niestety, są ekstremalne sytuacje, raz, idiotka w przychodni wypisała mu antybiotyk na katar:lup: taki zwykły, wodnisty, żaden ropny, ponieważ nie przechodził w ciągu dwóch tygodni, oczywiście nie podałam

Właśnie to miałam na mysli pisząc, że w przychodni "z obowiązku" podają... zapytałam ostatnio koleżankę, kiedy ostatnio wyszła bez recepty z gabinetu, pomyślała chwilkę i odpowiedziała, że wtedy, gdy zabrała do lekarza listę leków, które ma w domu...
jakieś nieporozumienie... aktualnie ze względów zawodowych kończę oligofrenopedagogikę, tam mam zajęcia z bardzo rozsądną panią psycholog... kazała młodym mamom poprzynosić książeczki zdrowia (te nowe, format zeszytowy) tam są tabelki, w których lekarz powinien zaznaczać fazy rozwojowe dziecka... książeczki przyniosło 6 babeczek łącznie ze mną, nikt nie miał zapisu od lekarza, większość uzupełnia to na własną rękę... a takie informacje przydają się dziecku i mamie dłuuugo... wiem, bo Zuzka miała badania w Poradni PP w celu stwierdzenia dysortografii, wywiad zgodny z nową książeczką zdrowia... w ogóle, cokolwiek dzieje się z dzieckiem, warto notować... przepraszam, zboczyłam z tematu...
idziemy do lekarza po poradę, niekoniecznie zawsze po leki, czyż nie?

Iszpan

Re: Żywe srebro

andzia
Nie wiem jak przezyłam dzisiejszy dzien:glass:
Drugi tydzien siedze sama z całą trójcą i wymiękam.
Maryśka spadła dzisiaj z parapetu, a raczej Zoska ja zepchneła:Histeria::Histeria::Histeria:
a szczescie nic sie nie stało, sekunda nieuwagi, wyszłam z pokoju, a te sobie podsunęły łąwe pod okno. Jak zbierałam Maryśke zpodłogi i próbowała zobaczyc czy wszystko jest ok, to mi sie wyrywała i histeryzowała, bo chciała znowu wejsc na ten parapet. Mówie Wam, nerwy mam w strzępkach:glass:

Niezłe baby! Po kim te złotka mają charakterki???:friends_forever:poradzą sobie w życiu, upór to podstawa!

Mi kiedyś tez lekarka przepisała jakis syrop na Stasia spanie-on zawsze spał mało i był okres ze bardzo niespokojnie, ale po przeczytaniu ulotki zrezygnowałam z podawania go. Wiem, ze dipfergan działa tez troszke uspokajająco.

Ja nie poszłam do lekarza, bo zaraz z "OBOWIĄZKU" coś by zapisała, skończyło się na melisie, i tak nie skutkuje...

Przeprowadzka z dzieciakami... niezłe przedsięwzięcie... szacun...:o_master:
Ja nadal walczę w nocy... wszyscy śpią, a Benio się drze... że niby koparkę chce, że mam go nie dotykać, jak wychodzę, drze się, żebym wracała, jak zapalam światło, drze się, że jest zapalone, jak zgaszam, że ciemno... kołowrotek... ostatniej nocy wzięłam się na sposób... wyprowadziłam go do pokoju, w którym nie ma łóżka, postawiłam na środku i powiedziałam,że wrócę po niego, gdy się uspokoi... poskutkowało... uspokoił się w try miga i po chwili chrapał jak smok... problem w tym, że najlepiej śpi rano, kiedy do przedszkola trzeba wstawać...
Gabaco ty robisz po nocach przed komputerem?

Iszpan

Re: Żywe srebro

andzia
Za to te dwie małe małpy-masakra!!! Dzisiaj np. Zosia wylała mi litr oleju w kuchi:glass:

Matko jedyna! Do grudnia 2010 nie musisz konserwować podłogi...
Tak sobie żartuję, ale gorąco współczuję!:36_2_24:
Będzie dobrze! ... za XXX lat...

Iszpan

Re: Żywe srebro

Poczytałam troszkę waszych postów i muszę przyznać, że ja to mam sielskie życie... Beniamin nie choruje!
Żadnego kaszlu, pomimo mrozów nadal jeździ na basen (pływa już sam!)...:pool: w grudniu tylko rozłożyła mi się Zuzka, po tygodniu dołączył do niej Benio, ale razem dzielnie anginkę znieśli, no a potem były święta, więc się dzieciaki dogrzały w domku i... po chorobie. W ogóle to muszę pochwalić swoją Zuzkę... ma niesamowite podejście do brata i jak już ani ja ani mąż nie potrafimy go do czegoś przekonać (np. syrop), on jej nigdy nie odmówi. Praktycznie wygląda to na czary - mary, Beniamin buczy, że nie chce, zaciska szczęki, wierzga. Podchodzi Zuza, mówi zaklęcie (zawsze inne, więc nie pamiętam jakie) macha łyżeczką przed nosem i syropek POŁKNIĘTY-specjalnie napisałam caps lockiem, bo mi w twarz potrafił splunąć...:36_2_54:
Teraz z Beniem mam troszkę inny problem... źle śpi w nocy, krzyczy, wije się, nie wiem dlaczego. Kupiłam mu syrop na uspokojenie, ale nie wiem, czy podawać... wiecie coś na ten temat?:white_flag:

Iszpan

Re: Żywe srebro

Witam serdecznie! Pamięta ktoś mnie jeszcze????
Witam wszystkie nowe forumkowiczki, jak sądzę mamy "Żywych sreberek"
Rany, jak dzieciaki porosły!
Nie będę się tłumaczyć, dlaczego tak dawno mnie nie było, wystarczy powiedzieć, że praca mnie pochłonęła... a w domu dzieciaki (włącznie z Beniaminem) okupują komputery... wiem... mało wychowawcze, z drugiej strony, jak wraca się z kołowrotka pracy, łatwiej jest przymknąć na takie sprawy oko...
Beniamin urósł, ale nie zmądrzał... nadal jest małym dzikuskiem, chodzi do przedszkola i czuje się w nim wyśmienicie, tyle że na pierwszej wywiadówce byłam... tam się dowiedziałam o "drugim wcieleniu" mojego cukiereczkowego aniołka... wyciągnęłam wniosek, że za mało się dzieje, a on nudząc się, wymyśla... niestety rośnie z niego mężczyzna żądny przygód...
Raz jeszcze pozdrawiam i obiecuję meldować się więcej, chociaż życie pisze mi często zaskakujący scenariusz i z obietnic... nici...

Iszpan

Re: Żywe srebro

gabalas
Gunia a niby dlaczego 31 mają juz do zlobka nie isc??? Moj idzie w poniedzialek do zlobka a we wtorek do przedszkola:sofunny: ładne bedzie mial zdziwko:sofunny:

A z tym TVNem to temat o trudnych przezyciach porodowych (rozmowy w toku) no i polazlam , poopowiadalam o terrorze laktacyjnym. /w sumie to nie jestem zbytnio zadowolona, bo oni chcieli zebysmy tylko waliły wulgarne teksty lekarzy i poloznych, a mi nie bardzo o to chodzilo, wiec nie wiem czy 2 minuty z tego wycisną:Spoko: Najbardziej to sie cieszylam ze jedna mama forumowa tez tam byla i moglysmy sie spotkać po 4 latach internetowej znajomosci::):
Ja też chcę to oglądać!!! Moje gratulacje!:5_8_11:

Iszpan

Re: Żywe srebro

No cześć dziewczyny... macie ochcotę czytać?
Ja poczytałam wasze postymonikawspółczuję... z drugiej strony to wygląda tak, jakby każdy (prócz ciebie oczywiście) był zajęty swoimi sprawami, dziecko biega i dostaje to, co chce dla świętego spokoju, a od wychowania jesteś ty... szkoda, mam nadzieję, że przy innych okazjach masz szansę ustalić wspólny front z domownikami, wtedy byłabyś spokojniejsza, a mały nie musiałby kombinować ciągle, jak osiągnąć wymarzony cel...
Ja ostatecznie do rodziców nie pojechałam... a mam trochę zwajchrowaną sytuację w tym temacie, byłam już w drodze (ujechałam 80 km, do rodziców mam 340) i się wróciłam... pomyślałam sobie, ciągle komuś robię przyjemności. Bo to fajnie pochwalić się wnukami, córką, nabawić się i wysłać z powrotem, tyle że ja z dzieckiem tłukę się przez pół Polski zostawiając wszystko, co pod ręką, a moi rodzice, którzy są już na emeryturach, jeżdżą nowiutkim autkiem, 4 razy w roku wczasy zagraniczne nie potrafią zebrać się i przyjechać do mnie... tak po prostu pomóc... a musicie wiedzieć, że miałam problem... w środę miałam rwaną szóstkę... ani jeść, ani mówić, ani żyć... nikomu nie życzę bólu...ibuprom jedynie go łagodził...i ja z tą rozwaloną szczęką sama z dzieckiem, bo mój kochany mąż wybrał się na 5 dni na ryby...myślałam, że sobie pomogę jadąc do rodziców, ale po zaprojektowaniu w umyśle konkretnych sytuacji doszłam do wniosku, że chyba raczej się pogrążę...
To raz, dwa...
wakacje z Beniaminem spędziłam dość ciekawie... ustawiałam go i tyle, fotki dołączę, jak siądę do innego komputera, dzisiaj niestety leżę na kanapie i kontempluję, bo mój syn śpi:o_master::o_master::o_master:
Byłam nad Bałtykiem i ani razu się nie wykąpałam, chociaż moje dzieciaki z wody nie wychodziły... byłam sama i nie mogłam oka spuszczać z Beniamina, który uwielbia pływać. Pisałam wam kiedyś, że od 4 miesiąca chodzi na zajęcia na basenie i rzeczywiście dają one wiele... jakkolwiek nad wodą zawsze jestem czujna. Jak prześlę fotki, zobaczycie, że non stop stoję, nawet się tak śmiesznie opaliłam, że pod pośladkami mam takie białe paski...
Beniamin, jak zobaczył morze, rozebrał się już przy samym wejściu na plażę i krzyknął: ale wielkie jezioro. Tak o morzu mówił do czasu, gdy nie zabrałam go na latarnię morską, wtedy dopiero zobaczył różnicę... nie chcę was zamęczać opowiadaniami różnych treści... to wyjaśnią zdjęcia... ja o czymś ważniejszym dla mnie, a w tonie opowiadań Moniki
Nosiło mnie, nosiło i gdy tak zastanawiałam się, gdzie tu jechać, postanowiłam odwiedzić męża na rybach... i to był błąd... zachęcał mnie, mówił, że sobie odpocznę od Beniamina, bo on się nim zajmie, połowi z nim ryby itp. z obiecanek nici... potem zrobiłam test... u mnie w małżeństwie się raczej nie układa, to ja zawsze proponuję rozmowy typu: porozmawiajmy o nas... o dzieciach i zaszw słyszę coś w stylu: ładna dziś pogoda, ale piękne okolice... wczoraj postanowiłam nie zaczynać rozmowy w samochodzie, czekałam, aż Gustaw (welcome) ją rozpocznie... dziewczyny... do samego Poznania (170 km) cisza! Załamałam się jak nie wiem co...
Pozdrawiam was wszystkie...
Przepraszam za monolog...

Iszpan

Re: Żywe srebro

Gunia_G
Monia moj ostatnio tez chodzi pozno spac ale na tygodniu jak trzeba wstac to jest mamo jeszcze troszke pospie a weekend kiedy moze odsypiac pobudka jest o 6 i nie ma przepros :)))
Norma... karabin i strzelać...
Iwcia na pocieszenie ja tez nigdzie nie wyjechalam w tym roku i jakos sie na to nie zapowiada, no chyba ze policzymy wyjazdy do T :)))
Jeszcze sobie nieraz wyjedzesz... ja się przekonałam, że wakacje to mają dzieci... jak wrócę, opiszę wakacje tak, że każdy pomyśli "po co ta baba z domu się ruszała...
Ja mam juz wstepnie ustalone ze biore urlop od 31.08 do 04.09 (ale zaszaleje)
:36_7_6:
biore wolne na poczatek przedszkola bo nie wiem jak to bedzie bo moj syn twardo obstaje przy tym ze on bedzie chodzil do zlobka lub bedzie chory on do przedszkola nie pojdzie, wiec nie wiem jak to bedzie

Będzie dobrze!!!!!:8_1_221::taniec1::36_27_5::zwyrazami_milosci:

Iszpan

Re: Żywe srebro

Hej dziewczyny! Zgłaszam się na posterunku chociaż wpadłam do domu na moment krótki.... poczytam, to odpiszę konkretnie....
U nas ok. wróciliśmy z nad morza, Zuzkę zapakowałam na obóz baletowy, męża wysłałam na ryby a sama zastanawiam się, czy nie odwiedzić rodziców... boję się tej wizyty, bo rzadko się widujemy (codziennie rozmawiamy przez telefon) i rzadko wyjeżdżam od nich w terminie wcześniej zaplanowanym, zwykle zbieram się przed czasem...tak mnie wkurzyć potrafią... no cóż...
Więcej o nas (Beniaminie) wkrótce... a jest o czym pisać... wakacje nad morzem wyzwalają ciekawe zachowania i emocje
Co do facetów... brak słów....
Trzymajcie się ciepło... bądźmy dzielne...no i do "zobaczenia"
Ps. Jak nie pojadę, odezwę się wcześniej... póki co rozważam... rozważam... i projektuję w umyśle wszelkie sytuacje... czy starczy mi sił... tego jeszcze nie wiem
Ps.2. Chyba jestem nieco rozchwiana... czyż nie?

Iszpan

Re: Żywe srebro

No ja tym razem wakacyjnie... sama z dzieciakami... strasznie cieszę się, że nad Bałtyk mi się udało wybrać! Nieprzeceniony jod to niezła szczepionka przeciw zimowym (czyt. aktualnie ciągłym jesiennym) zarazkom i bakteriom. Zakopię dzieciaki po szyje w piachu a sama, spokojna, że NIC IM SIĘ NIE STANIE, zatopię się w lekturze... narosło mi spro zaległości, choziaż muszę przyznać, że po ostatnim odcinku Harrego Pottera (byłam z Zuzką w kinie- obowiązek wobec dorastającej nastolatki) kupiłam ostatnią część i nawet nieźle mi idzie... Problem w tym, że na półce stoi niedokończona jeszcze biografia Eichmanna i "Opiekunowie"Kuntza, których muszę przeczytać, bo koleżanka w pracy nie będzie ze mną gadać...
właśnie sobie uzmysłowiłam, że dzieciaki dłuuugo sobie w piachu posiedzą...:ble::hot::36_2_53:

Do usłyszenia wkrótce...

Iszpan

Re: Oddalamy się...?

Współczuję ... chociaż dobrze wiem, o czym piszecie... samotność w związku... cóż u mnie to już taka norma, że przestało przeszkadzać. Ja ma własny świat, mąż własny... wspólne dzieci, które kocham ponad wszystko...

Iszpan

Re: Żywe srebro

DZiewczyny... cóż za cisza w eterze!
Cóż muszę na jakiś czas się odmeldować, wyjeżdżam na dwa tygodnie. Pierwszy tydziń spędzę w Wejherowie nad morzem, drugi na Kaszubach, potem niestety muszę wrócić, żeby wysłać Zuzkę na obóz baletowy... pozdrawiam serdecznie! Bawcie się dobrze...
Trochę mi smutno, bo kończy się kolejny etap w życiu Beniamina. Jutro ostatni raz idzie do żłobka... Bardzo polubiłam to miejsce, opiekunki i szczęśliwego, rozśpiewanego w nim Beniamina... cóż, od września rozpocznie się etap przedszkolaka...:dywan2: a ja przedszkola nie lubię... normalnie zaraz się rozkleję...:le:

Iszpan

Re: Przedszkolaki - debiut wrzesień 2009

agatron
A czy do tej pory Twój Synek był z Toba w domu, czy zajmowała się nim jakaś opiekunka? Nasz B od 8 miesiąca zycia jeździł do opiekunki, więc będziemy mieli łatwiej z rozstaniem. Pamiętam jednak mój pierwszy dzień w pracy, a jego u opiekunki - trudna sprawa, nie wiedziałam co mam ze soba zrobić :kiepsko:.

u mnie sprawa złożona, wróciłam do pracy po macierzyńskim, mój mąż był na wychowawczym do czasu gdy Beniamin nie skończył dwóch lat, później poszedł do żłobka...
podobną drogę przeszła moja starsza córka i muszę powiedzieć, że wtedy myślałam, że przejście ze żłobka do przedszkola pójdzie jak po maśle, w efekcie okazało się, że w przedszkolu dużo dłużej się klimatyzowała... jedyną z umiejętności, które Beniamin nabył w żłobku a przydadzą się w przedszkolu to umiejętność rozstania się z rodzicami... i świadomość ich powrotu... reszta to wypadkowa wielu czynników. Wystarczy, że wystraszy się pani, otoczenia i mam problem... czyż nie?
Poza tym rodzice muszą być przekonani w głębi serca, że dziecko czuje się bezpiecznie i dobrze, inaczej zamiast racjonalnie pracować, będą zastanawiać się, co u malucha słychać...

Iszpan

Re: Żywe srebro

monika4
witam

za mną ciężki tydzień, żywię jednak nadzieję, że pomału wychodzimy na prostą:Śmiech: tak niesamowitej biegunki nie widziałam do tej pory, do tego mój kochany Kubuś kompletnie odmawiał jedzenia:Histeria: waży juz 13, 5 kg, lekarz wyliczyła, że powinien co najmniej 17 kg:Histeria:
od niedzieli do wtorku brał nifuroksazyd = czy jak to się tam pisze ale było coraz gorzej, tempka co 4 - 5 godzin w okolicach 40 st, 10 - 12 kup dziennie, kompletna odmowa jedzenia, na szczęście dużo pił i się nie odwadniał, poza rzutami gorączki szalał jak zdrowe dziecko, właśnie we wtorek lekarka zaleciła bactrim, oczywiście dalej lakcidy, nurofeny, witaminy, poprawa jednak dopiero od wczoraj, tzn. zeszło do 3 - 4 luźnych kupek na dobę i już nie ma temperatury,
na własną rękę wprowadziłam mu skrobię kuzu i podaję jako kisielek do picia, przygotowany na herbatkach jagodowych - powiedzmy, że pije:Real mad: ale jakoś szklankę przez cały dzień udaje mu się wcisnąć, od dzisiaj zaparzyłam mu jeszcze korzeń kobylaka - tu z kolei kategoryczna odmowa przyjęcia pomimo rozpuszczenia w wywarze jego ulubionych herbatek, jednak kilka łyżeczek jakoś wmusiłam:glass:

co mu jest dokładnie - nie wiadomo, podejrzewamy zatrucie pokarmowe i do tego jeszcze reakcję alergiczną na jakiś składnik pożywienia (zielone kupy), nie jest to świństwo zaraźliwe, ponieważ zarówno my jak i dzieci z wczasów nie mają żadnych niepokojących objawów
lekarz też nie ma pomysłu ale skłania się ku naszym podejrzeniom, Kuba w tym samym czasie przyjął kilka nowych dla niego produktów - rzeczony arbuz w ilościach hurtowych, całkiem możliwe, że i skórkę pogryzł - podobno mówili w radiu, że arbuzy są jakoś zabezpieczane chemicznie przed psuciem, czy coś tam, że nawet sanepid zabronił przekrajania ich w sklepach, ponadto pierwszy raz jadł gumę rozpuszczalną i żelki - dzieci częstowały i sobie zaszalał, do tego zmieniłam mu wodę do picia, nie był tam dobrawy i oczywiście upał, który sprzyja rozwijaniu się choróbsk

najważniejsze, że nie gorączkuje, coś minimalizuje częstość oddawania kupek, do tego od wczoraj cos tam zaczął jeść, po troszeczkę ale jednak, martwi mnie tylko, że domaga się jedzenia, nie specjalnie właściwego dla jego stanu zdrowia, tzn. wczoraj to była kaszanka, kiełbasa i plasterek szynki, zupka ogórkowa, dzisiaj już zaszalał - bo zechciał frytki, kotlecika smażonego i znów ogórkową:Histeria: - moje lekkostrawne kleiki, sucharki, marchwianki czy gotowane kurczaczki miał głęboko w poważaniu:Real mad:
nie jest gorzej a lepiej po tych jego zachciankach smakowych, więc oczyszczam sumienie wyrodnej, trującej matki:Śmiech:

hehehe ja za to, niestety, na stres reaguję żarciem i powiem, że jak dzisiaj stałam na wannie i coś tam myłam i jak mimochodem spojrzałam w lustro i zobaczyłam swój brzuch, niewciągnięty, z boku to przerażenie mnie złapało, w siódmym miesiącu miałam podobny:glass::alajjj::Real mad::Histeria:

do tego teściowa miała kolejna operację we wtorek, istniało ryzyko, że nie będzie chodzić, bo była cięta bardzo blisko nerwa kulszowego, część kości ogonowej jej usunięto, kawałek tyłka też, jednak lekarka nie do końca była zadowolona, prawdopodobnie coś tam zostało i jest duże prawdopodobieństwo, że będzie odrastać, zostały jej już jedynie jakieś płytki jako eksperymentalna metoda przeprowadzana w Bygdoszczy

przez te burze to nie mieliśmy ani prądu ani netu, dopiero dzisiaj jest oki, w czwartek wracaliśmy od teściowej ze szpitala w samym środku burzy i powiem wam, nie było nam do śmiechu:Histeria:

do tego m. już kończy altanę, tzn. w zakresie jaki sobie założył, bo do końca to jeszcze sporo kasy brakuje:lol: teraz tylko jakieś poprawki na dachu, zapomniałabym dodać, że udało mu się spaść z tego dachu, na drewniany stół a potem na ziemię, nieźle nogę rozharatał i ogólnie się poobijał:Histeria:

do babci wybieramy się jutro, jakoś tak niepewnie się czuję co zastaniemy, miałam dzisiaj taki nie ciekawy sen, że wnuki zaczęły wojnę toczyć juz o dom babci, pomimo, że przecież żyje, próbowałam się kłócić, pamiętam, że krzyczałam i płakałam, kazali ją zabrać z hospicjum i zostawić samą, że niby teraz przejmą opiekę, ja nie chciałam oddać babci bo wiedziałam jak ta opieka będzie wyglądać
sen był tak wyrazisty i realny, że do tej pory pamiętam, mam takie jakieś uczucie rozbicia... no nic, zobaczymy jutro, tym bardziej, że to babci imieniny

a teraz przepiszę esemeska od gabi
młody szaleju dostał, na szczęście Nika ok.
szkoda, że nie udało się spotkać
Pozdrów od nas forumki
buźka

czyli oczywiście pozdrawiam wszystkie forumki!!!!

i to był koszmarnie długi pościk:Śmiech::lol:

masakra!!!!! współczuję!!!!
ja przeszłam coś takiego jak Beniamin miał 1,5 roku, skończyło się szpitalem... do dzisiaj, gdy koło niego przejeżdżam robi mi się nieprzyjemnie....

Iszpan

Re: Żywe srebro

Andziaspóźnione, ale serdeczne życzenia imieninowe... niech dzieciaki rosną w siłę, a dla ciebie: szczęścia, radości z każdej chwili, sił, by móc zauważać to, co wyjątkowe, zdrowia i wszystkiego, czego sobie tylko zażyczysz...

Dziewczynyz mojego Beniamina niezły podrywacz rośnie...
Sytuacja pierwsza: piaskownica, Beniamin bawi się grzecznie z nowo poznaną koleżanką foremkami, nagle ni z gruszki ni z pietruszki sypie jej prosto w oczy taki tekst: "ale ty piękna jesteś!"
Sytuacja druga: jak zwykle odbieram go ze żłobka i pytam: Kochanie, jak tam ci minął dzień, co robiłeś?
Ten odpowiada: Dzisiaj zbudowałem taaaki duży pociąg!
Ja na to: a z kim się bawiłeś?
Na to Beniamin z dumą: Z Nikolą, a wiesz, mama, ona jest taka śliczna, i lubi tańczyć, i razem śpiewamy sobie piosenkę o kurce i jeżyku...
Musiałybyście słyszeć ten rozmarzony ton...

Poza tym pojawił się pewien problem. Beniamin akceptuje jedynie mnie... nie akceptuje taty. Tzn. Pojechałam na jeden dziń z Zuzką do Malborka, Beniamin cały dzień chodził po domu i płakał: Gdzie jest moja mamusia... Poza tym gdy wybieram się ze znajomymi wieczorem na jakieś spotkanko, potrafi obudzić się o 12 i ryczeć, szuka mnie po domu, dostaje histerii, raz wróciłam po pierwszej (wychodzę po 22 jak dzieciaki śpią, więc nie było mnie raptem trzy godziny!) a on zaryczany przy drzwiach... co z tym robić? Miałam jechać tylko z Zuzanną do Londynu na tydzień, ale odmówiłam, bo żal by mi było dziecka...

Guniasił życzę... kobiety tak mają, że pracują w praktyce na dwa etaty (praca-dom itp.)
Monikajak zawsze dla mnie pełna równowagi...
Andziadzielna bądź!

Iszpan

Re: komputer zawładnął moim synem

No cóż... uzależniony od komputera nastolatek to poważny problem (wiem, co mówię, pracuję w gimnazjum) ale nadal pamiętać należy, że chociaż targają nim różne burze emocjonalne, nadal jest dzieckiem i potrzebuje jak każdy człowiek rozmów, wspólnych spacerów.
Gdybym miała taki problem, wydaje mi się, że bez wahania wyniosłabym komputer z domu... pierwsze dni będą trudne, ale trzeba dziecku uświadomić, że może bez niego żyć!
Co do spacerów, to pewnie się Panie/Panowie zdziwią, ale znam niejedną matkę nastolatka, która najwięcej spraw załatwia z dzieckiem właśnie w ten sposób. Nie wiem, na czym to polega, może na braku bodźców zewnętrznych, muzyki, telewizji, kuszącego monitora...
Rozmowa i jeszcze raz rozmowa, w jej trakcie ustalicie reguły racjonalnego korzystania z komputera... tak chyba bym zrobiła...