elwira

Kobieta, 41 lat, Waterford Ir.

Ostatnie posty użytkownika
elwira

Re: Kiedy Wasi synowie zaczęli sikać na stojąco?

Moj łobuz już prawie 4 letni nadal woli sikanie na siedząco, wie jak i nawet przez jakiś czas sikał na stojąco, był ta metoda tak zafascynowany ze sikał na stojąco a później szybko siadał bo chciał kupkę :D

Tato usilnie próbował wszelkimi metodami go do sikania jak duży chłopiec przekonać ale Adam miał to w nosie, nauczyłam go ja i to przez wykorzystanie sytuacji .......... zawołał mnie żeby mu pomoc dżinsy odpiąć, a ze już biedny ledwo trzymał to zaczęło mu lecieć , najszybszy sposób to było odwrócić go i skierować siusiaka do kibelka. Bardzo mu sie to spodobało, ze może sobie siuśkami do celu trafiać, ale tez szybko mu sie znudziło i od jakiegoś miesiąca znów sika na siedząco

elwira

Re: Rzezucha

O matko, nie sadziłam ze zdjęcie jest takie duże

elwira

Re: Rzezucha

znalazłam jeszcze coś takiego

http://2.bp.blogspot.com/_K2LOb-KzZdw/TA1W5_ArddI/AAAAAAAACOs/nqWnJJW7ppc/s1600/52.JPG

elwira

Re: Rzezucha

My w tym roku chcemy posadzic ale tak

http://1.bp.blogspot.com/_4YJTrThF0H4/S64FqzDRyAI/AAAAAAAAAfE/vHXkpOuVUng/s1600/rze%C5%BCucha+5.JPG

elwira

Re: W jakim wieku do biblioteki

La luna mój łobuz jak skończył 2 latka już chodził z nami do biblioteki, nasza biblioteka ma specjalny kącik dla dzieci gdzie mogą się pobawić, kolorować i czytać książeczki. Poza tym organizowane są specjalne spotkania dla rodziców z dziećmi i maja organizowane gry i zabawy

Adaś bardzo lubi wyprawy do biblioteki i chodzimy tam co piątek, on wypożycza sobie książeczki i bajki na dvd, ma swoja specjalna kartę i bardzo dumny bo robi wszystko sam.

elwira

Re: Dzień Kobiet - co na to wasi faceci?

ja dostałam sms od kolegi juz 7 bo mu sie dni pomyliły , w dzień kobiet jak co roku sms od taty, a mój mąż zniósł straszny dzień chodzenie ze mną po babskich sklepach ... nawet wlazł do przymierzalni i trzymał ciuchy, mi to wystarczy

szczerze nigdy nie obchodziłam dnia kobiet, jak ktoś pamiętał i dal kwiatka czy złożył życzenia jasne było milo ale jakoś ja sama nigdy o tym dniu nie pamiętałam, a jak juz wyjechałam z Pl to całkiem stal mi sie obojętny

a tak zadam wam pytanie, jak wy sie spisałyście bo dzisiaj jest dzień mężczyzny ?

elwira

Re: Związki partnerskie

Helena
agusia20112
Helena

za granica niby jest wieksza tolerancja...ale czesto na pokaz
wszystko zalezy w jakim sie jest towarzystwie

i dosc czesto heteroczlowiek czuje sie dyskryminowany, bo musi wszystko i wszystkich tolerowac
i musi uwazac, zeby niczym nikogo nie urazic

w jednym z panstw skandynawskich doszlo do tego, ze pojawiaja sie przedszkola dla dzieci bez plci- nie ma chlopczyka ani dziewczyni, nie uzywa sie formy "on" "ona"-wprowadzono nowe slowo zastepcze- w wolnym tlumaczeniu "ono"
nie ma zabawek typowo dla chlopcow, typowych dla dziewczynek- obuplciowe sa, lalki tez sa obuplciowe-
wszystko po to, zeby w dzieci wciskac- ze nie ma podzilau na plec
w bajkach dla dzieci, nie wystepuja heteroseksualni rodzice- sa za to samotni rodzice, i rodzice tej samej plci

tak wyglada ta super tolerancja

najgorzej to przeginać ,bez wzgledu w która strone

a co do dzici bez płci-to ostatnio ponoc taka moda,że dziecko ma wybrac kim chce być-jak dla mnie głupota

do takich przedszkoli najczesciej chodza dzieci homoseksualistow, lub najbardziej tolerancyjnych rodzicow pod sloncem-sa to przedszkola prywatne
dla nich nie jest to przegiecie:wink:

a Elwira, Ty piszesz o panstwowym przedszkolu czy prywatnym?

w sumie prywatne , ale podlegają pod kilka rządowych ulg

elwira

Re: Związki partnerskie

jbio
SZOK.
Myślałam, że nic mnie juz nie zdziwi :)
Choć dzisiaj moja córka mówi mi, że jakiś chłopak ze starszej klasy kazał jej po polsku mówić, a ona, że nie bo jest w irlandzkiej szkole :) a i, że on biega za nią na przerwach.
Nie robi jej krzywdy, ale jak to się powtórzy to pogadam z babkami , żeby sie od niej odczepił.
Kurczę boję się takich akcji.

ja mam rozeznanie na 3 rożnych poziomach, ale wiadomo co szkoła to obyczaj .......... może ten chłopiec ciągle w domu słyszy, mów po polski, u dlatego tak reaguje

elwira

Re: Związki partnerskie

jbio
ELWIRA gdzie Ty masz takie przedzkola.
Ja w Irlandii 4 lata jestem, a żadnego takiego nie spotkałam...
No to co piszesz to juz jest jakąś formą rasizmu, albo ktoś se jaja robi.

mieszkam tu ponad 8 lat i zaledwie za rogiem mam takie jedno przedszkole, jak od sąsiadki usłyszałam ze jej synka tam tak uczyli to swojego posłałam do innej placówki .......... rzadkość ale jednak ......... tez nie mogłam w to uwierzyć, ale później kilka innych osób potwierdziło ta ciekawostkę

elwira

Re: Związki partnerskie

Pomijając wszystko , najważniejsze żeby nie popadać ze skrajności w skrajność o której pisała Helena ......... a tak na marginesie to są przedszkola w Irlandii gdzie dzieci zamiast uczyć się piosenki/wierszyka ba,ba black sheep uczone są, ba,ba rainbow sheep bo to może zostać przez niektórych odebrane jako rasizm

elwira

Re: Związki partnerskie

mosia
elwira
curry

A dlaczego odmówił?

bal się, znal tych ludzi jeszcze za nim trafił do domu dziecka, ale oni chcieli tylko jego a jego brat miał by tam zostać ( starszy o 4 lata) i nie chciał bez niego iść......... kiedy trafił do DD rodzice jego żyli , kiedy tam był oboje zmarli w tedy miało dojść do adopcji

czyli, że byli źli czy coś takiego?

nie, nie byli źli, teraz jak to wspomina to wiem ze miał by wszystko czego bylo mu potrzeba ale nie chciał iść tam bez brata, dlatego się bal

elwira

Re: Związki partnerskie

curry
elwira
a ja wam powiem tak , mój mąż był w domu dziecka , jako dziecko mógł zostać adoptowany ale odmówił , teraz natomiast jako ojciec 3 dzieci sam stwierdził , ze nie widzi nic złego w adopcji dzieci przez homoseksualistów

A dlaczego odmówił?

bal się, znal tych ludzi jeszcze za nim trafił do domu dziecka, ale oni chcieli tylko jego a jego brat miał by tam zostać ( starszy o 4 lata) i nie chciał bez niego iść......... kiedy trafił do DD rodzice jego żyli , kiedy tam był oboje zmarli w tedy miało dojść do adopcji

elwira

Re: Związki partnerskie

a ja wam powiem tak , mój mąż był w domu dziecka , jako dziecko mógł zostać adoptowany ale odmówił , teraz natomiast jako ojciec 3 dzieci sam stwierdził , ze nie widzi nic złego w adopcji dzieci przez homoseksualistów

elwira

Re: Związki partnerskie

Co do dzieci to jeszcze jedna uwaga, nawet jeśli adopcja będzie niedozwolona to i tak kobiety ze związków homoseksualnych będą je miały, tak naprawdę to tylko mężczyźni będą mieć z tym problem

Margeritka ja już pisałam, mam znajome które własnie w ten sposób żyją teraz, a ich dzieci nie widza w tym nic złego, np są to dwie kobiety wychowujące dwóch chłopców i nikt nie mam z tym problemu ...... chłopaki nie wstydzą sie pogadać z nimi o swoich męskich sprawach, maja dziewczyny i wszystko jest normalnie.......... można to porównać do wychowywania chłopców przez mamę i ciocie

Jobio Przecież w żadnej rodzinie nawet heteroseksualnej nie wpuszczasz dziecka do sypialni kiedy masz ochotę na seks, a uczucie okazywane na co dzień to buziak czy słowa kocham cie, wiec nic anormalnego te dzieci nie oglądają - tak nawiązując do twojego posta, ze miały by się te biedne dzieci czegoś naoglądać

elwira

Re: Związki partnerskie

lutka
elwira
Lutka nie do końca tak jest, bo nawet jeśli jest spadek to rodzina : rodzeństwo , siostrzeńcy itd maja pierwszeństwo w dziedziczeniu.
Masz przykład naszego mieszkania, Sławek je dziedziczył ale ponieważ babcia była 2 zona dziadka, czyli obca osoba według prawa, sad szukał jej rodzeństwa i dzieci zanim przyznał mu mieszkanie.
Poza tym nie chodzi już nawet o dziedziczenia, tylko o chęć zalegalizowania związku ślubem, dla większości ludzi ślub to taka kropka nad i, kolejny etap w który chcą wejść z ta druga osoba, dla homoseksualistów nie jest to nic innego

Uważam ze to co w Polsce o tym mówią i co z tym robią jest chore, z jednej strony mowa o szacunku do drugiego człowieka , a z drugiej jak nie ma on inne poglądy i orientacje seksualna to jest obrażany

W Irlandii zmieniono to prawo i np moja znajoma mogła wziąć ślub, wychowują dwoje synów i nikt nie widzi w tym nic złego. Chłopcy nie staja się prze to homoseksualistami bo jeden z nich 14 letni ma dziewczynę, jest z nią już prawie rok.

Elwira ale czy testament nie ma pierwszeństwa nad koligacjami rodzinnymi?
Związki partnerskie to nie tylko pary homoseksualne, hetero również, które zwyczajnie w świecie ślubu brać nie chcą lub z jakiś tam względów nie mogą, dlatego pisałam o notariuszu. Pewne sprawy można uregulować bez ślubu.

niestety nie ma, spadek musi być potwierdzony przez sad ... chore to ale niestety tak to jest w Polsce
poza tym ja żyłam przez jakiś czas w związku partnerskim - konkubinacie- i z tego co pamiętam to był on normalnie tolerowany przez urzędy, jedynie co to Sławek musiał pisać oświadczenie ze tak , żyjemy razem i tak Kinga to jego dziecko

elwira

Re: Związki partnerskie

Curry doskonale rozumiem o co ci chodzi i to nie jest tak ze się nie zgadzam całkowicie z tym co piszesz, ale z drugiej strony mam na żywo przykłady związków homoseksualnych wychowujących dzieci i uwierz mi, żadna krzywda im się nie dzieje ..... większości są to już nastolatki, co niektórzy to dojrzali ludzie i maja swoje rodziny ......... mam tez przykłady nastolatków ( wiek 16 lat w gore) którzy są przerażeni rozmowa z rodzicami o tym co i jak się czuja bo rodzice są konserwatywni i mogą nie zaakceptować dziecka homoseksualisty.

elwira

Re: Jak przekonać dziecko do jedzenia owoców

mój 4 latek nie chce jeść warzyw, z owocami był mały problem ale stopniowo sie dla przekonać ........ z warzyw tylko ziemniaki i marchewka (tyko w zupie), inne warzywa tez tylko w zupie ale musi to być krem, wyjątek to kalafior ( nie musi być zupa krem) ale nie zje go jako surówki do drugiego dania
pomidora, ogórka, sałata na kanapce są bleeeeeeeee, udało nam sie pomidora przemycić z jajecznicy ale to tez nie na długo, robiłam rożne podejścia i nic. Do kilku potraw sam musiał dorosnąć i chyba tak będzie ze wszystkim, np. krokietów z kapusta kiszona za nic nie chciał tknąć, a w tym roku na święta nic innego jeść nie chciał

elwira

Re: Związki partnerskie

curry
Hmm jeśli chodzi o legalizację związków partnerskich to owszem, czemu nie. Związków homoseksualnych także. Jeśli chodzi o adopcję dzieci przez związki partnerskie to też jestem za ale nie jeśli chodzi o pary homoseksualne. Rozwój psychiczny człowieka jest tak skonstruowany, że aby dziecko prawidłowo się rozwijało powinno mieć rodziców obojga płci. Oczywiście istnieją samotni rodzice ale jeśli chodzi o pary homoseksualne jest to świadome zaburzanie rozwoju dziecka. Nie chodzi mi o to, że jest w homoseksualiźmie coś złego. Każdy dokonuje własnych wyborów i ma prawo żyć tak, jak chce. Nie mam nic przeciwko. Ale jeśli zajrzymy do podręcznika psychologii rozwoju dziecka to widzimy etap np. symbiozy z matką lub etap naśladownictwa swojej płci, itp. (skracam żeby się nie rozwijać za bardzo). Jeśli istnieje dwoje rodziców tej samej płci dziecko nie może przejść wszystkich potrzebnych faz rozwoju (zależnych od jego własnej płci - inne u dziewczynek, inne u chłopców). I teraz problemy się komplikują. Inne będą u 2 mężczyzn adoptujących córkę, inne u 2 mężczyzn adoptujących synka, itd. Adopcja jest olbrzymim wyzwaniem, stresem, dotyka dzieci po strasznych przejściach. Dzieci te powinny trafić do domów, które mogą im zapewnić wszystko. W tym szansę na prawidłową identyfikację z płcią i wytworzenie określonej tożsamości płciowej i dzieje się to tylko i wyłącznie przez kontakt z rodzicami obojga płci. Oczywiście można się zastanawiać czy ten problem (braku identyfikacji z jedną płcią z powodu jej nieobecności) nie dotyczy także dzieci samotnie wychowujących rodziców ale jest to kwestia sytuacyjna, a nie świadome umieszczenie dziecka w danej sytuacji.

ok, ale przecież zanim nastąpi adopcja są rożnego rodzaju testy , wywiady itd można ta kwestie prawnie uregulować, w jakim wieku, które dzieci i które pary jakiej płci dziecko mogą zaadoptować - a homoseksualizm nie wynika z naśladownictwa poza tym dziecko nie naśladuje tylko swoich opiekunów ale i inne dzieci czy tez dorosłych z przedszkola, szkoły itd
Poza tym jeśli wytworzenie określonej tożsamości płciowej wynika z naśladownictwa to co np z homoseksualistami z rodzin heteroseksualnych lub jeszcze z innej beczki transseksualistami? do tego taki mały przykład, jeśli mój syn chce nosić moje szpilki, malować paznokcie jak jego siostra i odmawia sikania na stojąca mimo wzorca jaki ma w domu, to powinnam się tym martwic ?

elwira

Re: Związki partnerskie

jbio
ALe mówimy o kobietach w rodzinie matka-córka czy wnuki, to co innego.

Homoseksualizm nie jest normalną sprawą i tyle.
A dzieci nie muszą tego oglądać. Może nie przejmą tego stylu życia , ale może.

Na świecie jest tyle bezdzietnych par hetero , które chętnie zaopiekują się dziećmi , że pary homo nie muszą.

Zostaliśmy stworzeni do związku jako mężczyzna i kobieta i to jest normalne.
Jakby było inaczej zostali by stworzeni 2 panowie czy 2 panie i to by było normalne.

piszesz ze dzieci nie musza tego oglądać , ale czego oglądać?

elwira

Re: Związki partnerskie

Helena
elwira
[
W Irlandii zmieniono to prawo i np moja znajoma mogła wziąć ślub, wychowują dwoje synów i nikt nie widzi w tym nic złego. Chłopcy nie staja się prze to homoseksualistami bo jeden z nich 14 letni ma dziewczynę, jest z nią już prawie rok.

a od ktorego roku w irlandi para homoseksualna moze wziasc slub?
no bo zwiazki partnerskie sa od 2011
a co do dzieci, to pewno znajomej dziecko biologiczne bo na adopcje dziecka (przez pare homo)chyba prawo w irlandi nie zezwala?
czy juz sie zmienilo?

dzieci znajomej owszem, pisząc ślub mam na myśli rejestracje związku partnerskiego, oni to określają ślubem

elwira

Re: Związki partnerskie

jbio
ELWIRA a uważasz to za normalne , że 2 kobiety czy 2 mężczyzn wychowują dzieci ?
Bo ja nie.
Normalne jest dla mnie małżeństwo czy związek obojga płci wychowujących dzieci.
Chcą być w związku proszę bardzo, ale bez możliwości adoptowania dzieci.

a jeśli matka zostaje sama i wychowuje dziecko ze swoja matka to co nie są to dwie kobiety

poza tym jeśli ktoś z jakiegoś powodu oddal dziecko do adopcji lub zostało mu ono zabrane , tzn ze nie jest w stanie lub nie potrafi zapewnić mu godnego życia, wiec jeśli znajdzie się ktoś kto jest to w stanie zapewnić to dlaczego nie pozwolić mu na to

elwira

Re: Związki partnerskie

jbio
Jestem na nie jeśli chodzi o pary homoseksualne- żeby adoptowały dzieci, pobierały się itd.
Reszta to kwestia wyboru, czy wolą małżeństwo czy wolny związek.

ale dlaczego para homoseksualna nie miałaby zarejestrować związku w urzędzie, przecież nikt nie mówi o ślubie kościelnym

elwira

Re: Związki partnerskie

Lutka nie do końca tak jest, bo nawet jeśli jest spadek to rodzina : rodzeństwo , siostrzeńcy itd maja pierwszeństwo w dziedziczeniu.
Masz przykład naszego mieszkania, Sławek je dziedziczył ale ponieważ babcia była 2 zona dziadka, czyli obca osoba według prawa, sad szukał jej rodzeństwa i dzieci zanim przyznał mu mieszkanie.
Poza tym nie chodzi już nawet o dziedziczenia, tylko o chęć zalegalizowania związku ślubem, dla większości ludzi ślub to taka kropka nad i, kolejny etap w który chcą wejść z ta druga osoba, dla homoseksualistów nie jest to nic innego

Uważam ze to co w Polsce o tym mówią i co z tym robią jest chore, z jednej strony mowa o szacunku do drugiego człowieka , a z drugiej jak nie ma on inne poglądy i orientacje seksualna to jest obrażany

W Irlandii zmieniono to prawo i np moja znajoma mogła wziąć ślub, wychowują dwoje synów i nikt nie widzi w tym nic złego. Chłopcy nie staja się prze to homoseksualistami bo jeden z nich 14 letni ma dziewczynę, jest z nią już prawie rok.

elwira

Re: Czy odprawiacie swoim dzieciom urodzinki?

U nas nigdy nie było alkoholu na urodzinach dziecka, chyba ze była większa impreza i jak dzieci poszły spać wtedy starzy szaleli ......... ja zawsze powtarzam ze to impreza dla dziecka, a nie dla dorosłych wydaje mi sie ze pretekstów do napicia się jest wystarczająco dużo

kiedyś na 3 urodziny mojej córki, mojej mamy przyjaciel wystawił flaszkę, szybko ja musiał schować bo drugim wyjściem było opuszczenie mojego mieszkania

elwira

Re: Czy odprawiacie swoim dzieciom urodzinki?

ponieważ mieszkamy z dala od rodziny wyprawiamy urodziny synka dla niego i jego kolegów,
kiedy mieszkaliśmy w Polsce nasza córka (teraz lat 16) miała urodziny z rodzinka jak trochę podrosła z koleżankami
w sumie zawsze uważałam ze skoro urodziny dziecka to niech ono się bawi

elwira

Re: Jak zachęcić 15-latka do pracy nad sobą?

ja ma dorastającą córkę , w tym roku skończy 16 lat, i mimo nastoletnich "wybryków" wie ze zawsze może do nas przyjść i pogadać.......... nigdy nie oczekiwałam od niej ze powie mi wszystko ale wie ze jestem

Nie mam wielkich problemow z nauka mimo ze spędza dużo czasu ze znajomymi, czy tez z telefonem w ręce lub przed komputerem, ostatnio miała 2 tygodnie testów w szkole i na ten czas sama z siebie "pogoniła" znajomych i chłopaka. Egzaminy się skończyły wróciło życie towarzyskie.

Mimo ze moje 2 córka ma 9 lat to już powoli wprowadzamy podobne zasady jeśli chodzi o szkole itp kiedy tylko zaczęła szkole były jasne zasady co kiedy wolno i należy zrobić. Obecnie to ona nas pilnuje żebyśmy pomogli jej w lekcjach, potrafi za mną do toalety wejść żebym jej lekcje sprawdziła.

Dla mnie najważniejsze jest nie zapomnieć jak to było samemu być nastolatkiem, a nad obowiązkowością dziecka pracuje się od wczesnych lat żeby miało to efekt.

elwira

Re: Nie tylko o aborcji......... dyskusje

historyjka jako ciekawostka , ot tak

większość naukowców wbrew pozorom wierzy w boga, a to czy jest to autentyczny pogląd Einsteina nie wiem i szczerze nie obchodzi mnie to
ja osobiście wierze w bardzo wiele rzeczy, nie ograniczam się tylko do nauki lub tylko do wiary

elwira

Re: Nie tylko o aborcji......... dyskusje

Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako
zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak
ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla
określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w
momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które
jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku
światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na
Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania
również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.

PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę
zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.

elwira

Re: Nie tylko o aborcji......... dyskusje

- Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym
studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości - Ach tak, Biblia!
- A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i
cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności.
Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie
osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by
tak zrobiła. Ale Bóg nie.

Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej - Nie pomaga, prawda? Mój
brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do
Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi
odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje - Nie potrafisz udzielić
odpowiedzi, prawda? - aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor
sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada - Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi
jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył
Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg
stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z
regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te
wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas
świece?
Student drżącym głosem odpowiada - Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie - Kto je stworzył?
- wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się
rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - Czy wierzysz w
Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny
otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze.
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy
może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z
Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia,
nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka
napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega
ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub
też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać
zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni
Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie
potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak
zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do
temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się
badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne
jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest
jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy
mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło
jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego
brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś
upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak
ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie
ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest
brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło,
jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie
ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie
takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie
istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze
ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się
dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego
rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty
wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia
student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry
Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy
poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić
nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności
i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych
zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o
ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko.
Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz
panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów,
którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak
właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie
sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry
semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i
nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie,
to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją,
nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w
takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim
poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student
rozgląda się po sali - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana
profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy
wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z
naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można
powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie
profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać
pańskim wykładom, profesorze?
W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z
niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać
wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi
niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę
mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi - Oczywiście że istnieje.
Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu
człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie
zło.

elwira

Re: Ulubione piosenki przedszkolaków

mój łobuz śpiewa rożne piosenki, nie tylko te dla dzieci ale ostatnio jego ulubione to

refren tej piosenki https://www.youtube.com/watch?v=gxy-0OaWTh4

tej nauczył się w przedszkolu https://www.youtube.com/watch?v=zSbkDGayzhw

a ta polubił całkiem niedawno https://www.youtube.com/watch?v=BoA4XpiBPYo

poza tym często śpiewa świąteczne piosenki bo jak ostatnio stwierdził, tęskni za Mikołajem

elwira

Re: Imię dla Chłopca - co dziś znaczy "dziwne imię"

Moja pierworodna ma na imię Kinga, a ponieważ moja mama pracuje w przedszkolu to od razu były komentarze - wszystkie Kingi to łobuzy itd , mój mąż nie wytrzymał i powiedział krotki - tobie wszystkie imiona będą się kojarząc z kimś z przedszkola wiec daj spokój ........ teraz nie wyobraża sobie innego imienia dla niej ........... podobnie było z Gabrysia, tylko ze komentarze zaczęły się jak była starsza - wszystkie Gabrysie stroją fochy itd

nie ma co się przejmować gadaniem innych

elwira

Re: Imiona dla psiaków i kociaków

puszek
elwira, ja też do Zory wołam Zuzu. I powiem Ci, że nie wiedziałam, że jest takie imię..."człowiecze":o_no:

Nena moja miała być Buffy (jak postrach wampirów, bo podporządkowuje sobie niemalże każdego psa), ale wet się "rypnął" w pisowni i tak zostało :smile_jump:

Moja znajoma to Irlandka, a jej facet nie wiem dokładnie skąd pochodzi ale mieszkał i ma rodzinę we Francji, nigdy nie pytałam dlaczego takie imię dla córki wybrali ale coś mi się wydaje ze to z Francuskiego

elwira

Re: Imiona dla psiaków i kociaków

puszek
a propos imion:
miałam chomiki :Zuzię, Denisa, Sindi i Spajki (to w spolszczonej wersji :cheess: )
yroka (ale w czerwcu zdechł :36_2_58:) Fiona
mam wilczura, wabi się Zora, kotkę Frankę (miała 3 małe kotki: Larę, Ajkę i mojego ulubieńca Maćka) no i mam chichuahuę Bafi

to śmiesznie zabrzmi, ale mojej znajomej córką ma na imię Zora, zdrobniale wola na nią ZuZu