am35

Kobieta, 36 lat, UK

Ostatnie posty użytkownika
am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Trzymam kciuki- na pewno bedzie wszystko dobrze :)
Napisz koniecznie jak po wizycie.
A moje checi do pracy sa rozne- jednego dnia chce wrocic a za chwile panicznie sie boje :(
Ale nie ominie mnie to i juz chcialabym miec te pierwsze dni za soba.
Musimy zoraganiowac opieke dla Kuby, maz czeka na decyzje w sprawie zniany godzin- pewnie jeszcze ok mies posiedze w domu.

A jak sie czujesz? Masz jakies dolegliwosci czy dzieciatko laskawe?
Pozdrawiam :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj, po to tu jestem zeby tez
" sluchac" ❤
Kurcze, wspolczuje stresow :(
Malenstwo bedzie przebojowe ;) teraz juz wszystko bedzie dobrze- jesli dzieciatku nic nie wyrosnie miedzy nogami to bedzie prawdziwa ksiezniczka :)
A ja niedawno wrocilam z Pl- maz tak steskniony, ze zupelnie zapomina o zabezpieczeniu ;)

Kubusia wyniki ok, lekarz tylko przypuszczal, ze kaszel moze byc uczuleniowy- maly nie ma jeszcze 3lat wiec nie meczylam go testami.

Ja tez juz calkiem zglupialam,
zrobilam badania- przeciwcial przeciw tarczycy o wiele wiecej niz ostatnio,zanim poszlam do lekarza naczytalam sie cudow ;)
Ale endokrynolog wyjasnila mi wszystko- z tego juz sie nie wylecze ale nie przeszkadza to w ciazy i nie grozi dziecku,wg niej mam teraz idealne wyniki na ciaze ;)
Zostaje mi tylko juz czekac i liczyc na cud ;)
Powoli tez musze planowac powrot do pracy...juz sie tym stresuje.
Pozdrawiam i pisz mi co u Ciebie- bardzo Wam kibicuje i wierze, ze bedzie dobrze :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj - ale juz duuze malenstwo ❤ czym tak zmartwil Cie lekarz? Nie przejmuj sie - wszystko bedzie dobrze :)
Ja czuje sie dobrze, jutro ide badac krew ;)
Martwie sie o Kubusia bo dlugo ma kaszel - lekarz stwierdzil, ze prawdopodobnie jest alergikiem i zlecil tez badanie krwi bo jest bladziutki - nie wiem jak ja to przezyje, serce mi peka na sama mysl, ze ktos zada mu bol :(
Buziaczki i pemietaj, ze czekam na wiesci :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj Sandawilla - zagladam czasami, czekam na wiesci co u Ciebie :)
Tym razem wszystko bedzie dobrze - zobaczysz :)
Pisz czasami co u Ciebie, jak rozwija sie malenstwo - bardzo Wam kibicuje ❤
A u mnie jakos dni mijaja, znowu jestem w Pl - wiec pobiegam troche po lekarzach ;)
Juz nie naciskam meza na kolejne dziecko - czekam...
Ostatnio rozmawialismy o zmianie mieszkania ale tam sa 2sypialnie a maz powiedzial, ze z czasem bedzie mozna poddasze przerobic na sypialnie dla dzieciaczkow - poplakalam sie ze wzruszenia, nie ciagnelam tematu. W przytulankach tez juz jest coraz mniej ostrozny, wiec moze, powoli dopuszcza do siebie mysl o kolejnym dziecku.
Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia dla Ciebie i malenstwa :) ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Sandawilla, az sie chce powiedziec " a nie mowilam? " ;)
Nawet nie wiesz jak sie ciesze :)
To dobrze, ze na 19 umowilas wizyte - bedzie lepiej widac kruszynke :)
Objawy przyjda albo i nie - moze dzieciatko bedzie laskawe dla mamusi :)

A u nas...coz, chyba musze oswajac sie z mysla, ze nie zostane juz mama.
Probowalam rozmawiac z mezem, czuje ze on nigdy juz sie zdecyduje .
Nie chce Ci teraz glowy zawracac szczegolami - teraz masz byc szczesliwa :)
Buziaczki :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Ojejjj GRATULUJE :) :) :)
Bardzo sie ciesze i mocno trzymam za Was kciuki - tym razem wszystko bedzie dobrze :)
Wczesniejsze testy moze za szybko zrobilas, zreszta nie wazne - wazne, ze sie udalo :)
Pisz mi czasem co u Ciebie i jak sie czujesz.
Buziaczki :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj Sandawilla
U mnie jakos mija dzien za dniem...
Teraz troche przeziebieni wszyscy jestesmy.
Nie wiem co Ci powiedziec - wierzylam, ze uda Wam sie z dzidzia, ale rozumiem Twoja decyzje - czasem oszalec mozna. Moze tym razem lekarz wiecej Ci wyjasni, moze jeszcze zmienisz zdanie ;)

Szczerze mowiac ja tez juz mam dosc swojej sytacji - ciagle nie wiem co nas czeka. Do tego tak bardzo tesknie za Gabrysiem. ..mialby juz pol roku, bylby z nami...ehh ciezkie to wszystko.
Maz powiedzial mi, ze nasza znajoma w pracy jest w ciazy - a ja juz pomyslalam, ze jak wroce to bede musiala ogladac jej rosnacy brzuch.
Staram sie myslec pozytywnie, wierzyc, ze jeszcze bedzie dobrze, ze Gabrys jest szczesliwy ale czesto poprostu nie daje rady .

Napisz po wizycie u lekarza - trzymam za Was kciuki :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Oj tak...to takie przykre, ze tylu ludzi to przezylo.
Ehh ta nasza psychika. Moje cykle cos sie wydluzyly - ostatni 33 dni, teraz 34 - a ja glupia juz test chcialam kupowac, bo moze jednak, szanse na "wpadke " znikome ale po tylu dniach juz czlowiek sie zastanawia.
Obysmy nie zwariowaly ;)
Przeczytalam w ulotce, ze tabletki ktore biore na tarczyce moga rozlegulowac cykle - juz glupia jestem.

Juz tez coraz bardziej trace nadzieje na to, ze maz sie zdecyduje.
Zapytalam go czy jest jakas nadzieja, ze sie zgodzi a on nic...milczy i patrzy w jeden punkt, po chwili tylko powiedzial "ciagle cie to meczy " i koniec rozmowy - a to on uczyl mnie rozmawiac, teraz dostaje milczenie. Juz mam dosc tej niepewnosci, chcialabym wiedziec na jaka przyszlosc sie nastawic.
Mam nadzieje, ze chociaz Wam sie uda :)
Ja chyba musze liczyc na cud...
Buziaczki

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj Sandawilla :)
Dziekuje - babcia to silna kobieta :)
Bardzo sie ciesze, ze u Ciebie wszystko wraca do normy :)
Obawy pewnie juz zawsze bedziecie mieli dzieciaczki ;) noo przynajmniej do zajscia w ciaze :)
To wesele coraz blizej - na pewno bedziesz slicznie wygladala :)

Dzis mialam dziwne dwie rozmowy, niby przypadkowe- odezwala sie do mnie dawna znajoma i to nawet nie kolezanka, poprostu uczylysmy sie razem - miala zamiar "naciagnac " mnie na ten biznes dla mamusiek ;) spytala czy pracuje to odp, ze w dziwnej sytuacji jestem, bo jestem na macierzynkim ale mam synka Aniolka...okazalo sie, ze przeszla to samo 6lat temu - teraz ma 2 dzieciaczkow.
Zapytalam tez innej znajomej o prace - bo mojej psiapsiuly corka by chciala u nas popracowac - ta odwazyla sie zapytac jak sie czuje i pisze, ze bedzie dobrze, ze rozumie bo tez to przezyla- jej corka mialaby 22 lata. ..urodzila pozniej jeszcze jedna corke.
To utwierdza mnie w przekonaniu, ze warto sie starac a historia wcale nie musi sie powtorzyc. ...oby tylko moj maz to w koncu zrozumial ;)
Pozdrawiam serdecznie i pisz mi czasem co u Ciebie, ja bardzo chce i wierze w to, ze u Was i u nas jeszcze pojawi sie sliczne, zdrowe i urodzone w czasie dzieciatko :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj
Jeszcze nie bylam, teraz znowu nie jestem pewna czy chce tam jechac. ..
Kilka dni temu moja babcia miala udar, wiec troche przestalam myslec o tym szpitalu. Z babcia na szczescie coraz lepiej- bardzo szybko otrzymala pomoc.
Ze mna tak juz ostatnio jest - podjelam decyzje, ale trzeba tam zadzwonic i sie umowic , nie zrobilismy tego od razu i znowu mam watpliwosci. ..
A jak u Ciebie? Jak samopoczucie?
Buziaczki :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj Sandawilla :)
U nas tez wlasciwie sie nic nie dzieje - mija dzien za dniem. ..
Synus jest tylko 2.5 godz w przedszkolu to z reguly sprzatam albo pije z mezem kawke w lozku jak ma wolne ;)

Co dojde do jakiejs rownowagi to strzal w serce- dzis przyszedl kolejny listed ze szpitala, maja wyniki sekcji - ostatnio to chyba poprostu zapraszali na rozmowe. Postanowilam, ze jednak tam pojedziemy, chociaz mam ogromne obawy :( bo zgodzilismy sie na podanie Gabrysiowi leku, ktory mial pomoc w zamknieciu sie tej rurki w serduszku. ..a co jesli to przez ten lek ? Wszystkie dokumenty ja podpisywalam. ..co jesli okaze sie, ze podpisalam wyrok na wlasne dziecko? Ehhh bardzo to trudne...ale gdzies w srodku czuje, ze musze wiedziec. ..

Doskonale rozumiem Twoje rozsterki, tez tak czesto mam - bardzo chce kolejnego dziecka i bardzo sie boje...im dluzej czekam na decyzje meza, tym mam wiecej obaw...
Nie jestes za stara i zaslugujesz na kolejne dzieciatko :)
Nasze ciala juz tak maja, ze sie buntuja ;) a kazdy stres, obawy jeszcze sie przykladaja do wszystkiego. .. ja wierze, ze Wam sie uda - potrzebujecie jedynie troche czasu i cierpliwosci - glowa do gory, zobaczysz, jeszcze bedzie dobrze :)
Tez szukam czesto znakow, a raczej dostrzegam je dopiero po fakcie. .. nie martw sie - los czesto daje nam wiele trudnosci do pokonania zanim uzyskamy to, czego pragniemy - ale warto je pokonac :)
Pozdrawiam serdecznie ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj - bardzo mi przykro z powodu Twojej straty (*)
Niestety nie pomoge, nie wiem co powinno robic sie po poronieniu.
Wiem tylko, ze niestety pierwsze czy nawet drugie zaliczane jest do "normy,naturalnej selekcji- ehh jak brzydko to brzmi.
Jesli czujesz potrzebe i tak doradza lekarz to zrob te badania, moze bedziesz spokojniejsza na przyszlosc.
Pozdrawiam :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Dziekuje Sandawilla ❤
Bardzo mi pomagasz. ..niby wiem, ze potrzebuje czasu, ze kiedys bedzie lzej, juz teraz bywaja chwile, dni, w ktorych czuje spokuj - zycia Gabrysia juz nie wroce - jedyne co mi zostalo to zyc dla moich dzieci. .wiem, ze On jest gdzies tam szczesliwy, ze nie czuje tego ziemskiego bolu - a to dla mnie najwazniejsze ❤
Podziwiam te kobieta, o ktorej piszesz - podziwiam kazda kobiete, ktora potrafila podniesc sie po takim ciosie od zycia...wierze, ze i ja kiedys dam rade.
Mamy prawo do chwili zalamania, Ty, ja i kazdy rodzic - ja tez gdzies tam w srodku wierze, ze jeszcze bedzie dobrze...
Buziaczki ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj- nic mi nie przynudzasz ;)
Kurcze nie wiem, wyglada na to, z hormony Tobie wariuja, to nie jest normalne tak mi sie wydaje. Mozliwe, ze jeszcze sie wszystko normuje ale juz sporo czasu uplynelo do poronienia. .. Dobrze, ze na usg wszystko ok wiec pewnie to nic takiego ale mysle, ze warto to sprawdzic...

Do pracy chyba wroce w pazdzierniku, czy jestem gotowa? Do niedawna myslalam, ze tak...dzis juz nie jestem tego taka pewna...uswiadomilam sobie, ze mam tam tyle wspomnien z czasow ciazy...
Straszny kryzys mnie dopadl...przeplakalam caly Dzien Mamy, bo co ze mnie za mama, skoro wlasnemu Dziecku nie zapewnilam bezpieczenstwa :(
Dzis jest dzien otwarty w przedszkolu - musialam zwiac bo jedna mama przyjechala z niemowlakiem...nie dalam rady...Dobrze, ze maz ma dzis wolne to zostal z Kubusiem.
Ja siedze teraz w domu i rycze...
chcialam rzucic fajki, biore ten glupi desmoxan, wczoraj juz nie palilam a teraz pale juz drugiego papierosa z rzedu :(
Ehh nie tak to wszystko mialo byc :(
Teraz to ja przepraszam za marudzenie... musze wydobyc z siebie troche sily, zeby dac rade...
Pozdrawiam ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj - przykro mi, ze u Ciebie tak sie wali...ale glowa do gory - bedzie lepiej :)
Czasem tak jest, ze nic nie wychodzi i nie chce sie doslownie nic...
Mam nadzieje, ze kolejny gin wyjasni Tobie co sie dzieje, zrobi jakies badania, cokolwiek. ..
Ehhh, rozmawialam z mezem a przynajmniej sie staralam, nie jestem zbyt rozmowna zwlaszcza w bardzo waznych dla mnie kwestiach.
Powiedzialam mu, ze ciagle mysle o tym, czy zgodzi sie na kolejne dziecko, ze nie chce zastapic Gabrysia, ze boje sie o nasza przyszlosc...nie powiedzial wlasciwie nic...przytulil mnie tylko a ja widzialam jak bardzo mu ciezko. ..
A ja nie chce juz dzis sie starac o ciaze, raczej musze najpierw do pracy wrocic. Ale chce juz wiedziec...chcialabym miec czas zeby jak najlepiej przygotowac swoje cialo- jezeli to mozliwe.
Nie chce tez zwlekac w nieskonczonosc, bo mimo wszystko przejmuje sie swoim wiekiem. ..
Ehh trudne to wszystko. ..zaluje, ze nie potrafilam jakos podniesc Cie na duchu. ..sporo ostatnio u mnie zlych dni...
Pozdrawiam ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Sandawilla - dziekuje :)
Musze z nim znowu porozmawiac, nie chce go naciskac ale ja ciagle mysle i mysle...wczoraj stwierdzil, ze potrzebuje psychologa, bo sie zamyslam :(
Ehhh a ja tylko chce juz wiedziec...I boje sie strasznie przyszlosci, bo jak maz sie zgodzi i sytuacja sie powtorzy, to sobie tego nie wybaczy, a jak sie nie zgodzi to ja nie wiem czy nie bede miala do niego ogromnego zalu za kilka, kilkanascie lat...
Trudne to wszystko, tak bardzo pragne kolejnego dzieciatka i tak bardzo tesknie za Gabrysiem. ..
Ale nic, nie chce psuc Tobie humoru swoimi rozsterkami - musze zebrac sie w sobie i wyjasnic mezowi swoj stan, bo jeszcze mnie zamknieta w jakims zakladzie ;)
Kurcze, mozliwe, ze hormony Ci zwariowaly - oby wyjasnilo sie wszystko. Ja wlasnie przez jeden glupi hormon tyle lat nie moglam zajsc w ciaze - w Polsce to troche szybciej chyba mozna "zalatwic, bo jak to powiedzial moj lekarz - u nas od razu podaje sie leki, tutaj szukaja przyczyny, czekaja, leki w ostatecznosci - rozsadne ale jak czlowiek chce juz to ciezko tak czekac.
Moze ten Twoj gin mial poprostu gorszy dzien..pech chcial, ze na Ciebie trafilo .
Pozdrawiam :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

A to gratuluje :) ja nie ma w sobie tyle zaparcia na diete - jem kiedy jestem glodna ;) drastyczne diety to bledne kolo - jesc malo a czesto no i troche ruchu :)
Tak byl cien nadziei, ale moze lepiej, ze to jeszcze nie teraz. ..
Dziwne te Twoje cykle, szkoda, ze trafilas na takiego lekarza.
A ja czuje sie w miare dobrze - wiadomo, czesto czuje smutek ale staram sie jako sobie radzic.
@ juz sie konczy- i dobrze, bo 21 maja mamy 8 rocznice slubu ;)
Pozdrawiam serdecznie :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Jakos nie mialam kiedy dzis napisac ;)
@ przywitala mnie dzis rano, wiec wszystko jasne. Smutno mi troche ale dobrze wiem, ze ciaza byla malo prawdopodobna.

Tak, wyniki sekcji juz dawno sa. Przed moim wyjazdem do Pl przyszedl list ze szpitala, ze jesli chcemy to mozemy przyjechac. Maz twierdzi, ze to zalezy ode mnie...nie wiem tez czy tam dowiem sie czegokolwiek o porodzie, czy tylko wszyskiego krok po kroku co dzialo sie z Gabrysiem - bo lezelismy na innych oddzialach.
Dawno nie myslalam o tym szpitalu a ostatnio moje mysli tam wrocily.
Oj tak - Kubus jest bardzo dzielny i codziennie mnie zaskakuje ;)
troszke biedny jest, bo nie rozumie co do niego mowia w przedszkolu ale szybko sie nauczy a raz w tyg bedzie mial polska pania .
A jak u Ciebie? Jak praca nad figurka przed weselem?

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj :) to ja am35 (cos mnie wylogowalo )
No tak - zaraz wesele, to sie wyszalejesz :) a jak skupisz sie na innych sprawach to dzidzia pojawi sie nie wiadomo kiedy ;)
Dobrze, ze z mezem masz wszystko ustalone, ja swojemu musze dac czas, chociaz to dla mnie trudne...
Dobrze , ze wybierzesz sie do innego gin- ten,u ktorego bylas chyba zapomnial jaki jest cel jego pracy.

Kubus od wczoraj placze jak go zostawiam w przedszkolu ale wraca zadowolony - serce mi peka jak go tak zostawiam placzacego ale musze sie przyzwyczaic .
Co porabiam...zyjemy sobie z dniach na dzien, spokojnie, czasem jeszcze razem poplaczemy, czasem jest na prawde dobrze i normalnie - staramy cieszyc sie tym, co mamy.
Ja sie jeszcze zastanawiam czy jechac do szpitala Gabrysia, czy chce znac wyniki sekcji - boje sie, ze bedzie bolalo ale boje sie tez, ze jesli tam nie pojde to kiedys bede zalowala...mam tez nadzieje, ze tam moze dowiem sie dlaczego urodzilam...
A z ta moja @to chyba oszaleje ;)
Po 2 dniach zerknelam na test a tam cien cienia drugiej kreski, nastepny test negatywny, @ nadal nie ma - ciazy tez nie. ..chyba za bardzo sie nakrecilam...musze czekac cierpliwie.
Dobrze, ze chociaz pogoda sloneczna, to mam lepsze nastawienie do zycia ;)
Pozdrawiam ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

@ jeszcze nie ma ale juz sie nie ludze . ..poprzedni cykl trwal 27 dni, teraz jest 28 - ale wszystko sie jeszcze normuje a moje cykle zawsze byly miedzy 28 a 30 dni.
Maz nie nalezy do tych, co sie zapominaja ;) ja mu powiedzialam, ze zaraz po @ jest bezpiecznie, 2 dni pozniej tez sie nie zabezpieczylismy i stad te moje mysli...bo bylo male prawdopodobienstwo ale jednak bylo. No nic...tez mam cicha nadzieje, ze sie zdecyduje.

Z tym endometrium niestety nie pomoge, nigdy o tym nie czytalam - mi gin przy badaniu powiedzial tylko, ze jest prawidlowe.
Tez raczej wole siegac porady lekarskiej - w koncu po to sa, zeby pomagac, ale niestety roznie to z nimi bywa.
A masz mozliwosc isc do innego ?
Tak niestety czesto jest - jak kobieta juz ma dzieci to z gory zaklada sie, ze nie ma problemow, jesli sa to po co pomagac, bo juz ma dzieci. ..
Przykro mi, ze tak zostalas potraktowana :(
Ale zobaczysz - jeszcze bedzie dobrze :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

No i jednak poniosla mnie fantazja. ..nie jestem w ciazy. Moze to lepiej, ze nie teraz -4mies po stracie, porodzie to troche za szybko.
Ale nie ukrywam, ze troche sie zawiodlam.
A jak Twoje samopoczucie? Mam nadzieje, ze dzis juz lepiej.
Buziaczki

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Ehh, przykro mi, ze tak potoczyla sie ta wizyta.
Najgorzej jest nie wiedziec co sie dzieje, jesli niech okres to co ? Lekarz powinien to wyjasnic. ..
Poczytaj moze o tabletkach ziolowych Costangus (albo castangus, wylecialo mi z glowy ja sie to pisze)- pisalam Ci kiedys, ze dzieki nim zaszlam w ciaze. Ja nie pamietam ale chyba tez wplywaja na regulacje cyklu, nie jestem juz pewna- nie wiem jakie masz podejscie do "ziolek" ale moze warto sprobowac. Sa bez recepty i jak zaczynalam je brac lekarz stwierdzil, ze nie zaszkodza.
Dziekuje za kciuki - chyba jednak fantazja mnie poniosla...cos mnie pobolewa brzuch, zrobie jutro ten test zeby sobie za wiele nie wyobrazac - chyba, ze @ mnie uprzedzi...
Buziaczki ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj :)
Kusi mnie zeby kupic test i pewnie kupie, bo zawioze Kubusia i do przedszkola i sama jade na zakupy.
Pewnie to tylko moja wyobraznia plata figle ale obojetnie czy to ciaza czy nie, coraz bardziej przekonuje sie, ze jestem gotowa but dac moim chlopcom rodzenstwo...
Ciazowo sie nie czuje, ale w zadnej ciazy nie mialam od razu objawow.

Tak sobie mysle, moze u Ciebie to nie @ tylko zarodek sie zagniezdzil? Ja tak mialam z Gabrysiem - ok tyg przed planowana @ pojawilo sie krwawienie.
Byloby super :)
Mimo wszystko idz do lekarza - taka juz ich praca ;)
Napisz po wizycie co powiedzial :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Tak sie zastanawialam czy Ci o tym napisac, bo nie chce zebys pomyslala, ze jestem jakis psychol ;) ale juz tyle mnie znioslas, ze postanowilam sobie ulzyc. ..
Od wczoraj przesladuje mnie mysl, przeczucie, ze jestem w ciazy...
Wiem, ze to wlasciwie niemozliwe - fakt, zaszalelismy troche ze mezem ale w czasie, gdy praktycznie nie ma szans na ciaze. ..
A w mojej glowie ciagle mysli jak ja to mezowi powiem, ze bede musiala do pracy wczesniej wrocic - kto sie zajmie Kuba...
Wiem to glupie ale takie samo przekonanie mialam gdy zaszlam w ciaze z Gabrysiem- tak silne, ze zrobilam test kilka dni przed planowana @ i wyszedl pozytywny...
Wiem, ze teraz pewnie poprostu wracaja wspomnienia ale musialam to napisac.
@ niby ma byc w sobote - niech juz lepiej przyjdzie i rozwieje moje mysli...
A co u Ciebie? Pewnie zapracowana jestes ;)
I nie zapomnij napisac jak po wizycie u gin :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Tak, 14 lat to spora roznica - ale wazne, ze macie siebie pomimo braku wspolnych zainteresowan czy tematow :)
Wczoraj cos mnie tknelo i stwierdzilam, ze bede sobie lykac kwas foliowy - nie zaszkodzi a jest bardzo potrzebny - chociaz wiem,ze wpadka bylaby prawdziwym cudem....

To dobrze, ze "dalas na luz", cieszcie sie soba, a natura zrobi swoje :) Buziaczki :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Aaa to fajna masz prace, tak mi sie wydaje ;)
Ojej to mlodziutka bylas- ja w tym wieku obrazalam sie jak ktos mnie pytal kiedy za maz wyjde ;) ale kazdy ma swoje tempo dojrzewania ;)
Troche zaluje, ze nie udalo mi sie szybciej zajsc w ciaze, Kubusia urodzilam majac 33lata, tak bardzo chcialam zeby drugie urodzilo sie zanim skoncze 36 lat. ..teraz juz przestaje przejmowac sie wiekiem.

Ja z moim bratem (chociaz czesto sie tlukilsmy ) od zwsze jestesmy bardzo blisko - bez zbednych czulosci i gadania ale blisko ;) dlatego tak bardzo pragne, zeby Kubus mial rodzenstwo - bo ja nie wyobrazam sobie zycia bez mojego durnego brata...moj maz tego nie rozumie, bo on ma raczej slaby kontakt z bratem. Narazie nie ma postepow w jego decyzji, nie naciskam - to bardzo trudne, bo ja juz bym chciala wiedziec. ... zostaje mi chyba liczyc na cudowna "wpadke"

Po usg wlasciwie nic nie wyszlo- to nic groznego, nie bede miala biopsji, bo wg lekarza bylby to dla mnie zbedny stres a wynik moglby nie byc jednoznaczny, bo to podobno krwawy zabieg - tzn w probce mogloby byc wiecej krwi niz tej tkanki, za pol roku bede miala kolejne usg - tak dla mojego spokoju.
Powiedzial, ze to nie ma zadnego wplywu na ciaze...ciesze sie, ze to nic groznego ale tez bylam troche zawiedziona- dalej nie ma odpowiedzi dlaczego Gabrys tak szybko sie urodzil - zostaje niewydolnosc szyjki albo jak to lekarz powiedzial, poprostu mielismy pecha ...

A jak Ty sie czujesz? Jak nastawienie do walki o kolejne malenstwo?
Niedlugo masz wizyte u gin - napisz koniecznie co mowil, mam nadzieje, ze wszystko sie Tobie ureguluje :)
Buziaczki :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

No to wiele wyjasnia ; ) ja mam wujka starszego o 10 lat a od mojej mamy czyli swojej siostry jest o 10 lat mlodszy.
A masz tylko jedna siostre? Duza roznica wieku miedzy wami ale wszystko ma swoje plusy ;)
Twoja Mama to pewnie silna kobieta - czasem trudno jest ogarnac dzieci ale babcia zawsze da rade.
Tez mialam 28 lat wychodzac za maz - za nim poznalam meza nie chcialam nigdy zadnego meza, zadnych dzieciakow - az bah, slub po pol roku znajomosci i marzenie o dziecku, dzieciach. ..Jak to zycie potrafi zaskakiwac ;)

Ehhh ja rozumiem swojego meza. ...nie naciskam go ale chyba latwiej byloby mi to wszystko zniesc majac chociaz cien nadziei, ze jednak sie zdecyduje...teraz nawet do lekarzy nie chce mi sie chodzic - wiem, ze musze byc zdrowa i silna dla Kubusia , wiec zadbam o siebie mimo tego, ze w tej chwili nie widze w tym sensu.
Ja chcialabym juz wiedziec, ze jezeli wszystko jest ok to sie postaramy - troche to dlatego ze wzgl na moj wiek, bo czasu zbyt duzo nie zostalo...
Oj tak - duzo emocji przed nami, ja niech wiem co to bedzie jak pojdzie do szkoly, tyle godzin ;)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witam :)
A to powodzenia w odchudzaniu ;) ja nigdy nie potrafilam utrzymac zadnej diety- kiedys nie musialam a teraz jakby sie przydalo to brak mi konsekeencji ;)
To "duzego" masz juz siostrzenca :) na pewno bedziesz slicznie wygladala na weselu- tylko nie przycmij panny mlodej ;)
Twoje cykle na pewno wroca do normy ale warto dopytac lekarza, zwlaszcza, ze staracie sie o dzidzie

A u mnie. ..kilka bardzo trudnych dni za nami, duzo zalu i wiele wylanych lez...tyle dzieci w tym czasie sie urodzilo w naszym otoczeniu a nam nie bylo dane cieszyc sie malenstwem :(
Dzis juz jest lepiej, Kubus byl w przedszkolu -w pt bylismy z nim a dzis zostal sam- myslalam, ze zwariuje przez te 2,5 godz, mialam wrazenie, ze go porzucilam...ale dzielny maluch dal sobie rade :)
Usg tarczycy mam w pt, pomylilam daty ; )
No i chyba musze oswajac sie z mysla, ze byc moze Kubus nie bedzie mial rodzenstwa :( maz ciagle ma watpliwosci. ..bo czy damy sobie rade, bo nikt nie zastapi Gabrysia, boi sie powtorki :(
malo daja moje tlumaczenia...ja tez sie bardzo boje i nie chce Gabrysia nikim zastepywac ale nie wyobrazam sobie naszego zycia bez drugiego dziecka. ..
Ehhh mam nadzieje, ze niedlugo przyjda lepsze dni. ..
Buziaczki ❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Tak, moj termin byl na 27kwietnia, wiec zaraz albo juz mialabym Gabrysia. ..bardzo to trudne, mam nadzieje, ze Cie nie mecze swoimi zalami. ..
Z psychologiem troche ciezko by bylo - moj angielski nie jest zbyt dobry wiec musialabym z mezem albo tlumaczem chodzic - byloby to troche bez sensu.
Zaloby niestety nie da sie przeskoczyc tak jak mowisz. ..musze to przejsc, teraz jest bardzo trudno - mam nadzieje, ze dam rade i nie utkne w tym najbardziej bolesnym momencie. ...
Pozdrawiam i po raz kolejny dziekuje za to ,ze jestes;❤

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj Sandawilla :)
Haha, kochanego masz meza :) a zranione serce czasem potrzebuje sie wyplakac ;) po kazdej nocy nastaje dzien - i tego musimy sie trzymac, chociaz niektore noce wydaja sie wiecznoscia
Swieta minely nawet dobrze, przynajmniej te chwile, w ktorych nie plakalam - ale mimo wszystko byly mile.
To byl dla mnie bardzo trudny czas, moja "wspolciezarna" urodzila slicznego synka - na szczescie nie w moim terminie, ciesze sie, ze ma juz swojego skarba ale uswiadomilam sobie, ze za kazdym razem kiedy zobacze jego zdjecie bede wyobrazala sobie Gabrysia...teraz to bardzo boli tak bardzo, ze chwilami nie radze sobie z tym wszystkim :(
Ostatnie kilka dni byly dla mnie bardzo zle, ciagle placze i nie moge pogodzic sie z mysla, ze juz nie przytule swojego synka...nie tak jakbym chciala. Maz stara sie mnie pocieszac ale nie wie nawet co mi mowic...
Dzis znowu boli troche mniej,wiem ze nie jeden trudny czas przede mna i mam nadzieje, ze to przetrwam. ....
Poza tym w pt idziemy z Kubusiem do przedszkola - zaczyna w pn ale trzeba wypelnic dokumenty itp, pozniej mam usg tarczycy i w miedzy czasie musimy przeglad autka zalatwic - wszystko na raz ;)
Buziaczki

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Dziekuje Sandawilla - pomagasz mi i to bardzo ❤
Ja bardzo wierze, ze Gabrys jest szczesliwy tam gdzie jest - gdziekolwiek to jest i ze kiedys sie spotkamy...tylko teraz tak bardzo tesknie...wiem, ze podtrzymanie Go przy zyciu byloby egoistyczne - chociaz to lekarze podjeli decyzje o zaprzestaniu uporczywej terapii, bylam tego samego zdania. ..pomimo tego, ze bardzo chcialam miec Go przy sobie. Ale nie za taka cene - widzialam i wrecz czulam jak bardzo cierpi w ostatnich godzinach zycia. ..wszystko to niby wiem a ciagle ostatnio placze. ..wiem tez, ze bedzie lepiej - teraz mam kryzys bo zbliza sie wazna data, ktora niestety nie przyniesie upragnionego szczescia

Ehhh mam nadzieje, ze swoim marudzeniem nie psuje Ci humoru ani nie zabieram wiary w dobro. ..
Jeszcze raz zycze Wesołych Swiat i dziekuje za obecnosc :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Hmmm tez mam zawsze problem jak liczyc cykl w takim przypadku, ale licze od tych pierwszych kropek ;) tylko, ze u Ciebie to bylo 3dni temu to spora roznica - moze w staraniach uwzglednij pn i dzis za poczatek - jakos sie wstrzelicie w dni plodne ;)

Twoje samopoczucie pewnie wynika z tego, ze hormony jeszcze sie normuja, do tego chyba jestes nakrecona na ciaze a z wlasnego doswiadczenia wiem, ze to duzo miesza.
O Gabrysia staralismy sie prawie pol roku, po 3mies zaczelam brac ten costangus - mozliwe, ze nie musialam, bo czesto sie mijalimy z mezem ale to ziolowe tabletki wiec nie zaszkodza, a ja sie niecierpliwilam ;)

Ehhh myslalam, ze moim najwiekszym problemem jest zajscie w ciaze a okazalo sie, ze i utrzymac jej nie potrafie :( Przepraszam, ostatnio ciagle mysle o tym, ze cos przegapilam , ze daloby sie temu zapobiedz gdybym wiedziala, ze jest ryzyko... :(
Ale czasu cofnac sie nie da, trzeba poplakac, zapalic synkowi swiatelko, uspokoic mysli i zyc :)
Zycze Tobie i rodzine zdrowych i spokojnych Swiat :)
Napisz co rodzinny Ci doradzil, buzka :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Dziekuje Sandawilla - tez mam nadzieje, ze nie bedzie wiecznie sie zastanawial ;)
Hmmm...z tesknota za Gabrysiem wlasciwie sobie nie radze - ciagle ja czuje, sa dni ze co chwila placze bo tak bardzo boli, tak bardzo czuje, ze moje ramiona sa puste - tak bym chciala Go przytulic. ..nie potrafie nawet opisac tej pustki :(
Ale sa tez dni a raczej chwile w ciagu dnia, ze czuje ta ogromna milosc - ale bez zalu i bolu ale z cieplem - wtedy jestem wdzieczna, ze moglam miec Go chociaz przez chwile.
O Kubusia staralismy sie 5 lat - najpierw trafilismy na lekarza , ktory o wszystkim zapominal, pozniej przeprowadzka i kolezanka zapomniala przekazac nam poczte - przepadlo dlugo wyczekiwane skierowanie do kliniki. ..wkoncu trafilismy na dobrego lekarza - mialam bardzo za duzo prolaktyny, wytlumaczyl co i jak, skierowal na badania, wyszlo ze wszystko ze mna ok - nie moglam sie juz doczekac i zaczelam brac costangus - no i mamy Kubusia :)
Ehhh jakos o wszystko musze walczyc o dlugo czekac ;)

Dlugo cos ta Twoja @ sie rozkreca a objawy pasuja do ciazy, wlasciwie do wszystkiego pasuja, hormony zawsze warto zbadac, zwlaszcza po takich przezyciach, u mnie ciagle zmeczenie ale tez sucha skora i inne objawy pokierowaly gin na problemy z tarczyca, a poddenerwowanie przez prolaktyne - ale kazdy organizm inny.
Moze na poczatek zbadaj prolaktyna, progresteron I nie pamietam jakie jeszcze sa odpowiedzialne za ciaze...warto tez zbadac TSH, t3 i t4 -to hormony tarczycy ale potrafia namieszac .
Pozdrawiam i caly czas wierze, ze bedzie dobrze :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Mama Aniolka Antosia - witaj, bardzo mi przykro z powodu Twojej straty, a to dla Antosia (*) (*)(*)
Zaluje, ze wczoraj tu nie zajrzalam....

Twoj Synek na pewno jest slicznym Aniolkiem...nie wiem jakich slow uzyc, zeby choc troszke przyniesc Ci ukojenia, doskonale rozumiem Twoj bol, doskonale wiem jak to jest pierwszy i ostatni raz przytulic swoje dziecko - ja jestem dopiero przed terminem porodu i czesto mam zle chwile - bo zaraz by sie urodzil, bo jezeli udalo by mu sie przezyc, to pewnie niedlugo bylby w domu , ale nie urodzi sie ani nie przywioze Go do domu - urodzil sie i jest juz Aniolkiem. .

Masz racje - duzo jest niezrozumienia wsrod ludzi, ale jesli dasz rade to postaraj sie tym nie przejmowac, ludzie juz tacy sa i niestety chocby nawet bardzo chcieli nie poczuja tego, ze czujesz Ty...Zawsze znajda sie tacy, co lubia oceniac i osadzac - wiem, ze to boli, ale tak naprawde to oni sa godni pozalowania...
Rozumiem, ze pewnie bardzo przezywasz to, ze jestes tak daleko - ale pamietaj, ze Twoj Aniolek juz zawsze bedzie w Twoim sercu obojetnie gdzie bedziesz - wystarczy, ze pomyslisz, przytulisz Go serduszkiem, mozesz zapalic Mu swiatelko wszedzie tam gdzie jestes - On bedzie wiedzial, ze Jego Mamusia bardzo Go kocha , On to poprostu czuje...

Jestes wyjatkowa Mama wyjatkowego Antosia - ci, co Ciebie osadzaja nie maja pojecia ile dodatkowych cierpien Tobie funduja - ale nie wszyscy ludzie sa zli - postaraj sie dostrzec tych dobrych I na nich sie skup :)
Dobrze, ze masz pamiatki po Antosiu .. to bardzo wazne.
Pisz kiedy i co chcesz - rob wszystko co przyniesie ulge - pamietaj - nie jestes zlym czlowiekiem, nie jestes zla Mama - masz prawo do szczescia, do planow, kolejnego ziemskiego tym razem dziecka ...
Antos juz zawsze bedzie bardzo wazna czescia Ciebie, czesto bedziesz wspominac i rozmyslac - zycze Tobie, by w tych chwilach zamiast bolu pojawialo sie cieplo w Twoim sercu :)
Pozdrawiam serdecznie :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Sandawilla - nie jestes desperatka :)
Pisanie z Toba przyniosi mi ulge i naprawde bardzo sie ciesze jesli czasami uda mi sie choc troszke Cie pocieszyc :)
Wydaje mi sie, ze wiem co czujesz, sama dlugo musialam czekac na Kubusia, a po odejsciu Gabrysia wiem, jak bardzo chcialam drugiego dziecka, teraz wiem jak duzo stracilam....
Ale nie o mnie teraz, nie dzis bo mam teraz troche slonca i spokoju w sercu - ja wierze, ze Wam sie uda, ze przytulisz niedlugo kolejnego szkraba:) mocno trzymam za Was kciuki - glowa do gory i pamietaj, ze bedzie dobrze :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Rozbawila mnie ta suszarka ;)
Ehhh ci mezowie - jakby nie mogli szybciej podejmowac decyzji ;)
Nie jest u Was za pozno, sama mowilas, ze nawet lekarz tak powiedzial - glowka do gory, bedzie dobrze i doczekacie sie kolejnego dzieciatka :)
Do 10 maja to sporo czasu - mysle, ze do tej pory @ sama przyjdzie i bedzie ok :)
A moje samopoczucie zmienne -jak w jakiejs chorobie psychicznej ;) teraz jest dobrze - kilka dni temu mielismy kryzys - obydwoje plakalismy jak dzieci, bol nie do zniesienia....wiem, ze to normalne i potrzeba czasu. ..najwazniejsze to wyplakac sie i podniesc po kryzysie, gdzies tam ciagle slonce swieci.
Buziaczki i poddawaj sie w staraniach - ja wiem, ze bedzie dobrze :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Chcialabym zebys miala racje. . . to bardzo trudna decyzja ale tak naprawde nigdy nie bedzie wlasciwy moment, strach i obawy zawsze beda - dlatego ja uwazam, ze nie ma co za dlugo czekac - oby maz tez doszedl do tego wniosku
Tutaj to troche inaczej wyglada - po wizycie u lekarza musze czekac na list a pozniej zadzwonic i sie umowic - mam nadzieje, ze nie bede czekac zbyt dlugo ; )
A jak u Ciebie? @ przyszla czy idziesz do lekarza?

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

Witaj. ..u mnie bez zmian, zal i zlosc przeplata sie ze spokojem i nadzieja na sloneczko ...
Niedawno szczerze porozmawialam z mezem i powiedzialam mu, ze mimo wszystko chce jeszcze raz sprobowac, chce dac synkowi ziemskie rodzenstwo...on potrzebuje czasu, musi sam stwierdzic, ze tez tego chce a nie zgodzic sie bo ja chce - wiec powiedzialam, ze rozumiem i poczekam. ..teraz i tak musze czekac na badania, chce sprawdzic czy jestem wystarczajaco zdrowa...

42dzien to chyba rzeczywiscie zbyt dlugo - lepiej idz do lekarza - albo cos przepisze albo stwierdzi, ze to normalne - ale lepiej uslyszec to z ust lekarza ;)
Buziaczki i slonecznego dnia zycze :)

am35

Re: Jak radzić sobie po śmierci dziecka?

No to sie poplakalam. ..dziekuje - dajesz mi na prawde duze wsparcie, pomimo tego, ze sie nie znamy - bardzo pomaga mi fakt, ze jest gdzies tam czlowiek, ktory "wyslucha" i zrozumie .
Wiem, ze jeszcze wiele ciezkich chwil przede mna ale wiem tez, ze zycie to nie tylko cierpienie - sa w nim tez cudowne chwile.
Nie powinno byc Ci glupio - ja ciesze sie, ze nie tylko moge sie wygadac ale tez wysluchac - lubie byc potrzebna :)
Buziaczki :)