Ala1986

Kobieta, 33 lata, Lublin

O SOBIE:

Jestem mamą i to chyba najlepsza funkcja, jaka mnie spotkała w życiu. Czasem bywa ciężko - wiadomo jak to jest - ale nie oddałabym tego za nic na świecie! Uwielbiam książki i filmy, choć nie zawsze mam na nie czas - szczególnie na filmy. Nie znoszę jednak się bać, dlatego horrory całkowicie odpadają :-)

Nie mieszkam w samym Lublinie, ale spędzam w tym mieście większą część dnia (czyli 8 godzin dziennie pracy). Studiowałam w Lublinie polonistykę, więc przez 5 lat zdążyłam się bardzo przywiązać do tego miasta. Polecam wszystkim, którzy jeszcze tu nie byli, choć może wstrzymajcie się do końca remontów dróg, bo teraz jest ich sporo ;-)

Ostatnie posty użytkownika
Ala1986

Re: Konkurs "Akademia Zdrowego Brzuszka"

Aby brzuszek mojego dziecka był szczęśliwy, staram się jak najczęściej wspomagać jego pracę. Nie tylko poprzez odpowiednie odżywianie, bo to oczywista sprawa, nie tylko poprzez masaż, który wykonuję zawsze po kąpieli i zawsze, kiedy mam chwilę, np. przy zmianie pieluszki.

Brzuszek mojego dziecka jest szczęśliwy również wtedy, gdy stymuluję jego pracę poprzez częste układanie bobasa na brzuchu. Wtedy ćwiczy swoje mięśnie karku i szyi, uczy się utrzymywać główkę w górze, ale też właśnie samodzielnie masuje swój brzuszek!

To dla nas świetna zabawa, która na początku jednak często wiązała się ze zdenerwowaniem dziecka. Nie chciało mu się wysilać, wolało poleżeć i nie chciało podnosić główki. Dopiero z czasem zaczęło mu się to podobać i coraz dłużej tak lubi poleżeć. Dziecko jest szczęśliwe i brzuszek też :-)

Ala1986

Re: Testowanie produktów

No i czas na moje wrażenia po testowaniu żelu.

8 września 2015 roku w domu czekała na mnie miła niespodzianka. Uwielbiam dostawać prezenty, więc paczuszka od Streetcom była dla mnie właśnie takim prezentem :-) Zupełnie nie spodziewałam, się, że ją dostanę! Wewnątrz zgrabnego pudełeczka znalazłam 12 ulotek oraz pełnowartościowy produkt Żel DAPIS, który łagodzi swędzące podrażnienia skóry o niewielkim nasileniu.

Jedną z ulotek najpierw dokładnie przeczytałam i obejrzałam, a potem część włożyłam do torebki z myślą o koleżankach z pracy, a część zostawiłam w domu, aby pokazać siostrze, bratowej, swojej mamie oraz przyjaciółkom jeszcze z czasów studenckich.

Oczywiście w zapoznawaniu się z zawartością paczki towarzyszyła mi moja 4-letnia córka, które na nieszczęście kilka dni wcześniej została straszliwie pogryziona przez komara/y w nocy, gdy spała – perfidne bestie zostawiły na jej ciele chyba z 10 swędzących czerwonych bąbli! A przecież jest już wrzesień! Hello? Niestety córka odziedziczyła po mnie wrażliwość na ukąszenia, więc wiedziałam, że Dapis będzie dla nas idealny.

Od razu w oczy rzuciła mi się informacja z opakowania i ulotki, że Dapis jest polecany przez Instytut Matki i Dziecka i że można go spokojnie stosować już od 1. roku życia – pomyślałam więc też o mojej siostrze, której córeczka właśnie skończyła roczek.

A teraz przejdźmy do mojej opinii o produkcie!
1. Opakowanie – zawsze zaczynam recenzowanie czegokolwiek od oceny opakowania lub okładki. Żel jest zamknięty w tubce o pojemności 40 g, która doskonale zmieści się w nawet najbardziej wypchanej torebce każdej mamy. Estetyczne zamknięcie + nienachalne nadruki + delikatny żółty kolor połączony z niebieskimi napisami i białym tłem = skromny, ale bardzo ładny wizerunek :-) A więc opakowanie na plus. Z powodzeniem można od razu wyrzucić tekturowe pudełeczko na żel, gdyż na tubce są zawarte te same informacje, co na pudełeczku – to bardzo wygodne, bo nie trzeba przechowywać pustych opakować „w razie czego”.
2. Kolor – żel ma półprzezroczysty kolor lekko pomarańczowy, gdy jest w tubce, ale po rozsmarowaniu na ciele nie pozostawia żadnych śladów, co również pozwala na postawienie dużego plusa.
3. Zapach – Dapis ma delikatny, ale wyczuwalny zapach. Córka porównała go do jabłuszka :-) Ja początkowo bez smarowania – do ziemniaka, ale po rozsmarowaniu wyczułam nutkę pomarańczy i takiego trochę mentolu. Na pewno nie zaszkodzi nawet malutkiemu dziecku. Ogólnie rzecz ujmując – przyjemny, niewzbudzający negatywnych odczuć zapach, czyli kolejny plus.
4. Konsystencja – żelowa :-) początkowo lekko lepiąca, ale po wsmarowaniu idealnie się wchłania i nie zostawia śladów. Żel nie spada z palca, nie jest więc zbyt rzadki, ale też dobrze się rozsmarowuje i nie jest zbyt gęsty. Czyli co? Czyli kolejny plus :-)
5. Wydajność – odpowiednia konsystencja żelu sprawia, że jest ona bardzo wydajny. Już niewielka ilość wystarczy spokojnie do (zgodnie z zaleceniami) miejscowego stosowania, a jeśli przypadkiem wyciśnie się więcej, łatwo można żel na powrót „włożyć” do tubki, odpowiednio naciskając na nią i „wsysając” nadmiar żelu do środka. Nie ma sensu zbyt dużej ilości żelu rozsmarowywać na ciele – bo po co :-)
6. Skuteczność – żel można stosować na różnego rodzaju swędzące podrażnienia skóry, nie tylko na ukąszenia komarów lub innych owadów, ale również na świąd np. po depilacji! To dla mnie zupełna nowość, gdyż do tej pory byłam przekonana, że żele łagodzące swędzenie skóry są tylko do stosowania po ukąszeniach. Co ważne, Dapis jest rzeczywiście skuteczny. Wypróbowałam go zarówno na mojej córce, jak i na mnie :-) Córka została dotkliwie pogryziona przez komary, a mnie zawsze swędzi skóra po depilacji, więc jesteśmy świetnymi testerkami w tym przypadku. Żel przyjemnie łagodzi świąd i chłodzi skórę, więc podrażnienia stają się mniej widoczne i mniej odczuwalne.

Podsumowanie: Bardzo się cieszę, że miałam możliwość (mam jeszcze) przetestowania żelu i wyrażenia swojej opinii o nim. Jestem zadowolona i myślę, że stanie się on stałym elementem naszej domowej apteczki.

Ala1986

Re: Testowanie produktów

aagnieszkaa1 - nie wierzyłam za bardzo w te testowania, ale w końcu i ja się skusiłam. Zarejestrowałam się na streetcom. Dłuuugo nie było nic i zaczynałam podejrzewać, że tylko ściągają dane od ludzi czy coś. A ty pewnego dnia moja siostra mówi, że dostała do testowania ze strony everydayme.pl do testowania podpaski Always. Ponarzekałam jej, że ja ze streetcom nic nie dostaję, a tu dzień później dostałam żel Dapis :-)

Niedługo podzielę się z Wami swoimi wrażeniami :-)

Ala1986

Re: Ciasta bez pieczenia

No ale bure ciasto to już z pieczeniem :-) nie pasuje do wątku :-) Ale co tam! Też przepis jeszcze mojej mamy.

To na dużą blachę ciasta lub dużą tortownicę:
2 kostki margaryny
6 łyżek kakao
2 szklanki mleka
3 szklanki cukru
2 cukry waniliowe
4 jajka
2 łyżki proszku do pieczenia
3 szklanki mąki pszennej

Margarynę roztapiamy, dodajemy kakao, cukier, cukier waniliowy i mleko. Wszystko gotujemy. Z powstałej masy odlewamy pół szklanki (ja zawsze odlewam trochę więcej) na polewę, a resztę odstawiamy do ostygnięcia. Na wierzchu zrobi się taka skorupka, ale wystarczy potem rozmieszać :-)
Po ostygnięciu, dodajemy jajka w całości i miksujemy, a potem po łyżce mąki wymieszanej z proszkiem do pieczenia. Ciasto jest dosyć rzadkie, ale takie powinno być, więc spokojnie :-) Pieczemy około 45 minut do 1 godziny w około 180 stopniach. Zawsze wkładam długą wykałaczkę lub nóż, by sprawdzić, czy jest upieczone.

Po upieczeniu ciasto polewamy odstawioną wcześniej polewą. Ja jeszcze zawsze nakłuwam ciasto nożem przed polaniem i po polaniu, by ta polewa dobrze wsiąkła w ciasto.

A pyszne jest dlatego, że jest mocno kakaowe (córka twierdzi, że czekoladowe), pulchne i takie wilgotne, jak lubię :-). Jeśli zdecydujecie się upiec, dajcie znać, czy smakowało :-)

Ala1986

Re: Ciasta bez pieczenia

Wiesz domi81, czasami przy takich ciastach bez pieczenia jest więcej roboty niż przy pieczonych :-)

Mam taki fajny przepis na bure ciasto, które piecze się w piekarniku, a wystarczy zmiksować wszystkie składniki, wylać na blachę i upiec - 15 minut pracy + pieczenie, ale to już rola piekarnika - my nic nie musimy przecież robić :-) A jakie pyszne! :-)

Ala1986

Re: Audioboki dla przedszkolaka

Może rzeczywiście macie rację. Zobaczymy, może kiedyś trafi się coś, co nas zainteresuje i będzie fajnie nagrane :-)

Ala1986

Re: Kąpiel_rodzeństwo

Wydaje mi się, że dziecko samo w pewnym momencie zaczyna się wstydzić i jest to znak, że czas, by kąpało się samo :-)

Ala1986

Re: Domowe obowiązki przedszkolaka

Sprzątanie zabawek to obowiązek, który nie zawsze jest wykonywany chętnie, ale bardzo często sama z siebie córeczka przed spaniem biega po pokoju i wszystko układa. Również sama z siebie bardzo chce towarzyszyć mi przy prasowaniu i podaje mi ubrania do prasowania, a potem przenosi je złożone do pokoju, gdzie biorę je od niej i wkładam do szafek. W czasie pieczenia ciast również koniecznie musi być ze mną i swoim małym wałeczkiem do ciastoliny wałkuje kawałki ciasta albo trzymamy razem robot kuchenny i miksujemy składniki. :-) Ale wszystkie te obowiązki to tak zabawowo traktujemy, w końcu ma dopiero 3 latka :-)

Ala1986

Re: Dziecięce komplementy :)

Moja córka ostatnio kazała mi rozpuścić włosy i zapytała: "A czemu Ty jesteś taka ładna?" :-) Jak miło, że przynajmniej dziecko tak uważa :-) Choć z drugiej strony czasem pyta - dlaczego brzydka, więc już sama nie wiem, co o tym myśleć :-)

Ala1986

Re: Audioboki dla przedszkolaka

Ja sama bardzo nie lubię audiobooków i mimo że mam kilka w domu takich dla dzieci, to moja córa chyba po mnie odziedziczyła to "nielubienie". Woli filmy lub zwykłe książki.

Ala1986

Re: Cieszy mnie dzisiaj...

Cieszy mnie dzisiaj to, że po prawie miesiącu niechodzenia do przedszkola (dwa tygodnie antybiotyk i tydzień uodparniania) moja córka wreszcie poszła do przedszkola i tak bardzo się cieszyła z tego powodu, że została bez żadnego problemu, nie "przyklejając się" do mnie i radośnie machając na pożegnanie :-)

Ala1986

Re: Ciasta bez pieczenia

O! Uwielbiam robić ciasta, a jeszcze bardziej lubię jeść do przedpołudniowej kawki :-)

Jednym z ciast bez pieczenia, które robiła jeszcze moja mama zawsze na swoje imieniny jest sernik na zimno - wiele jest rodzajów takiego sernika, ale ten, który podam jest jak dla mnie pycha :-)

Przepis banalny, choć trochę czasochłonny, bo trzeba czekać aż zetnie się galaretka z serkami:
- kolorowe galaretki (3, 4 lub nawet 5 - ilość warstw dowolna)
- dwa razy więcej niż galaretek serków homogenizowanych - najlepiej sprawdzają się takie zwykłe serki homogenizowane, np. Siedleckie czy Garwolińskie.

Galaretkę rozpuszczamy w szklance wrzątku i odstawiamy do ostygnięcia. Gdy jest już zimna, mieszamy galaretkę z dwoma serkami homogenizowanymi aż masa stanie się jednolita. Wylewamy na tortownicę wyłożoną najlepiej folią spożywczą, by nic nie wyciekło i odstawiamy do lodówki aż do stężenia. To samo robimy z drugim kolorem galaretki i kolejnymi dwoma serkami. To samo z kolejnymi - robicie tyle warstw, ile chcecie i w dowolnej kolorystyce. Na ostatniej warstwie można ułożyć dowolne owoce (tylko pewnie wiecie, że na kiwi nie zsiądzie się galaretka :-), więc polecam np. banany, truskawki, maliny, mandarynki) i zalewamy galaretką.

Najlepiej smakuje po kilku godzinach stania w lodówce, gdyż wtedy odpowiednio stężeje i się nie rozpada :-) Rozpływa się w ustach! Polecam!

Ala1986

Re: Dobra książka w wolnej chwili

:-) ja ostatnio przeczytałam powieść "Samotność ma Twoje imię" od Zysk i S-ka - bardzo dobrze się czyta i jest o bohaterce mieszkającej w Lublinie, a ja jestem z tym miastem związana :-) Polecam na spokojny wieczór :-)

Ala1986

Re: Akcja „Test ORSALIT® DRINK”

Na wstępie bardzo dziękuję za możliwość testowania ORSALIT® DRINK o smaku truskawkowym.

Myślę, że wszelkiego rodzaju leki i suplementy diety przeznaczone dla dzieci powinny zachęcać do stosowania, więc zapach, kolor i oczywiście smak są bardzo ważne. Według mnie nowy smak ORSALIT® DRINK wpasowuje się w to bardzo dobrze, dlatego mogę polecić go wszystkim rodzicom. Oczywiście sama również będę stosować u swojej córki :-)

Uważam, że ma bardzo ładny zapach, który to przede wszystkim początkowo przekonał moje dziecko w ogóle do spróbowania - a uwierzcie, nie łatwo ją zmobilizować do próbowania nowości!

Bardzo ważne jest również to, że buteleczka z płynem jest poręczna i plastikowa, więc na pewno nie stłucze się, gdy upadnie na podłogę i można ją spokojnie przewozić, biorąc w podróż, by w razie czego mieć ją pod ręką.

Nie ukrywam, że poza testowaniem przez dziecko, też wzięłam łyczek, by sprawdzić, czy na pewno nie daję mu jakiegoś paskudnego preparatu :-) Byłam miło zaskoczona, bo smakował dużo lepiej niż się spodziewałam - trochę podobnie do wody truskawkowej, co chyba już niejeden użytkownik pisał :-)

Nie mogłam sprawdzić go od razu w trakcie kłopotów zdrowotnych córci (bo na szczęście akurat teraz ich nie ma), więc tak naprawdę nie wiem, czy produkt działa, czy nie, ale na pewno w razie czego kupię go, by zastosować, szczególnie, że córce posmakował, nie został wypluty, czy zwrócony, więc SUPER :-)

Ala1986

Re: Śmieszne teksty naszych dzieci

:-)

Wczoraj z mężem po pracy byliśmy na zakupach i przy okazji skoczyliśmy na szybkiego kebaba - wiadomo, że zapach sosu czosnkowo-pikantnego trochę się utrzymuje w ustach... :-( Po powrocie do domu zawsze najpierw biegnę do córki, żeby się przywitać i zapytać, co tam było w przedszkolu. Mówię więc coś do niej, a ona krzywi nosek i mówi: "Chuchnij!" (normalnie jak rodzic przepytujący, czy dziecko nie piło lub nie paliło :-). No to chucham, a ona od razu "Co jadłaś?". Ja, udając niewiniątko: "Nic", a ona ona to: "Fuj, śmierdzi!" - ech :-)
dzieci lubią mieć wszystko pod kontrolą

Ala1986

Re: Przypadki siusiania w przedszkolu

Dziękuję za Wasze odpowiedzi :-)

Od tygodnia córcia już się nie zsikała w przedszkolu, więc chyba rzeczywiście takie trochę zamknięte tematu pomogło. Skończyło się naleganie, by pamiętała, a i też więcej czasu minęło od choroby. No ale zobaczymy, jak będzie dalej, bo wczoraj znowu gorączka... Dzisiaj więc siedzi w domu z babcią...

Ala1986

Re: Nieogarnięte przedszkolanki

aagnieszkaa1
To niezły chaos jest w tym przedszkolu. Może to są nowe panie w przedszkolu i dopiero wszystko zaczynają ogarniać.

No właśnie nie. Gdyby były młode, nowe, to może bym zrozumiała. W ogóle za mało jest tam jak dla mnie właśnie młodych opiekunek, a za dużo starszych pań :-)

Ala1986

Re: Konkurs "Smart love"

Słowo POSŁUSZEŃSTWO nie musi mieć negatywnych konotacji :-) Przecież po wydaniu każdej prośby, oczekujemy jej spełnienia, a gdy mówimy, że w listopadzie nie wychodzi się na dwór bez kurtki i w klapkach, to właśnie oczekujemy tego POSŁUSZEŃSTWA. Bez niego nie moglibyśmy wyegzekwować niektórych czynności, takich jak sprzątanie po sobie. I ja np. do sprzątania zachęcam dziecko, najpierw prosiłam i proponowałam, że pomogę, gdy nie za bardzo moja córcia miała ochotę. Z czasem zaczynałam ograniczać się np. do "Ty wrzucasz dwa klocki, ja jeden". Potem wystarczyło, że trzymałam tylko pudełko lub siatkę na zabawki, a teraz coraz częściej wystarczy, że powiem: "Amelko, posprzątaj proszę zabawki przed pójściem spać", by wszystkie zabawki znalazły na powrót swoje miejsce, a pokój pozwalał się przejść bez potykania się o wszystko po drodze :-) A więc - ja do posłuszeństwa przekonuję dziecko małymi kroczkami :-) Nie zawsze jest tak prosto, jak przy sprzątaniu zabawek, ale liczę, że to dobra metoda :-)

Ala1986

Re: Śmieszne teksty naszych dzieci

Wczorajsza sytuacja :-) Moja córcia w domu zawołała, że chce do toalety. Zawsze, gdy już siedzi na sedesie koniecznie chce rozmawiać, więc coś tam jej opowiadałam, ale trochę się przedłużało wszystko, więc jako dobra mamusia chciałam jej pomóc i mówię: "No stękamy" i tak demonstracyjnie stęknęłam. A ona na to: "Ale mamusiu, Ty tak nie stękaj, bo jeszcze kopę zrobisz" - rozwaliła mnie :-)

Ala1986

Re: Przypadki siusiania w przedszkolu

Jestem... zaskoczona :-) dziękuję nauzyka, że pokazałaś mi trochę inną stronę całej sytuacji. Nie patrzyłam na to jako chęć zwrócenia uwagi, a może rzeczywiście coś w tym jest!

Ala1986

Re: Nieogarnięte przedszkolanki

No właśnie też mam wrażenie chaosu. Ja mam jeszcze taki problem, że nie ja odbieram dziecko. Nie mam takiej fizycznej możliwości niestety, w związku z czym widzę się z jedną panią tylko rano, która nie jest z dzieckiem przez cały dzień... Może powinnam z dyrektorką jakoś to omówić?

Ala1986

Re: Czy Twój facet gotuje?

Mój, jak chce, to potrafi :-) bardzo dobrze mu wychodzi spaghetti i zupa a'la chili :-) częściej gotował i robił to razem ze mną, gdy jeszcze studiowaliśmy i mieszkaliśmy w akademiku. Wtedy tez zmywał i w ogóle. A w domu (mieszkamy też z jego mamą), to jakby czasami mu Bozia rączki zabrała! owszem, ma niewiele czasu w tygodniu, ale myślę, że jakby chciał, to mógłby się przyłączyć np. do robienia śniadania. No ale, jak go natchnie, to w niedzielę przygotowuje posiłki razem ze mną, obiera ziemniaki na frytki, a czasem nie pozwala mi dotknąć się do gotowania. niestety zmywanie zostaje już na mojej głowie.... :-(

Ala1986

Przypadki siusiania w przedszkolu

Proszę Was jeszcze o radę odnośnie do tego, że moja córeczka po powrocie z choroby do przedszkola prawie codziennie sika w majteczki... Nie pomagają prośby ani groźby. A ona wręcz jest dumna z siebie, jak mówi, że się zsikała. Tłumaczymy, krzyczymy, przytulamy, prosimy i nic... W ciągu dwóch tygodniu przedszkola, sucha wróciła tylko 2 razy... A przed chorobą już było tak pięknie... W domu jej się nie zdarza - ani razu! Może troszkę czasem popuści, ale to tak, że nawet jej nie przebieram.

Macie może jakieś rady? Jak dotrzeć do mojej małej? Wczoraj to już jej powiedziałam, że żadnych słodyczy, ulubionych mentosików i tik taków nie będzie dostawać, jeśli nie przestanie sikać. Zobaczę, czy to poskutkuje... Cioci, która ja odbiera z przedszkola też przekazałam ten zakaz (liczę, że ciocia też się zastosuje!).

Ala1986

Nieogarnięte przedszkolanki

Nie wiem, czy tylko u mnie są przedszkolanki, z którymi ciężko się dogadać. Na pierwszy rzut oka wszystko w porządku, miłe i rozumne, ale ostatnio byłam na zebraniu. Dyrektorka przedszkola mówiła bardzo nieskładnie, skakała z tematu na temat, z grupy młodszej do starszej, że w końcu nie wiedziałam, czy u mojej córki ta rytmika jest raz w tygodniu, czy raz na dwa tygodnie.

Rano próbowałam się czegoś dowiedzieć od opiekunki w przedszkolu, jak to jest, a pani co? Musiała zajrzeć na tablicę ogłoszeń, bo sama nie była pewna.

Poza tym, dziwna polityka jest w naszym przedszkolu. Wychowawczyni grupy prowadzi zajęcia dydaktyczne 2 razy w tygodniu od godz. 9.00 do 12.00 lub 13.00. W pozostałe dni prowadzi inna pani. Z kolei od rana do 9.00 i od 13.00-14.00 do końca jest jeszcze inna pani. Mam wrażenie, że one w ogóle między sobą się nie komunikują. Ostatnio moja córka po powrocie z choroby, codziennie praktycznie sika w majteczki. Nie wiem, co się dzieje. W domu jej się nie zdarza wcale, a w przedszkolu przez ostatnie dwa tygodnie jest to nagminne. Próbowałam się czegoś dowiedzieć od przedszkolanki, no bo od kogo innego? Jedna Pani nic nie wie, bo z nią to wszystko jest w porządku, druga też twierdzi, że nie wie. Już nie wiem, z kim mogę rozmawiać.

Co byscie zrobiły na moim miejscu? Do kogo zgłosić niemożność porozumienia się? Gubię się w tym wszystkim...

Ala1986

Re: Przerwa w chodzeniu do przedszkola po chorobie

Ostatnio nawet obie z córką chorowałyśmy i przez 2 tygodnie siedziałyśmy w domu z antybiotykiem (córka brała krócej), ale jak ja byłam i tak w domu, to i ona sie jeszcze kurowała. Jednak potem od razu wróciłyśmy - ona do przedszkola, a ja do pracy. 3 tygodnie to bardzo długi czas. Niby w przedszkolu może zaległości dużych by nie miała, ale straciłyśmy przez to wiele atrakcji, np. robienie zdjęć dzieciom, dzień otwarty...

Ala1986

Re: Lalka Barbie - od kiedy?

Moja 3-latka bawi się Barbie i bardzo je lubi. Szczególnie rozbierać i czesać :-) Ubierać jeszcze nie potrafi, ale pokazuje, co chce, by lalce założyć i robię to ja, babcia, mąż lub inne osoby z rodziny. Szczególnie lubi bawić się w wesele i mówi, że każda lalka w sukience to panna młoda :-) muszę jej chyba na Święta kupić suknię ślubną dla lalki barbie... ciekawe tylko gdzie i ile takie coś kosztuje... :-)

Ala1986

Re: Dobre gry niekomputerowe

Kurcze, mi w szachy już kilka razy pokazywali, jak się gra, ale jakoś nie mam chyba czasu, żeby nad nimi posiedzieć i załapać lepiej. Za to warcaby pamiętam od małego. No i w najprostszą grę karcianą, czyli w wojnę - chyba każdy potrafi grać, prawda? I ta gra potrafi zająć nawet na dłuuugi czas :-)

Ala1986

Re: Jak spędziliście długi weekend listopadowy?

U mnie weekend był dosyć aktywny w związku z powiększaniem domu i jego swoistą dezynfekcją. Więc w sobotę było sprzątanie, a wieczorem wyjechaliśmy do moich rodziców :-) Jupi! W niedzielę wieczorem powrót, w poniedziałek znowu sprzątanie no i przyjechali panowie robić wylewkę betonową mixokretem. Dzisiaj znowu trochę sprzątania... Także mało ciekawie :-)