adasaga3

Kobieta, 39 lat, Racibórz

O SOBIE:

Wiecznie zajęta żona i mama dwójki dzieci.

Ostatnie posty użytkownika
adasaga3

Re: dziecko nie robi kupy

A czy córka odpowiednio dużo pije? Na moje dzieci dobrze działało jabłko. Kup słoiczek przecieru jabłkowego dla dzieci, albo sama zetrzyj jabłuszko na tarce i podaj dziecku na łyżeczce.

adasaga3

Re: Dzieciaki i puzzle

Moje dzieci (4 i 6 lat) mają około 20 pudełek puzzli. Od takich najprostszych 15-30 częściowych do kupowanych w ostatnim czasie puzzli 100 częściowych. Synek ma większą cierpliwość do układanek, potrafi pół godzin siedzieć i układać puzzle. Wiadomo że przy tych bardziej licznych puzzlach trzeba trochę dziecku pomóc, ale ja też lubię puzzle jest to więc dla nas fajna zabawa.

adasaga3

Re: Dawca szpiku kostnego

Nkaa, no to wypada Ci życzyć byś dalsze testy kwalifikacyjne przeszła pozytywnie. To wspaniałe że możesz komuś pomóc, podarować zdrowie i życie.
Daj znać co dalej, jak poszły badania.

adasaga3

Re: Problemy z przełykaniem

Mamamiłego, jak tam z jedzeniem u Twojego synka? Sporo czasu mięło- jest już lepiej? Bardzo rzadko tu bywam więc dopiero teraz wpadło mi w oko Twoje pytanie a i moderatorkom pewnie gdzieś umknęło.
Dzieci przyzwyczajają się czasem do nowości opornie, Twój synek przywykł do jedzenia o gładkiej konsystencji i trochę czasu musi minąć zanim się przyzwyczai do innego jedzenia. Nie rezygnuj z podawania pokarmów o grudkowej konsystencji, na początku niech tych grudeczek będzie mało z czasem więcej, synek mimo odruchów wymiotnych w końcu się przyzwyczai połykać takie pokarmy. A może spróbuj mu podać do ręki ugotowany (bardzo miękki) kawałeczek marchewki czy brokuła (kalafiora, ziemniaki) niech synek sobie go memla, ssie aż zje. Może taka metoda i taki pokarm bardziej mu będą odpowiadać. Mam jednak nadzieję że teraz gdy synek ma ok. 10 miesięcy problemy o których pisałaś są już za Wami.

adasaga3

Re: Karmienie piersią w miejscach publicznych - rusza proces

Nie dziwię się że ta kobieta wytoczyła proces. Ja sama chyba zrobiłabym niezłą "haję". Nie wiem czy kelner sam z siebie był taki bezczelny czy też taka jest polityka tej restauracji, ale ciekawa jestem czy sam chciałby jeść cokolwiek w ubikacji, czy chciałby by jego żonę czy siostrę też tak potraktowano.

Nie zgodzę się z Tobą, Dziubala, że w jego zachowaniu nie ma nic zdrożnego. Dla mnie to szczyt bezczelności i chamstwa. Ta kobieta była gościem tej restauracji, chciała przecież tylko sama coś zjeść, przy okazji nakarmić głodne dziecko, zapłacić uczciwie rachunek. Rozumiem że gdyby zmieniała na środku stołu pampersa to wtedy kelner mógłby interweniować, ale karmienie?! I co do tego mają inni goście? Czy Ty reagujesz gdy w restauracji przy innym stoliku dzieci rozrabiają? Czy każesz kelnerowi uspokoić zbyt głośno zachowujące się towarzystwo dorosłych? Czy interweniujesz u kelnera by nauczył dobrego zachowania osoby głośno bekające, mlaskające itd.? Takie sytuacje tez się przecież zdarzają, ja osobiście jestem bardzo częstym klientem restauracji a nie spotkałam się z tym by ktokolwiek zwrócił im uwagę. W końcu klient nasz pan. A my jako goście restauracji mamy dwa wyjścia-albo wyjść jeśli coś nam przeszkadza, albo przymknąć oko i do końca posiłku nie zwracać na to uwagi.

Nie wiem czemu - i nigdy tego nie zrozumiem- dlaczego karmienie piersią (czyli zaspokajanie podstawowej potrzeby dziecka) miałoby być wstydliwe, szokować czy bulwersować. Tyle się mówi o karmieniu piersią, tak zachęca do naturalnego sposoby karmienia a tutaj taka sytuacja. Czy kobieta karmiąca piersią ma ukrywać się w ubikacjach gdy przyjdzie pora karmienia, czy może ma siedzieć w domu bo nigdy nie wiadomo kiedy dziecko znów zgłodnieje? A może powinna płaczącemu dziecku podczas wizyty np. w restauracji wytłumaczyć cierpliwie: "kochanie, teraz ja zjem, a Ty za godzinę, gdy wrócimy do domu, bo tutaj nie można Cię nakarmić?". NONSENS!

Mam nadzieję że dzięki temu szumowi wokół sprawy coś się zmieni w mentalności Polaków i kobiety nie będą się bały czy wstydziły karmić swoich maleństw. Bo to ciekawe -jak tu już ktoś pisał- że nie reagujemy na duże dekolty i na wyskakujące z nich piersi, na nastolatki w spodenkach tak krótkich że widać pół tyłka, na obrzydliwe gołe brzuchy grubych mężczyzn wylewających się ze spodenek.
Wiele razy w nadmorskich kurortach widziałam w restauracjach mężczyzn paradujących w samych slipkach i kobiety w strojach składających się z trzech małych trójkącików i jakoś nikt ich nie wyrzucał z restauracji, nie zwracał uwagi na nieodpowiedni strój -a dodam że nieraz swoim widokiem odbierali apetyt, bo nawet nie starali się ukryć prawie gołego tyłka.
Nieraz widziałam też lekko podchmielonych facetów w restauracji i dopóki zachowywali się grzecznie i płacili rachunki nikt ich nie wypraszał, a tutaj kobiecie pragnącej nakarmić głodne dziecko każe się opuścić salę. To żenujące.

Ja swoje dzieci karmiłam gdzie się dało - począwszy od pola kukurydzy czy górskiej hali przez milion restauracji, galerii handlowych po karmienie w Kościele a nawet przy księdzu na kolędzie. Nigdy w żadnym z takich publicznych miejsc nie zwrócono mi uwagi na"niewłaściwe" zachowanie, większość osób nawet nie wiedziała że karmię, a Ci co widzieli (a raczej domyślali się) odwracali wzrok by mnie nie peszyć albo uśmiechali się porozumiewawczo. Raz nawet jeden pan pochwalił mnie że karmię tak duże dziecko (miało ponad rok). ;-)
Mój post wyszedł strasznie długi, ale ta sprawa bardzo mnie oburzyła i po prostu jako kobietę-matkę dotknęła.

adasaga3

Re: ciaza

Sylwiajaw30, rozumiem że pewnie bardzo się denerwujesz i zastanawiasz co to się pojawiło w brzuszku Twojego dziecka.
U mnie gdy byłam w ciąży z drugim dzieckiem na ostatnim badaniu usg (gdzieś około 37-38 tyg. ciąży) też wykryto pewną nieprawidłowość, a konkretnie zastój moczu w nerkach dziecka. Pamiętam, że panikowałam, przeszukiwałam internet w poszukiwaniu wiadomości co to może być i od tych wszystkich rzeczy które wyczytałam byłam wręcz chora. Wtedy mój lekarz kazał mi nie panikować, uspokoić się, nie myśleć o ewentualnych chorobach i wadach dziecka, a przede wszystkim wyłączyć internet. Miałam o tym zastoju powiedzieć lekarzom tuż po porodzie by zrobili usg czy inne potrzebne badania i tak właśnie zrobiłam. Tobie radzę zrobić to samo, przede wszystkim starać się nie myśleć o tym "problemie".

Do rozwiązania zostało Ci już niewiele czasu, czy masz jeszcze zaplanowana kolejną wizytę u swojego lekarza? Po porodzie powiedz lekarzom co zobaczył na usg Twój lekarz prowadzący ciążę, prawdopodobnie zrobią dziecku usg i zobaczą czy ten płyn zniknął.
Życzę szczęśliwego rozwiązania i oby wszystko się dobrze skończyło. Głowa do góry!

adasaga3

Re: kiedy powiedziec szefowi o ciazy?

Ja bym chyba poczekała aż zobaczę na własne oczy nową umowę. Chyba że szef jest w porządku i że jesteś pewna na 100 % że przedłuży Ci umowę nawet gdy się dowie o ciąży. Niedawno koleżanka miała taką samą sytuację jak Ty i choć wiedziała że szefostwo przedłuży z nią umowę też zaczekała aż umowę dadzą jej do ręki. Nie musisz przecież mówić o ciąży zaraz gdy dostaniesz umowę, możesz poczekać nawet kilka tygodni.

adasaga3

Re: Kleszcze - jak chronić dzieci???

~musina
Ja się zastanawiam, czy jest sens szczepić takie maluchy na te kleszcze? czy kleszcze w ogóle atakujom małe dzieci? nigdy o tym nie slyszałam.

Oj, niestety atakują. Mój synuś miał 1,5 roku gdy znalazłam na jego główce kleszcza. Do dziś nie wiem gdzie mógł go złapać. Z kolei gdy byliśmy w ubiegłym roku na wczasach nad morzem obok nas wynajmowało domek małżeństwo z 3 miesięcznym dzieckiem i ono tez miało kleszcza. W ładne dni leżało na kocyku i pewnie tam go "złapało", ale równie dobrze rodzice mogli przejeżdżać wózkiem koło jakichś krzaków. Niebezpieczeństwo czyha wszędzie.

Mika, piszesz że spryskujesz ubranka odpowiednimi preparatami w lecie, a teraz wiosną nie?

Ja boję się kleszczy jak diabeł święconej wody, ale nie zakażę przecież dzieciom siadać na trawie, biegać po łąkach bo musiałabym je zamknąć w domu. Też się zastanawiam jaki środek najlepiej by zabezpieczył przed kleszczami.

adasaga3

Re: Emil Koryczan - operacja ratująca życie

Wsparłam akcję pewną kwotą.
Aż serce się kraje gdy się czyta takie historie. Mam nadzieje że uda się zebrać pieniądze na czas. Na stronie siepomaga pomagam od lat i naprawdę czuję się szczęśliwa gdy po jakimś czasie dostaję e-maila z informacją że na jakiś cel udało się zebrać całą kwotę. Oby w tym przypadku też tak było. Można tez wysyłać smsy, koszt smsa jest niewielki a może uratować życie tego chłopca.

adasaga3

Re: Pogaduchy o wszystkim i o niczym

Es_ze, niestety nie pomogę. Kupowałam co prawda ostatnio w Castoramie farby, ale do metalu. Może przejedź się do dobrze zaopatrzonych sklepów z farbami i tam zapytaj sprzedawców. A co będziesz malować na taki jasny kolor?

Jak tam Twoje roślinki? Mnie w tym roku czeka w ogrodzie dużo pracy bo w lutym wycięliśmy sporo starych drzew i teraz muszę zapełnić czymś puste miejsca, postanowiłam też przenieść część roślin w zupełnie inne miejsca. Duży masz ogród? Uprawiasz też jakieś warzywka czy owoce?

adasaga3

Re: Gronkowiec

Patula, w jakim wieku jest Twoje dziecko? Kiedy zachorowało? Napisz coś więcej o całej sytuacji.

Ja zetknęłam się z gronkowcem w szpitalu. Mój synek po urodzeniu trafił do kliniki patologii noworodka gdzie na jednej sali leżał z chłopczykiem zarażonym gronkowcem złocistym skóry (chłopczyk zaraził się w szpitalu w którym przyszedł na świat). Po jakimś czasie został wyleczony i wypisany do domu.

adasaga3

Re: Refluks żołądkowo-przełykowy

Balbinka, Twoja córcia jeszcze maluteńka, może jej się w tym wieku ulewać. Dobrze że pediatra nie widzi nic niepokojącego. Życzę Ci by ulewanie minęło jak najszybciej byś nie musiała się męczyć tak jak ja z synkiem przez 15 miesięcy. Jeśli chodzi o nocne pobudki to wiem że to też bywa wyczerpujące dla rodziców i albo trzeba się przemęczyć kilka miesięcy (czasem rok, czasem półtora) aż dziecko lepiej zacznie spać albo nauczyć dziecko zasypiania inaczej niż na rękach.

adasaga3

Re: I Komunia

Kashubie, a dlaczego pieniądze odpadają?
Ja zawsze dawałam pieniądze, wtedy rodzice kupowali dziecku to co chciało lub odkładali na jakiś cel (zieloną szkołę, rower itd).
My w tym roku też się wybieramy na komunię (do chrześnicy męża) i damy jej albo pieniądze i do tego złoty łańcuszek albo kupimy rower (trwają jeszcze rozmowy z rodzicami dziecka).

Gdy w ubiegłym roku byliśmy na komunii, dziecko dostało od jednych rodziców chrzestnych rower a od drugich telefon komórkowy. Od reszty gości pieniądze. Na innej komunii na której byliśmy chłopiec dostał wykrywacz metalu (to było jego marzenie) i rolki.
Może dopytaj rodziców co by ich dziecko chciało dostać, znają przecież swoje dziecko najlepiej. Dobrze byłoby wiedzieć co dziecko lubi, czym się interesuje i iść w tym kierunku. No i pytanie jaką kwotę chcecie przeznaczyć na prezent, bo jak rozumiem chrzestnymi nie jesteście?

adasaga3

Re: Refluks żołądkowo-przełykowy

Balbinka, nie piszesz w jakim wieku jest Twoje dziecko.
Co do ulewania mleka to jedne dzieci ulewają więcej jedne mniej ale zdarza się to chyba większości dzieciom.
Moja starsza córka ulewała bardzo dużo, ale dobrze przybierała na wadze i lekarze nic nie widzieli nieprawidłowego, pocieszali że to minie gdy córka się spionizuje czyli będzie więcej siedzieć czy stać. I tak się stało -ulewanie minęło koło 6-7 miesiąca życia. Drugie dziecko też miało problem z ulewaniem. Synek ulewało BARDZO dużo, znacznie więcej niż córka, zdarzało mu się to nawet kilka godzin po posiłku. Wszystko w domu mieliśmy pooblewane mlekiem-nasze ubrania, kanapy, podłogi, zabawki. Martwiłam się strasznie tym uporczywym ulewaniem ale znów lekarze twierdzili że nic mu nie jest, że dobrze się rozwija, że to minie około 6 miesiąca życia. Nie minęło. Z ulewaniem męczyliśmy się do 15 miesiąca życia synka (dopiero gdy stuknął mu roczek ulewanie zmniejszyło się a całkowicie ustąpiło gdy miał 15 miesięcy). To krótka historia ulewania moich dzieci, bo pytałaś kiedy to się skończy. Reguły jak widać nie ma. ;-)
Trudno powiedzieć czy Twoja Zuzia ma refluks czy tylko "zwykłe" ulewanie. Byłaś z nią u pediatry w tej sprawie? Czym ja karmisz, mlekiem modyfikowanym czy piersią?
Co do stękania w nocy, wiercenia się to przyczyn też może być wiele- głód, problemy z brzuszkiem, wypróżnianiem się czy nawet zbyt ciepłe ubranko czy zbyt wysoka temperatura w mieszkaniu. Przypuszczam jednak że to przyzwyczajenie do zasypiania na rękach jest przyczyną wiercenia się i kręcenia, po prostu córka orientuje się, wyczuwa że została odłożona do łóżeczka i gorzej śpi. Niestety popełniłaś jeden z najczęstszych błędów jakie robią młode mamy czyli przyzwyczaiłaś dziecko do zasypiania na rękach. Dzieci błyskawicznie się do tego przyzwyczajają więc nie dziw się że teraz córka domaga się spania na rękach, stąd biorą się te pobudki nawet po 7 razy. Każda mama popełnia takie błędy, w dobrej wierze oczywiście. Moje dzieci były przyzwyczajone do zasypiania przy piersi, po odstawieniu do łóżeczka też się wybudzały, wierciły czy płakały.
Mam nadzieję że ulewanie Twojego dziecka szybko się skończy, bo wiem jakie to uciążliwe.

adasaga3

Re: problemy odpieluszkowywanych dzieci

Es_ze, można pozwolić sikać na dworze. ;-) Starszemu dziecku też nieraz się zachce w trakcie spaceru. Moja córka odpieluszkowana już dawno. Ale my nawet w zimie na dworze spędzaliśmy około 2 godzin a gdy się ma te 4 lata to trudno wytrzymać i dojść do domu z drugiego końca osiedla. Wiem że istnieje ryzyko że dziecko może zawiać i zapalenie pęcherza gotowe ale póki co przytrafiło nam się to tylko raz i to wtedy gdy córka wracała do domu w kompletnie mokrych spodniach. Gdy była młodsza, właśnie na etapie odpieluszkowania na dwór ubierałam jej zawsze pieluchę, bo czasem w czasie zabawy zapomniała zawołać że jej się chce i musiałam ją całkowicie przebierać od pasa w dół co dopiero groziło przeziębieniem. Gdy wołała biegłyśmy pod krzaczek, a gdy się zapomniała sikała do pieluchy, ja zaś byłam spokojna że nie ma mokrego ubranka. Dopiero pod koniec kwietnia gdy zrobiło się cieplej przestałam całkowicie używać pieluch na wyjścia.

Co do przenośnego nocnika to woziłam ze sobą wszędzie nocnik turystyczny Potette Plus. Dość często jadamy w restauracjach, tam używałam go jako nakładkę na sedes, na wakacjach na plaży służył jako nocnik żeby piasku nie zasikiwać albo gdy dziecko chciało zrobić kupkę, na wycieczkach się sprawdzał, w górach, u rodziny -dosłownie wszędzie. Używałam go nawet w ogródku (ale bez tych wkładów w środku), chodziło o to żeby córce łatwiej było się załatwić, bo gdy kucała to obsikiwała sobie buty lub ubranko, a tak to siedziała sobie wygodnie jak królowa. Mam w domu dwie łazienki, na dole mamy taką zwykłą nakładkę sedesową, a na górze właśnie ten rozłożony nocnik turystyczny który na co dzień służy nam jako nakładka na ubikację. Ja sobie go bardzo chwalę, ułatwił mi bardzo życie. Teraz czeka mnie odpieluszkowanie drugiego dziecka więc pewnie znów nocnik ten będzie naszym nieodzownym towarzyszem spacerów i podróży.

adasaga3

Re: Pogaduchy o wszystkim i o niczym

Es_ze nie wiem czy się z nimi zżyłam, za rzadko tu bywałam /bywam. Ale wiem ze dziewczyny były tu przez długie lata i nagle zniknęły, to nie świadczy dobrze o tym forum.
Co do kartek to ja jeszcze kilka lat temu wysyłałam kartki, ale nikt nie był chętny by je do mnie wysyłać. Były telefony, smsy typu "dziękujemy za kartkę ale ja wolę napisać, zadzwonić z życzeniami niż chodzić na pocztę "itd. Przykre to było więc w końcu przestałam je wysyłać. A sama tradycja wysyłania kartek bardzo mi się zawsze podobała.

No i cóż, święta święta i po świętach. Szybko minęły. Za szybko.

adasaga3

Re: Pogaduchy o wszystkim i o niczym

Es_ze, no nie wiem czy te pustki są tymczasowe, źle się tu dzieje od jakiegoś czasu. Zniknęła Anaa, Domi, Natka i inne dziewczyny które kiedyś tu się regularnie wypowiadały. Nie wiem czy jeszcze wrócą, chciałabym oczywiście by tak się stało.

Ja również przesyłam Wam życzenia zdrowych, pogodnych, radosnych świąt. Byśmy w natłoku obowiązków związanych z tymi świętami nie zapomniały o co w nich tak naprawdę chodzi.

adasaga3

Re: zdrabnianie imion

Lubię, a najbardziej lubię gdy zdrabnia je mąż, on wymawia moje imię w taki charakterystyczny sposób. ;-)
Tak naprawdę to mało kto to robi, chyba mam takie imię że raczej nie wymaga zdrabniania.Sporo jest imion które wg. mnie są na tyle zdrobniałe że już nie trzeba ich dodatkowo zdrabniać. Coś mnie bierze gdy słyszę jak do szwagierki ktoś mówi Moniczko, a ma 4o parę lat.

adasaga3

Re: Prezent na chrzest

"Coś co posłuży dziecku na lata"? Hmmm, ciężko o coś takiego, z każdej rzeczy dziecko prędzej czy później wyrośnie. Ktoś tu wymienił fotelik do karmienia, on chyba posłużyłby dziecku najdłużej.
Na chrzest można kupić ubranka, zabawki, albo po prostu dać pieniądze żeby rodzice sami kupili to co zechcą swojemu maleństwu.
Moje dzieci głównie otrzymywały na chrzest pieniądze (zebrała się całkiem fajna suma), do tego ubrania, pampersy. Któreś dziecko otrzymało matę edukacyjną, kolejne małą ślizgawkę, która można ustawić zarówno w ogrodzie jak i w domu. Bratanek z okazji chrztu otrzymał miedzy innymi bujaczek i fotelik do karmienia.

adasaga3

Re: Co dziś robicie na obiad?

Scooby, dziękuję. A jakiej soczewicy użyłaś, czerwonej? Ja bardzo lubię soczewicę, ale używam głównie czerwonej.
U mnie dziś pierogi z soczewicy i sera.

adasaga3

Re: biegające mamusie

Es_ze, chciałabym napisać że biegam. Ale nie biegam.
W swoim życiu miałam takie momenty że biegałam, dość intensywnie. Najpierw w pierwszej klasie liceum, koleżanka chciała się odchudzić więc biegałam razem z nią. Potem pod koniec liceum, przez kilka miesięcy. Ale przyszła zima, a że ja raczej z tych delikatnych to zaraz złapałam jakieś choróbsko. Na wiosnę już mi się nie chciało. Potem na studiach wróciłam do biegania, znów przez kilka miesięcy. Trochę biegałam po pierwszej ciąży, ale miałam czas tylko ok. 6 rano więc po kilku tygodniach mi się odechciało. Ostatni raz miałam "fazę" na bieganie rok temu. Zaczęłam w czerwcu, nad morzem. Miałam doping, bo razem ze mną biegała moja bratówka. Do dziś pamiętam to uczucie gdy biegałyśmy rankiem prawie pustą jeszcze promenadą, słońce świeciło nam w plecy, a od morza wiał wiatr. To powietrze, te widoki, aż chciało się biegać. Po powrocie już nie miałam tyle czasu ani chęci, ale jeszcze przez 2 miesiące biegałam w weekendy. Bieganie skończyło się pod koniec lata- gdy byliśmy nad wodą wykręciłam nogę w kolanie. Myślałam że ból minie po kilku tygodniach, ale noga boli do dziś. W lutym byliśmy na feriach, gdy trochę pojeździłam na nartach z bólu nie spałam przez kilka nocy. Coś nie tak jest z moim kolanem, trochę większy wysiłek i ból nogi daje mi się mocno we znaki. Mam nadzieje że kiedyś to ustąpi i znów będę mogła pobiegać, choćby okazjonalnie.
A od kiedy Ty biegasz? Jak często?

adasaga3

Re: Rajstopy, czapki, szaliki

Marzec jest jeszcze zimnym miesiącem ( u nas jest nawet zimniej niż w lutym), zwłaszcza ranki potrafią być jeszcze bardzo chłodne. Czapkę zakładam obowiązkowo, szalik lub kominek też, rajstopki nie zawsze, czasem córka idzie do przedszkola w cieplejszych spodniach czy ocieplanych legginsach i dopiero w przedszkolu przebieram ją w cieńsze spodnie czy zakładam spódniczkę.

adasaga3

Co na prezent dla cioci?

Zostałam zaproszona na urodziny cioci. Kobiety o wiek się nie pyta, ale ma około 60-tki. I mam problem, co kupić kobiecie w tym wieku? Ciocia jest zamożna, niczego jej nie brakuje.
Pomóżcie dziewczyny!

adasaga3

Re: Ulla żegna Parenting

Ponowię moje pytanie o Domi i Natkę. Z rok temu był komunikat że zostały moderatorkami (nie wiem czy takimi jak Ulla i Margeritka czy takimi charytatywnymi jak Wy). Czy nadal są moderatorkami? Bo żadnego komunikatu że już nie są nie znalazłam.

adasaga3

Re: Kubek niekapek - jaki najlepszy?

Ja w ogóle nie rozumiem po co wprowadzać niekapki. Czy nie lepiej nauczyć dziecko pić od razu ze zwykłego kubka (najlepiej nietłukącego)? Przy pierwszym dziecku używałam różnych kubków-niekapków, z żadnych do końca zadowolona nie byłam, mimo że cena niektórych była powalająca. Denerwowało mnie też to że za dużo czasu trzeba poświęcić na ich dokładne umycie. Dość szybko się ich pozbyłam. Przy drugim dziecku, gdy synek miało ok. 7 miesięcy, (jeszcze nawet nie umiał sam siedzieć) zaczęłam go sadzać do specjalnego krzesełka do karmienia, pozwoliłam mu sama jeść i pić ze zwykłego kubka. Błyskawicznie załapał o co chodzi. Wiadomo że dziecku na początku będzie się zdarzało troszkę oblewać, ale przecież są śliniaki, fartuszki, i czy to taki problem żeby dziecko ewentualnie przebrać? Ja od razu stawiałam na samodzielność.

adasaga3

Re: Jak mówić maluchom o "inności"?

Dlaczego wiersz o Murzynku Bambo jest przejawem nietolerancji?!
W jego treści nie znajduję nic takiego.

Nie spotykam zbyt często bohaterów książek dla dzieci o innym kolorze skóry. Wg. mnie ten wiersz o sympatycznym chłopcu z Afryki to dobry przykład by pomówić z dzieckiem o tym że jedni ludzie są biali, jedni czarni itd. Córka miała chyba z 2,5 roku gdy przy czytaniu tej książeczki zapytała ni stąd ni zowąd "dlaczego on jest taki czarny"? Wyjaśniłam jej to zrozumiałym dla niej językiem.
Na nasz osiedlowy plac zabaw czasem przychodzi rodzina z ciemnoskórymi dziećmi. Moje dzieci bawią się z nimi, nie robią sensacji z ich wyglądu (a niektóre dzieci tak), nie traktują ich inaczej, bo wiedzą że ludzie mogą wyglądać inaczej niż my, ale tak naprawdę są tacy sami.

adasaga3

Re: krostki przy oczach noworodka

Joasia, małe dzieci mają skórę kilkakrotnie cieńszą niż dorośli, z tego powodu łatwo dochodzi do przesuszeń i podrażnień. Próbowałaś smarować wysuszone miejsca jakimś kremem dla dzieci by natłuścić skórę?

adasaga3

Re: Ulla żegna Parenting

Marzen@, dziękuję za kawkę. Chętnie wypiję, może postawi mnie na nogi po kiepskiej nocy.
Napisałaś "na zgodę", ale mam nadzieję że mimo mojej uwagi ani Ty ani Es_ze nie obraziłyście się. Może niepotrzebnie porównałam Waszą aktywność do aktywności Margeritki i Ulli. Po przemyśleniu doszłam do wniosku że ostatnio zniknęło wiele aktywnych forumowiczek i pewnie zarządzający Parentingiem nie mieli łatwo by kogoś wybrać.
A że doceniłam pracę moderatorek, to im się należało. :-) Nieraz miałam jakieś pytania (oczywiście nie tylko ja) i dziewczyny w pierwszej kolejności odpowiadały, służyły radą. Myślę że wynikało to nie tylko z ich obowiązków ale i dużego zaangażowania.

A jakie jest Wasze zdanie na temat tego forum? Macie jakiś wpływ na to jak wygląda, co tu się dzieje? Możecie wysuwać tym "u góry" jakieś propozycje, swoje pomysły?

A co się stało z Natką i Domi? Jeśli dobrze pamiętam chyba z jakiś rok temu zostały moderatorkami.

adasaga3

Re: Co na prezent dla 4-letniego chłopca?

Es_ze, "Grzybobrania" nie kupowałam, ale znamy ją, bo bratanek dostał ją rok temu na urodziny. I rzeczywiście się w nią nagrać nie może. My kupiliśmy taką wersję dwustronną, na odwrocie jest inna gra- "cudowna podróż" (czy jakoś tak). Mnie osobiście urzekają te maleńki figurki grzybków. ;-)
Co do "pędzących żółwi" to też się bratankowi podoba, już na urodzinach graliśmy w nią rodzinnie. Mam zamiar kupić ją swojej 4 -latce "na Zajączka".

Es_ze, nie wiem czy słyszałaś o podobnej grze -"pędzących jeżach", ponoć trudniejszej wersji "pędzących żółwi".

adasaga3

Re: Margeritka się żegna

Es_ze, napisałam kilka słów odpowiedzi w poście "Ulla żegna Parenting". Żeby nie powtarzać 2 razy tego samego i nie robić niepotrzebnie bałaganu proszę o przejście do tamtego wątku.

adasaga3

Re: Ulla żegna Parenting

Es_ze, mam nadzieję że ani Ty ani Marzen@ nie odebrałaś mojej uwagi personalnie. Podobnie jak Ty (zauważyłam tę cechę u Ciebie niejednokrotnie) mam swoje zdanie, choć czasem bywa kontrowersyjne i nie boję się go wypowiadać.
Nie napisałam że zajęłyście ich miejsce. Nie znam się na pracy moderatora, nie wiem dokładnie na czym poza udzielaniem się w wątkach polega dokładnie praca moderatorów, ale mam nadzieję że będziecie widoczne, że godnie zastąpicie Ullę i Margeritkę, że nie pozwolicie temu forum umrzeć. ;-)
Powodzenia dziewczyny!

Mój post był wynikiem zdziwienia, zaskoczenia. Po prostu zdziwiło mnie to że dobre moderatorki- takie jak Ulla i Margeritka są zwalniane. Naprawdę widać było zaangażowanie dziewczyn, zakładały nowe wątki, nie raz, nie dwa pod jakimś pytaniem można było znaleźć tylko ich odpowiedzi.

Zauważyłam już jakiś czas temu że na Parentingu źle się dzieje. Jest coraz mniej osób, forumowiczki aktywne od lat gdzieś zniknęły, coraz mniej nowych wątków, a Ci którzy założyli Parenting zamiast myśleć jak sobie z tym "kryzysem" poradzić zwalniają te osoby które są tu najbardziej aktywne, które wg. mnie trzymają jeszcze to forum "w kupie".
Kiedyś było sporo konkursów, nagrody nie były jakieś baaardzo wartościowe, ale przyciągały wiele uczestników. Były konkursy plastyczne, konkursy dla dorosłych, dzieci. To ludzi przyciągało, wiązało z forum (zwłaszcza konkurs na najbardziej aktywnego uczestnika miesiąca), ludzie nawiązywali nowe znajomości, bardziej poznawali się wzajemnie, przywiązywali do forum.
Zdaję sobie sprawę że dla Firmy nie jest łatwe szukanie sponsorów i zdobywanie nagród na potrzeby konkursów. Od jakiegoś czasu konkursy organizuje się rzadko, ale za to nagrody są bardzo "bogate" np. rowerki. Może warto by częściej ogłaszać różne konkursy a nagrody niech będą bardziej symboliczne-książki, gry, zabawki, kosmetyki. Dla dziecka które brało udział w konkursie na ma znaczenia ile warta jest dana nagroda, cieszy się że wygrało. Z przyjemnością patrzyło się na prace dzieci i aktywność twórczą ich rodziców. Podpatrywanie prac innych dzieci czy rodziców stanowiło źródło doskonałej inspiracji.
Chciałabym by Ci którzy stworzyli Parenting przeczytali moje uwagi i wzięli sobie je do serca, żeby coś się w końcu zaczęło dziać, by to forum w końcu odżyło, bo to naprawdę fajne miejsce.

adasaga3

Re: Skret jaderka

Zaniepokojona mama, gratulacje z okazji narodzin synka.

Nasz synuś urodził się z wadą nerki, to coś innego niż wada Twojego synka, ale też musieliśmy się udać do nefrologa i urologa. Do dziś jesteśmy pod ich opieką. Rozumiem że masz obawy dotyczące zdrowia dziecka i tysiące pytań co będzie dalej. My nie czekaliśmy na "państwowe" wizyty u lekarzy tylko z pomocą znajomych szybko poszukaliśmy specjalistów nefrologów i urologów i umówiliśmy się na wizytę prywatną. Tam mieliśmy robione usg, lekarz dokładnie obejrzał dziecko, wszystko wytłumaczył, odpowiedział na dziesiątki naszych pytań.
Wg. mnie nie będzie za późno na interwencje gdy pójdziecie na wizytę pod koniec kwietnia, ale na Twoim miejscu dla świętego spokoju że nie zaniedbałam niczego nie czekałabym na wizytę "państwową" a poszła z dzieckiem prywatnie do specjalisty.
Po prywatnej wizycie będziesz już miała rozjaśnione w głowie i z większym spokojem czekała na kwietniową wizytę. Dodatkowym atutem będzie to że będziesz miała wtedy opinię dwóch lekarzy. Napisz skąd jesteś, ja lub inne forumowiczki może będziemy znać dobrego lekarza z Twoich okolic.

adasaga3

Re: Wakacje z psem :)

Laleczka, ja też zawsze martwię się o naszą suczkę gdy trzeba gdzieś wyjechać. Nieraz wyjeżdżaliśmy z nią. Czasem żartujemy że podróżowała przez swoje życie więcej niż niejeden człowiek.

adasaga3

Re: Słowacja - Tatralandia

Dziubala, a gdzie nocowaliście przez ten tydzień?

My byliśmy na Słowacji w lutym, na feriach. I przyłączam się do Twoich zachwytów- Tatralandia rzeczywiście jest super. Spędzaliśmy tam 3/4 dnia i ciągle nam było mało. Moim dzieciaczkom do 120 cm jeszcze duuuużo brakuje ale nie nudziło nam się ani przez chwilę.
Nawet z młodszymi dziećmi warto się tam wybrać, powiedziałabym że nawet trzeba. Moja córcia po powrocie mówiła że była nie na basenie, ale w wesołym miasteczku. ;-)
Moje dzieci były zachwycone dużym brodzikiem, ale i w głębokich basenach im się podobało (na miejscu kupiliśmy kółka do pływania z siedziskiem). Dla mnie ważne było to że temperatura powietrza jest tak duża że nawet po wyjściu z wody nie jest nikomu zimno, że stroje w mig wysychają. Podobały mi się też strefy dla dzieci-mały placyk zabaw z "kulkolandią", samochodziki na których mój synek jeździł obserwując w dole kąpiących się ludzi. Jako mama 2 latka doceniłam przede wszystkim zaciszne miejsce do wypoczynku dla dzieci, gdzie dzieciaczki mogą się zdrzemnąć, poleżakować, gdzie można podgrzać obiadki czy przygotować mleko dla młodszych dzieci. Na miejscu jest też restauracja. Ja byłam zachwycona tunelami, pontonami, razem z mężem trochę adrenaliny poczuliśmy.
Tatralandia ma swój szczególny urok zimą, kiedy na dworze mróz i śnieg, a my siedzieliśmy sobie w zewnętrznych parujących basenach o temp.40 st. Już myślimy by jechać tam znów latem.

adasaga3

Re: Zatwardzenia po feriach

Karola, i jak tam sytuacja, poprawiła się? W jakim wieku jest Twoje dziecko?
Piszesz że syn był na feriach, więc być może przyczyną jest zmiana diety, kuchnia pewnie inna od domowej. Może to trochę potrwać zanim się wszystko ureguluje.
Czy syn je dużo owoców, warzyw? Ważna jest dieta bogata w błonnik. Na zatwardzenia świetnie działają jabłka, niech syn -w zależności od upodobań- zje PRZYNAJMNIEJ jedno dziennie. Możesz mu też podawać jako przekąskę suszone śliwki. Niech dużo pije-soków, herbatek owocowych, a najlepiej wody.