Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Paula.c

Sylwia współczuję ci bardzo. Mam nadzieję że wszystko już jest ok🙏🙏🙏

Natka dawaj znać, trzymam kciuki Może chociaż ty dziś się rozpakujesz 🙏

A wieści ode mnie? Szkoda gadać... Wstaliśmy o 5, prysznic, szykownie i pojechaliśmy. Na miejscu byłam 6:30. Na izbie przyjęć oczywiście nikt nic nie wiedział ale chociaż ten wymaz mi pobrali o 8:00. Potem miałam czekać aż przeprowadzą śledztwo co dalej.
Nic nie wiedzieli co mają robić.
Zawołała mnie położna. Zważyła, zmierzyła ciśnienie, tętno dziecka, zrobiła notatki i kazała dalej czekać na czczo na informacje od lekarza. Wzięła ode mnie wyniki z grupy krwi tez oraz te na krzepliwość krwi z poniedziałku. 

Baba stwierdziła że mam tak siedzieć i czekać aż pobiorą wymazy wszystkim i wtedy dopiero będą dochodzić co ze mną zrobić bo ja ponoć nie jestem umowiona z tym konkretnym lekarzem tylko ogólnie na cc i one muszą dochodzenie przeprowadzić. Wymaz mi pobrali pierwszej.
Bo według nich skoro nie jestem pacjentką tego lekarza i on mi ciąży nie prowadził to nie jestem umowiona z nim konkretnie i mam czekać na informacje.

A najlepsze jest to jak przyjechał facet po odbiór wymazów. Baba co pobierała to mu je dała w skafandrze, rękawiczkach i Bóg wie czym na korytarzu wśród ludzi a on wziął je w łapę i wsadził do folijki takiej na dokumenty i poszedł. Był w dresie, bez rękawiczek i nawet rąk nie odkazil jak stal w poczekalni... Dlatego mówię że gdyby faktycznie zapanował śmiertelny wirus to nic nas nie uratuje a już napewno nie takie śmieszne "procedury". To co jest teraz to tylko życie wszystkim utrudnia a nie wspomaga ochronę przed wirusem. Pic na wodę fotomontaż z tym że mąż nie może wejść na porodówkę 😡 Na izbę przyjęć gin mężowie wchodzili, na USG z dzieckiem wchodziło oboje rodziców mimo że wisi kartka że jeden opiekun. Mężczyźni czekali na żony w poczekalni oddziału ginekologicznego a własnego dziecka na porodówce zobaczyć nie można nawet z aktualnym testem😠

W końcu o 10:00 przyszedł lekarz i powiedzial że wyniki na covid będą za 15h i nie będą mnie trzymać na oddziale tyle czasu bo i tak dziś mi nikt nie zrobi cięcia. Oddali mi całą teczkę dokumentów tych co sami natworzyli i kazali być jutro na 8:30... Miałam taki stan że byłam strasznie zła na to wszystko i było mi przykro że zakaz odwiedzin, że mąż nie może ze mną być. A teraz jestem poprostu zrezygnowana. Ręce mi opadły do kostek już i czekam tylko aż w końcu będzie koniec i już wyjdę ze szpitala z Natankiem🙏

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

Paula, 😕 eh co by Ci tu napisać, żeby chociaż trochę poprawić nastrój. Dobrze, że nie musisz tam siedzieć w jakiejś izolatce czekając na wynik tylko możesz wrócić do domu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Natka

Sylwia, przykro mi ☹️ Ale dobrze, że zareagowaliście z mężem szybko, a teraz jesteście w dobrych rękach. Nie obwiniaj się, broń Boże. 

Paula, serio tak Cię znowu potraktowali? To chore przecież... Kto ma siły i czas tak jeździć w kółko, niech się zdecydują... 

 

A ja trafiłam na oddział, rozwarcie się nie powiększyło, ale wody odeszły niemal w połowie - nie wiem jak, pewnie jak siusiałam od rana, to leciało. Więc dobrze, że przyjechaliśmy. Mamy teraz 48 godzin. Albo się samo ruszy, albo wywołują. Mam skurcze coraz mocniejsze, ale mam się zgłosić do pielęgniarek, jak będą co 4 minuty, a do tego czasu spacerować. 

Dostałam obiad, chociaż przyjęli mnie 20 minut przed rozdaniem, więc jestem w szoku. 

KTG co dwie godziny. 

Ale na USG wyszło, że ma 3500 g moja mała. 

A tymczasem będę spacerować do usranej śmierci tutaj ☹️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lulu

Sylwia_ współczuję sytuacji. U mnie i z jedną i z druga córka od razu po porodzie taka sama sytuacja była. Pierwszą córka zakrztusiła się po czym przestała oddychać i zrobiła się sina dobrze, że byłyśmy świeżo po porodzie pielęgniarki na miejscu zabrały szybko moja córkę i nawet nie wiem co robiły, z młodszą ta sama sytuacja w drugiej dobie położona przybiegła mocno oklepała i było ok. Mam nadzieję, że u Was też to tylko zakrztuszenie. 3mam mocno kciuki.

Paula_ współczuję sytuacji już byś mogła być po gdyby tylko przepływ informacji był sprawny. Jutro już będziesz się tulić 😊 3mam kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

U mnie nic się nie dzieje 😕 Mam wrażenie, że te ostatnie dni ciągną się w nieskończoność. Już nie wiem co ze sobą robić. Mąż miał 3 dni wolnego to mnie wkurzał swoją obecnością, jak dzisiaj go już nie ma to mi się nudzi. Kobiety w ciąży nie da się zrozumieć 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość AC_

Hej.

Sylwia, współczuję akcji. Ten niepokój i wieczne czuwanie to chyba się skończy dopiero, jak dzieci się z domu wyprowadzą. Najpierw strach, żeby urodziło się zdrowe, później strach o brak oddechu, później zęby, chodzę IE, przedszkole, szkoła i tak w kółko coś do martwienia się 😔

Natka, może w końcu ruszy. Ja po dzisiejszej wizycie znów niepocieszona. Szyjka się co prawda skróciła, ale i tak ma 2,7cm, to gdzież tu do porodu... Dzisiaj zrobiłam sobie dłuższy spacer z córką, do Rosssmanna. Zakupy troszkę cięższe, dystans spory, więc mam nadzieję, że trochę przyspieszy Jasiek ze startem.

Kate, no ja też przed weekendem zawsze się cieszę, że będziemy w domu cała rodziną, a już w niedzielę chcę, żeby był poniedziałek i było więcej spokoju 🤭

Paula, tak, te procedury są komiczne. Z jednej strony pełny reżim, a z drugiej zetknięcie z brakiem jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa. Przykład: przed namiotem do pobierania wymazów stoi personel medyczny w pełnym skafandrze, a obok stoi żołnierz i mierzy na wejściu temperaturę jedynie z maseczką i to ściągniętą przed nos. To wszystko komiczne jest. Do fyfnastu razu sztuka. Jutro już będzie przyjęcie na oddział i sprawna cesarka. Zobaczysz! 🙂

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama2Ania

Sylwia współczuję sytuacji, oby juz nigdy więcej. Daj znac jak maluszek.

Kate końcówka zawsze sie dluzy, bo chcialo by sie byc juz po, tymbardziej w tej patowej covidowej sytuacji. 

Paula masz na samym koncu takiego pecha jak i ja mialam przez tego covida...ale jutro juz koniec tego i to najważniejsze. 

Natka to i tak bedziesz miec szybciej niz sam koniec miesiaca z tego co kojarze?

Smillerka a ty jak tam, dalej cisza w szpitalu? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Natka

Mama2Ania, tak, tydzień przed terminem

Na razie wzywają do mnie lekarza, bo po tych spacerach zaczęło się rozkręcać, już mam co 4-5 minut skurcze. Mam nadzieję, że narzeczony zdąży dojechać 🙈

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kryska89

Natka trzymam kciuki! 🙂

Sylwia współczuję, tyle strachu się najedliscie.. Napisz co u was. 

Moja bardzo często krztusi się przy piersi, biorę ja wtedy na ramię i po chwili zaczyna oddychac ale stresa mam za każdym razem, zauważyłam że mniej się krztusi gdy karmie ja na leżąco,z synem miałam tak samo. 

A tak ogólnie jak przez pierwszy tydzien tylko jadła i spala tak teraz coraz mniej śpi w dzień i poplakuje, obawiam się że zaczynają się u nas te nieszczęsne kolki:-/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Czarna.ana

A ja dziś wylądowałam u mojego gina. Przedwczoraj zaczęła mnie nagle boleć blizna a już 2 tyg po CC 🤔 a dziś to taki ból jakby mi ktoś nóż wsadzał 🙄 i wielkie twarde gule pod skórą. No i okazało się że prawdopodobnie mam uczulenie na szwy wewnetrzne🤷 na szczęście na USG wyszły tylko cysty z płynem nie ma zakażenia 😌 mam się oszczędzać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama2Ania

Czarna.ana ja juz marze zeby połóg sie skonczyl sukcesem wlasnie....dzis polozna zdjela mi 3 szwy (niby wlasnie rozpuszczalne, ale one lubia sie dlugo rozpuszczac i zeby uniknac jakiegos zakazenia pozbylysmy sie ich). Caly czas mysle o tym wczesniejszym połogu gdzje 2 razy wdalo mi sie zakazenie i teraz poki co sie ladnie wszystko goi, ale caly czas sie tym przejmuje. To jest wlasnie mój jedyny zamartwiacz, bo reszta jak narazie jest idealna, nawet te dwa godzinne karmienia w nocy mi nie straszne przy tym...jutro tydzien za mna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Sylwia86

Dziękuję dziewczyny za wszystkie ciepłe słowa. My zostajemy oczywiście na obserwacji napewno do piątku co dalej nie wiem. 

Wybuchowe mamuśki trzymam kciuki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paula.c

Przyjęli mnie na oddział. Czekam co dalejPrzyjęli mnie na oddział. Czekam co dalej.

Trzymajcie kciuki

Modlitwa też nie zaszkodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Paula.c

Natka to jak dobrze pójdzie to urodzimy dziś obydwie 😉🙏 ja czekam dalej. Mam siedzieć i czekać na lekarza. Przesunęłam się z izby przyjęć przez godzinę raptem o jedne drzwi dalej... I umieram sobie tu ze strachu sama jak palec na korytarzu 😥

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Natka

Dzieki dziewczyny, my już po 😊 dzisiaj o 00:45 przyszła na świat Marcelina, 3250 g i 51 cm, jest cudowna. Ale wstawiała się złą stroną do kanału i skończyło się cesarką. Szczerze, to marzyłam o tym odkad rozwarcie miało 5 cm, takiego bólu w życiu nie czułam i nie spodziewałam się. Nie pamiętam co kto do mnie mówił, przy 5 cm zadzwonili po narzeczonego, że może wbijać na porodówkę, ale nie miałam siły z nim gadać, a jego dotyk bolał, więc pomagał mi oddychać. Jak wzięli mnie na stół, to uczucie, gdy znieczulenie zaczęło działać było najpiękniejsze 😂

Ale za to teraz dochodzę do siebie, rana boli i ciągnie, a mała najchętniej spala by mi na brzuchu cały dzień. 

I żałuję, że tak byłam zaślepiona wizja SN, że nie przygotowałam się absolutnie do CC, nie wiem, jak się zachowywać, jak dbać o siebie, ranę, nic. Ale nic, poczuję się lepiej to będę się edukować. 

 

Paula, a jak tam Ty? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama2Ania

Natka gratulacje 🙂

A no skurcze porodowe to nic przyjemnego, chyba ze juz koncowka czyli parcie 😅 ja przezylam 2 i juz wiecej nie planuje. Jak nie wiesz co i jak to pytaj położnej która bedzie do ciebie teraz zagladac, nie bój sie pytać bo to chodzi o twoje zdrowie i dochodzenie do siebie. Zdrówka dla was!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Kate

Natka, gratulacje 😊 obejrzyj sobie na YouTube film  Joanny Mróz o połogu po cc. Może coś Ci się rozjaśni 😀

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lulu

Paula_ jak u Ciebie?

Natka_ gratulacje 😁 zdrówka dla Ciebie i Marcelinki ☺️

Mama2Ania_ chyba każda odczuwa cały poród inaczej dla mnie skurcze wcale nie były bolesne ostatnie dwa odczułam, za to parte pamiętam bardzo dobrze tak mnie bolało, myślałam, że zejdę z tego świata przez ten ból.

Dziś była u nas położna i uwaga Bibi waży już 3600 aż się zdziwiłam bo myślałam, że góra 3200 ☺️ teraz przynajmniej czuć, że coś ma się na ręku 🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natka gratulacje córeczki! Marcelinka i Natuś będą mieć razem urodziny 🥰

Leżę na położnictwie. Płacze, trzęsę się. Za dużo emocji. Rękami mogę ruszać ale nogi zdrętwiale jak z drewna. Niesamowite to wszystko. Ledwo na salę mnie zawieźli, myślałam że lekarz brzuch dotyka bo sprawdza coś a za 2min już Natuś płakał nie wiadomo skąd! Chwila moment i już go w górze trzymał nade mną


21.01.2008 - córka
10.10.2012 - synuś
19.05.2019 - Aniołek:( (8 tc)

f2w3s65gtu09goaw.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ruda

Gratulacje dla wszystkich dzielnych mam 🎉

Ja się już trochę pogubiłam ale wydaje mi się że już wszystkie rozpakowane, tak?

My męczymy się chyba z kolkami. Kupki są regularnie ale mały ma takie wzdęcia i się meczy a ja razem z nim. Na szczęście to dopiero 3 taka akcja ale nie mogę patrzeć jak się męczy 😭

Do tego ja tez mam problemy gastryczne tzn brak kupek ale tez jem jak pisklaczek można powiedzieć że wcale 😔

Do tego miałam 3 razy pod rząd zapalenie piersi, zastój mleka a ze stresu i braku picia i jedzenia zakończyłam etap karmienia piersią 🤦‍♀️

Macierzyństwo piękna sprawa 🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...